Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Dziwne kompulsje i reszta dziwactw

Moderator: Moderatorzy

Synthia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 41


Rejestracja:
19-11-2005 14:11

Lokalizacja: Warszafka

Post 02-08-2006 16:58

Dziwne kompulsje i reszta dziwactw

Czesc. Postanowilam zalozyc ten topic poniewaz mimo,ze od kilku dni uwaznie sledze forum nie znalazlam u zadnego z was analogii do pewnych moich dziwacznych zachowan, ktore towarzysza mi od dziecka i przez ktore bardzo sie obawiam o swoja poczytalnosc ;)) /a tak serio to chcialabym po prostu dowiedziec sie kiedys co one oznaczaja/ Nie bede sie tu rozpisywac o zaburzeniach koncentracji, braku konsekwencji w dzialaniach, chaotycznosci czy sklonnosciach do uzaleznien bo to wszystko jest oczywiste i wszystkim nam dobrze znane. Zaloze sie jednak ze po tym co teraz przeczytacie wielu z was spadnie z krzesla ze zdumienia. Pod wzgledem trzeczy jakie za chwile opisze bede chyba wyjatkowym przypadkiem.
Jestem 28 letnią osobą z rozpoznanym rok temu ADHD, zaburzeniami lękowymi i zaburzeniami osobowości. Zaczne odn tego, że moje zdolności werbalne nie mają tu nic do rzeczy ;) /ponieważ to są jedyne jakie posiadam...no jeszcze intuicję jako taką, a nawet taką sporą całkiem mam ;) i niektórzy twierdzą, że "widzę" całkiem sporo .../ Tak, jestem nienormalna tyle, że nie jestem w stanie żyć z tą myślą teraz normalnie. Naprawdę nie wiem co mam zrobić, a dobrych ludzi też nie mogę wokół siebie znaleźć bo każdy się ode mnie teraz odwraca - to raz, dwa, że nigdy ich wokół zbyt mnie wielu nie było / jestem samotniczką z wyboru, ze strachu może raczej - bo podświadomie boję się by nie wyszło na jaw to jak bardzo jestem inna. Zamydlają mi oczy, żebym nie zwariowała. Szmery bajery o dobrej samoocenie. Ale ja wiem. Jestem świadoma, na tyle na ile mi mój ułomny umysł /a może powinnam powiedzieć "mózg"/ pozwala i wiem. Tylko nie wiem co mam robić dalej by nie oszaleć i czy mogę w tej kwestii coś zrobić w ogóle czy mam umrzeć raczej może... Chyba nie każdemu czubkowi jest dane zobaczyć kim jest po latach, ale ja wcale się tym nie chełpię - przeciwnie - przeklinam dzień w którym doznałam takiego wglądu. Ponieważ wcześniej byłam szczęśliwa, pomimo stosu niepowodzeń trzymałam jakoś hart ducha /może cierpienie zrzutowało się jakoś cichaczem na mój umysł, a ja myślałam, że wszystko tak po mnie "spłynęło" a w istocie usadowiło się tam.../ a teraz już nigdy nie zapomne, nigdy nie przestane widziec i czuje sie sparalizowana totalnie i bliska obledu ze strachu.Zawsze bylam inna, miałam swój świat, stroniłam od ludzi, robiłam dziwne rzeczy...tyle, że myślałam, ze to jest taki mój "style", że jestem po prostu crazy, taka nietuzinkowa, słodka w tym zarazem, a co mi tam :). Teraz dopiero zrozumiałam, że moje "dziwactwa" są wynikiem choroby psychicznej. Dlaczego tak ją nazywam? Otóż: Zawsze trzymałam się z boku, nigdy nie miałam zbyt wielu przyjaciół. W szkole czy to na koloniach dzieci raczej stroniły ode mnie. Może przy pierwszej rozmowie wydawałam się ludziom interesująca, ale na dłuższą metę każdy się ze mną nudził... a może raczej ja się nudziłam...moja Mama umarła jak miałam 22 lata, do tego czasu otaczała mnie przesadną opieką. Być może wiedziała, że jej potrzebuję...że ja nie ze wszystkim daję sobie radę tak "jak należy". Miała raka piersi, który po 6 latach pomimo jej amputacji / zbyt późnej, domniemam/ przerzucił się jej na szpik kostny. Ojca już wtedy z nami nie było. Po jej śmierci nie chciał mi specjalnie pomagać. Rzuciłam się więc w wir pracy w gastronomii łapiąc prace kelnerek - barmanek. Dużo godzin pracy do późna, ale spore pieniądze i stały ich dopływ. Jednak co chwilę mnie zwalniano z pracy nie podawszy konkretnego powodu. Ponieważ wszystko robiłam źle. Tzn. miałam dobry kontakt z klientem, ale nie potrafiłam umyć podłogi tak jak inni, wypolerować dobrze kieliszków...mój makijaż, fryzura, ręce, strój pozostawiały wiele do życzenia...dla