Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Przegląd prasy - ADHD

Moderator: Moderatorzy

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 10-01-2007 08:56

e tam nie są takie złe te komentarza. Swoją drogą jest opis artykułu z GB ale może ten co pisał ten artykuł na WP mógłby się bardziej wysilić i chociaż napisać o cenie i dostępności Ritalinu w Polsce.
Obrazek

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 10-01-2007 09:45

W dzisiejszym wydaniu "Dziennika Zachodniego" jest niewielka wzmianka na temat świetlicy i Konferencji w Żorach, każdy kto przyjedzie z tym egzemplarzem na konferencje będzie miał na nią wstęp za 25 zł, a nie jak w zgłoszeniach za 35 przy późniejszej płatności.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 12-01-2007 08:52

A teraz więcej o Świetlicy w dzisiejszym Dzienniku Zachodnim
http://mikolow.naszemiasto.pl/wydarzenia/687365.html


W śmiłowickiej szkole powstała świetlica integracyjna dla dzieci z ADHD


Siedmioletni Damian chodzi do pierwszej klasy. Ma dwóch braci starszych, a on chciałby się czasami pobawić po lekcjach z rówieśnikami. Właśnie dlatego jego mama, Barbara Gorol, zapisała go na zajęcia do świetlicy, jaka powstała w maleńkiej szkole w Śmiłowicach. Jest wprawdzie przeznaczona dla dzieci nadpobudliwych, ale jednym z celów zajęć jest integracja.

- Myślę, że dzieci będą pozytywnie na siebie wpływać - uważa pani Barbara.

Jej zdaniem, taka świetlica to dobry pomysł, tym bardziej, że zapewniona jest tam pełna opieka, a dzieci się nie nudzą. Potwierdza to Halina Kantor, przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia "Niezwykłe dzieci" zajmującego się dziećmi z zespołem ADHD, czyli chorobliwie nadpobudliwymi.

- Świetlica ma służyć wspólnej zabawie i nauce - tłumaczy. - Tutaj dziecko zdrowe nauczy się tolerancji i zrozumienia wobec dotkniętego ADHD, a to nadpobudliwe nie usłyszy, jak to bywa gdzie indziej, że jest niegrzeczne.

Utworzenie świetlicy to właśnie jej pomysł. Pomyślała, że warto stworzyć miejsce, w którym dzieci zdrowe i chore mogłyby się wzajemnie lepiej poznać. Poparła ten pomysł dyrekcja szkoły w Śmiłowicach, do której uczęszcza nadpobudliwy syn pani Haliny, Krzysio.

- Mieszkam w centrum Mikołowa, ale dziecko postanowiłam wysłać tutaj, ponieważ ośmioosobowa klasa gwarantuje, że nauczycielka jest w stanie poświęcić mu czas - wyjaśnia. - W innych szkołach byłoby to niemożliwe. Dzieci nadpobudliwe wymagają szczególnej opieki, tymczasem z reguły spotykają się z brakiem akceptacji, a rodzicom proponuje się dla nich nauczanie indywidualne.

Ona na to nie przystała. Jak mówi, dziecko z ADHD potrzebuje kontaktów z rówieśnikami i nie można go izolować.

- Ono potrzebuje akceptacji i zrozumienia - tłumaczy. - Nie należy na niego krzyczeć, bo ADHD to choroba, a nie brak posłuszeństwa. Oczywiście, nie można mu we wszystkim pobłażać, ale jeżeli uczyni źle, należy mu wyjaśnić, że złamał zasady postępowania.

Świetlica działa od paru dni, obecnie trwają zapisy na odbywające się tam bezpłatne zajęcia, które trwają od poniedziałku do piątku w godzinach 15 - 19. Dziećmi opiekuje się Marta Twardoch, studentka psychologii, której towarzyszy właśnie pani Halina.

