Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Zasady postępowania z dzieckiem w domu - głównie nauka

Moderator: Moderatorzy

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 14-09-2005 11:00

Zasady postępowania z dzieckiem w domu - głównie nauka

No, to znowu ja, Pani Ireno :D

Mam prośbę dotycząca podania konkretnych wskazówek, które będa miały na celu usystematyzowanie nauki dziecka w domu.

Cały czas mamy z tym duży problem.
Podam przykłady:
Wiktor wraca ze szkoły ok. 15, ja jestem w domu po pracy ok. 17.
1. opcja
Jest ustalone, że Wiktor po powrocie ze szkoły, ma czas wolny - zasiada do lekcji dopiero jak ja wracam z pracy. Ja często po zrobieniu zakupów po drodze jestem zmęczona, głodna, chciałabym troche odpocząć, to wówczas lekcje przesuwaja się do 18. W godz. od 15 do 18 Wiktor sam nic nie zrobi, no bo czeka na mnie..... pląta sie po domu, trochę wyjdzie na dwór, słuchga muzyki.
Gdy zasiądziemy do zadań, to ciąglę czegoś nie ma, szuka, znajduje cos innego, w międzyczasie przeglądam zeszyty - okazuje się że są braki notatek z lekcji. Nerwy narastają. O ile zadania pisemne robimy w miarę bezproblemowo, to schody zaczynają się, gdy trzeba pouczyć się teorii z ksiązki (a tu juz np. godz. 19:30). Wiktor generalnie uważa, że jemu wystarczy to co w zeszycie (choć nawet i tego nie umie), bo pani nie powiedziała, że trzeba czytać podręcznik - ja wymagam przeczytanie lekcji w podręczniku, podkreślenie ważnych informacji ołówkiem, powtórzenie sobie tylko tych wybranych informacji na głos - i wtedy go moge odpytywać. Gdy już odbębni swoje siedzenie nad ksiązką i prosi o odpytanie, okazuje się że niewiele z tego wie, bo nie podoba mu się, to że musi na głos powtarzać (jak debil), wystarczy mu jak przeczyta, nie wspominając, że słucha przy tym muzyki, mimo że każe mu ją wyłączać na czas odrabiania lekcji. I tak jestesmy ok. 20:30 -21, kiedy to powinienien byc już po kolacji i umyty, a tu lekcji dalej nie umie.
2. opcja
Jest ustalone, że do momentu mojego powrotu z pracy odrabia to, co umie. Z reguły niewiele zrobi, bo większości nie umie sam rozwiązać np. w ćwiczeniach lub w zeszycie (to znaczy nie chce mu się przeczytac o tym w podręczniku), nie wspominając o samodzielnej nauce teorii z podręcznika. I kończy sie to tak w punkcie powyższym.

do tego trzeba dodać ciągłę chodzenie się napić, a to jest głodny i musi własnie teraz zjeść, a po drodze psa zaczepi i zaczyna się ujadanie (czytaj: świetna zabawa :roll: )...... itp

Generalnie:
- mam wrażenie, że całe popołudnia schodzą nam na niczym - błądzimy i błądzimy .......
- materiału pamięciowego nie przyswaja samodzielnie - powinnam mu sama wybrać z tekstu to, co ważne i powiedzieć słownie, ale przecież ja nie mam na to czasu! To jest gimnazjum: chemia, geografia, fizyka itp., a gdzie dom, ugotowanie obiadu, zainteresowanie sie lekcjami córki, gdzie czas dla mnie ..... :shock:?????
- jak go zmobilizować do samodzielnego przysiedzenia nad zeszytami?
- nie umiem wymóc pustego biurka - ale trzeba przyznać, ze porządek na półkach obok z zeszytami i ksiązkami ma!
- co zrobić z tą muzyką podczas nauki???
- czy stworzyc harmonogram z konkretnym czasem na naukę??? Ale jak wypadnie mi być dłużej na zakupach czy z wizytą u lekarza, to wszystko padnie, bo on czeka zawsze na mnie?

Po ostatnim tygodniu ręcę mi opadły..... on nic sam nie robi, szkoła jest miejscem spotkań z nowymi kumplami, zero mobilizacji z jego strony i wciąż dyskusje, dyskusje i te jego argumenty........ ale o tym trzeba by założyć nowy wątek :D

Proszę o pomoc, bo zwariujemy wszyscy w domu :wink: !!!

PS. Wakacje były całkiem inne pod względem jego zorganizowania.
Gdy byłam w pracy miał na kartce wypisane punkty, co ma zrobić i je wykonywał. Jak np. zapomniałam dopisać, że należy pochować naczynia (które już o mały włos nie spadały z suszarki), a w był jego dyżur na chowanie, to tego nie zrobił - bo nie było napsiane. Czy całe jego i nasze życie będzie się kręciło wokół kartek z poleceniami???
Czy to jest dobra metoda spisywania poleceń przeze mnie?? Bo ja przecież tez jestem tylko człowiekiem i zapominam o czymś, wtedy ma wymówkę, że to moja wina, że tego nie zrobił, bo nie napsiałam. Tak przecież być nie może !!!!

