Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Alergia na... ludzi!

Moderator: Moderatorzy

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 12-12-2005 21:36

Alergia na... ludzi!

Rany! Nienawidzę jeździć z kimkolwiek w windzie. Normalnie skręcam się wewnętrznie podczas jazdy na moje piętro. W trakcie jazdy zatłoczonym autobusem włącza mi się instynkt mordercy. Nie znoszę jak ktoś obok mnie kaszle, albo ociera się o mnie plecakiem- normalnie walnęłabym wtedy w mordę. Kiedy w szatni na siłowni stoją obok mnie 2 lub więcej osób- czuję wielki dyskomfort. Nie znoszę wielkich skupisk ludzi, supermarketów z tymi wszystkimi koszykami, a nade wszystko- wrzeszczących dzieci. Kiedy stoi ze mną w kolejce matka z wrzeszczącym dzieckiem- najchętniej wbiłabym głowę- jak struś- w pokrytą kafelkami podłogę. Staram się izolować od ludzi discmanem, gazetą. W metrze czy tramwaju staję w najdalszym kącie, żeby tylko się z ludźmi nie stykać. Brzydzę się dotyku obcych, nie znoszę ich zapachu. Też tak macie?
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

william0000

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 90


Rejestracja:
27-10-2005 10:49

Post 12-12-2005 23:22

Re: Alergia na... ludzi!

babsy mam to samo i to nie jest strach przed ludżmi - mam tą małą otoczke dookołe siebie i nie chce tam nikogo z ulicy - to moje i takie moje i nikogo tam nie chce obcego, tam są moje myśli moje czucia i cały kontakt z tym światem ten prywatny....nachalność ruchu dżwieku odbieram jako agresje w mój świat ..... jeśli nie jestem na to przygotowany i nie chce tego. tak samo cały świat uczuć u mnie wygląda

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 12-12-2005 23:44

No nie da się ukryć, Babsy, że nie lubisz ludzi. Na mnie też zęby wyszczerzyłaś jak chciałem cię poglaskać:)
Wydaje mi się, że Twoi rodzice próbowali cię wychowywać bardzo 'sztywno', bez nadmiaru kontaktów ani czułości. Dlatego nie umiesz się teraz znaleźć w grupie ludzi. Do tego dochodzi Twoja nadwrażliwość i kłopot gotowy.
Ja nie mam takich problemów. Może dlatego, że na większość ludzi patrzę z góry a mój nos jest dostatecznie wysoko, żeby ich nie wąchać :)
Poza tym ja lubię ludzi! Lubię was wszytkich, których znam osobiście i tych których znam tylko wirtualnie!

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 13-12-2005 02:06

No to ja nie mam, podobnie jak Dreptak z tym problemów, choć na ludzi patrzę raczej z dołu.

Też lubię ludzi (nawet chyba za bardzo (zastanawiam się czy to moje lubienie ludzi i ciągłe wychodzenie do nich nie jest formą ucieczki przed sobą) co nie przeszkadza mi baaardzo krytycznie oceniać ich poczynania (nigdy ludzi jako takich)

Wiesz słyszałam o granicy, którą każdy człowiek ma i której przekroczenie przez innych traktuje jako brutalne naruszenie prywatności (odczuwa się to tak jakby ktoś nagle pocałował Cię, albo nawet uderzył.

Każdy człowiek ma tę granicę (strefę "intymności" pt\rzepraszam za wyrażenie) na trochę innym poziomie. W tłoku autobusu lub w windzie naruszana jest ta strefa nawet u bardzo "liberalnych" w tej sprawie osobników - sama w windzie czuję się nieswojo), a jeszcze jeśli jesteś na to naruszenie wrażliwa....

Myślę, że to naprawdę nic nadzwyczajnego, większość ludzi w swobodnych kontaktach w sposób naturalny tej granicy nie narusza.

Myśę, że pomaga świadomość, że wiele osób podobnie to odczuwa i nie ma w tym nic dziwnego:)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 13-12-2005 08:08

Co innego jest lubić fajnych ludzi z forum- których ja też bardzo lubię- a co innego lubić ludzi jako takich. Ja w końcu nie należę do odludków, jestem osobą raczej konaktową, tylko problem polega na tym, że otwieram się w pełni tylko dla niektórych, a szeroki ogół traktuję jako bezrozumny tłum. MOże to niesprawiedliwe, ale już tak mam... A co do wyszczerzenia przy głaskaniu- to jest raczej mój wewnętrzny problem. Nie umiem przyjmować przyjaznych gestów, bo nikt mnie tego nie nauczył. Czuję się wtedy nieswojo, jeśli ktokolwiek okazuje mi sympatię, bo to dla mnie takie... niecodzienne. Ale walczę z tym dzielnie :).
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

fn_ghost

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
09-03-2005 14:22

Post 13-12-2005 10:32

Chyba nawet nie musze nic dodawać...

N-I-E-N-A-W-I-D-Z-E komunikaji miejskiej... z przyczyn wymienionych w I poscie... i wrzeszczacych bachorow tez nie ;) a za dotyk, gdyby nie normy prawne, moglabym zamordowac...

I od razu mowie - jak bylam mala to bylam bardzo przytulanska i rodzice nie odmawiali mi okazywania uczuc i ciepla. Dotyk przestalam tolerowac jak bylam juz troche starsza. A teraz kontakt fizyczny akceptuje z kilkoma tylko osobami, moge je wymienic na palcach jednej reki...

A i mam zauwazylam tez, ze potrzebuje duzo przestrzeni - nieznosze, kiedy rozmowca zbyt mocno sie do mnie zbliza. Instynktownie sie wtedy cofam. Wrrrrr....