- Zapraszamy wszystkich w wieku od 5 do 19 lat. Zapewniamy fachową opiekę oraz terapię, która ruszy od lutego. Odbywać się będą zajęcia grupowe oraz indywidualne z logopedą, psychologiem, socjoterapeutą i innymi specjalistami - zapowiada dodając, że o szczegółowe informacje można się zwracać bezpośrednio do niej pod nr tel. 0-503-048-898.

Poza zabawą plan przewiduje również zajęcia na konkretne tematy, czyli np. jak radzić sobie ze złością. Będą też spotkania dla rodziców m. in. "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały i jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" oraz "Kiedy zabronić, kiedy pozwolić". Świetlica, jak mówi Halina Kantor, powstała dzięki przychylności jej dyrekcji, miasta oraz Fundacji PZU, która przyznała dotację na realizację projektu zgłoszonego do konkursu poświęconego problematyce dzieci niepełnosprawnych.

Osoby pragnące dogłębniej poznać problematykę ADHD mogą wziąć udział w konferencji, jaka 18 stycznia w godz. od 12 do 18 odbędzie się w kinie w Żorach. Wstęp - 35 zł, ale z niniejszym egzemplarzem DZ 25 zł.
Bogdan Prejs - Dziennik Zachodni
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 12-01-2007 09:06

Super Halinko !!! Gratuluję !!!
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Jacek

Awatar użytkownika

Ojciec Dyrektor

Posty: 660


Rejestracja:
25-11-2005 12:20

Lokalizacja: Górny Śląsk/Rydułtowy

Post 12-01-2007 11:06

Gratulacje :jestes_wielki:
W życiu nie ma przypadków!
Życie jest jak zły dowcip . Kiedy zaczynasz go rozumieć , smakować wtedy ci go odbierają.
To prawda że młodość marnujesz za młodu , a gdy nauczysz się wreszcie żyć , wtedy jest już po wszystkim.....

mamaGumisia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
16-03-2006 11:54

Lokalizacja: Biała Podlaska

Post 12-01-2007 12:27

Super Halinko !!!
Ta, świetlica będzie bardzo potrzebna dzieciaczkom i wiele dzieci otrzyma fachową pomoc. :ithl:

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 12-01-2007 16:06

Baska pisze:w styczniowej Claudii jest artykuł "Dziecko z ADHD. jak z nim żyć"
polecam :)

Dokonałam zakupu Claudii oraz Życia na Gorąco. Poczytałam, pokserowałam i obdzieliłam mniej lub bardziej zainteresowanych. Z pozostałości zrobiłam gazetkę w pokoju nauczycielskim.
A teraz kilka moich spostrzeżeń i przemyśleń.
Owszem artykuły przybliżają czytelnikowi wiedzę o ADHD, ukazują problem w sposób czytelny i zrozumiały. Pokazują, że wogóle taki problem istnieje. Ale ....

Od czasu przeczytania artykułu z Życia na Gorąco mam kilka dygresji do słów pani Katarzyny Markowskiej którą pozwolę sobie zacytować za autorką artykułu:
"-Dlatego klasa dla dziecka z ADHD powinna być mała, najwyżej 10-osobowa". Czy są jakieś przepisy, które mówią, że tylu uczniów powinna mieć taka klasa? Bo jakoś nigdzie o tym nie słyszałam, nawet tutaj na forum i na tej stronie (która jest dla mnie autorytetem ze wszech miar wiarygodnym). Myślę, ze pani psycholog uważa, że to byłyby optymalne warunki dla rozwoju i nauki dziecka z ADHD i jego kolegów z klasy? Bo w naszej polskiej rzeczywistości nawet klasy integracyjne są liczniejsze. Zbyt piękne to, by było prawdziwe :cry: Więc brakuje mi komentarza, jak w tej naszej szkole jest na prawdę i od kogo to jest zależne (czyli z braku pieniędzy tak nie jest, jak w. napisano).