nich, dla mnie samej też co najzabawniejsze :)! /jestem mądra, tyle, że jestem głupia ;)/ Nie potrafiłam się też nigdy sama zorganizować. Niewiele rozumiem bo niewiele słyszę. W szkole osiągałam niezłe wyniki, ale to dlatego, że wszystko zaliczałam w ostatniej chwili na koniec ucząc się całego materiału. Byłam dobra z polskiego w zasadzie najlepsza więc mi wmówiono, że jestem zdolna. Na lekcjach myślałam o czym innym... Nie rozwijam do końca zainteresowań, niewiele rzeczy mnie obchodzi, nie mam koncentracji. ale to wiadomo, wiadomo...wiem...z tym nie jestem sama of course;) a teraz pare DZIWNYCH RZECZY:
Wątek uczuciowy jest u mnie tym dominujacym. Od dziecka robię wszystko by być kochana i tylko to się liczy. Codziennie prawie znikam w świecie swoich marzeń tzn. włączam sobie jakąś fajna muzę, latam po mieszkaniu i wyobrażam sobie spełnienie moich marzeń. Zawsze dotyczy jakiegoś faceta i tego jak ja zajebiście wypadam w jego oczach. Mam więc jakiś zajebisty zawód gdy spotyka mnie po latach, mam jego dziecko i mnie tak spotyka... albo jestem na jakiejś imprezie i wszyscy mnie kochaja i on mnie tam spotyka...ehhh...strasznie infantylne zagrania, ale zajmuja one dosc duzy procent mojego zycia Nie potrafię nic dobrze zrobić, wyręczam się innymi ludźmi we wszystkim, nawet jak przyszyję guzik to on odpada, źle sprzątam, źle użytkuję rzeczy, wszystko psuję /nie mam hamulców, potrafię wytrzeć plamę ze stołu bluzką jaką mam na sobie, zamieszać herbatę pilotem od telewizora.../ chodzę często bez majtek, skarpetek, w rozwiązanych butach.. nie widzę wyraźnie konsekwencji, a raczej ignoruję je. Nie przeszkadzają mi, żyję chwilą, jestem dziecinna, wyglądam bardzo młodo, lubię młodzieżowe ciuszki. Jem skórki od pomarańczy, bananów, mandarynek, ogryzki, skórki swoich dłoni gdy je przycinam. Zjadam części swoich ubrań /bunkruje się na przystankach i obcinam sobie poszargane części spodni na przystankach po czym je...połykam/, wyciskam sobie "syfy" na ulicy /wkładam lusterko pomiędzy jakiś płot/, obcinam włosy w parku, odliczam od 10 do zera i stale mam jakiś motyw muzyczny w głowie, /czasem to potrafia byc nawet jakies 2 glupie dzwieki/ który wystukuję subtelnie w powietrzu palcami - albo zębami - znajdując jakąś analogię w klawiszach pianina - grałam już ze słuchu w wieku lat czterech...ale olałam. Zjadam piankę do włosów nim ją nałożę na nie, uwielbiam jesc trawę, liscie, kartki z zeszytu.../zawsze taka bylam, to po prostu uwierzcie sprawia mi przyjemnosc!!/ rysuję sobie swoje imię w powietrzu / bardzo subtelnie/ maluję się jakoś inaczej niż wszyscy / i jestem często upominana/ ale tak mi się podoba. Jestem leniwa, chociaż zmuszam się do działalności, sprzątam, ale wszystko robię powierzchownie. Skracam sobie czas wykonywania czynności - myję ręce wrzątkiem bo mi się nie chce puszczać zimnej wody mimo, że się parzę...wychodzę w piżamie przykrytej kurtką po papierosy albo w kapciach, chodzę brudna, nie szanuję rzeczy...nie ma dla mnie miejsca, czasu czy czegokolwiek gdy chodzi o miłość...Kłamię! Opowiadam ludziom o sobie niestworzone rzeczy, o swoich umiejętnościach z którymi się nawet nie zmierzam znaczy boję się... /dla przykładu nie gram w gry komputerowe bo zakładam, że nie zrozumiem instrukcji... poobstawiałam się "kultowymi" książkami których nie doczytałam do końca, ale muszę je mieć bo przecież jestem mądra.../akurat literaturę rozumiem, ale przecież lepiej jest sobie pobiegać po swoim pokoju marzeń i przez chwilę poczuć spełnienie niż zajmować się czyimiś sprawami...jak tego spełnienia nie poczuję bo się zamyślę - cofam kawałek do początku i staram się "przeżyć" to co chcę/
A z tym zjadaniem rzeczy niejadalnych czy rysowaniem swojego imienia w powietrzu to dziwne, prawda? Ale nie myslcie czasem ze mam natrectwa bo bylam z tym u lekarza i wiem ze nie mam natrectw /bo nie czuje "strachu" jak czegos nie zrobie, tylko te czynnosci jakos wykonuje automatycznie, podswiadomie i powielam ten schemat od dziecka/....

