Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Impulsywnosc

Moderator: Moderatorzy

MamaPodziomka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 26


Rejestracja:
12-05-2006 10:30

Lokalizacja: Berlin

Post 12-09-2006 12:36

Impulsywnosc

Tytul mowi sam za siebie. Powoli staram sie powrocic do starego trybu funkcjonowania - nie bylo idealnie, ale bylo niezle.

Udaje mi sie juz nawet czasem pouczyc i o dziwo, nawet czasem zapamietuje o czym czytalam.

Pamietam o umyciu zebow dziecku i o poczytaniu mu na dobranoc. No, czasem tylko trzeba mi przypomniec.

Ale co z ta impulsywnoscia??? Do swojego dziecka jeszcze jakos mam cierpliwosc, cala reszta to horror. Faceta sie czepiam co i rusz. Nie jest idealny, czasem trudno z nim wytrzymac, no ale jest jaki jest i w sumie to go kocham. Wiec czemu czasem nie moge zamknac jadaczki na klodke i sobie odpuscic??? W ogole bardzo czesto zdarzaja mi sie konflikty z innymi ludzmi, nawet takimi, ktorych w gruncie rzeczy bardzo lubie. A jak juz kogos nie polubie, to nie ma zmiluj sie, bede sie wsciekac, nawet jesli doskonale wiem, ze sama sobie szkodze. Ile razy w pracy slyszalam - masz racje, ale odpusc sobie kobieto.

A ile razy zdarza mi sie palnac cos komus prosto w oczy, cos czego nie powinnam powiedziec? Czasem przy dzieciach na przyklad... Albo sie rozplacze przy dzieciach, bo ktos mi cos powie... Zawsze mialam z tym problemy, ale teraz to koszmar. Nie wytrzymam sama ze soba i nie wytrzymam tych wiecznych wyrzutow...

Ktos sobie jakos radzi?? Jakies cwiczenia?? Cokolwiek?? Ktokolwiek?? Agatka?
Pozdrawiam
Gosia

anath0r

Awatar użytkownika

Posty: 6


Rejestracja:
23-08-2006 12:57

Post 13-09-2006 17:39

Jak ja się zdenerwuję na siebie to obiecuję sobie zamknąć gębę na kłódkę i nic więcej przynajmniej do końca dnia nie mówić, fakt że mam wtedy zły humor a nastrój taki dosłownie "bezsensowny" i staję się obojętny na świat i czekam tylko nocy ;) na drugi dzień albo jest lepiej albo jest tak samo :twisted:

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 14-09-2006 14:47

Gryzienie się w język jest bardzo trudne, ale ktoś gdzieś mi powiedział, że zanim coś wykrzyczę powinnam uspokoić się np mnożąc razy 3, nie jest to łatwe, ale uspokaja liczenie do 10 nie, bo jest zbyt proste, ale spróbuj mnożyć, może to pomoże.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

natasza

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 109


Rejestracja:
05-11-2005 21:13

Post 14-09-2006 22:29

Halina pisze:Gryzienie się w język jest bardzo trudne, ale ktoś gdzieś mi powiedział, że zanim coś wykrzyczę powinnam uspokoić się np mnożąc razy 3, nie jest to łatwe, ale uspokaja liczenie do 10 nie, bo jest zbyt proste, ale spróbuj mnożyć, może to pomoże.



Pomoze albo i nie .Ja na ogol jestem nie lubiana ,cale otoczenie w ktorym zyje nie lubi i nie rozumie mnie.Czesto mam z tego powodu doooly.Nie wiem dlaczego tak jest ,moze wlasnie jestem za bardzo impulsywna i szalona ale taka jestem i juz sie chyba nie zmienie.

MamaPodziomka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 26


Rejestracja:
12-05-2006 10:30

Lokalizacja: Berlin

Post 20-09-2006 09:13

Moj facet powiedzial wczoraj, ze nienawidzi tych moich histerii, zygac mu sie chce jak patrzy, ze znowu o cos placze. Ma mnie dosc i mam sie wynosic. Nigdy nie mial takiej kobiety jak ja, bo zawsze omijal je z daleka, jestem pierwsza i ostatnia taka.