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 13-12-2005 10:51

A ja też mam alergię na ludzi
pomimo , że kocham wszystkich ludzi i uważam, że są z natury dobrzy, to jednak stresuje mnie, kiedy jest ich zbyt dużo i zbyt blisko
o ile dobrze pamiętam z zajęć z komunikacji to każdy człowiek żyje w tzw. bańce.
jedni w większej inni w mniejszej
ludzie, którzy potrafią i dawać i przyjmować, maja niewielką bańkę, bo nie potrzebują zbyt daleko odsuniętej granicy bezpieczeństwa.
potrafią sobie radzić w trudnych sytuacjach.
są asertywni.
ludzie, którzy tylko dają, muszą mieć zachowany odstęp, żeby móc się w każdej chwili wycofać.
potrzebują dużej przestrzeni, wolności wręcz, inaczej wpadają w stres, frustrację, gniew
ja do tego mam jeszcze załączoną klaustofobię (i jeszcze kilka innych fobii, ale to chyba normalne u adhdowca)

a do tego jeszcze wszelkie zapachy, które niekoniecznie muszą nam się podobać, bachory, które najlepiej zakneblować, i grube baby w futrach stękające i obijające człowieka siatą, byleby tylko lepszą miejscówkę zająć...

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 13-12-2005 12:22

friendly_net_ghost pisze:I od razu mowie - jak bylam mala to bylam bardzo przytulanska i rodzice nie odmawiali mi okazywania uczuc i ciepla. Dotyk przestalam tolerowac jak bylam juz troche starsza. A teraz kontakt fizyczny akceptuje z kilkoma tylko osobami, moge je wymienic na palcach jednej reki...

A i mam zauwazylam tez, ze potrzebuje duzo przestrzeni - nieznosze, kiedy rozmowca zbyt mocno sie do mnie zbliza. Instynktownie sie wtedy cofam. Wrrrrr....


Ja mam zupełnie odwrotnie. Jako dziecko byłam okropnie niedotykalska. Wycierałam się ostentacyjnie po całuskach od cioć i innych, nie dawałam się uczesać, nie siadałam na kolana. Nie pamiętam, aby rodzice mnie tulili. Wszystko zmieniło się po okresie dojrzewania. Mogłabym wszystkich na śmierć wyściskać. Cztery lata jeździłam do szkoły cholernie zatłoczonymi autobusami i nie pamiętam, aby mi to przeszkadzało.
Czasami teraz mam taką ochotę sprawdzić,jak blisko można się do kogoś przysunąć. Nigdy pierwsza się nie cofam (tzn. prawie nigdy, oczywiście, że odsunę się od kogoś, kogo nie toleruję). Nie przeszkadza mi, gdy ludzie podczas rozmowy się dotykają.
Ale też nienawidzę tłumów. Kolejek,supermarketów,rynków. Za dużo dźwięków,kolorów,ruchu. I nie znoszę szturchańców, popychania,deptania po stopach. Też mam wrażenie, że mogłabym zabić.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

Sonnenfinsternis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
03-12-2005 00:54

Lokalizacja: z Chaosu

Post 13-12-2005 12:40

Re: Alergia na... ludzi!

babsy pisze:Rany! Nienawidzę jeździć z kimkolwiek w windzie. Normalnie skręcam się wewnętrznie podczas jazdy na moje piętro. W trakcie jazdy zatłoczonym autobusem włącza mi się instynkt mordercy. Nie znoszę jak ktoś obok mnie kaszle, albo ociera się o mnie plecakiem- normalnie walnęłabym wtedy w mordę. Kiedy w szatni na siłowni stoją obok mnie 2 lub więcej osób- czuję wielki dyskomfort. Nie znoszę wielkich skupisk ludzi, supermarketów z tymi wszystkimi koszykami, a nade wszystko- wrzeszczących dzieci. Kiedy stoi ze mną w kolejce matka z wrzeszczącym dzieckiem- najchętniej wbiłabym głowę- jak struś- w pokrytą kafelkami podłogę. Staram się izolować od ludzi discmanem, gazetą. W metrze czy tramwaju staję w najdalszym kącie, żeby tylko się z ludźmi nie stykać. Brzydzę się dotyku obcych, nie znoszę ich zapachu. Też tak macie?


Alergia to bylaby jakas somatyczna sprawa np wysypka. Moze cierpisz na agorafobie? W sumie mam to samo, ale w lagodniejszej formie. Nie lubie duzych skupisk ludzkich, obojetnie czy chodzi o supermarkety, pielgrzymki imprezy, mecze itp. Cholery dostaje jesli z kims (a szczegolnie z matka) mialbym robic zakupy, bo mozna samemu zalatwic rzecz duzo sprawniej, a z reguly nie mam nic do roboty poza dzwiganiem zakupow. Do tego dochodzi wspomniana przez Ciebie nadwrazliwosc na halas i wynikajace z tego rozdraznienie. Moze dlatego czasem miewam ochote sie odciac od reszty otoczenia podobnie jak Ty. Generalnie poza pewnymi wyjatkami, nie mam zwyczaju ludziom podawac reki, zamiast tego wole slowne przywitania.

tomek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 830


Rejestracja:
20-02-2005 23:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 13-12-2005 12:41

Komunikacja miejska nie jest taka zła. Jeden wyjątek: autobusy.

Te nowe, Solarisy, to jeszcze ujdą, ale stare, śmierdzące Ikarusy, w których jest ciasno i nie ma wentylacji są straszne.
Połączenie ścisku, charakterystycznego smrodku, lekkiego niedoświetlenia (w starych Ikarusach nigdy nie działają dobrze lampy), niedogrzania doprowadza mnie do szału. Jeszcze ciekawiej się robi jak z tyłu szaleje ekipa w charakterystycznych strojach w trzy paski, roztaczając po całym autobusie woń alkoholu. Wtedy to tylko się odwrócić i strzelać.

Jak ktoś mi się wciska plecami w twarz albo na mnie wisi, to też mam ochotę ryknąć.
Małe dzieci ujdą, jak sa cichsze od discmana, to ok.