Teraz w dodatku mam paranoję bo widzę te wszystkie anormalne zachowania...nie mogę znieść tego, że kręcę się po przystanku /a właściwie się z niego oddalam/ podczas gdy inni spokojnie czekają na autobus...czemu przy przejściach dla pieszych zamiast czekać na światło nie umiem wejść w kontakt z kierowcami /wzrokowy/ tylko schodzę na trawnik...i dlaczego zrywam tą trawę i ją wpieprzam???? / zawsze taka byłam/ Nie rozumiem siebie i nie lubię /ona jest głupia!/

Mam fobie, jestem tchórzem, nie potrafię sama odsłuchać swojej poczty głosowej /daję innym do odsłuchania/ gdy wiem, że treść będzie nieprzyjemna. Nie szanują mnie pracodawcy, zawsze spuszczam wzrok. Piszę do ludzi kartki z prośbami/przeprosinami, wysyłam esemesy, maile...obchodzę podwórko dookoła by się nie spotkać z sąsiadem....chociaż nie miałam z nim może żadnej scysji, ale po prostu nie chcę rozmawiać...Jak szukałam pierwszej pracy to chodziłam do pubu, upijałam się sama i po paru piwach psikałam sobie do ust dezodorantem (tez madre, co?)i...szłam na spotkania w sprawie pracy, na których byłam zajebista...tylko dopiero "w praniu" okazywało się, że jestem słaba...Układam sobie plany rozmów z ludźmi, bardzo się emocjonuję, nie potrafię dociekać swoich praw...
Wszystkiego się boję...możecie sobie wyobrazić, że gdy mierzę ubrania w sklepach później głupio mi jest mi ich nie kupować i zawsze proszę o ich odłożenie i ściemniam, że idę do bankomatu albo po chłopaka, żeby doradził...gdy ostatnio zaczepiła mnie konsultantka Avon-u i namawiała mnie na podpisanie umowy wiedziałam że nią nie zostanę bo praktycznie nie mam koleżanek, a mimo tego podpisałam z nią umowę, ba nawet umówiłam się na spotkanie u mnie w domu..później umowę podarłam, telefonu nie odbierałam i siedziałam po ciemku w mieszkaniu. Jestem również niezrównoważona emocjonalnie, gdy mój chłopak, też choleryk kłóci się ze mną nie pozwalam mu odejść, płaczę, staję na parapecie i grożę, że rzucę się z okna, błagam by mnie nie zostawiał, Wiem, że on już mnie nie szanuje, jak cała reszta przed nim zresztą. Nie potrafię funkcjonować gdy on zły wyłącza telefon. Piję wtedy sama z rozpaczy i dostaję wtedy jakichś dziwnych drgawek...Ale mam przecież tylko jego!!! Jedyne wsparcie psychiczne...