A tego stwierdzenia to już nie bardzo mogę zrozumieć: "Proszę mi jednak znaleźć 9 rodziców, którzy zgodzą się posłać do takiej klasy swoje dzieci!" A ja mam pytanie: Kto informuje tych 9 rodziców, o tym, że ich dzieci będą chodzić do klasy z dzieckiem z ADHD? Mam w klasie 2 takich uczniów i nikt rodziców się o nic nie pytał. Na jakiej bowiem podstawie można ich poinformować o dziecku z ADHD i pytać czy chcą...?
Bardzo szkoda, że tego autorka artykułu nie wyjaśniła, bo ja nigdzie sie nie mogę dowiedzieć.

Reasumując, artykuł ten, pomimo wielu walorów informacyjnych, wiele traci na swojej nierzetelności, bowiem nie do końca wszystko jest dopowiedziane.

Ilona Lelito

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 561


Rejestracja:
01-04-2005 14:49

Lokalizacja: Kraków

Post 12-01-2007 22:25

Witam
Jeśli chodzi o "Zycie na Goraco", to autorka przygotowywała art. z wielką dbałością. Wyszukała wypowiedzi wielu osoób zwiazanych z ADHD, bardzo wnikliwie badała też kwestię leków (proszę zwrócić uwagę jak dokładnie je powymieniała - to rzadkie, dziennikarzom często zdarza się pisać "po łebkach").

Jeśli możemy mieć do kogoś pretensje to do Pani psycholog, ktorą Ciekawska cytuje. Podzieliła sie z autorką swoimi spostrzeżeniami, a ponieważ dziennikarka uważała ją za osobę znającą się na rzeczy (większość z nas by tak zrobiła), to uznała, że zapewne jest tak jak pscholog mówi. Poza tym dziennikarz nie odpowiada za wypowiedzi swoich rozmówców. Pani psycholog na pewno została poproszona o autryzację tekstu (moja wypowiedź tam też jest i mnie redaktorka o to prosiła) i zatwierdziła te słowa.

Ja przekonałam się, że nigdy nie jest idealnie w mediach nt. ADHD, i trzeba się cieszyć jak jest dobrze. Ten artykuł uważam, za bardzo dobry. A dla nas ważne jest by na ten temat mówiono dużo, bo im więcej sie pisze o nadpobudliwości, tym więcej osób się diagnozuje.

Pozdrawiam
Pozdrawiam gorąco !
Ilona Lelito - Polskie Towarzystwo ADHD
www.ptadhd.pl, e-mail. ilelito@tlen.pl, tel. 0 693 357 434
Kampania Społeczna ADHD - ŚWIAT TO ZA MAŁO!

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 12-01-2007 23:22

Ilona Lelito pisze:Witam
Jeśli chodzi o "Zycie na Goraco", to autorka przygotowywała art. z wielką dbałością. Wyszukała wypowiedzi wielu osoób zwiazanych z ADHD, bardzo wnikliwie badała też kwestię leków (proszę zwrócić uwagę jak dokładnie je powymieniała - to rzadkie, dziennikarzom często zdarza się pisać "po łebkach").


Tylko dane trzeba prostowac do Pomostu, sa nieaktualne.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Ilona Lelito

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 561


Rejestracja:
01-04-2005 14:49

Lokalizacja: Kraków

Post 13-01-2007 11:55

Nie wiemy dlaczego dziennikarka podała taki adres. Może znała wcześniejszą stronę stowarzyszenia, może kontaktowala się dawno temu z Pomostem i pisala w oparciu o wcześniejsze doświadczenia... - nic nie wiemy. Poza tym ten adres kilkakrotnei pojawiał sie w prasie, a do niedawna był opisany jako strona stowarzyszenia (chyba od paru tygodni pojawia sie tam poradnia). Nie wiemy jak dawno temu dziennikarka szukała mat. do art. - raczej przed początkiem grudnia, bo do takich pism art. przygotowuje sie z pewnym wyprzedzeniem.

Zwracam jedynie uwagę, że nie możemy być zbyt surowi dla osób, które chcą nam pomóc, a ta pani redaktor naprawdę starała się przygotować materiał rzetelnie.
Pozdrawiam gorąco !
Ilona Lelito - Polskie Towarzystwo ADHD
www.ptadhd.pl, e-mail. ilelito@tlen.pl, tel. 0 693 357 434
Kampania Społeczna ADHD - ŚWIAT TO ZA MAŁO!