Tramwaje i metro są znośnie. Byle maszynista nie szarpał zbytnio przy ruszaniu i hamowaniu, bo książki nie da się czytać wtedy.
Polska to kraj odwrotny (...) jesteśmy gdzieś między antylopami a słoniami)

Ignacy Baumberg, koordynator medyczny psp.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 13-12-2005 13:26

Sonnen- ja tez nie lubię podawać ręki, choć może to być uznane za objaw "zdziczenia" :). Nienawidzę też "całusków" w policzek na dzień dobry. Od nikogo. Unikam tego jak ognia. Czasem do rodziców nawet nie potrafię się przytulić. Wyjątkiem jest tylko mój facet- do niego mogę się przytulać ile wlezie. Ale nie w środku mojego największego zdenerwowania. Np. wiem, że się gdzieś spóźnię, wściekam się jak 100 diabłów, a on mnie wtedy przytula "na uspokojenie". Normalnie gryzę w takiej sytuacji!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 13-12-2005 13:59

Hmm..
jeden mój znajomy twierdzi o sobie, że jest mizantropem, tyle że niepraktykującym.
Przemyślcie, może to coś dla Was :wink:

Kate

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 124


Rejestracja:
18-10-2005 13:47

Lokalizacja: Warszawa

Post 13-12-2005 14:14

Moje ciało też niestety nie toleruje kontaktu fizycznego. Co prawda nie gryze wtedy, ale czuje lekki paraliż.
Ludzie wywołuja we mnie stres. Nowe kontakty, spotkania. Duze skupiska całkowicie odpadaja. Nienawidze koncertów, dyskotek, sportowych imprez.
Jestem w stanie przytulać tylko swoją rodzinę: meża i dzieci, a i tak ciągle słyszę ze jestem zimna jak glaz. Mocno mnie to kiedys zdziwilo Byłam przekonana ze jestem pelna uczuc i ze widac to na zewnatrz.

fn_ghost

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
09-03-2005 14:22

Post 13-12-2005 14:14

zonadreptaka pisze:Hmm..
jeden mój znajomy twierdzi o sobie, że jest mizantropem, tyle że niepraktykującym.
Przemyślcie, może to coś dla Was :wink:


to zdecydowanie dla mnie...

Swoja droga - jak odpisalam na tego posta wczesniej, to wyszlam z domu, udalam sie na przystanek i wsiadlam do tramwaju. Prawie pusty. Mysle sobie "fajnie" i zaczelam jakos myslami krazyc wokol tego tematu (alergii na ludzi) i stwierdzilam, ze musze sie jakos przelamac, przeciez oni nie sa winni, ze tez jada tym tramwajem, etc. Myslalam tak przez odleglosc jednego przystanku, bo zaraz na nastepnym do mojego wagonu wparowala...... szkolna wycieczka!! Bachory po jakies 8 lat...... ze 40 sztuk..... myslalam ze sie rozbecze. Z niemocy i duszonej wscieklosci.

I postuluje, zeby bachory, kiedy wystepuja w wiekszych ilosciach, byly w miejscach publicznych kneblowane..... :evil: :evil: :evil: :evil:

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 13-12-2005 19:14

friendly_net_ghost pisze:I postuluje, zeby bachory, kiedy wystepuja w wiekszych ilosciach, byly w miejscach publicznych kneblowane..... :evil: :evil: :evil: :evil:


No , kneblowane bachory , dobry pomysł. Tylko ze... jak TY zachowywałaś się, jadąc z klasą na wycieczke autobusikiem miejskim ,co ? :wink:
A potem wezmy pod uwage ze ... nie tylko bachory wrzeszczą . Dorosłe grupy ludzi tez . Czy jak jedziesz autobusem z grupą znajomych , to nagle przestajecie gadać? Nam to jakoś nie wychodzi ... Nie to nawet ze krzyczymy ( choć ja to i owszem jak sie rozkręce) po prostu gadamy zwyczajnie . A efekt jest jak w ulu. I co? Na siebie tez masz alergię? :lol:
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 13-12-2005 19:22

Marto, przesadzasz. Wiadomo, że nasza własna głośna mowa nam nie przeszkadza. Tylko co z tego? Mnie też niepomiernie wkurzają dzieci i tez chciałabym je kneblować, ale to ma się nijak do mojego głosu. Dorośli zresztą prawie tak samo mi przeszkadzają, nastoletnie dziewczyny też drą się wniebogłosy.
Tu chodzi o wrażliwość ADHDowca, wrażliwość na agresywne hałasy i tłum. Co na to poradzić? Udawać, że się kocha dzieci? Ja wolę szczerze powiedzieć, że nie znoszę ich wrzasków i tyle. Jak byłam mała to, orzywiście, też wrzeszczałam. Tylko, pytam po raz wtóry, co z tego?
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 13-12-2005 19:24

Marta pisze:
friendly_net_ghost pisze:I postuluje, zeby bachory, kiedy wystepuja w wiekszych ilosciach, byly w miejscach publicznych kneblowane..... :evil: :evil: :evil: :evil:


No , kneblowane bachory , dobry pomysł. Tylko ze... jak TY zachowywałaś się, jadąc z klasą na wycieczke autobusikiem miejskim ,co ? :wink:
A potem wezmy pod uwage ze ... nie tylko bachory wrzeszczą . Dorosłe grupy ludzi tez . Czy jak jedziesz autobusem z grupą znajomych , to nagle przestajecie gadać? Nam to jakoś nie wychodzi ... Nie to nawet ze krzyczymy ( choć ja to i owszem jak sie rozkręce) po prostu gadamy zwyczajnie . A efekt jest jak w ulu. I co? Na siebie tez masz alergię? :lol:



Marta, ja to wszystko doskonale rozumiem, tyle że nawet 10 dorosłych osób nie zrobi takiego hałasu jak 5 bachorów.
tym bardziej, że dorośli stoją w miarę spokojnie, a "to" rozłazi się po całym środku lokomocji
nie da się wsiąść do autobusu, bo "to" się rozpycha, pędzi, zajmuje strategiczne pozycje tylko i wyłącznie po to, żeby:
wpychać na Ciebie koleżankę, bo tak jest zabawnie
śpiewać durne piosenki
jak siedzisz przy oknie, to na pewno wlezą na Ciebie, bo przecież muszą machać kierowcom
któreś prędzej czy później się rozbeczy
jak masz coś dziwnego na sobie (wykręconą kurtkę, kolczyk w nosie albo dready) gapią się tak, że mało co oczami przedmiotów nie przenoszą
no i jeszcze jedna kategoria: nastolatki!
tragedia do kwadratu:
"-a w nocy sobie śpię śpię śpię, a w dzień sobie chodzę chodzę chodzę
- super super"
jak to było w pewnym filmie...