Aaaa i jeszcze jedno: zwalniano mnie z pracy chyba z dwadziescia pare razy. Do tej pory pracowalam wylacznie jako kelnerka poniewaz przez ciezkie okolicznosci mojego zycia /smierc matki i wczesniejszy rozwod rodzicow/ nie udalo mi sie dokonczyc edukacji poniewaz musialam utrzymac sama mieszkanie itp...ale mniejsza o to, nie rozczulam sie . W kazdej z tych prac podstawowym zarzutem bylo to, ze sie za wolno poruszam!!!!! dziwne, co? Ale ja po prostu rzeczywisci w stosunku do innych jestem wolniejsza /moze przez astme, sama nie wiem. mowilam o tym lekarzom, ale oni nie wiedza o co chodzi. Wiem, ze jestem dzikuska i malo do kogo sie w pracy odzywam bo jakos za bardzo nie wiem o czym i moze z tego powodu nie zyskiwalam aprobaty wspolpracownikow. Oczywiscie "na widoku" nie wcinalam w pracy lisci jesli to wam sie na mysl nasuwa..:D

w obecnym momencie jestem na skraju bankructwa /ostatnia praca trwala 2 tygodnie/ ale ale...rozpedzilam sie. Bo w tym temacie chodzi mi glownie a wlasciwie wylacznie o wasze zdanie na temat tych moich dziwactw (dlaczego??)
sciskam :*
Kradnę style i oszukuje rzeczywistość w wielkim stylu ;P

Synthia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 41


Rejestracja:
19-11-2005 14:11

Lokalizacja: Warszafka

Post 02-08-2006 17:06

no to was teraz wystraszylam...
Kradnę style i oszukuje rzeczywistość w wielkim stylu ;P

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 02-08-2006 18:24

Uff. Przeczytałem i wcale nie jestem przestraszony.
Jak znam kilka osób z forum, to ich opowieści niespecjalnie się różnią od Twojej. Oczywiście każdy z nas ma swoje oryginalne pomysły, ale w zasadzie nie wyróżniasz się z naszej grupy.
Miałaś pecha, bo życie cie nie pieściło. Stąd pewnie masz trochę więcej problemów niż inni. I masz gigantycznie niską samoocenę, co nakręca spiralę problemów. Cały problem, żeby wyrwać się z tej spirali. Znam kilka przykładów, że ludziom się udało. Potrzebny jest mocny, pozytywny impuls.
Może pojaw się na najbliższym spotkaniu? Może znajdziemy wspólny język?

Synthia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 41


Rejestracja:
19-11-2005 14:11

Lokalizacja: Warszafka

Post 02-08-2006 21:58

No nie wiem Dreptak bo do tej pory jak widze 18 wyswietlen l tylko Ty mi odpisałes;) chyba jednak to bardzo nietypowe zachowania. Coz za tydzien /dzieki Halinie :*/ide do juz 6-go lekarza, moze tym razem odnajde swoja tozsamosc...a moze po prostu jestem kosmitka, chlip :(
Kradnę style i oszukuje rzeczywistość w wielkim stylu ;P

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 02-08-2006 22:15

No bo to tak jest. Jak piszesz długi i kiepsko zredagowany tekst, to większość wymięka w połowie czytania i ucieka nie odpowiadając. Takie są prawa adhd. Poza tym nie wymagaj odpowiedzi od razu. Każdy pisze wtedy, kiedy ma czas i natchnienie.

