Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Nie jestem asertywna...:(

Moderator: Moderatorzy

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 06-12-2005 18:57

Nie jestem asertywna...:(

Od zarania dziejów staram sobie odpowiedzień na pytanie: DLaczego, do cholery, bez przerwy robię to, czego chcą ode mnie inni, nawet jeśli potem czuję się z tym źle? Dlaczego nie potrafię odmawiać? Dlaczego nie umiem mówić "nie"? Dlaczego ciągle robię coś dla innych, choć często jest to nie po drodze ze mną samą?
Czasem miałam tak w banalnych sytuacjach i odrabiałam koleżance pracę domową, a czasami calowałam się z chłopakiem, którego nawet nie lubiłam. A potem pukałam się w czoło i płonęłam ze wstydu. Przed sobą i innymi.
Mam wrażenie, że pośrednio winne jest ADHD. A to dlatego, że przez nie moi rodzice umniejszyli moje poczucie własnej wartości do liczby ujemnej. Dlatego tak trudno mi odmówić. Bo chcę się dowartościować, bo nie chcę wyjść na niekoleżeńską, na sztywniarę, na nieuprzejmą, na niegrzeczną. Zatem muszę się na wszystko zgadzać. BO powiedzieć "nie" jest jakoś tak głupio...
Jakie to beznadziejne! Chcę się pozbyć tej kretyńskiej cechy, bo ona przeszkadza mi żyć! Powoduje kac moralny i wyrzuty sumienia, kiedy znowu robię coś, czego żałuję. W dodatku mam wrażenie, że moje debilne postępowanie może mnie umniejszyć w oczach moich bliskich, którzy nie muszą rozumieć, że ja po prostu nie umiem mówić "nie". Myślałam że w wieku 22 lat już się tego nauczyłam, a jednak ciąglę wychodzę na głupka:(.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 06-12-2005 19:11

To nie adhd, to wychowanie. Tak długo nam wmawiają, że nie wolno być egoistą i myśleć tylko o sobie, że w końcu nie znajdujemy umiaru. Wszystkim się dajemy robić i wszystkich nie znosimy.

Dostałam książkę na Mikołajki "W dżungli życia" Beaty Pawlikowskiej.
Myślę, że tam są dobre odpowiedzi :) :) :) Jest to istotnie dusza rogata, na naszą miarę!
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

silverstone

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 46


Rejestracja:
02-11-2005 13:56

Post 06-12-2005 20:13

Re: Nie jestem asertywna...:(

Być może dlatego, ze podswiadomie myslisz sobie, że będziesz mieć jeszcze bardziej przerąbane, niz masz. ja tak myślałam przez długie lata - w szkole mnie nie lubią zbytnio, gdzie indziej mam problemy więc jak już ktoś raczył czegoś chcieć ode mnie, to w jakiejś głupiej i chorej wdzięczności nie potrafiłam odmówić. Nie potrafiłam, bo nie chciałam - żeby ten ktoś pomyślał o mnie czegos jeszcze gorszego, niż mysli. Z wiekiem nauczyłam się ( raczej wmówiłam sobie) - "skąd masz wiedziec, co oni naprawdę o tobie myślą, olej to i rób swoje". Nawet nie wiesz, jak bardzo pomogło. Do tej pory mam dygot i jak np mam zadzwonić gdzies to ciarki mi po krzyżu chodza i potrafię ten telefon odkładac godzinami.... Z drugiej strony (absurd totalny!) jak mam "fazę" potrafie się megaskomunikować - średnia krajowa w komunikacji jest wtedy milion lat swietlnych za mną. Powtarzam sobie - "szanuj sie kobieto" i odmawiam. Pierwsze kroki w trudnej sztuce odmawiania sprawiały mi tak dziką frajdę, jak wygrana w totka! Nauczysz się tego. Po prostu, jak ktoś Cie o cos poprosi, czego nie chcesz zrobić - wejdź jakby w głąb siebie (potrafisz!!), spójrz na sytuację z boku (potrafisz!!!), powiedz NIE (potrafisz!!) i poczuj dziką satysfakcję :) (ze potrafisz !!)