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 13-12-2005 19:34

TAAAAAAAAKKKKKKKKKKKKK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! BLACKANT!!!!!!!!!! To dokładnie to: film "Dzień Świra":
- W nocy to sobie śpię, śpię.
- Tak, tak.
- A rano sobie chodzę chodzę.
- Ja też, ja też.
- I on mnie tak całuje, całuje.
- Ja, nie!
Hahahaha!
I tak dalej, i tak dalej. Normalnie wyłażę wtedy ze skóry!!! :evil:
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 13-12-2005 19:57

:lol: :lol: :lol:
Kto mysli ,ze bachory hałasują bardziej niz dorosli powinien wsiąśc do jakiegoś krakowskiego autobusu podjezdzającego pod kampus UJ . Koszmar. Cały wyładowany tym ,co sie wysypało z wykładu.Koszmar. Studenci wrzeszcza jak dzieci. Powinni te linie oznakować taką tabliczką " wycieczkowy" i nie wpuszczać innych pazsażerów.
Dlatego ja zawsze wsiadałam do innego.

Ale zasadniczo ja tez w nocy spie, spie, spie a w dzien chodze ,chodze, chodze. Pewnie dlatego nie mam alergii na ludzi .

No dobra , nie mam bo nie mam , taka sie juz urodziłam ,że :
primo : nie zwracam uwagi i sie nie przejmuję
secundo:mnie głupota raczej bawi I raczej nasłuchuje ,jak ktos coś tam od rzeczy.

Nie chciałam wam prawić morałów
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

fn_ghost

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
09-03-2005 14:22

Post 13-12-2005 20:13

Marta pisze:
friendly_net_ghost pisze:I postuluje, zeby bachory, kiedy wystepuja w wiekszych ilosciach, byly w miejscach publicznych kneblowane..... :evil: :evil: :evil: :evil:


No , kneblowane bachory , dobry pomysł. Tylko ze... jak TY zachowywałaś się, jadąc z klasą na wycieczke autobusikiem miejskim ,co ? :wink:
A potem wezmy pod uwage ze ... nie tylko bachory wrzeszczą . Dorosłe grupy ludzi tez . Czy jak jedziesz autobusem z grupą znajomych , to nagle przestajecie gadać? Nam to jakoś nie wychodzi ... Nie to nawet ze krzyczymy ( choć ja to i owszem jak sie rozkręce) po prostu gadamy zwyczajnie . A efekt jest jak w ulu. I co? Na siebie tez masz alergię? :lol:


Ale ja nie mowie, ze ja taka nie bylam! Zdaje sobie z tego sprawe. Ale chyba mam prawo niecierpiec rozwrzeszczanych bachorow? Kiedys bylam halasliwym dzieckiem, teraz jestem niehalasliwym (bo z nadruchliwosci to juz mi niewiele zostalo) doroslym, ktory nietoleruje halasu.

Na siebie nie mam alergii. Na bachory tak. I mam do tego prawo, dopoki ich nie krzywdze. Choc mam ochote :twisted:

Sonnenfinsternis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
03-12-2005 00:54

Lokalizacja: z Chaosu

Post 13-12-2005 21:53

babsy pisze:Sonnen- ja tez nie lubię podawać ręki, choć może to być uznane za objaw "zdziczenia" :).

Co kraj to obyczaj. Jesli ktos kogos widzi po raz pierwszy i chce nawiazac kontakt, to podaje reke. Ludzie ktorzy sie dobrze znaja nie podaja sobie rak.
Wystarczy powiedziec: Hi, morgen, mahlzeit (w poludnie)

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 14-12-2005 14:49

Sonnenfinsternis pisze:Co kraj to obyczaj. Jesli ktos kogos widzi po raz pierwszy i chce nawiazac kontakt, to podaje reke. Ludzie ktorzy sie dobrze znaja nie podaja sobie rak.
Wystarczy powiedziec: Hi, morgen, mahlzeit (w poludnie)


w mojej pracy często poznaję ludzi tzw. starej daty
no i najgorzej jest jak witam się z jakimś facetem
ja wyciągam rękę, a ten zaczyna ją ślinić
:x
no obrzydliwość

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-12-2005 16:00

Re: Alergia na... ludzi!