Zasady używania akapitów i interpunkcji wymyślono nie po to, żeby dręczyć uczniów, ale po to, żeby się wygodniej czytało i treść była łatwo przyswajalna. Na tym forum trzeba szczególnie o tym pamiętać, bo czytelnicy mają bardzo często problemy z utrzymaniem uwagi (ze mną na czele oczywiście).

Bardzo dobrze, że idziesz do lekarza. Nie przejmuj się, my też odwiedziliśmy kilku (może -nastu) zanim trafiliśmy na kogoś sensownego. Trzeba próbować i być wytrwałym. Nie oczekuj cudów. Lekarz nie poda ci na tacy twojej własnej tożsamości, on może pokazać ścieżkę, którą sama pójdziesz i znajdziesz.

Bardzo będziemy czekali na Twoje informacje o sukcesach, które niewątpliwie będziesz odnosić. Zapraszamy na spotkania, niedługo będzie w okolicach Różanu (jeszcze miejsce w samochodzie mam).

Synthia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 41


Rejestracja:
19-11-2005 14:11

Lokalizacja: Warszafka

Post 02-08-2006 22:23

kiepsko zredagowany hehe pseplasam - to tez moje lenistwo i jakis taki style sobie obralam chaotyczny ostatnimi czasy ale to mnie "clubbingowe fora" tak wypaczyly dziwacznie;)
oki, dzieki, zapamietam
ze spotkankiem czemu nie, pewno wpadne do was oszolomy ;)
ide spatulki
Kradnę style i oszukuje rzeczywistość w wielkim stylu ;P

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 04-08-2006 16:04

przeczytałem !!!! długie to trochę, poza tym dodac więcej niz powiedział Dreptak nie ma co.
Obrazek

natasza

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 109


Rejestracja:
05-11-2005 21:13

Post 04-08-2006 21:01

oj,dlugie to bylo i powiem szczerze ,ze czytalam kilka razy bo odlatywalam ale w koncu wiem o czym piszesz i z czym masz problem .Uwazam ,ze tak jak dreptak Ci napisal to wielu z nas jest tak zakreconych jak Ty :lol: .sama mam duzo wspolnego z Toba ,oczywiscie oprocz zjadania trawy hihihihi.Chetnie Cie poznam na spotkaniu o Kate.

Synthia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 41


Rejestracja:
19-11-2005 14:11

Lokalizacja: Warszafka

Post 12-08-2006 20:26

Hehe dziekuje Wam bardzo, całuski i do zoba :))) :*
Kradnę style i oszukuje rzeczywistość w wielkim stylu ;P

mabe

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 12


Rejestracja:
23-07-2006 15:45

Lokalizacja: obecnie Liverpool

Post 14-08-2006 01:07

Luzik!Ja od dziecka wtryniam posciel.I to chyba przez sen,bo nie rejestruje tego na jawie.Samotniczka "z wyboru" tez jestem.
Trzeba by załozyc nowy watek:"Samotność ADHDowca" :lol:
Pozdrawiam .Mabe

Zaufaj komuś,a zdradzi cię.Nie zaufaj,a zdradzisz sam siebie.Oto życie (ADHDowca)

Dayiel

Posty: 1


Rejestracja:
27-12-2007 19:48

Lokalizacja: Kraków

Post 27-12-2007 19:54

faktycznie, ciezko przebrnac przez ten ciagly tekst... nie udaloby sie gdyby nie to, ze to moja pierwsa wizyta i chlone wszystko jak nowe i zdumiewajace odkrycie..