W koncu z wielka laska zgodzil sie dac mi jeszcze jedna szanse, ale nadal sadzi, ze lepiej byloby gdybysmy sie rozstali. Szanse, pod warunkiem, ze nie bede plakac i histeryzowac.

A ja czuje juz tylko jeden wielki bol i hamowanie lez przychodzi mi z olbrzymim trudem. Moja firma nie placi juz od poltora miesiaca, najprawdopodobniej splajtuje. Musze szukac nowej pracy. Zreszta juz w tej chwili nie bardzo mam z czego zyc, ciagle tylko pozyczam od rodzicow.

A teraz stracilam jeszcze dom i T.

Chcialabym moc przestac zyc. Gdyby nie to, ze sama wychowuje mloda i po mojej smierci nie mialaby juz nikogo, to nie wiem co bym zrobila...

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 20-09-2006 13:38

Re: Impulsywnosc

MamaPodziomka pisze:Faceta sie czepiam co i rusz. Nie jest idealny, czasem trudno z nim wytrzymac, no ale jest jaki jest i w sumie to go kocham. Wiec czemu czasem nie moge zamknac jadaczki na klodke i sobie odpuscic???


Od 20 lat też mam takiego faceta, ogólnie jest cudowny ale przynajmniej kilka razy w tygodniu zdarza mu się mieć tzw. humorek, a inaczej to ujmując: marudzi. Czepia się wtedy wszystkiego, najchętniej mnie. Ja humorki oczywiście też miewam ale nauczyłam się już ich nie "rozładowywać" na moim facecie.

Wypracowałam sobie dwie metody:

1) Na mój prywatny "humorek": informuję męża od wejścia, że źle się czuję, coś mi jest ale nie wiem co, robię się milcząca (żeby nie wyskoczyć z jakimś genialnym tekstem zaczepnym) i "przylepna". Jeśli druga połowa nie ma akurt "humorku" to się najczęściej zrobi opiekuńczy, przytuli, ja popłaczę i cały świat natychmiast jest bardziej przyjazny.

2) Na jego "humorek": tu jest trudniej, bo nie udało mu się wyeliminować marudzenia, ironii i tym podobnych tekstów, folguje sobie i wylewa różne żale równo, gdy ma taki nastrój. Sposób jest taki, że staram się wyłuskiwać te co bardziej absurdalne pretensje do mnie i udawać, że się "kajam" w tak nieproporcjonalny do mojego "przewinienia" sposób, aby sam dostrzegł absurd. Najczęściej udaje mi się doprowadzić do rozśmieszenia go i chociaż czasem jeszcze "z rozpędu" trochę pomarudzi, to trwa to już krótko i potem śmiejemy się razem. Myślę nad jakimś przykładem; powiedzmy, że zapomniałam, że kawa ma być z dużą ilością mleka i nalałam za dużo wody. Reakcja męża "nigdy nie pamiętasz, jaką kawę lubię, kiedy ty się wreszcie nauczysz?". A ja na to "O rany, strasznie przepraszam, nie wiem, jak Ci się uda, żeby mi to wybaczyć, błagam o przebaczenie, za karę będę na kolanach tą kawę do Ciebie niosła, ulituj się proszę, przecież jesteś taki wspaniałomyślny!". Robię to bez nuty ironii w głosie, zachowuję się tak jakbym naprawdę tak uważała, no może z małą iskierką rozbawienia w oczach, czasem udaję pokajaną japonkę. Czasem gdy mam nastrój dodam coś erotycznego i opowiem, co mu jestem gotowa zrobić, żeby go tylko udobruchać ;) . Potem się dopytuję, czy mi przebaczy, zaczynam całować w kolana itp. Nie ma siły, w pewnym momencie wybuchamy oboje śmiechem, ale to musi byc on pierwszy :P . Czasem muszę po kolei zareagować w ten sposób na kilka jego tekstów, zanim w nim coś "puści" i zauważy, że gada głupoty. Metoda wymaga pewnego opanowania nerwów w pierwszym momencie - żeby mu nie "odpyskować" za bzdurne czepianie się ale zwykle po pierwszej minucie takiego egzaltowanego przepraszania przechodzi mi i juz chce mi się śmiać w duchu :D .

