Post 11-12-2006 11:23

Problemy z dwulatkiem - spanie i inne

Mój syn ma 2 i pol roku, piszac w tym momencie czuje sie wykonczona i mam wrazenie ze nie podolam i nie poradze sobie z wychowaniem tego dziecka, robie co moge ale przychodza momenty ze sie zalamuje. Mialam z nim problemy od urodzenia, na poczatku byl tak niecierpliwy ze niemogl nauczyc sie lapac piersi, ale bylam zawzieta i po tygodniu bylo juz w miare dobrze (karmilam go 21 mies.) - jak sie w koncu nauczyl, to bylam jego smoczkiem dzien i noc, zawsze go mialam albo na rekach albo przy piersi, nie moglam sie bez niego wysiusiac... nie mialam czasu zjesc, ja go karmilam, a maz karmil mnie;) - przynajmniej na poczatku tak bylo. Spal tylko i wylacznie przy piersi, jak go chcialam odlozyc to sie budzil. Wieczorem po kapieli zanim usnal ssal piers przez 3 godziny i musialo byc ciemno i cicho, bo wszystko go rozpraszalo (tak od 3-go miesiaca). Dopoki go karmilam - do 21 mies. budzil sie w nocy 6 - 10 razy, za kazdym razem do piersi. Jak zaczal raczkowac i chodzic to bylam do tego stopnia wykonczona ze nawet sie samookaleczylam (stluklam szybe reka). Zanim jeszcze chodzil potrafil sie wydrapac po krzesle na stoly i okna, wylazil na wszystkie mozliwe schody, w kazdy niebezpieczny kat. Jak skonczyl rok to zaczal... biegac (bo na pewno nie chodzic), ja calymi dniami biegalam za nim. Od samego poczatku byl niesamowicie uparty, jak czegos chcial to potrafil wrzeszczec godzinami i nie dalo sie niczym odwrocic jego uwagi (juz jak mial pol roku to nie dal sobie podmienic zabawki na inna jezeli mu to nie pasowalo). Jak skonczyl pol roku to zaczal mnie strasznie mocno ciagnac za wlosy i zadna metoda nie moglam tego wyeliminowac (do dzis to robi przy usypianiu).Po roku zaczelam mu ograniczac piers - podawac tylko do wieczornego usypiania i w nocy. Byly straszne awantury ale bylam konsekwentna. Nigdy nie przyjmowal smoczka ani nie pil/jadl z zadnych butelek, nowe pokarmy przyjmowal z oporem, wiec bylo troche ciezko. W dzien usypialam go w wozku, ale nigdy nie jezdzil w nim chetnie i potrafil po prostu z niego wyskoczyc, albo stanac w nim na glowie. Jak siedzial w miare "spokojnie" to po jakiejs godzinie jezdzenia po ulicach zasypial (na pol godzinki), zawsze najtrudniej bylo w upaly. Jak go cos przebudzilo to wrzeszczal i juz nie zasnal ponownie, generalnie zawsze po przebudzeniu mial zly humor, wrzeszczal, nie dal sie dotknac, byl rozdrazniony i sam nie wiedzial czego chcial.
Gdy w wieku 21 mies. postanowilam calkiem odebrac mu piers to przez dwa tygodnie byly wieczorami histerie, nie chcial w ogole polozyc sie do lozka, kladl sie na podlodze wrzeszczal, walil nogami, glowa, nie dal sie dotknac. Nie zasypial lecz padal nieprzytomny z wyczerpania. Potem stopniowo bylo coraz lepiej, ale do dzis sa z tym problemy.Mimo ze wieczorem jest juz okropnie zmeczony, nawet wyciszony, to w momencie jak go klade do lozka nagle wstepuje w niego energia, zaczyna fikac nogami, glosno gadac, kopac, ciagnac za wlosy a nawet gryzc. Jak sie denerwuje - krzycze, to on sie z tego smieje.Zanim w koncu usnie to trwa to zazwyczaj godzine. Czasem sie budzi w nocy, teraz juz rzadziej, ale dawniej jak sie budzil to z wyciem i zawsze z jakas histeria, ze on na przyklad idzie na dwor do piaskownicy i biegl do drzwi, robil histerie pod drzwiami. Jak mial ok. 1,5 roku bylam z nim pierwszy raz u psychologa - dokuczal wtedy bez powodu innym dzieciom, zaczepial, szczypal, ciagnal za wlosy, gryzl, kopal. Robi tak do dzis ale na szczescie juz w znacznie mniejszym nasileniu. we wrzesniu majac 2 lata i 5 mies. poszedl do przedszkola, zaadoptowal sie dosc szybko, ale na poczatku, jak mi w pierwszy dzien zakomunikowano "on jest wszedzie" - biegal po calej sali, nie potrafil