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 13-01-2007 14:31

Sprostowanie do pani zostało wysłane, wiec OK. A strona nowa jest juz dawno, ale racja nielatwo bylo ją znaleźć.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 13-01-2007 17:38

Ilono, ja sie cieszę, że wreszcie w różnych czasopismach ukazują sie artykuły na w/w temat, bo to znaczy, że im wiecej ludzi przeczyta, tym większa ich świadomość i zrozumienie.
Ale właśnie owa pani pedagog udzielajac wypowiedzi mogła nie przejaskrawiać tego, co powiedziała, gdyż może to doprowadzic do stanu, ze ktoś przeczytawszy tę wypowiedż powie: w klasie mojego dziecka jest uczeń z ADHD, nikt nas nie pytał o zgodę czy chcemy, zeby nasze dzieci z takim dzieckiem chodziły, więc złamano gdzieś tu prawo, zwołujemy sie z innymi rodzicami i lecimy ze skargą do kuratorium. Rodzic dziecka z ADHD zaś dowie sie, ze jego dziecko powinno chodzić do klasy 10 osobowej i też zacznie pisaś petycje, żądania itd. Po co ludzi wprowadzać w błąd?
Czytałam to i wytrzeszczałam oczy ze zdziwienia. Moze tak jest w Warszawie, a my na prowincji jeszcze o tym nic nie wiemy?
A tak naprawdę, to pomysł z tymi 10 - cio osobowymi klasami baaaardzo mi sie podoba i byłabym bardzo usatysfakcjonowała, zeby taką mieć :D Praca byłaby super, o efaktach nie wspomnę :lol:

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 13-01-2007 19:34

Oj łza się w oku kręci na taką perspektywę ... :twisted: Byłoby super :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 13-01-2007 19:39

w Czwartkowej rzeczpospolitej

http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/st ... 0720070113

ROZMOWA Jak postępować z dzieckiem z ADHD
Uznanie rodziców, uśmiech w nagrodę



Prof. Tomasz Wolańczyk z Kliniki Psychiatrii Wieku Rozwojowego AM w Warszawie

Poradnik dla rodziców i wychowawców, A. Kołakowski, T. Wolańczyk, A. Pisula, M. Skotnicka, A. Bryńska, "ADHD - zespół nadpobudliwości psychoruchowej". GWP, 2007

Rz: Niektórzy mówią, że dawniej to był łobuz, a teraz ma ADHD! Mamy epidemię ADHD?

Prof. Tomasz Wolańczyk: Nie. Jest tyle samo przypadków ADHD, ile było 50 lat temu. Ale świat się zmienił. Ważny stał się sukces edukacyjny dziecka, zmieniły się funkcje rodziny.

Jest pan współautorem poradnika "ADHD - zespół nadpobudliwości ruchowej". Mam wrażenie, że to książka z takim przesłaniem: najpierw, kochani rodzice, przeczytajcie i uporządkujcie życie, potem szukajcie specjalisty.

Każdemu dziecku pomoże wprowadzenie prostych zasad funkcjonowania domu. Niektórzy rodzice dzieci wychowywanych bez żadnych reguł twierdzą, że one mają ADHD, bo są np. agresywne. Agresja nie jest objawem ADHD, jest nią nieuwaga, impulsywność i nadruchliwość.

Nauczyciele i rodzice innych uczniów żądają często zabrania dziecka z ADHD ze szkoły, bo jest agresywne.

To było badane: filmowano pomieszczenia pewnej szkoły i liczono zachowania agresywne. Dzieci z ADHD miały więcej takich zachowań, ale tylko w obecności nauczycieli. Bo działały impulsywnie. Dziecko zdrowe, sprytne, atakowało inne, gdy nikt nie widział.

Słyszałam, że z ADHD się wyrasta....