Na początku małżeństwa myślałam, że się przez to rozejdziemy, bo jego humorek kończył się zawsze awanturą, jak miał do mnie o coś pretensje. Ważne, żeby do poważniejszych i co bardziej "zapalnych" pretensji jednak delikatnie wracać, gdy oboje mają dobry nastrój i powiedzieć je w taki sposób, żeby u nikogo nie powodował "reakcji obronnych". W spokojnej rozmowie trzeba wymyślić jakiś sposób, aby obie strony były zadwowolone (np: mąż nie myje nigdy naczyń - niech wymyśli, żeby kupić zmywarkę. Musi to jednak sam wymyślić i ucieszyć się z podziwu, jaki wywarł na Tobie jego geniusz i wspaniałomyślność ;) ).

Życzę Ci z całego serca, aby tym razem się udało, skoro dostałaś jeszcze jedną szansę. Nie staraj się w tradycyjny sposób "powstrzymywać" nerwów, bo staniesz się jedną bombą która wybuchnie w najgorszym momencie. Znajdź kobiecy sposób zaspokojenia jego "ego" taki, który i Tobie pozwoli się rozładować. Seks to też nie jest zły pomysł, spróbuj go czymś miłym zaskoczyć ;) .
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

MamaPodziomka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 26


Rejestracja:
12-05-2006 10:30

Lokalizacja: Berlin

Post 21-09-2006 10:29

Ha, no wlasnie o to chodzi, ze ja najczesciej rozladowuje swoje nastroje placzac i jego to najbardziej wkurza. Jak sie wsciekam to tez, ale histeria i placz jeszcze bardziej.

Zobaczymy jak bedzie. Niby szanse jeszcze mam, ale slowa "nie wiem czy w ogole jeszcze Cie kocham" strasznie rania, i jak tu nie plakac? On w ogole nie lubi okazywnaie uczuc, a ja jestem przykleja do potegi milionowej.

Na razie mam skierowanie do psychologa, podobno w tej chwili nie trzeba bardzo dlugo czekac na wizyte, zobaczymy.

gusia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
08-09-2006 09:34

Lokalizacja: Górny Śląsk

Post 21-09-2006 15:44

Droga MamoPodziomka!!!
to co opisałaś to straszne :(
najbardziej mnie przeraziły Twoje najczarniejsze myśli - ale dobrze, że WIESZ ŻE MASZ DLA KOGO ŻYĆ !!! własnie dla DZIECKA :)
Kochana, a jeśli chodzi o tego faceta, po tym co powiedział - to ja bym się nie płaszczyła! i nie potrzebowała jego łachy!!!
widać, że Cię nie kocha, zimny drań!
NIE ZASŁUGUJE NA CIEBIE, nie martw się "tego kwiatu jest pół światu".
Jesteś uczuciową przylepą i nie wierzę, że uda Ci się oduczyć płakać - taka juz jesteś, i skoro jego to denerwuje to niech idzie na buraki - jak już wspomniałam i celowo powtórzę ON NIE ZASŁUGUJE NA CIEBIE!!!
ale i tak zrobisz jak zechcesz :)

Trzymam kciuki i pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie i Twoje dziecko :)
gusia
córka 12 lat ADHD, ja - od chwili gdy zaczęłam poznawać co to takiego - doszłam do wniosku, że też to miałam, a może i nadal mam :)
Różą - w dowód wdzięczności - obdarowuję każdego kto mi pomaga na tym cudownym FORUM :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 21-09-2006 17:20

A wy zdajecie sobie sprawę, jak niszczące są dla faceta płacze żony? Zwłaszcza takie, których przyczyn on nie rozumie.
Bo ja mam wrażenie, że nie bardzo.