babsy pisze:Rany! Nienawidzę jeździć z kimkolwiek w windzie. Normalnie skręcam się wewnętrznie podczas jazdy na moje piętro. W trakcie jazdy zatłoczonym autobusem włącza mi się instynkt mordercy. Nie znoszę jak ktoś obok mnie kaszle, albo ociera się o mnie plecakiem- normalnie walnęłabym wtedy w mordę. Kiedy w szatni na siłowni stoją obok mnie 2 lub więcej osób- czuję wielki dyskomfort. Nie znoszę wielkich skupisk ludzi, supermarketów z tymi wszystkimi koszykami, a nade wszystko- wrzeszczących dzieci. Kiedy stoi ze mną w kolejce matka z wrzeszczącym dzieckiem- najchętniej wbiłabym głowę- jak struś- w pokrytą kafelkami podłogę. Staram się izolować od ludzi discmanem, gazetą. W metrze czy tramwaju staję w najdalszym kącie, żeby tylko się z ludźmi nie stykać. Brzydzę się dotyku obcych, nie znoszę ich zapachu. Też tak macie?
Kurcze....czytam i nie wierze :shock: ,mam dokłądnie tak samo..myslałam,że e mną jest coś nie tak!?nie znosze jeszcze gdy ktoś stoi za blisko mnie,powinnam mieć na czole napis"zachowaj odstep",nie cierpie też gdy ktoś mówiac do mnie dotyka mnie, w ogóle nie lubie dotyku w momentach gdy tego nie potrzebuje..może przez to uchodze za osobę zimną, nie znosze całowania ze wszystkimi na powitanie,przy składaniu życzeń itp...winda doprowadza mnie do szału,,,dotyku w autobusie nie znosze wręcz, ja to nazywam ocieractwem...porozwalałabym wszystkich w okół, czesto gdy jest tłok wychodze z autobusu i ide na piechote...jesli chodzi o zapach to tu jestem wrecz wyczulona,mam bardzo wyczulony wech..wącham wszystko i wszystkich...rzeczywiscie stanowi to dla mnie poważny problem..czesto rodzi sie we mnie agresja ,której nie potrafie wytłumaczyć samej sobie...
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 14-12-2005 16:24

Re: Alergia na... ludzi!

joannas pisze:
babsy pisze:W trakcie jazdy zatłoczonym autobusem włącza mi się instynkt mordercy. Nie znoszę jak ktoś obok mnie kaszle, albo ociera się o mnie plecakiem- normalnie walnęłabym wtedy w mordę.... Też tak macie?
Kurcze....czytam i nie wierze :shock: ,mam dokłądnie tak samo..myslałam,że e mną jest coś nie tak!?nie znosze jeszcze gdy ktoś stoi za blisko mnie,powinnam mieć na czole napis"zachowaj odstep",nie cierpie też gdy ktoś mówiac do mnie dotyka mnie,


to po prostu nadwrażliwość na bodźce. ja aż takiej nie mam (na dotyk -- tzn. mam, ale jakby nie zawsze), ale ile to razy zdarzało mi się zmieniać autobus bo coś tam (za duży tłok, za głośno ktoś rozmawiał, ktoś śmierdział, nie mogłem wytrzymać w 1 miejscu). jak miałem bilet sieciowy, to zdarzało mi się przesiadać i 3 razy, chociaż już pierwszy autobus dowiózł by mnie na miejsce.

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-12-2005 16:40

Re: Alergia na... ludzi!

reuptake pisze:
joannas pisze:
babsy pisze:W trakcie jazdy zatłoczonym autobusem włącza mi się instynkt mordercy. Nie znoszę jak ktoś obok mnie kaszle, albo ociera się o mnie plecakiem- normalnie walnęłabym wtedy w mordę.... Też tak macie?
Kurcze....czytam i nie wierze :shock: ,mam dokłądnie tak samo..myslałam,że e mną jest coś nie tak!?nie znosze jeszcze gdy ktoś stoi za blisko mnie,powinnam mieć na czole napis"zachowaj odstep",nie cierpie też gdy ktoś mówiac do mnie dotyka mnie,


to po prostu nadwrażliwość na bodźce. ja aż takiej nie mam (na dotyk -- tzn. mam, ale jakby nie zawsze), ale ile to razy zdarzało mi się zmieniać autobus bo coś tam (za duży tłok, za głośno ktoś rozmawiał, ktoś śmierdział, nie mogłem wytrzymać w 1 miejscu). jak miałem bilet sieciowy, to zdarzało mi się przesiadać i 3 razy, chociaż już pierwszy autobus dowiózł by mnie na miejsce.
wiesz..ja któregoś dnia wracając do domu w upał autobusem pełnym śmierdzieli ,zpsikałam jednego pana perfumami,efekt był piorunujący ,smierdziało jeszcze bardziej...moja przyjaciółka mało nie dostała ataku serca..znam akcje wysiadaniem autobusu bardzo dobrze ,czesto sie przesiadam:)jesli chodzi o nadwrażliwość na bodzce to fakt, jest ona ogromna.Fakt ,że ie dzieje sie tak za kadym razem, pewnie gdyby tak było to zwariowałabym:)staram sie panować nad tym.czytam książke, słucham muzyki...robie wszystko byle nie docierały do mnie bodzce z zewnątrz...eh..wiem :(nie jest to normalne:(powiem wiecej ..męcze sie z tym choroba....
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 02-05-2006 12:41

eee co prawda nie czytałem wszystkich postów - jednak ten strach (zwał jak zwał) przed luźmi mogą być objawami nerwicy lękowej.
Ja takową posiadam chociaż dotarło to do mnie za późno i muszę na lekach chodzić.

Odwiedzcie czym prędzej psychologa bo ręcze że samo nie przejdzie a będzie się nasilać:)

pozdrawiam

świeżak

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 48


Rejestracja:
09-06-2006 11:26

Post 02-12-2006 13:37

tez to mam ! kurde..jestem serdecznym czlowiekiem ale mnie generalnie tlum oniesmiela..nie wiem czemu! nie lubie tlumow,nie lubie ludzi ktorzy na mnie zwracaja uwage !

czy to jest dziwne? :lol: nieraz mam tzw fale agresji w stosunku do ludzi ..i wtedy jest nieciekawie..tzn potrafue spytac na co sie gapisz? i wtedy ludzie patrza jak na wariata :?