ADHD wynika ze słabej pracy układu hamowania i kontroli zachowań w mózgu. Objawy się zmniejszają z wiekiem, bo mózg wykształca coraz więcej funkcji kontrolnych. Dorosły z ADHD jest w stanie pracować, ale będzie się koncentrował gorzej niż inni.

Wielu rodziców obawia się leczenia farmakologicznego.

Słusznie, choć jest ono dobrze przebadane. Zazwyczaj stosuje się je u dzieci, wobec których inne metody nie były skuteczne. Najpierw zmieniamy system wychowania i nauczania, a jeżeli to nie wystarcza - aplikujemy "protezę", jaką jest lek.

Kary proponujecie zastąpić tzw. negatywnymi konsekwencjami. Dzieciak rzuca się na ziemię, krzyczy. Mam powiedzieć: siadaj tu, bo nam przeszkadzasz, dlatego musisz pobyć sam i się uspokoić...

Przede wszystkim do dziecka z ADHD nie należy tyle mówić. Najpierw trzeba ocenić, czy dziecko i wszyscy wokół są bezpieczni. Jeżeli rzuca się na dywan i jest bezpieczne, to najlepiej jego zachowanie zignorować. Ale gdy robi to na ulicy, na jezdni, to przede wszystkim musimy je stamtąd zabrać.

Gdy trzeba szybko zareagować, trudno się powstrzymać przed przywołującym do porządku klapsem...

Dziecko z ADHD jest trudne, a rodzice dookoła słyszą: przylej smarkaczowi! Blisko 90 proc. rodziców dzieci z ADHD bije je, z czego 30 do 40 proc. przyznaje, że traci nad tym biciem kontrolę. Ale w Polsce w ogóle 70 - 80 proc. rodziców bije swoje dzieci. A dziecko bite uczy się: jeżeli jesteś na kogoś zły lub nie wiesz, co robić, to go zbij!

To jak postępować?

Świat dziecka powinien być uporządkowany, a reguły postępowania jasne. Tworzenie domu z zasadami jest trudne, bo rodzice muszą się w to angażować. Jeżeli wprowadzamy zasadę, że komputer czy telewizor włączamy po odrobieniu lekcji, to musimy sprawdzić te lekcje i dopilnować, aby telewizor i komputer były wyłączone, a nie wyjść z domu. Dziecko trzeba nagradzać za pozytywne zachowania. Nagrodą dla niego jest uśmiech, uznanie rodziców, poklepanie po ramieniu, przyznanie prawa wyboru deseru. A największą nagrodą jest 15 minut z mamą na wyłączność. Dziecko trzeba często chwalić, a dzieci z ADHD szczególnie.
rozmawiała Krystyna Milewska
Ostatnio zmieniony 13-01-2007 22:25 przez Halina, łącznie zmieniany 1 raz
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 13-01-2007 19:41

http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/st ... a_a_1.html




Nieznośne czy niezwykłe? Dzieci z ADHD

Co dolega mojemu dziecku? Wdaje się w bójki, jest rozproszone, inteligentne, a wiecznie czegoś zapomina


- Od najmłodszych lat syn wykazywał nadmierną ruchliwość i zainteresowanie wszystkim dookoła - mówi matka 11-letniego dziś Janka. Nauka nie sprawiała mu trudności, na lekcjach nudził się, chodził po klasie. Denerwowały go inne dzieci. Gdy go zaczepiały, reagował biciem i wyzwiskami. Szkolny pedagog skierował go do psychiatry. Diagnoza: ADHD.

Szkoła kazała załatwić nauczanie indywidualne. - Nie wiedziałam, że robię dziecku krzywdę, godząc się na jego izolację - mówi matka Janka. Znalazł się w klasie integracyjnej. Po paru miesiącach szkoła zażądała obecności na lekcjach któregoś z rodziców, choć w klasie był nauczyciel wspomagający. Dziecko wróciło do szkoły rejonowej. Postawiono warunki: ma być leczone farmakologicznie, chodzić na terapię, a na lekcjach musi być z nim ojciec. Ostatniego warunku rodzice nie spełnili, starają się o wolontariusza.