PS2.
Wiktor nie pamięta wydawanych mu polecień!! On naprawde nie pamięta - to jest szok. Ja do niego mówię, że coś ma zrobić, potem pytam, czy to zrobił, a on na mnie patrzy z takim wielkim zdziwieniem w oczach :shock: ! Jak to zmienić?

Pozdrawiam
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

Michaela Pakszys

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 271


Rejestracja:
04-06-2005 20:03

Post 20-09-2005 15:21

na początku - nie jestem psychologiem

mam ale trochę doświadczenia z niezorganizowanym czasem dzieci z ADHD. Co mogę poradzic?
1.obowiązkowo poznac kolegów syna i telefony do jego kolegów co pomoże w ewent.zapytaniu o lekcje czy wypozyczenie zeszytu do uzupełnienia
2.po przyjściu ze szkoły czas wolny - można pójsc z psem, pojezdzic rowerem czy odrobic lekcje które nie sprawiają problemu można również pomóc w domu - proszę napisac wyraźnie co potrzeba zrobic
3.przychodzi Pani do domu chwila odpoczynku się nalezy i Pani
4.siada Pani z synem do lekcji na dzień następny! wg programu
najpierw trudniejsze potem łatwiejsze lekcje przy lekcjach wymaga Pani aby syn byl obecny duchem i ciałem wszystkie potrzebne inne sprawy np.WC,picie, jedzenie za godzinę. Nastawia Pani budzik na 60 minut.
czytacie lekcje i rozmawiacie na temat, syn pisze zachęca go Pani i chwali dziś szybciej skończymy postaraj się potrafisz matematyka oprócz zeszytu robicie razem plakaty ze wzorami kolorowymi kredkami wywieszą się nad łóżkiem czy na drogę do kuchni ubikacji łazienki
godzina wybija przerwa na picie jedzenie otwarcie okna chwalenie że potrafi że może inne lekcje: może czytac i chodzic może lezec na brzuchu na ziemi i czytac może rysowac i mówic np. o roslinach czy zwierzętach rysując je może mu Pani mówic cos ciekawego co Pani wie godzina przerwa picie WC chodzenie skakanie na trampolinie jeśli na to wysokosc mieszkania pozwala cwiczenia razem boksowanie worka treningowego lekcje są dla dzieci nudne chodzi o to aby nauka w domu nie byla rowniez nudna nalezy pokazac ze nauka moze byc zabawna ze jest radoscia odkrywac świat czy znac więcej pozwolic na muzykę byle nie za glosną i taką która wytrąca z nastroju nauki jesli tak się dzieje szlaban na muzykę ale w przerwach może byc muzyka skakanie zabawa 5-10 minut powinniscie dla siebie cos kazdy dzien zrobic rozumiem ze jest Pani i syn bez ojca, więc syn umyje garnki pani zrobi zakupy i ugotuje syn zrobi herbatę zeby wszystkie czynności nie zostały na Panią np. syn pierze dla Pani i dla siebie skarpetki dba o psa kota dba o wietrzenie dba o podlewanie kwiatków. Dzieci z ADHD rzeczywiście nie pamiętają wielu poleceń. Należy polecenie wybrac jedno dwa razy powtorzyc i dbac o jego wykonanie . Nie wydawac kilka polecen naraz. Polecenia np.dla syna co trzeba wykonac po powrocie ze szkoly pisac dużymi literami na umownym miejscu, co syn wykona skreśli z kartki natychmiast. Uzbroic się w cierpliwośc. Kochac mądrze i chwalic za wykonane polecenia. Nagradzac poglaskaniem dobrym slowem przytuleniem. Mowic prawdę nie przesadzac i nie panikowac. Aby dobrze wychowac dziecko należy samemu byc dobrym i miec dobry nastroj. I nic brak pieniędzy rozmowa z szefem czy inne sprawy nie powinny miec wpływ na nasze postępowanie z dzieckiem na naszą bezwarunkową miłośc.
Kartki z poleceniami są potrzebne po pewnym czasie należy je traktowac z przymróżeniem oka i pisac też miłe rzeczy nie tylko co trzeba wykonac zycie to zabawa nie tylko obowiązki
Pozdrawiam
Michaela
dr n. med. Michaela Pakszys

IrenaW

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 130


Rejestracja:
26-08-2005 20:32

Post 20-09-2005 21:05

Pani Moniko, zgadzam się w pełni z Panią dr Pakszys.
Dodam jeszcze, by:
Wiktorowi dzielić zadania na kawałki kilkuminutowe.
Zachować pogodę ducha.
Co się tylko da, dookkreślić językiem przystępnym.
Uprzedzić, o czym sie tylko da.
Obrazek
Irena Wielowiejska-Comi coaching terapia systemowa
Matka, psycholog, terapeuta systemowy, szkoleniowiec.