babsy pisze:Od zarania dziejów staram sobie odpowiedzień na pytanie: DLaczego, do cholery, bez przerwy robię to, czego chcą ode mnie inni, nawet jeśli potem czuję się z tym źle? Dlaczego nie potrafię odmawiać? Dlaczego nie umiem mówić "nie"? Dlaczego ciągle robię coś dla innych, choć często jest to nie po drodze ze mną samą?
Czasem miałam tak w banalnych sytuacjach i odrabiałam koleżance pracę domową, a czasami calowałam się z chłopakiem, którego nawet nie lubiłam. A potem pukałam się w czoło i płonęłam ze wstydu. Przed sobą i innymi.
Mam wrażenie, że pośrednio winne jest ADHD. A to dlatego, że przez nie moi rodzice umniejszyli moje poczucie własnej wartości do liczby ujemnej. Dlatego tak trudno mi odmówić. Bo chcę się dowartościować, bo nie chcę wyjść na niekoleżeńską, na sztywniarę, na nieuprzejmą, na niegrzeczną. Zatem muszę się na wszystko zgadzać. BO powiedzieć "nie" jest jakoś tak głupio...
Jakie to beznadziejne! Chcę się pozbyć tej kretyńskiej cechy, bo ona przeszkadza mi żyć! Powoduje kac moralny i wyrzuty sumienia, kiedy znowu robię coś, czego żałuję. W dodatku mam wrażenie, że moje debilne postępowanie może mnie umniejszyć w oczach moich bliskich, którzy nie muszą rozumieć, że ja po prostu nie umiem mówić "nie". Myślałam że w wieku 22 lat już się tego nauczyłam, a jednak ciąglę wychodzę na głupka:(.

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 06-12-2005 23:51

stworzonko pisze:To nie adhd, to wychowanie.


świat byłby lepszy, gdyby niektórych asertywności oduczyć :)

a serio, to ADD ma tu wiele wspólnego. bo przeżywamy swoje emocje natychmiast, wiemy, że reakcji na to zrobi otoczenie nie będziemy w stanie "przełożyć" na później, że czyjaś reakcja na nasz sprzeciw zdestabilizuje nam dzień. piszę w liczbie mnogiej, ale chyba nie tylko ja tak mam...

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 07-12-2005 00:15

Ja też nie jestem asertywna. U mnie to nawet wygląda jak przysłowiowe przeprowadzanie staruszek przez jezdnię. :wink:

Kiedy ktoś mi opowiada o swoich kłopotach angażuję się w sprawę tak jakby była moja, staram się pomagać najlepiej jak umiem, nie zważam na to czy ucierpią na tym moje interesy i tylko czasem łapię się na tym, że zauważam, że mnie zależy na sprawie bardziej niż temu kto mi o problemie mówił. Czuję się wtedy jak egzaltowana idiotka (którą być może jednak jestem)

Myślę, że powodów jest wiele:

-moja mama też jest taką osobą

- uważam się za osobę nielubianą, bo czepliwą, rozbieganą itp, więc możliwość pomocy komuś jest dla mnie frajdą i pewnie mam nadzieję, żę ktoś powie, że przynajmniej pomóc umiem

- ta chęć pomocy jest automatyczna, bo dlaczego mam nie pomóc kiedy ktoś mnie potrzebuje, a ja wiem jak

- kiedy ja mam kłopot często cały świat poruszam żeby mi pomógł, liczę na innych, więc możliwość pomocy sprawia, że nie czuję do siebie takiej nienawiści za to, że znowu zamiast sama załatwiać swoje sprawy liczę na zaangażowanie innych

- jak komuś pomagam to to jest jak nowe wyzwanie, wreszcie coś się dzieje

- łatwiej zajmować się problemami innych niż rozwiązywać własne

Bardzo tego w sobie nie lubię, ale chciałabym tylko wyrównać proporcje, a nie stać się kimś wyrachowanym kto zanim się w coś zaangażuje najpierw dokładnie sobie wyliczy czy mu się to opłaca.

pzdr:)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 07-12-2005 12:39

Cyntia pisze:Bardzo tego w sobie nie lubię, ale chciałabym tylko wyrównać proporcje, a nie stać się kimś wyrachowanym kto zanim się w coś zaangażuje najpierw dokładnie sobie wyliczy czy mu się to opłaca.

pzdr:)