gusia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
08-09-2006 09:34

Lokalizacja: Górny Śląsk

Post 22-09-2006 08:57

Re: Impulsywnosc

MamaPodziomka pisze: Nie jest idealny, czasem trudno z nim wytrzymac, no ale jest jaki jest i w sumie to go kocham.


dreptak, może i masz rację...ale! mi chodziło głównie o to że on Jej NIE KOCHA! w przeciwieństwie do Niej. Bo jak się kogoś kocha NAPRAWDĘ to akceptuje się go takim jakim jest (patrz Jej cytat)- i się Jej w ew. niedoskonałościach pomaga, duż rozmawia, przytula itp.
a jak ktoś jest zimy to niestety byle pretekst znajdzie by się Jej pozbyć. A jesli chodzi o Jej płacz (niby bez powodu)- to mógłby się zastanowić: "hmmm, a może to przeze mnie?"
PS. z wpisów MamyPodziomka zrozumiałam że to nie jest jeszcze mąż ani ojciec Jej dziecka i że nie są zbyt długo (a to wg mnie wielka różnica) - i można powiedzieć "widziały jego gały co brały"
ale oczywiście mogę się mylić, napisałam tylko moje zdanie i co ja bym zrobiła na Jej miejscu.
pozdrawiam serdecznie
gusia
córka 12 lat ADHD, ja - od chwili gdy zaczęłam poznawać co to takiego - doszłam do wniosku, że też to miałam, a może i nadal mam :)
Różą - w dowód wdzięczności - obdarowuję każdego kto mi pomaga na tym cudownym FORUM :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 22-09-2006 09:42

MamaPodziomka pisze:On w ogole nie lubi okazywnaie uczuc, a ja jestem przykleja do potegi milionowej.


Okazywanie uczuć jest bardzo ważne - to oboje powinniście porozmawiać z psychologiem i on koniecznie powinien nauczyć się je okazywać. Zarówno te "dobre" jak i te "złe". Wyjdzie to na zdrowie nie tylko Tobie ale przede wszystkim jemu, bo udawanie twardziela prowadzi do niepotrzebnych frustracji. Nie mówię, że Tobie terapia niepotrzebna ale na pewno lepiej byłoby, gdybyście się tam udali razem.

Wydaje mi się, że właśnie powstrzymywanie się przez niego od okazywania uczuć rodzi tym większą jego frustrację, kiedy Ty płaczesz. Pewnie jest wychowany w duchu "chłopaki nie płaczą".

Pomyślcie o tym, bo pomijając kryzysową sytuację w Waszym związku i zakładając, że sobie z nią poradzicie, to wydaje mi się, że taka postawa Twojego partnera może doprowadzić w krótkim czasie u niego do jakiejś choroby.

Ja moich chłopaków uczę, żeby sobie pozwolili nawet na płacz jeśli się źle czują i chociaż robią to bardzo rzadko, to się tego nie wstydzą.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 22-09-2006 12:25

chciałabym powiedzieć coś mądrego, ale ostatnio moje zrywy intelektualne ograniczają się do opierdzielania ludzi za to, że się nad sobą użalają.
ale i tak się wtrącę:

mój tz spędził ze mną 11 lat i każdego dnia podziwiam fakt, że w międzyczasie się nie zastrzelił, albo przynajmniej nie skończył w klinice nerwic, bo jestem (byłam (?) ) babą zrzędliwą i beczącą jakich mało.