usiasc z dziecmi do koleczka, zaczepial dzieci - burzyl im klocki, podchodzil i po prostu kopal inne dzieci, szczypal. W pazdzierniku wybralam sie z nim do poradni rehabilitacyjnej. Stwierdzono u niego nadwrazliwosc dotykowa i nieco obnizone napiecie miesniowe. Jezdze z nim na rehabilitacje, na Viofor oraz dostaje nienasycone kwasy tluszczowe (Omega-3). Jest znaczna poprawa, wyciszyl sie nieco, w przedszkolu jest spokojniejszy, wlacza sie do zabaw z innymi dziecmi. Jednak nic nie zmienilo sie w zakresie usypiania, wieczory sa dla mnie wyczerpujace i nie wytrzymuje juz tego nerwowo. W styczniu mam urodzic drugiego syna i nie wyobrazam sobie jak sobie z tym poradze, najbardziej boje sie wlasnie wieczorów.
Sa tez problemy z innymi rzeczami - ubieraniem, myciem itd. - zawsze stawia opory, zawsze on chce wlasnie czegos innego niz ty od niego wymagasz i wszystko chce zrobic sam i po swojemu, wedlug wlasnego pomyslu.
Szymek jest w przedszkolu tylko 4 godziny dziennie, wybieram go przed spaniem - probowalam go z poczatku zostawiac, ale on nie polozy sie w ogole do lozka i rozrabia, nie daje innym dzieciom spac (jak poniego przychodzilam w czasie spania to ewentualnie lezal u pani na rekach, ale nigdy w lozeczku). Jest alergikiem - w okresie jesienno-zimowym pojawiaja sie wysypki na skorze, poza tym ma przewlekle katary (prawdopodobnie alergiczne), ale nie zapada na jakies powazniejsze infekcje. Jest bardzo bystry, inteligentny, spostrzegawczy, ma dobra pamiec, zaraz po dwoch latach zaczal mowic pelnymi zdaniami, potrafi juz w uproszczony sposob opowiedziec historyjke lub fragment wiersza / piosenki. Jednak obawiam sie o jego dalszy rozwoj (i o wlasne nerwy). Chodze do specjalistow (psycholog, psychiatra, rehabilitanci), ale mam wrazenie ze nikt do konca nie traktuje powaznie moich problemow, mowia ze to nadruchliwosc wynikajaca z wieku, ze wyrosnie itd. Nie mam wsparcia ze strony rodziny bo wszyscy uwazaja, ze ja go zle wychowuje. A ja robie co moge, opdkad sie urodzil przeczytalam stos ksiazek na temat wychowania dzieci, na temat usypiania, ale on po prostu nie poddaje sie zwyklym metodom wychowawczym, a ja tez mam ograniczona cierpliwosc (nie bije go, ale zdarza mi sie nim poterepac i krzyczec - to nic nie daje, ale czlowiek jest tylko czlowiekiem). Nie twierdze ze nie popelniam bledow, ale robie co moge i cala jestem zaangazowana w wychowanie tego dziecka, teraz takze w wykonywanie z nim zaleconych cwiczen, w wymyslaniu zabaw rozwijajacych, zabaw plastycznych (bardzo dobrze robi mu plastelina, ma zajete rece to potrafi chwile usiedziec).
Jesli chodzi o diagnoze, to kazdy boi sie powiedziec ze to moze byc ADHD, po prostu mowia, ze diagnoze stawia sie w wiku 6-7 lat jak dziecko idzie do szkoly i nikt nie chce wysunac nawet podejrzenia. Mam wrazenie, ze nikt nie jest w stanie mi pomoc, ze nikt nie zajmuje sie takimi malymi dziecmi nadpobudliwymi, dopiero jak juz pojda do szkoly. A ja czuje sie juz wyczerpana, maz mi nie pomaga, bo uwaza ze te rehabilitantki maja zboczenie zawodowe i ze syn nie ma zadnej nadwrazliwosci dotykowej ani obnizonego napiecia, wiec to ze ja z nim jezdze do poradni i cwicze nie jest nawet docenione. A to ze widac efekty jakos do niego nie przemawia, uwaza ze to sie stalo samo z siebie.
Poprawa na szczescie jest, ale niestety wracaja gorsze chwile i dni. Wczoraj byl taki straszny dzien i dlatego sie podlamalam - nie wiem z czego to wynika, czy z pogody, czy moze z tego ze dostal wlasnie duza wysypke na skorze i przez to jest rozdrazniony.
Pochodze z Rzeszowa i mieszkam obecnie pod Rzeszowem. Do kogo jeszcze moge pojsc i co jeszcze moge zrobic dla swojego dziecka? Jak sobie poradzic z sytuacja gdy na swiat przyjdzie drugie? Prosze o wszelka rade i pomoc!

Justyna