9-letnia Natalia miała więcej szczęścia. - Od wczesnego dzieciństwa była uparta, jej odwaga graniczyła z brawurą - mówi mama Natalii.

- W szkole wchodziła na ławkę, aby zwrócić uwagę nauczycielki. Nie umiała się skoncentrować, pracowała wolniej od innych. Pomogła nam szkolna wychowawczyni. Trafiliśmy do dziecięcego psychiatry. Diagnoza: ADHD. Mama Natalii jest w grupie wsparcia dla rodziców dzieci z ADHD. Dzięki wprowadzeniu do wychowania zasad i konsekwencji ich przestrzegania, Natalia poprawia się z miesiąca na miesiąc.

Usunięcia Sebastiana z przedszkola żądali rodzice innych dzieci. Na szczęście dyrektorka spowodowała, że dość wcześnie znalazł się pod opieką Ośrodka Wczesnej Interwencji. Został przebadany przez neurologa, zaopiekowali się nim psycholog, pedagog i logopeda. Chodzi do małej szkoły otwartej na współpracę z rodzicami.

- Najwięcej problemów mamy ze szkołami - mówi Halina Kantor ze stowarzyszenia rodziców dzieci z ADHD "Niezwykłe dzieci". - Ale jeżeli już współpraca ze szkołą się ułoży, a nauczyciele są otwarci na wiedzę o tym zaburzeniu, to szanse dzieci na sukces edukacyjny wyraźnie rosną.

Jeżeli masz problemy wychowawcze, zajrzyj na: www.portal.adhd.org.pl www.awans.net/strony/adhd.html , www.adhd.info.pl
Krystyna Milewska

Gdy harmonię życia grupy burzy nieposkromiona jednostka

Dzieci nadpobudliwe kompletnie dezorganizują pracę w grupie. Przekonałam się o tym, gdy mój syn chodził do przedszkola integracyjnego w Warszawie. Były tam dzieci chore i dzieci rodziców otwartych na inność. Poznały się i przyzwyczaiły do siebie. Zabawy nie zawsze były wspólne, ale grupa była wspólnotą. Wtedy doszli dwaj chłopcy. Jeden nie do okiełznania urwipołeć. Uroczy, choć oka z niego nie można było spuścić. Zdarzało mu się zdzielić tego czy owego, ale sam też obrywał. Bardzo to przeżywał. Ale znał zasady i wiedział mniej więcej co można, a czego nie. Nie wiem, czy miał stwierdzone ADHD. Był chyba za mały. Drugi chłopiec manipulował dziećmi. Miał nieokiełznany temperament przywódczy, wykluczał słabych i nie tolerował sprzeciwu. Burzył. Lubił podległych i służalczych. Mój wesoły i raczej odważny pięciolatek bał się chodzić do przedszkola. I bał się powiedzieć dlaczego. Sytuację opanowano po roku.

Po takich doświadczeniach pozostaje pytanie o granicę akceptowalnych zachowań. Czy jest to stwierdzona choroba, czy nie. Czy przedszkole nie powinno uczyć relacji społecznych, a szkoła uczyć po prostu. Czy dzieci, inni rodzice i nauczyciel powinni być wciągnięci w problem jednostki, która wszystko psuje. Myślę, że nie powinni.

Czy ADHD jest chorobą psychiczną?