i musiałam nauczyć się, że:
- facet przynajmniej na zewnątrz wyprany jest z jakichkolwiek emocji, a stopień okazywania uczuć jest odwrotnie proporcjonalny do siły babskich chęci zwócenia na siebie uwagi
- trzymanie faceta w domu i zmuszanie do patrzenia głęboko w oczy powoduje u niego frustrację
- potrzeba pójścia na browar z kumplami jest porównywalna z potrzebą oddychania
- mecze (obojętne czy przed telewizorem czy na boisku) - jak wyżej.
- facet musi realizować swoje pasje inaczej staje się nieszczęśliwy
- temeratura 36,8 to już poważna choroba i należy się facetem dobrze zaopiekować.
- facet po pracy nie chce wysłuchiwać jak ciężko kobiecie w życiu - chce zjeść coś dobrego, pogapić się w telewizor lub pograć w NfS.
- facetem należy się opiekować, ale nie należy wymagać od niego wdzięczności - w końcu matka opiekowała się nim całe życie i robiła to bezinteresownie
- jeśli stworzysz facetowi warunki do życia zgodne z jego naturą - możesz liczyć na to, że w sytuacjach naprawdę kryzysowych udzieli ci odpowiedniego wsparcia.

facet to mało skomplikowane urządzenie - to my, kobiety, mamy jakieś wygórowane wymagania wobec życia.

MamaPodziomka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 26


Rejestracja:
12-05-2006 10:30

Lokalizacja: Berlin

Post 22-09-2006 12:58

No coz, blackant masz zupelna, kompletna, absolutna racje. Zwlaszcza w punkcie pierwszym, o ktory sie wlasnie notorycznie rozchodzi. Z pozostalymi jest nieco lepiej.

A co zrobic z facetem, ktory po swoim rozwodzie jakos nie ma kumpli do chodzenia na piwo?? Ma jednego (ktory zreszta nie pije piwa), ktory jest bardziej juz chyba moim kumplem, bo to taki od glebokich rozmow i rozpamietywania, a TZ nie ma na to specjalnie ochoty. Przydalby mu sie taki facetowaty kumpel od piwa, zeby mu troche te domowe problemy zrekompensowac, ale jemu sie szukac nie chce.

A czekac na psychologa trzeba jakies 3 miesiace niestety. Bede jeszcze szukac, moze wczesniej znajde okienko.
Pozdrawiam
Gosia

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 22-09-2006 13:25

Uszczęśliwienie kobiety nie jest trudne...

Należy być :
1. sympatycznym
2. wysportowanym ale
3. inteligentnym ale
4. silnym
5. kulturalnym ale
6. twardym ale
7. łagodnym
8. czułym ale
9. zdecydowanym ale
10. romantycznym ale
11. męskim
12. dowcipnym i
13. wesołym ale
14. poważnym i
15. dystyngowanym
16. odważnym ale
17. misiem ale
18. energicznym
19. zapobiegawczym
20. kreatywnym
21. pomysłowym
22. zdolnym ale
23. skromnym i
24. wyrozumiałym
25. eleganckim ale
26. stanowczym
27. ciepłym ale
28. zimnym ale
29. namiętnym
30. tolerancyjnym ale
31. zasadniczym i
32. honorowym i
33. szlachetnym ale
34. praktycznym i
35. pragmatycznym
36. praworządnym ale
37. gotowym zrobić dla niej wszystko [ np. skok na bank ] czyli
38. zdesperowanym [ z miłości ] ale
39. opanowanym
40. szarmanckim ale
41. stałym i
42. wiernym
43. uważnym ale
44. rozmarzonym ale
45. ambitnym
46. godnym zaufania i
47. szacunku
48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,
49. wypłacalnym.

Jednocześnie musi mężczyzna uważać na to, aby:
a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany
b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną, nie poświęcał jej jednak więcej
czasu niż danej kobiecie
c) pozostawił kobiecie swobodę, ale okazywał troskę i zainteresowanie
gdzie była i co robiła
d) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach przez
błoto po kolana i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy lub
gonić, dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę, w której
przecież miała tak niezbędne do życia lusterko i szminkę.

Ważne jest aby nie zapominać jej:
1. urodzin
2. imienin
3. daty ślubu
4. daty pierwszego pocałunku
5. okresu
6. wizyty u stomatologa
7. rocznic
8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci.

Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń nie
gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem czuć zmęczona
obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się zdominowaną przez
niego i uciec z pierwszym lepszym menelem z gitarą, którego napotka.

