Post 11-10-2019 07:08

Jakub lat 12 ADHD

Witam. Może na początektek opiszę swoją sytuację rodzinną.

Razem z małżonką mamy 2 dzieci. Dwóch synów. Starszy w wieku 14 lat i młodszy lat 12.

Młodszy to Kuba. Kuba ma stwierdzone ADHD przez lekarza psychiatrii dziecięcej.

Syn starszy to Wiktor. Jest bardzo spokojnym, ułożonym i rozwaznym dzieckiem.. Czasem zastanawiam się czy w ogóle jest w domu.

Jak się zapewne domyslacie, problem dotyczy Kuby. Miał problemy od urodzenia. Początkowo było stwierdzone napięcie mięśniowe. Gdy Kuba zaczął chodzić, było go wszędzie pełno, dosłownie. Pierwsze "problemy" zaczęły się gdy Kuba trafił do przedszkola. Ciągle skargi na jego zachowanie. Datuje już sobie opisywanie poszczególnych przypadków. Jak wiadomo ADHD, można stwierdzić u dziecka w odpowiednim wieku. Więc do drugiej klasy szkoły podstawowej byliśmy jako rodzice w ogniu krytyki, najpierw wychowanków w przedszkolu, potem nauczycieli i dyrektora szkoły. Gdy Kuba przeszedł wszelkie badania i stwierdzono ADHD, nauczyciele stwierdzili, że to uwczesny wymysł, że nie ma czegoś takiego. Kuba więc traktowany był jak reszta dzieci mimo przekazanych 0rzez nas wskazówek postępowania z taką chorobą otrzymanych od lekarza prowadzącego syna.
Nie pomagało nic... Obaj synowie uczęszczają do tej samej szkoły. Ze starszym nie ma żadnych problemów. Długi czas był wręcz wycofany, zapewne przez sytuację z Kubą.
Dyrektor jednak powiedział nam w oczy, że to nie choroba, tylko brak wychowania.

Teraz do rzeczy...
Zaczęły się coraz to większe problemy. A to Kuba kogoś pobił (nie uderzył) co skończyło się policją i sprawa w sądzie. Zaczęły się drobne kradzieże w okolicznych. Sklepiku, przeklinanie, w złości straszne wyzwiska w kierunku żony,ktora się w pewnym momencie złamała z bezsilności.
Szkoła od dawna radziła nam zabranie syna że szkoły, bo sobie z nim nie radzą. Chcąc rzecz jasna, pozbyć się problemu.
W ubiegłym roku szkolnym po kolejnym pobiciu kolegi przez Kubę, stwierdziliśmy, że skoro nikt nie jest w stanie nam pomóc, musi sami coś zrobić żeby Kuba nie trafił w końcu do poprawczaka. Tak znaleźliśmy MOS. Miejski Ośrodek Socjoterapii oddalony o 120km.
Kuba przebywa tam od kwietnia tego roku. Jeśli zachowaniem i wynikami w nauce zasłuży, dostaje przepustkę. Przepustki są możliwe co 2 tyg, zaś na wakacje wypuszczali wszystkie dzieci do domu. Przez ten okres Kuba był w domu tylko w wakacje. W ośrodku również nie mogą sobie z nim poradzić. Jest nadpobudliwy i nie dostosowuje się do panujących tam zasad. Raz jest lepiej raz gorzej.
Zasady panujace w MOS-ie są takie, że jeśli nie będą widzieli poprawy po 3-4 miesiącach syna wraca do domu i radzicie.
Kuba przyjmował już przeróżne leki. Obecnie jest na concercie 36 + fevarin i na noc chlorprothixen inaczej może nie spać wcale.

Oczywiście syn ma też swoje zalety. Ale nie otym jest to forum. Poszukujemy z żoną pomocy, nie wiemy już gdzie jej szukać. Jesteśmy z małej miejscowości Kwidzyn, w województwie pomorskim. Jeśli ktoś mógłby dać jakieś wskazówki, gdzie możemy się udać, lub co możemy zrobić będziemy wdzięczni.
Chce syna ratować, boję się, że przez swój brak kontroli skończy w końcu w poprawczaku.