mysle ze nie jest z Toba najgorzej.. nie zjadam wprawdzie trawy ale wysiadam z autobusu przy -10 na ktory czekalam cala godzine jesli zauwaze w nim jakas znajoma twarz.

nadraabiam drogi, zmieniam plany zeby nie spotykac nikogo

nie o to chodzi ze ich nie lubie... po prostu mysl o rozmowie z kimkolwiek wydaje sie nie do wytrzymania..

pozdrowienia;*

Darrion

Awatar użytkownika

Posty: 9


Rejestracja:
19-01-2008 12:54

Post 19-01-2008 14:20

hehe ja osobiscie nie zjadam trawy, ale mamy wspolna ceche tego "tchorzostwa" :D Naprzyklad stojac na przejsciu dla pieszych niewiem co mam ze soba zrobic, bo nie jestem w stanie nawiazac kontaktu wzrokowego z ludzmi po drugiej stronie ulicy ;) Synthia tez mi sie zdarzaja takie akcje jak tobie ze ide do sklepu powiedzmy po jakies ubranie to zamiast poprostu odmowic odpowiadam ze naprzyklad "dobrze to ja zaraz wroce tylko musze isc po pieniadze do bankomatu" :lol:
Albo naprzyklad wracajac do domu i widzac ze z drugiej strony idzie sasiad zwalniam jak to tylko mozliwe byle nie wchodzic razem z nim.. itp, itd. naprawde dlugo by wymieniac ;)

ayla

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 406


Rejestracja:
29-11-2005 16:15

Lokalizacja: Poznań

Post 12-02-2008 10:24

Synthia pisze:no to was teraz wystraszylam...


Wybacz ale tekst za długi trzeci raz za niego se biorę
http://www.bociany.ec.pl/

Religia jest czymś głęboko infantylnym, porównywalnym z dziecięcą neurozą –Zygmunt Freud.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 12-02-2008 23:52

Luzik i standard chyba. Dotrwałem do końca, ale nie pamiętałem, co było na początku tego posta (jestem na diecie i nie mogę wspomagaczy łykać). To zjadanie mi utkwiło. Trawa - pychotka, ubranie też, najsmaczniejsze są skórzane paski a papieru wtrąchnąłem ładnych parę kilo (o ile nie kilkanaście).

ayla

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 406


Rejestracja:
29-11-2005 16:15

Lokalizacja: Poznań

Post 14-02-2008 15:38

Ja aby jakiś tekst dłuuugachny przeczytać to muszę to wydrukować.Na monitorze to nie bardzo mogę się skoncentrować.A ja się właśnie zapisałam do naszej klasy.
http://www.bociany.ec.pl/

Religia jest czymś głęboko infantylnym, porównywalnym z dziecięcą neurozą –Zygmunt Freud.

Mejwa

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 391


Rejestracja:
19-05-2008 12:56

Lokalizacja: Międzyrzecz

Post 26-05-2008 16:22

Re:

ja mam tez niektore problemy podobne do twoich, wprawdzie nie zjadam trawy ale jestem tez uwazany za dzikusa z powodu moich szybkich i niekontrolowanych reakcji, jestem juz w liceum i smiejsa sie ze nie w klasie zawsze bylem blaznem w oczach innych i nigdy nie bylem tym zqachwycony.

Żunia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3564


Rejestracja:
05-01-2008 16:37

Post 26-05-2008 18:21

Być dobrym błaznem, to też jest sztuka.
mój kochany czternastolatek ma zdiagnozowane ZA i ADHD

tomek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 830


Rejestracja:
20-02-2005 23:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 26-05-2008 20:36

"Bo w życiu najważniejsze jest zrobić z siebie idiotę"

To cytat z mojego licealnego polonisty...
Polska to kraj odwrotny (...) jesteśmy gdzieś między antylopami a słoniami)

Ignacy Baumberg, koordynator medyczny psp.

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.