Tusiek

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 492


Rejestracja:
05-03-2007 00:58

Lokalizacja: Wawa

Post 07-03-2007 02:43

Re: Alergia na... ludzi!

joannas pisze:
reuptake pisze:
joannas pisze:
babsy pisze:W trakcie jazdy zatłoczonym autobusem włącza mi się instynkt mordercy. Nie znoszę jak ktoś obok mnie kaszle, albo ociera się o mnie plecakiem- normalnie walnęłabym wtedy w mordę.... Też tak macie?
Kurcze....czytam i nie wierze :shock: ,mam dokłądnie tak samo..myslałam,że e mną jest coś nie tak!?nie znosze jeszcze gdy ktoś stoi za blisko mnie,powinnam mieć na czole napis"zachowaj odstep",nie cierpie też gdy ktoś mówiac do mnie dotyka mnie,


to po prostu nadwrażliwość na bodźce. ja aż takiej nie mam (na dotyk -- tzn. mam, ale jakby nie zawsze), ale ile to razy zdarzało mi się zmieniać autobus bo coś tam (za duży tłok, za głośno ktoś rozmawiał, ktoś śmierdział, nie mogłem wytrzymać w 1 miejscu). jak miałem bilet sieciowy, to zdarzało mi się przesiadać i 3 razy, chociaż już pierwszy autobus dowiózł by mnie na miejsce.
wiesz..ja któregoś dnia wracając do domu w upał autobusem pełnym śmierdzieli ,zpsikałam jednego pana perfumami,efekt był piorunujący ,smierdziało jeszcze bardziej...moja przyjaciółka mało nie dostała ataku serca..znam akcje wysiadaniem autobusu bardzo dobrze ,czesto sie przesiadam:)jesli chodzi o nadwrażliwość na bodzce to fakt, jest ona ogromna.Fakt ,że ie dzieje sie tak za kadym razem, pewnie gdyby tak było to zwariowałabym:)staram sie panować nad tym.czytam książke, słucham muzyki...robie wszystko byle nie docierały do mnie bodzce z zewnątrz...eh..wiem :(nie jest to normalne:(powiem wiecej ..męcze sie z tym choroba....


Ja to sobie tłumaczę tak: Gnębiliście mnie chamy, nazywaliście odmieńcem, to teraz macie. Nie wy mi kumy! A dokładniej. Śmierdzieli porażam nie perfumami (mają wzmacniacze zapachu, to nie było rozsądne :lol: :lol: :lol: ), a cytatem z Pratchetta: Nikt nie jest tak biedny, żeby go nie było stać na mydło. Odczuwam też dziwną niechęć do ludzi przesadnie... idealnych w arystotelejskim poglądzie na geometrię (uf... ale eufemizm :shock: ) Być może uważam, że zajmują mój przydział miejsca na Ziemi? Co do całowania na powitanie, to po pierwsze, nie golę się zbyt często (nie mam cierpliwości na całą twarz, a ogolić połowę trochę głupio), poza tym z odpowiednim grymasem mówię: fuj, handel opryszczką.
Zazwyczaj nikt drugi raz nie popełnia takiej 'gafy' zględem mnie.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 07-03-2007 11:31

Re: Alergia na... ludzi!

Tusiek pisze: Odczuwam też dziwną niechęć do ludzi przesadnie... idealnych w arystotelejskim poglądzie na geometrię (uf... ale eufemizm :shock: )

Eufemizm czy nie, wyjasnij mi niedouczonej, co to znaczy :)

Tusiek

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 492


Rejestracja:
05-03-2007 00:58

Lokalizacja: Wawa

Post 07-03-2007 15:45

Re: Alergia na... ludzi!

Zbyt kulistych :)

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 17-09-2007 20:42

i tak: 2 wesela, kilka koncertów, jakieś spotkania "w większym gronie" i już mam dość...
odpocząć, tak bardzo odpocząć.
od ludzi.

nie chcę się dowiadywać o ludziach, jakimi są naprawdę.
im dłużej z nimi przebywam, tym bardziej zawalają się legendy, które na swoj temat pisali.
za dużo widzę, za mocno wczuwam się w drugą osobę, przez co za dużo wiem.
wolę chyba żyć w swoim hermetycznym małym świecie i żyć jedynie wyobrażeniami na ich temat, choć z drugiej strony cholernie boli brutalne zderzenie z rzeczywistością.
i jak pomyślę, że jeszczke kilka takich "ważnych" spotkań przede mną to dostaję wysypki.
i coś dusi w gardle.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 18-09-2007 07:24

Czy chcesz przez to powiedzieć, że NAS tu analizujesz?
Być może piszesz o czymś zupełnie innym, ale zaintrygowało mnie to.
Chętnie dowiedziałabym się czegoś na swój temat :) Wbrew pozorom nie żartuję. Często czuję się jak osoba bez tożsamości. W to, co mówią o mnie znajomi, czy bliscy - raczej nie wierzę (z powodu braku obiektywizmu lub wazeliniarstwa).
Jeśli masz jakieś przemyślenia na mój temet, to ja bardzo chętnie ;) Nawet jeśli to nic przyjemnego. Tym lepiej (chyba), bo znaczy się, że szczerze.
Jeśli nie masz takich przemyśleń i zawracam Ci głowę, to odpoczywaj.
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 18-09-2007 09:42

aż taka dobra nie jestem, żeby przez internet rozkładać ludzi na częsci pierwsze.

(tu blackant się zawiesiła i dokończy tego posta jak w zawiłości umysłu nadpobudliwego znajdzie to, co chciała przez poprzedni wpis powiedzieć ;) )

edit:
głównie chodzi mi o uciążliwą zdolność czytania między wierszami.
staram się nie analizować ludzi, bo konsekwencją tego zawsze jest ocena.
a żaden człowiek nie jest pudelkiem na wystawie, żeby mu wystawiać noty.

niestety często jest tak (a teraz jakoś mi się to nasiliło), że rozmawiając z jakąś osobą słyszę to, czego ona wcale nie chce powiedzieć. jakieś minimalne gesty, niby nie znaczące słowa a ja zaraz wpadam na pomysł, co ten ktoś chce ukryć. czasem mi się wydaje, że ludzie są strasznie obłudni, że pozują na kogoś, kim w rzeczywistości nie są.

pewnie to jakaś moja paranoja, niepotrzebnie w ogóle o tym piszę.