A teraz druga strona medalu...
Uszczęśliwić mężczyznę jest zadaniem daleko trudniejszym.
Ponieważ mężczyzna jest prostakiem i świnią potrzebuje:

1. seksu
2. jedzenia
3. piwa

Większość kobiet jest oczywiście tak wygórowanymi męskimi potrzebami mocno
przeciążona. Zaspokojenie tych potrzeb przerasta siły naszych pań.

Wniosek :
Harmonijne współżycie można łatwo osiągnąć, pod warunkiem, że mężczyźni wreszcie zrozumieją, iż muszą nieco ograniczyć swoje zapędy i pohamować swoją roszczeniową postawę.

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 22-09-2006 15:28

:lol:

żeby nie było wątpliwości:
ja na prawdę uważam, że miejsce kobiety jest krok za mężczyzną.

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4999


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 22-09-2006 16:35

Dreptak gratuluje!
Poznałes naturę kobiety i odkryłeś jej potrzeby. :wink:

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-09-2006 12:02

Teraz wróćmy do tematu.
Jest tak, wbrew opiniom feministek, że większość kobiet i większość meżczyzn ma wpisane pewne zachowanie w geny. Miliony lat ewolucji sprawiły, że kobiety łatwiej budują więzi społeczne a facetom łatwiej jest "polować", czyli przebywając w miejscu oddalonym od domu zdobywać różne rzeczy dla rodziny.

Natura tak stworzyła facetów, że jak coś się źle dzieje komuś z bliskiej rodziny to dla faceta jest olbrzymi stress. Tak jest i nie ma z tym co dyskutować. Jak żona płacze, wywołuje to przymus natychmiastowego działania. Nie ma w tym miejsca na głaskanie i przytulanie. Natura tak nas stworzyła!
Ja mogę stanąć nad urwiskiem skalnym bez specjalnego stresu, ale jeżeli ktoś z mojej rodziny stanie w tym samym miejscu, ja umieram ze strachu. I to jest silniejsze ode mnie!

Jeżeli teraz facet nie rozumie przyczyn płaczu i nic nie może na to poradzić zwyczajnie dostaje kręćka. I nie mówcie nic o tym, że 'on nie jest wart', albo 'on nie kocha'. Bo to jest zwyczajnie niesprawiedliwe. Jakby nie kochał i nie był wart to by dawno poszedł sobie.

Jeżeli chcecie wykończyć faceta, wystarczy codziennie wieczorem popłakać sobie. Do tego jeszcze dołożyć marudzenie w momencie, kiedy facet przekracza próg domu po powrocie z pracy. Jak tego będzie za mało wystarczy trochę po nim poprawiać. Nic więcej nie trzeba.
Gwarantuję, po roku takiej obróbki facet albo wykańcza się i zostawia was jako wdowy albo rzuca wszystko i wynosi się w świat.

Jeżeli jednak żyje i sobie nie poszedł to albo jest wyjątkowy twardziel (co się rzadko zdarza) albo mu nie zależy na kobiecie. No to wtedy możecie z czystym sumieniem powiedzieć, że nie jest was wart i spuścić go ze schodów.
Ostatnio zmieniony 23-09-2006 17:41 przez dreptak, łącznie zmieniany 2 razy

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 23-09-2006 13:49

blackant pisze:ja naprawdę uważam, że miejsce kobiety jest krok za mężczyzną.
Moja Pani chce być zawsze trzy przede mną.

wiola

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 237


Rejestracja:
30-11-2005 15:00

Lokalizacja: dolnośląskie

Post 23-09-2006 16:27

:lol: :lol: :lol: ja chyba też tak mam, jak Twoja żona.
Ja - ?, mąż - ADHD, do którego nie przyznaje się, córka (16 lat) - ADHD?, syn (12lat) - zdiagnozowane ADHD

Betscheba

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 15


Rejestracja:
24-09-2006 08:02

Lokalizacja: okolice Poznania

Post 24-09-2006 19:12

Też to mam - humorki i płaczliwość. Mój ukochany wściekał się o to, nie rozumiał co się dzieje. Ale zawsze mówił, że mnie kocha i mi pomoze. Chyba tylko dzięki temu odnalazłam to miejsce - zeby zrobić to dla niego.