Też nie chciałabym przekroczyć pewnej granicy. Zrobiła to moja koleżanka. Miała transfuzję krwi i stwierdziła, że to ją bardzo zmieniło. Zaczęła być asertywna. Na maxa. Po prostu przestała robić cokolwiek dla innych, bo zawsze kłóciło się to z jej chęciami. Skończyło się tak, jak można było się spodziewać.Wokół niej zrobiło się pusto.
A ja zaczęłam uczyć się odmawiać w tym roku. Tak się jakoś nawarstwiły prośby w moim i mojego męża kierunku, że zaczęło to przybierać jakieś dla nas przytłaczające rozmiary. Zdarzały się kłótnie o to, dlaczego któreś z nas zgodziło się na jakieś idiotyczne rzeczy. Oboje nie potrafiliśmy nikomu niczego odmówić. W końcu przy tak absurdalnej sytuacji, jakiej w życiu nie miałam - powiedziałam sobie :dość! Albo teraz powiem nie, albo zawsze każdy będzie po mnie jeździł. I tak jak pisała silverstone, drżącą ręką wybrałam numer telefonu i drżącym głosem w końcu wydukałam, że nie, odmawiam i nie będę się tłumaczyć. Przeżyłam. Ulżyło.A potem naprawdę dzika satysfakcja - jestem panią siebie.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 07-12-2005 14:40

missblack pisze:Miała transfuzję krwi i stwierdziła, że to ją bardzo zmieniło.


czego to ludzie nie wymyślą...

asertywnością można się bardzo skutecznie przez pocałunek zarazić :)

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 07-12-2005 14:58

Znaczy, jak ktoś obrzydliwy pocałuje znienacka, rąbnąć go w łeb i już się jest asertywnym?
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 07-12-2005 15:20

nie no, wpić się, wypić krew i już. taki obrzydliwy, co całuje znienacka to musi być asertywny, nie?

jarek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 434


Rejestracja:
21-04-2005 18:32

Lokalizacja: WAW

Post 07-12-2005 15:52

Masz rację babsy, asertywnośc to cecha bardzo często spotykana u osob z adhd ( u każdego) i wiąże się bardzo silnie z naszym niedowartościowaniem. Gdy bardziej docenisz siebie, wtedy pojawi sie asertywność.
Nie będziesz musiała coś skałmać, aby odmówić.
Nawet trudno osobę asertywną zapytać, dlaczego nie.

Osoby asertywnej raczej z nienacka ktoś nie pocałuje, chyba, ze będzie tego chciała. Osoba asretywna nie musi uciekać sie do walenia kogoś w twarz.

Nie wiem jaką to asertywnośc przyswoiła sobie osoba wokół ktorej zrobiło się pusto, osoby asertywne nie tracą lecz zyskują w otoczniu pozycję, dobrze komunikują się, mowią jasno. Chyba pojawiło sie coś innego.

Rodzice doceniając dziecko budują jego asertywność, niektorym zdarza się wpoić postwę egoistyczną i zwyczajne chamstwo - bo to się najłatwiej udziela.
pozdrawiam

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 07-12-2005 19:37

Re: Nie jestem asertywna...:(

babsy pisze:Od zarania dziejów staram sobie odpowiedzień na pytanie: DLaczego, do cholery, bez przerwy robię to, czego chcą ode mnie inni, nawet jeśli potem czuję się z tym źle? Dlaczego nie potrafię odmawiać? Dlaczego nie umiem mówić "nie"? Dlaczego ciągle robię coś dla innych, choć często jest to nie po drodze ze mną samą?
Mam wrażenie, że pośrednio winne jest ADHD. A to dlatego, że przez nie moi rodzice umniejszyli moje poczucie własnej wartości do liczby ujemnej. Dlatego tak trudno mi odmówić. Bo chcę się dowartościować, bo nie chcę wyjść na niekoleżeńską, na sztywniarę, na nieuprzejmą, na niegrzeczną. Zatem muszę się na wszystko zgadzać. BO powiedzieć "nie" jest jakoś tak głupio...

-ja mialam/mam tak samo.
ale chyba nie tylko o niedowartosciowanie chodzi, w moim przypadku tez o nieumiejetnosc podejmowania natychmiastowej decyzji, i tego ze >zawsze< licze na to, ze stanie sie jakas przygoda. kiedy obiecuje odrobic za kogos zadanie, nie mysle o tym ile klopotu jest z odrabianiem, tylko ze fajnei jest byc z kolezanka, przed calowaniem z nieznajomym zawsze mam nadizeje ze bedzie fajnie i cos niezwyklego przezyje itd. :)