(P.S. żeby nie było niedomówień: moje wątpliwości dotyczą ludzi, z ktorymi mam kontakt w realu, bardzo proszę nie odnosić tego do siebie :roll: )

nanna

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 20


Rejestracja:
01-09-2007 17:22

Lokalizacja: Lublin

Post 18-09-2007 12:36

podobnie to odczuwam, mam jeszcze coś takiego: wydaje mi sie ze czyjaś opinia o mnie może ulec zmianie pod wpływem mojego jednego, niepotrzebnego słowa albo niezrozumiałego zachowania, hmm nie pamiętam, może już o tym tu pisalam

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 18-09-2007 13:14

blackant ja się nie czepiam, że analizujesz (mnie na przykład) i zrozumiałam, że chodzi o kontakt w "biedronce" ;) , ale po jakimś czasie kontaktów wirtualnych (dobrze zrozumiałam?).
Myślałam sobie, że wyrobiłaś sobie na mój temat jakieś tam zdanie i się podzielisz ;)

Co do ludzi, to wszyscy udają. Niektórzy aż do znudzenia. Mam koleżankę, która była dla mnie jak siostra bliźniaczka (pomimo znacznej różnicy wieku). Rozumiałyśmy się bez słów. Ona miała co prawda swoje humory, chwile, kiedy bez wideł nie dało się podejść, ale ja byłam jedyną chyba osobą, która mówiła jej co o tym myśli. Potem poznała faceta i buch - zmieniła się w lukrowaną lalę (ja zwykłam mówić, że w plastikową). Słodka jak miód (aż doprowadzała mnie do mdłości), a on jeździł po niej jak chciał. Jak za niego wreszcie wyszła, to trochę znormalniała. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej ;) Wcześniej jej chłopak, a mój kumpel zabił się. Na pogrzebie, na wstążce przy kwiatach miała napisane "Na zawsze", a teraz, ilekroć coś się wspomina i o nim mówimy - zmienia temat (szczególnie przy mężu). Na cmentarzu też już nie bywa (my co roku, w rocznicę śmierci 11 września, od 6 lat).
Zastanawiam się tylko, czy wtedy udawała, czy teraz.
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 18-09-2007 13:34

matken pisze:blackant ja się nie czepiam, że analizujesz (mnie na przykład) i zrozumiałam, że chodzi o kontakt w "biedronce" ;) , ale po jakimś czasie kontaktów wirtualnych (dobrze zrozumiałam?).
Myślałam sobie, że wyrobiłaś sobie na mój temat jakieś tam zdanie i się podzielisz ;)


absolutnie nie mówię o ludziach z forum.

matken pisze:(...) a mój kumpel zabił się (...)
(my co roku, w rocznicę śmierci 11 września, od 6 lat).

przepraszam za makabryczny żart, ale kumpel leciał boeingiem i krzyczal allahu akbar?

a serio: pewnie nie udawala ani wtedy ani nie udaje teraz. musi jakoś sobie życie poukładać a czasem lepiej takie traumy wyrzucić gdzieś na tył głowy.
dużo łatwiej żyć.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 18-09-2007 13:37

WTC było 5 lat temu zdaje się :) w każdym razie nie jestem dobra w datach, ale on zginął rok wcześniej
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 18-09-2007 13:40

blackant pisze:a serio: pewnie nie udawala ani wtedy ani nie udaje teraz. musi jakoś sobie życie poukładać a czasem lepiej takie traumy wyrzucić gdzieś na tył głowy.
dużo łatwiej żyć.


Może i tak, ale zmiana, jak dla mnie, jest zbyt daleko idąca. Poza tym, to nie stało się zaraz po śmierci jej chłopaka, tylko jak poznała i zaczęła się spotykać z obecnym mężem.
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 18-09-2007 13:44

ale to twoja subiektywna ocena, tak?

ja myslę, że w przypadku takich zdarzeń nie powinno się oceniać słuszności pewnych działań.
dla Ciebie to przykre, bo to Twoja przyjaciółka i to był Twój przyjaciel, więc może gdzieś tam podświadomie traktujesz to w kategoriach zdrady.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 18-09-2007 13:49

Absolutnie nie o to chodzi, ale myślę, że nie powinnyśmy kontynuować tej dyskusji, bo temat nie o tym ;) Chyba, że bardzo chcesz :lol:
Po prostu chodzi o zmianę (jakby to powiedzieć) jej usposobienia, charakteru. Jakby się wilk nagle stał owieczką, albo myszką. Tyle. Nie żałuję jej niczego. Chcę, żeby była szczęśliwa i mam nadzieję, że jest.
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 18-09-2007 14:00

nie no, luz.
tym bardziej, że nie do końca o to mi chodziło.
muszę pomysleć, jak to obrazowo przedstawić, albo całkiem zakończyć swoje dywagacje na temat świata zewnętrznego ;)

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 19-09-2007 09:11

blackant pisze:niestety często jest tak (a teraz jakoś mi się to nasiliło), że rozmawiając z jakąś osobą słyszę to, czego ona wcale nie chce powiedzieć. jakieś minimalne gesty, niby nie znaczące słowa a ja zaraz wpadam na pomysł, co ten ktoś chce ukryć. czasem mi się wydaje, że ludzie są strasznie obłudni, że pozują na kogoś, kim w rzeczywistości nie są.
roll: )


Ale ja mam zupełnie odwrotnie.Często mówię to, czego nie chciałabym powiedzieć, robiąc z siebie osobę jeszce bardziej odpychającą . Jakimś cudem robię nie to, co chcę i widzę, że jestem sztuczna, i czuję to (raczej pracuję na gorszy obraz siebie, niż lepszy i zupełnie tego do tej pory nie mogę pojąć).Potem zastanawiam się, czy ktoś to też zauważył. Bez sensu. No i taki ktoś, jak Ty (kto mnie w ogóle nie zna) może wyciągnąć różne wnioski na mój temat. Wydaje mi się, że żeby móc mieć jakiś obraz o danej osobie trzeba naprawdę długo ją poznawać.