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 28-09-2005 09:51

Dziękujemy bardzo.
Czy to niestety prawda, że nasze 13, 14,...18 letnie dzieci nie będą same odrabiały lekcji??
Proszę nam to wyjaśnić?
Kiedy zaczną się same uczyć, kiedy zaczną mieć głód wiedzy? Takiej z książek, samodzielnie zdobywanej, bo przynajmniej mój syn inny głód wiedzy, to posiada, ale książki i czytanie samodzielne są zaporą nie do przebycia.
Ja z pewnością w dzieciństwie miałam ADHD. W wieku 12 lat po prostu nie uczyłam się z książek, korzystałam tylko z tego co pani na lekcji wyłożyła. I "leciałam" równo na trójach. Nikt ze mną nie siedział i nie uczył się. Z czasem, około siódmej klasy jakoś samo przyszło, czy też nauczyciele wymusili uczenie się na lekcje z książek. A w liceum to już miałam taki zapał do nauki, że tylko furczało. Mama gasiła mi lampkę w nocy, a ja spod poduszki wyjmowałam drugi egzemplarz książki. Biologię czytałam jak najlepsze kryminały. (W ogóle nie czytam kryminałów... ale chyba wiadomo o co chodzi.)
Prawdę mówiąc, bardzo się obawiam, ze zniechęcimy nasze dzieci i nie będą miały pasji wiedzy wymagając zbyt wcześnie takiej nauki. Ta perspektywa bardzo mi się nie podoba.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

IrenaW

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 130


Rejestracja:
26-08-2005 20:32

Post 28-09-2005 21:06

Najlepiej wprowadzić modę na spontaniczne i natychmiastowe dzielenie się fajnymi fragmentami przeczytanych tekstów: wyrażonkami, ciekawymi wiadomościami, sformułowaniami, śmiesznymi czy nastrojowymi wyrywkami. robic wokół własnego czytania atmosferę czegoś, do czego warto się dobrać.
Chodzić z książką po domu, przy jedzeniu, szorować zęby chodząc po salonie z książką (treba umieć przy tym nie zapluć pastą dywanu), śmało wyrażać emocje wywołane tekstem,
Podczas czytania i po przeczytaniu używać określeń z tej książki i obnosić sie z tym wprost, itp.
Odgrywać i przedrzeźniać scenki, wchodzić w odpowiednich momentach w rolę bohatera ksiązkowego, cytować prozę i fragmenty wierszy lub całe fraszki.
Z drugiej strony ograniczyć dostęp do ekranu tłumacząc to obowiązkiem rodzica o dbanie o właściwy rozwój fizyczny i psychiczny dziecka.
Dobrze jest swoje dorastające dziecko postawic w sytuacji, w której wiedza książkowa jest przydatna praktycznie. Tu jest pole do popisu twórczego rodzica. W kazdej rodzinie są inne możliwości i ograniczenia. Czasem wystarczy dostrzec to głośno w zwykłej, codziennej sytuacji. [smilie=to funny.gif]
Ja lubię cytat Norrwida:
"Twoja głębia mnie przygnębia -rzekła Głębia.
- No, no, no! - Rzekło Dno."

Używam, gdy ktoś sie wymądrza, a sam...
Obrazek
Irena Wielowiejska-Comi coaching terapia systemowa
Matka, psycholog, terapeuta systemowy, szkoleniowiec.

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 29-09-2005 09:46

Bardzo dziękuję za odpowiedź i radę. To co Pani pisze świetnie oddziałuje na dzieci, sama tego doświadczyłam. Tylko mam jakieś niewytłumaczalne problemy z wprowadzeniem w życie w mojej rodzinie. (Wytłumaczenie znajduję tylko jedno: jestem głupia. :wink: Ale nie mogę tak pisać, bo za to walą mnie na tym forum po głowie i po łapach.) :lol: :lol: :lol:
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

IrenaW

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 130


Rejestracja:
26-08-2005 20:32

Post 30-09-2005 23:39

Nie walą. Podziwiam Panią za zauważanie swoich uczuć i zachowań.
W rodzinach z adhd w atmosferze galopady zdarzeń i emocji samej mi to trudno przychodzi. mam jednak na siebie haka i innym doradzam znaleźć go też.
Znam rodzinę, w której córeczka wycięła z papieru kolorowego 2 żółte kartki do pokazywania zamiast niemiłej pyskówki. Po paru dniach wystarczy powiedziec bez złości: żółta kartka. :roll: I mama z córeczką się uśmiechają, sprawę załatwiają spokojnie.
Jakieś słowo, gest, pokazanie przedmiotu niech pełni rolę ostrzeżenia o naruszeniu granic, zrobieniu przykrości drugiej osobie; staje się swiatłem ostrzegawczym, stopuje zagalopowanie się, wprowadza dystans, zwalnia reakcje, umożliwia użycie rozumu w trakcie, a nie po. [smilie=happy.gif]
Obrazek
Irena Wielowiejska-Comi coaching terapia systemowa
Matka, psycholog, terapeuta systemowy, szkoleniowiec.

Wróć do Ekspert radzi



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot]

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.