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 07-12-2005 21:39

Verowa, a może ten nasz brak asertywności to jest właśnie takie ADHDowe szukanie mocnych wrażeń?Żeby właśnie "coś się działo". Ale nawet jeśli tak jest, to mnie to nie pociesza. Ponieważ moje nieasertywne zachowania sprawiają, że bardzo się ich wstydzę. I obiecuję sobie, że następnym razem to już napewno postąpię inaczej. Tylko że ten następny raz nie nadchodzi... Szczególnie nieasertywna jestem w stosunku do mężczyzn. To jest ciekawe, bo w moim domu to raczej mama dominuje. POza tym wypracowałam sobie "asertywną przykrywkę", to znaczy wyglądam na w miarę asertywną, a wcale taka nie jestem. Boję się ludziom odmówić (tym, na których choć trochę mi zależy), żeby ich nie stracić. Moje zdanie się w tym wszystkim zupełnie nie liczy.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 08-12-2005 10:07

babsy pisze:Verowa, a może ten nasz brak asertywności to jest właśnie takie ADHDowe szukanie mocnych wrażeń?


jak dla mnie to jest wręcz przeciwnie. po prostu nauczyliśmy się, że nasze pierwsze reakcje są "zbyt" spontaniczne, impulsywne, czasem nieadekwatne i spychamy je, starając się nie reagować, zgasić w sobie.

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 08-12-2005 13:37

jarek pisze:Nie wiem jaką to asertywnośc przyswoiła sobie osoba wokół ktorej zrobiło się pusto, osoby asertywne nie tracą lecz zyskują w otoczniu pozycję, dobrze komunikują się, mowią jasno. Chyba pojawiło sie coś innego.

Rodzice doceniając dziecko budują jego asertywność, niektorym zdarza się wpoić postwę egoistyczną i zwyczajne chamstwo - bo to się najłatwiej udziela.
pozdrawiam


Możliwe, że pojawiło się coś innego.Nie wiem. Ludzie, którzy mieli z tą osobą doczynienia, nazywały to egoizmem i narcyzmem. Nagłym. A ta osoba upierała się przy asertywności. Ja tego nie chcę oceniać. Może faktycznie tej osobie nie zależało na towarzystwie. Może w końcu robiła to co zgadzało się z jej własnym ja. Fakt jest taki, że ona to nazywała asertywnością. Kiedyś długo się nad tym zastanawiałam, gdzie jest granica pomiędzy asertywnością, a egoizmem właśnie. Osoba, która odmawia może to wiedzieć, ale nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego ten, który słyszy odmowę. I nie dziwię Ci się babsy, że boisz się utraty znajomości. Ode mnie odwróciły się dwie osoby, którym odmówiłam.
Ale wytłumaczyłam sobie w ten sposób, że nie warto zabiegać o znajomość z kimś, kto Ci nie wierzy i kto nie daje swobody wyboru.
Niestety, odmawiając trzeba liczyć się z tym, że nie wszyscy są odporni na odmowy.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 08-12-2005 15:39

reuptake pisze:
missblack pisze:Miała transfuzję krwi i stwierdziła, że to ją bardzo zmieniło.


czego to ludzie nie wymyślą...

asertywnością można się bardzo skutecznie przez pocałunek zarazić :)
kurcze.....mówicie,że tym sie można przez pocałunek:)to ja chyba powinnam sie z kimś asertywnym całować czesciej :)
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 08-12-2005 15:48

czytam z uwagą co piszecie i zastanawiam sie jak to jest ze mną?mysle i stwierdzam ,że nie jestem osobą asertywną aczkolwiek bardzo sie staram..przez mój brak asertywności stwarzam w swoim życiu mnóstwo niepotrzebnych mi problemów ,ba! i innym...wynika to chyba z tego,że zamiast zablysnąć asertywnością i powiedzieć stanowczo"nie mogę","nie powinnam", "nie chce"robię czesto wbrew samej sobie, wbrew temu co czuje.co bym chciała...a wszystko po to żeby ktoś komu chce sie sprzeciwić nie czuł sie smutny, zraniony , pokrzywdzony..oczywiscie jest to bardzo złudne wrazenie bo zwyczajnie potem zawodze innych a najbardziej samą siebie....wiem,że to beznadziejnie głupie i zle sie z tym czuje...może kiedyś naucze sie mówić nie wtedy gdy cuje ,że "nie ma takiej opcji",że czegoś nie chce....mam taką nadzieje...
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

ellen

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 40


Rejestracja:
20-10-2005 12:13

Lokalizacja: śląskie

Post 15-12-2005 18:47

joannas pisze:...przez mój brak asertywności stwarzam w swoim życiu mnóstwo niepotrzebnych mi problemów ,ba! i innym...wynika to chyba z tego,że zamiast zablysnąć asertywnością i powiedzieć stanowczo"nie mogę","nie powinnam", "nie chce"robię czesto wbrew samej sobie, wbrew temu co czuje.co bym chciała...a wszystko po to żeby ktoś komu chce sie sprzeciwić nie czuł sie smutny, zraniony , pokrzywdzony...