Kiedyś rozmawiałyśmy ze świeżo poznaną kumpelą o naszych pierwszych wrażeniach, jakie stworzyłyśmy. I były naprawdę różne od rzeczywistości.
Byłyśmy dla siebie miłe, ale obydwie domyślałyśmy się, że jesteśmy na "coś" obrażone. Jedna czekała, aż druga potwierdzi może w jakiś bardziej wyraźny sposób, co się dzieje. A tu nic. Obydwie oczekujące...
He, he. Śmiać mi się teraz chce z tego. Dwie, durne, dorosłe kobiety.
Z tego, co ona o mnie nagadała nie było ksztyny prawdy. Chociaż chciałabym... czasem.
Pani psycholog mojej córki też ze spotkania na spotkanie zmieniała swoje zdanie na temat mojego charakteru. A i tak wydaje mi się, że niestety, nie byłam sobą.
Blackant, możliwe, że niektórzy ludzie zdradzają swoje prawdziwe ja gestami niewerbalnymi. Ale co naprawdę siedzi w człowieku poznaje się długo, długo.... A przecież człowiek też ciągle się zmienia.


Aj tam, nie chcę bronić tych fałszywych ludków. Ale może, im więcej ludzi będziesz poznawać, tym większe prawdopodobieństwo, że znajdziesz te perełki :?:
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 19-09-2007 10:06

pewnie bardziej temat zagmatwam:
ja nie oceniam ludzi, ani na pierwszy ani na 10 rzut oka.
sama wiem jak boli, jak ktoś niesłusznie łatkę przypnie.
nie chodzi mi o to, że ktoś palnie jakieś głupstwo, albo zachowa się nieadekwatnie do sytuacji. w tym to akurat sama przoduję :)

to bardziej polega na widzeniu rzeczy, ktore ktoś chce ukryć.
np. jest ktoś, kto bryluje w towarzystwie. wszyscy przebywanie blisko niego traktują jako awans towarzyski, wszystkim szalenie imponuje, a ja widzę żalosnego, zakompleksionego człowieczka, który co chwile musi wymyślac nowe atrakcje, żeby cały czas na topie się utrzymać.
staram się ten obraz od siebie odsunąć i staram się wierzyć, w to, co ten człowiek chce.
a za jakiś czas przychodzi i mówi "młoda, nie daję już rady, jestem tym zmęczony".

to tylko przykład, takich sytuacji jest więcej, na zupełnie różnych płaszczyznach. to tak jabym widziała "drugie dno". bardziej obrazowo wyjaśnić tego nie umiem.
missblack pisze:Ale może, im więcej ludzi będziesz poznawać, tym większe prawdopodobieństwo, że znajdziesz te perełki

a perełki są, owszem. od kilkunastu lat znoszą moje fochy i ciągną na siłę w górę.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 19-09-2007 11:42

blackant pisze:np. jest ktoś, kto bryluje w towarzystwie. (..) a za jakiś czas przychodzi i mówi "młoda, nie daję już rady, jestem tym zmęczony".
Coś w Tobie jest Blackant, że do Ciebie właśnie z tym przyszedł!
Mnie się wydaje że to właśnie pozytywna cecha, widzieć ludzi takimi, jacy są naprawdę, bo nie rozczarujesz się potem. Od poczatku wiesz, czego się możesz spodziewać i od początku możesz w tym człowieku polubić również jego słabości :) .
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 19-09-2007 12:38

A może masz wrodzoną predyspozycję do zawodu terapeuty?

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 19-09-2007 13:08

jej
no może i tak, bo wykształcenie też zdobyłam w tym kierunku i to mi przeważnie ludzie wysmarkują się w rękaw...
no i z tym to też jest problem, bo najpierw przychodzą, żalą się, a potem, jak emocje opadną, wstydzą się swojej słabości i przeważnie na tym etapie znajomość się kończy.
a ja się do ludzi strasznie przywiązuję.
pewnie dlatego nie mam ochoty nawiązywać nowych kontaktów, bo gdzieś podświadomie czuję, jak to się skończy.

i jeszcze jedna refleksja:
uwielbiam to forum :)
zawsze delikatnie naprowadzacie mnie na jakieś tory, dzięki czemu mogę wyciągnąć z określonej sytuacji wnioski.
duże buziaki [smilie=kiss of love.gif]

Justynka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 5718


Rejestracja:
03-12-2006 14:04

Lokalizacja: znad Bałtyku

Post 19-09-2007 18:17

blackant pisze:bo najpierw przychodzą, żalą się, a potem, jak emocje opadną, wstydzą się swojej słabości i przeważnie na tym etapie znajomość się kończy.


Wielu ludzi tak ma (żeby nie napisać, że wszyscy). Nie generalizuję, ale w swoim zyciu spotkałam ich cała masę. Bogatsza o te doświadczenia nie wymagam cudów. Nadal nawiązuję nowe znajomości. Od czasu do czasu perełka się trafi. Warto :D

ktos

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 71


Rejestracja:
26-09-2009 18:14

Lokalizacja: Polska

Post 26-09-2009 18:23

Wszystko sie zgadza ja tez nie znosze komunikacji miejskiej jak slysze dziecko które sie drze albo kogokolwiek aż mnie zwija! Nienawidzie tez isc w szkole srodkiem korytarza bo wydaje mi sie ze wszyscy na mnie patrza tego tez nie znosze :evil:

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 27-09-2009 06:42

Ktoś, mam prośbę - sprawdzaj przed wysłaniem postu, czy nie na błędów ortograficznych i używaj znaków polskich.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

ktos

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 71


Rejestracja:
26-09-2009 18:14

Lokalizacja: Polska

Post 27-09-2009 16:18

Re: Alergia na... ludzi!

ok postaram sie

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot]

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.