Kiedyś jak płakałam o co kolwiek nie dawałam sie przytulić. Teraz mu na to pozwalam - taka nasza umowa. I kurczę, pomaga. Wypłaczę się, pomarudzę i jest dobrze...

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 26-09-2006 11:55

Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

swietelko

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 175


Rejestracja:
15-12-2005 03:08

Lokalizacja: Stolnica

Post 04-10-2006 14:38

Dodam swoje 3 grosze do tematu. Temperament impulsywny to cos czego nie da sie zmienic. To jest cos co powstaje z tej iskry bozej i jest nieodwracalne. Pracowac mozna jedynie nad charakterem. Impulsywnosc mozna tlumic lekami uspokajacymi, ale ktokolwiek je bral i probowal funkcjonowac wie o czym mowie. Wieczne poczucie slow motion i klatkowania wszystkich czynnosci. Nie jestesmy wtedy impulsywni nie dlatego, ze zmienia sie nasz temperament, ale dzialamy w trybie ekonomicznym bedac na lekkim rauszu. Tak czy siak - nie polecam walki z impulsywnoscia! Bo to walka z wiatrakami. Sugeruje raczej walke z wlasnym charakterem (bo to w przeciwienstwie do temperamentu mozemy deformowac) - tzn. np. cwiczenie umiejetnosci wyciagania wnioskow z wlasnych bledow, umiejetnosci przepraszania, rozmowy i tlumaczenia pewnych rzeczy. Dokladnie na tym skupia sie psychoterapia przy checi zmiany impulsywnego charakteru.
Swietelko na scenie, swiatelko w tunelu. Swiatelko tez za horyzontem.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 05-10-2006 12:38

Marta pisze:Mój głos w sprawie płaczu...

Ekhm .... autor bloga z ktorego pochodził wstawiony przeze mnie rysunek coś se pozmieniał i go usunął... No to juz nie poznacie mojego głosu ;)
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

MamaPodziomka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 26


Rejestracja:
12-05-2006 10:30

Lokalizacja: Berlin

Post 18-10-2006 12:58

Chwilowo jest lepiej. Dogadalismy sie z facetem i od tygodnia jest nawet bardziej niz OK. Mam nadzieje, ze tak zostanie.

Oprocz tego od wczoraj laze na spychoterapie i tez mam nadzieje, ze troche pomoze. No moze bardziej niz troche ;) I moze na impulsywnosc tez, bo w tlumaczeniu i przepraszaniu jestem juz super mistrzem, ale to niestety nie wystarczy :(

W pracy bez zmian, marazm i zniechecenie, ale w piatek powinno sie wyjasnic, czy firma plajtuje czy nie. Tak czy siak mam nadzieje, ze sobie jakos poradze.

Synthia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 41


Rejestracja:
19-11-2005 14:11

Lokalizacja: Warszafka

Post 21-10-2006 15:36

Nie mogę sobie dać rady z moją wybuchowością, a nie daj Boże jak już się napiję i mam kaca co się często zdarza. Dziś zrobiłam takie awanti mojemu facetowi rozbijając wszystko dookoła /omijawszy z dala tylko monitor/,że miałąm wrażenie,że mnie zaraz uderzy.Omal mnie z domu nie wyrzucił. Najgorsze jest to,że gdy już się nakręcę nie potrafię wydostać się z tego amoku mimo,że moja podświadomość mówi mi,że to bez sensu i że robię z siebie idiotkę.Krzywdzę wszystkich dookoła przez całe moje jebane życie...
Kradnę style i oszukuje rzeczywistość w wielkim stylu ;P

swietelko

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 175


Rejestracja:
15-12-2005 03:08

Lokalizacja: Stolnica

Post 23-10-2006 12:09

To nie pij.

Mam taki plakat nad lozkiem "Life's only limitations are the ones we make".
Swietelko na scenie, swiatelko w tunelu. Swiatelko tez za horyzontem.

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.