Spróbuj podzielić sobie ludzi na grupy. Są tacy za którymi człowiek w ogień by skoczył: najbliżsi przyjaciele /*tacy, których na palcach 1 ręki można policzyć - reszta to są dalsi*/, ukochana osoba. Tutaj faktycznie czasem warto i trzeba nie odmawiać.

Ale reszta ?! Oni mają swoje życie, swoje sprawy - ty też masz do tego prawo. A twoja odmowa wbrew pozorom im wcale nie zaszkodzi - zapomną po powrocie do domu, albo do czasu kiedy znajdą następną "dobrą duszę".
Czemu masz się nimi przejmować bardziej niż oni tobą - no bo przecież człowiek, który wymaga od kogoś non stop rzeczy ponad miarę na pewno się nim nie przejmuje.

A z tym odmawianiem - to najlepiej najpierw powiedzieć Nie - ewentualnie ładnie ubrane w "Przepraszam, ale nie mogę tego dla ciebie zrobić". Potem policzyć do 10 i poczekać na reakcję osoby. I czasem nie wdawać się w żadne większe tłumaczenia - jak nie możesz to nie możesz - masz prawo do posiadania SWOICH spraw tak samo jak ta druga osoba. I jak to jest ktoś porządny - to to uszanuje.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 15-12-2005 22:51

Staram się teraz tak postępować, ellen. Mój problem polegał na tym, że nie rozróżniałam asertywności od AGRESJI. CZytam sobie teraz taką książkę: "Kobieta asertywna" i wyczytałam w niej, że jestem najprawdopodobniej kobietą uległą (SIC!), czyli przeważnie się zgadzam, a poza tym zamiast powiedzieć wprost: "PRzykro mi, ale nie zrobię tego" ja staram się wymyślać jakieś historie, żeby się usprawiedliwić (nie wiadomo po co). Do tego kreuję fałszywy wizerunek kobiety silnej i asertywnej, ale to tylko taka zasłona dymna.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 15-12-2005 23:11

No mnie psycholog powiedział (zresztą nie tylko on), że wysyłam bardzo sprzeczne sygnały, bo z zewnątrz wyglądam na osobę pewną siebie i przebojową, a w środku jestem pełna wszelkich wątpliwości.

Obserwując swoją córę i czytając Wasze posty doszłam do wniosku, że my ADHD-ycy chyba tak mamy :wink:
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 16-12-2005 09:54

babsy pisze: Mój problem polegał na tym, że nie rozróżniałam asertywności od AGRESJI. CZytam sobie teraz taką książkę: "Kobieta asertywna" i wyczytałam w niej, że jestem najprawdopodobniej kobietą uległą (SIC!)... kreuję fałszywy wizerunek kobiety silnej i asertywnej, ale to tylko taka zasłona dymna.

Cyntia pisze: ...z zewnątrz wyglądam na osobę pewną siebie i przebojową, a w środku jestem pełna wszelkich wątpliwości.


Dziewczyny,
to zjawisko jest dobrze znane w psychologii. Tego rodzaju sprzeczność pomiędzy tym, co ma się w środku, a tym, co widać na zewnątrz, często wiąże się (powoduje?) z różnego rodzaju nerwicami, zaburzeniami, ogólnie z problemami "z samym sobą".
Odkrycie tego w sobie ("acha, to ja tak właśnie mam"), bywa zaskakujące, ale i pouczające jednocześnie. Przynajmniej dla mnie takie było.

Tylko proszę, nie wiążcie tego z ADHD. To różne sprawy i występują niezależnie. Fakt, że czasem spotykają się w jednym człowieku.