Attention Deficit Hyperactivity Disorder, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej, nie jest chorobą psychiczną w tradycyjnym rozumieniu i nie jest upośledzeniem umysłowym. Ma ściśle określone kryteria rozpoznawania: zaburzenia uwagi, czyli brak koncentracji, nadruchliwość, impulsywność bardziej nasilone niż u rówieśników. Objawy te występują już przed szóstym rokiem życia. Niektórzy rodzice dopatrują się ADHD nawet u trzylatka, bo nie wytrzymuje on dłużej niż parę minut przy rysowaniu. Ale to zwykle za wcześnie na diagnozę ADHD.
Ostatnio zmieniony 13-01-2007 22:28 przez Halina, łącznie zmieniany 1 raz
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 13-01-2007 19:43

http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/st ... a_a_2.html

Pippi ‚Tomek Sawyer i Mała Mi

Grzeczny‚ niegrzeczny - dwa groźne słowa‚ słyszane od kołyski‚ w sąsiedztwie jakiegoś kija lub marchewki

Byliśmy wychowywani do posłuszeństwa i tak wychowujemy dzieci. Dziecko (choćby najbardziej oczekiwane) pojawia się i burzy nasz spokój‚ komfort i egoizm. W obronie wymachujemy kijem lub marchewką. Wychowanie to żmudne modelowanie człowieka z krnąbrnej modeliny. Dziecko zrazu miękkie i uległe‚ z czasem tężeje i stawia opór. Staje się tyleż twarde‚ co kruche - odporne na perswazję‚ ale i łamliwe. Miłość i rodzicielska uwaga sprawiają‚ że dłużej pozostaje podatne na formowanie. W atmosferze emocjonalnego chłodu szybko kostnieje i zastyga w złych nawykach.

Mamy raptem dziesięć lat (a niektórzy mówią‚ że mniej)‚ aby wpływać na społeczne talenty naszego dziecka i jego umiejętność współżycia z ludźmi.

Jakie ma być? Grzeczne? Zapewne. Ale co znaczy? W powszechnym przekonaniu nieprzysparzające kłopotów. Posłuszne. Z szacunkiem odnoszące się do starszych. Respektujące społeczne zasady. Przewidywalne. Zdyscyplinowane. Roztropne. Pilne. Czyste. Pomocne. Zsumujmy te pożądane cechy. Co nam wyjdzie? Ośmioletni staruszek. Jakaś nudna miągwa - że posłużę się neologizmem Małgorzaty Musierowicz.

Takich dzieci nie ma. Przygotujmy się na rozczarowania. Bo czy‚ wychowując grzeczną dziewczynkę‚ nie uformujemy potulnego cielęcia‚ które zapytane o zdanie w panice rozgląda się za suflerem. By podpowiedział‚ co ma sądzić? Czy grzeczna córka nie wyjdzie za domowego tyrana? Czy jesteśmy gotowi patrzeć, jak szef obarcza grzecznego syna pracą i orze nim bez skrupułów? Czy grzeczny chłopiec odmówi posłuszeństwa w sytuacji‚ która wystawia na szwank jego godność? Czy nie wyrośnie z niego konformista‚ wierny wyznawca oportunizmu?

Problem w tym‚ że w opozycji do rzeczonej miągwy widzimy żula‚ który smarka na buty staruszce‚ poprawiwszy grubym słowem. Ta wizja pustoszy szeregi obrońców niegrzeczności. Dziecięca niesubordynacja ma swój wymiar heroiczny - we wczesnym dzieciństwie formuje nas posłuszeństwo. Po symbolicznych "postrzyżynach" określamy się w opozycji do innych. Nastolatek‚ który nie rezonuje - napawa mnie trwogą. Życiowa odwaga zaczyna się od sprzeciwu. Broniąc naszych racji, wydajemy się niegrzeczni.

Słusznie nazwano wynalazkiem Pippi Pończoszankę - nikt lepiej niż Astrid Lindgren nie nadał sensu rozumnemu nieposłuszeństwu rudej dziewczynki z warkoczami. Pippi dowiodła‚ że grzeczność traci moc‚ kiedy zagrożony jest zdrowy rozsądek i prawo do autonomii. Wychowanie z pogwałceniem godności dziecka‚ to brutalna tresura. Żeby wybrać dobro‚ dziecko musi mieć wolność wyboru. Domowa dyktatura w imię dobra jest karykaturą wychowania.