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 16-12-2005 10:03

ellen pisze:
joannas pisze:...przez mój brak asertywności stwarzam w swoim życiu mnóstwo niepotrzebnych mi problemów ,ba! i innym...wynika to chyba z tego,że zamiast zablysnąć asertywnością i powiedzieć stanowczo"nie mogę","nie powinnam", "nie chce"robię czesto wbrew samej sobie, wbrew temu co czuje.co bym chciała...a wszystko po to żeby ktoś komu chce sie sprzeciwić nie czuł sie smutny, zraniony , pokrzywdzony...


Spróbuj podzielić sobie ludzi na grupy. Są tacy za którymi człowiek w ogień by skoczył: najbliżsi przyjaciele /*tacy, których na palcach 1 ręki można policzyć - reszta to są dalsi*/, ukochana osoba. Tutaj faktycznie czasem warto i trzeba nie odmawiać.

Ale reszta ?! Oni mają swoje życie, swoje sprawy - ty też masz do tego prawo. A twoja odmowa wbrew pozorom im wcale nie zaszkodzi - zapomną po powrocie do domu, albo do czasu kiedy znajdą następną "dobrą duszę".
Czemu masz się nimi przejmować bardziej niż oni tobą - no bo przecież człowiek, który wymaga od kogoś non stop rzeczy ponad miarę na pewno się nim nie przejmuje.

A z tym odmawianiem - to najlepiej najpierw powiedzieć Nie - ewentualnie ładnie ubrane w "Przepraszam, ale nie mogę tego dla ciebie zrobić". Potem policzyć do 10 i poczekać na reakcję osoby. I czasem nie wdawać się w żadne większe tłumaczenia - jak nie możesz to nie możesz - masz prawo do posiadania SWOICH spraw tak samo jak ta druga osoba. I jak to jest ktoś porządny - to to uszanuje.
wiesz ellen...masz racje..w zupełności sie z Tobą zgadzam,a naparawde bardzo sie staram być asertywna,są ludzie na których moge polegać i w kazdej sytuacji moge liczyć i dla tych staram sie robić wszystko co moge...natomiast sa też w moim otoczeniu osoby ,które mają jedynie roszczeniowe podejscie do życia i uważają ,że wszystko im sie należy łącznie z moim czasem...tym jest odmówić ciężko ale ucze sie tego każdego dnia...sama napewno doświadczyłaś kontaktu z takimi ludzmi i wiesz jakie to trudne...najgorsze jest to,że wsyscy przywyczaili sie do tego ,że asia jest zawsze pomocna i w momencie mojej stanowczej odmowy jest wielkie zdziwienie i obraza majestatu łącznie ze słowami "aleś Ty sie dziwna zrobiła"...tak to jest...i wiem ,że sama do tego doprowadziłam...no cóż trudno, nie da sie byc dla wszystkich dobrą i miłą i chyba ja to własnie zrozumiałam:)
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 16-12-2005 10:21

babsy pisze:Staram się teraz tak postępować, ellen. Mój problem polegał na tym, że nie rozróżniałam asertywności od AGRESJI. CZytam sobie teraz taką książkę: "Kobieta asertywna" i wyczytałam w niej, że jestem najprawdopodobniej kobietą uległą (SIC!), czyli przeważnie się zgadzam, a poza tym zamiast powiedzieć wprost: "PRzykro mi, ale nie zrobię tego" ja staram się wymyślać jakieś historie, żeby się usprawiedliwić (nie wiadomo po co). Do tego kreuję fałszywy wizerunek kobiety silnej i asertywnej, ale to tylko taka zasłona dymna.
wiesz babsy....ja sama czuję,że nie jestem osobą asertywną natomiast moje otoczenie postrzega mnie własnie jako kobiete silną i stanowczą i ja nie wiem o co chodzi w tym wszystkim??czy może być a taka różnica w moim odbiorze siebie a odbiorze mnie przez innych??skomplikowane to wszystko..
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

ellen

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 40


Rejestracja:
20-10-2005 12:13

Lokalizacja: śląskie

Post 16-12-2005 12:59

babsy pisze:Staram się teraz tak postępować, ellen. Mój problem polegał na tym, że nie rozróżniałam asertywności od AGRESJI. CZytam sobie teraz taką książkę: "Kobieta asertywna" i wyczytałam w niej, że jestem najprawdopodobniej kobietą uległą (SIC!), czyli przeważnie się zgadzam, a poza tym zamiast powiedzieć wprost: "PRzykro mi, ale nie zrobię tego" ja staram się wymyślać jakieś historie, żeby się usprawiedliwić (nie wiadomo po co). Do tego kreuję fałszywy wizerunek kobiety silnej i asertywnej, ale to tylko taka zasłona dymna.


"Kobieta asertywna" - hmmmm nie spotkałam się z tą książką... A jaka autorka? Polka - czy Amerykanka?
Wiesz co, jeżeli nie podoba Ci się twój brak asertywności, to znaczy że nie jesteś kobietą uległa ! :) Jakbyś naprawdę była - to nie czytałabyś takich książek a mnie odsądziła od czci boskiej, że takie herezje - że Hitler to był mądry człowiek jak powiedział, że kobieta do Kinder, Kitche und Kirche :D

Z tego co mówisz, babsy, to tu już myślisz NIE, tylke jeszcze nie mówisz. No to jesteś na dobrej drodze. Trzymam kciuki :)

ellen

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 40


Rejestracja:
20-10-2005 12:13

Lokalizacja: śląskie

Post 16-12-2005 18:47

joannas pisze:sama napewno doświadczyłaś kontaktu z takimi ludzmi i wiesz jakie to trudne...najgorsze jest to,że wsyscy przywyczaili sie do tego ,że asia jest zawsze pomocna i w momencie mojej stanowczej odmowy jest wielkie zdziwienie i obraza majestatu łącznie ze słowami "aleś Ty sie dziwna zrobiła"


:D ooo dokładnie !!!
To jest podstawowy wariant reakcji na NIE- takie niby-uprzejmie zdziwienie pt. "czy ja się nie przesłyszałem" - ludziom często się wydaje, że to o co proszą to taka zwykła błahostka i jak to - ty odmawiasz ? Taki drobiazg a ty mówisz NIE..... :D
Dla mnie osobiście najgorsze jest to co następuje potem - czyli uporczywe dopytywanie - "ale przecież...", "dlaczego...", "przecież nie zajmie Ci to...". wrrrrrrr.
Asertywność nie wyklucza bycia uprzejmym dla ludzi, ale tu jest ten moment kiedy czasem włącza mi się agresor...

A wiadome jest - że jak człowiek ma zawalone życie to i nawet taka błahostka jest w tym momencie nie do zrealizowania.

joannas pisze:...tak to jest...i wiem ,że sama do tego doprowadziłam...no cóż trudno, nie da sie byc dla wszystkich dobrą i miłą i chyba ja to własnie zrozumiałam:)

Zgadzam się z tobą w 100% - nie da się, nie można i nie warto. Wtedy człowiekowi zostaje więcej sił na prawdziwych przyjaciół :)

em jot

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 91


Rejestracja:
23-09-2005 22:14

Lokalizacja: Warszawa

Post 17-12-2005 16:48

Mam pytanie: czy sam termin (brak asertywności) odnosi się do nieodmawiania niezależnie od sytuacji, czy tylko do przypadku zgody (osoby nieasertywnej) na własną stratę? Innymi słowy czy będę nieasertywny zawsze, gdy pożyczę komuś książkę, czy tylko w przypadku, gdy sam jej teraz potrzebuję? Bo moim zdaniem to 2 zupełnie różne sytuacje. :?:
/nieczytelny/

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 17-12-2005 19:24

Oczywiście, że inne! Nie zawsze BRAK odpowiedzi jest BRAKIEM asertywności. Mało tego- czasami możemy wcale NIE CHCIEĆ być asertywnymi.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

swietelko

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 175


Rejestracja:
15-12-2005 03:08

Lokalizacja: Stolnica

Post 18-12-2005 00:35

Btw - wyobrazacie sobie brak odpowiedzi u adhdowca ;-) ?

Bo ja jak siegam pamiecia to niezaleznie o co mnie pytali zastanowienie trwalo 1 sek ;-)

No, a zdanie to tak glupo zmienic.

"nie, nie! Wiesz co - jednak sie zgadzam", hehe
Swietelko na scenie, swiatelko w tunelu. Swiatelko tez za horyzontem.

klodi12

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
16-10-2005 21:01

Lokalizacja: Kraków

Post 18-12-2005 15:59

swietelko pisze:Btw - wyobrazacie sobie brak odpowiedzi u adhdowca ;-) ?

Bo ja jak siegam pamiecia to niezaleznie o co mnie pytali zastanowienie trwalo 1 sek ;-)

No, a zdanie to tak glupo zmienic.

"nie, nie! Wiesz co - jednak sie zgadzam", hehe


A ja sobie powtzarzałam do znudzenia ze musze na wszystko odpowiadac, "zastanowie sie" ialbo "musze sobie to poukłądać" albo "musze sobie to przemysleć" w zależnosci od okolicznosci, opanowałam to dośc dobrze, zostawiam sobie wtedy czas na w miare rozsądna odpowiedź, nie zawsze udaje mi się, ale zblizam sie do 90%.

I w koncu jest kompromis, miedzy moją natychmiastową odpoiwedzią a robieniu wbrew sobie
pozdrawiam wszystkich
zdiagnozowane ADHD

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 18-12-2005 16:27

I światełko i klodi mają rację. Klodi pisze to, co wyczytałam w tej mądrej książce "Kobieta asertywna" (dwóch kobiet- Amerykanek)- dobrze jest odpowiadać "muszę to przemyśleć", żeby dać sobei czas, bo ja też bardzo często odpowiadam impulsywnie co mi ślina na język przyniesie, a potem pluję sobie w brodę.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Sonnenfinsternis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
03-12-2005 00:54

Lokalizacja: z Chaosu

Post 24-12-2005 13:08

em jot pisze:Mam pytanie: czy sam termin (brak asertywności) odnosi się do nieodmawiania niezależnie od sytuacji, czy tylko do przypadku zgody (osoby nieasertywnej) na własną stratę? Innymi słowy czy będę nieasertywny zawsze, gdy pożyczę komuś książkę, czy tylko w przypadku, gdy sam jej teraz potrzebuję? Bo moim zdaniem to 2 zupełnie różne sytuacje. :?:

Niedokonca...
Asertywnosc to stanowisko miedzy agresja i ulegloscia. Zasadniczy problem u ludzi z ADHD jest zmienny nastroj, wrecz hustawka nastrojow. Asertywnosc wymaga konsekwencji w osiagnieciu wlasnych celow bez wzgledu na reakcje innych jednakze z zachowaniem zasady, ze nieszkodzi to zarowno mnie jak i innym. Jesli komus pozyczysz ksiazke, a tobie lub komus innemu nie bedzie to sprawialo w jakis sposob klopotu (nie ma w twoich planach czegos, co mialoby chwilowo wyzszy priorytet od pozyczenia tejze ksiazki), to jestes asertywny. Moglys powiedziec, ze ja pozyczysz, ale po to, aby zrobil sobie jej xero, bo ja potrzebujesz np. do egzaminu. W pewnym stopniu umiejetnosc bycia asertywnym odpowiada sztuce dyplomacji, z ta roznica, ze czlowiek asertywny mowi wprost czego chce.
Leworeczny z ADHD, sluch absolutny + Asperger (?)

"Ich kenne eine Aussage, die sich innerhalb des Systems weder beweisen noch widerlegen lässt. Sie ist aber wahr." Kurt Gödel

em jot

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 91


Rejestracja:
23-09-2005 22:14

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-12-2005 18:44

Czyli rozumiem, że asertywność jest gorsza od dyplomacji? To mi ulżyło, bo lubię handelek a nie lubie odmawiać. :)
/nieczytelny/

Sonnenfinsternis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
03-12-2005 00:54

Lokalizacja: z Chaosu

Post 25-12-2005 17:16

em jot pisze:Czyli rozumiem, że asertywność jest gorsza od dyplomacji? To mi ulżyło, bo lubię handelek a nie lubie odmawiać. :)

Szerszy opis znajdziesz pod:
http://www.psychologia.apl.pl/index.php ... 2&Itemid=1
Ja tylko staralem sie dac jakis skic :)
Leworeczny z ADHD, sluch absolutny + Asperger (?)

"Ich kenne eine Aussage, die sich innerhalb des Systems weder beweisen noch widerlegen lässt. Sie ist aber wahr." Kurt Gödel

em jot

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 91


Rejestracja:
23-09-2005 22:14

Lokalizacja: Warszawa

Post 26-12-2005 14:05

Nie przejmuj się. W zasadzie to mnie to nie interesuje, tak sobie gadam dla gadania. :P

Doszadłem do "Każdy człowiek ma obowiązek poinformowania innych ludzi o tym, co chce, by oni w nim zrozumieli i uszanowali." i mnie zemdliło. Może lepiej niech każdy się zajmie sobą, bo to brzydko pachnie totalizmem..
/nieczytelny/

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.