Bronię zatem niegrzeczności‚ która oznacza zadawanie kłopotliwych pytań‚ gadulstwo‚ wiercipięctwo‚ podważanie prawd‚ nieposkromioną ciekawość‚ małpie figle‚ odwagę‚ żarty z dorosłych‚ paradoksy‚ nieumiarkowaną wesołość‚ akty nieposłuszeństwa w obronie dziecięcej dumy‚ sprawiedliwości‚ prywatności. Ten rodzaj niesubordynacji rozwija się w osobowość‚ o ile towarzyszy mu empatia - umiejętność współodczuwania i szacunek dla innych. Natomiast jeśli serce dziesięciolatka stwardniało na kamień w domu głupców - niesubordynacja przybiera postać chamstwa i przemocy. Ale to zupełnie inna bajka.
Joanna Olech
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 14-01-2007 11:22

Halina pisze:http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/styl_zycia_070111/styl_zycia_a_2.html

Pippi ‚Tomek Sawyer i Mała Mi

Grzeczny‚ niegrzeczny - dwa groźne słowa‚ słyszane od kołyski‚ w sąsiedztwie jakiegoś kija lub marchewki

Byliśmy wychowywani do posłuszeństwa i tak wychowujemy dzieci. Dziecko (choćby najbardziej oczekiwane) pojawia się i burzy nasz spokój‚ komfort i egoizm. W obronie wymachujemy kijem lub marchewką. Wychowanie to żmudne modelowanie człowieka z krnąbrnej modeliny. Dziecko zrazu miękkie i uległe‚ z czasem tężeje i stawia opór. Staje się tyleż twarde‚ co kruche - odporne na perswazję‚ ale i łamliwe. Miłość i rodzicielska uwaga sprawiają‚ że dłużej pozostaje podatne na formowanie. W atmosferze emocjonalnego chłodu szybko kostnieje i zastyga w złych nawykach
.

Wystarczy, że dziecko ma normalnych, kochających rodziców, spokojny dom, jest otoczone miłością, a jego rozwój jest mądrze wspomagany. Dziecko jest bardzo bystrym obserwatorem i szybko dochodzi samo do wniosków co powinno, czego nie powinno robić. Jest coś takiego jak wzorzec osobowościowy i jeśli ten wzorzec jest prawidłowy to dziecko naśladując postępuje prawidłowo, nie trzeba karciś, dawać po łapkach, krzyczeć, bo naśladujac ojca i matkę postępuje prawidłowo.

Jakie ma być? Grzeczne? Zapewne. Ale co znaczy? W powszechnym przekonaniu nieprzysparzające kłopotów. Posłuszne. Z szacunkiem odnoszące się do starszych. Respektujące społeczne zasady. Przewidywalne. Zdyscyplinowane. Roztropne. Pilne. Czyste. Pomocne. Zsumujmy te pożądane cechy. Co nam wyjdzie? Ośmioletni staruszek. Jakaś nudna miągwa - że posłużę się neologizmem Małgorzaty Musierowicz.
A pani Musierowicz jest dobra do poczytania, ale nie jest żadnym autorytetem w wychowaniu. Właśnie, ze mam grzeczne dzieci i to nie żadnym terrorem do tego doszłam, tylko jakoś tak samo, naturalnie wyszło. Pewnie miałam szczęście. Do tego mam trókę dzieci i sama się dziwie, jakie fajne są między nimi relacje, bo nie mam pojęcia skąd czerpały przykład (nie mam rodzeństwa, a męża siostra mieszka bardzo daleko). I nie auważyłam, zeby zachowywały sie jak "stare maleńkie", oraz były jakimiś ciamajdami. Zresztą takich dzieci z mojego otoczenia i rodziny znam bardzo dużo. Moze mieszkam w takim sprzyjającym klimacie? :wink:

Takich dzieci nie ma.
A ja powiem, że takie dziecia są, żyja na tym świecie chodzą do szkoły i sa jak najbardziej normalne. Moze autorka wyowiedzi nie widziała nigdy grzecznych, dobrze wychowanych dzieci? I to wcale nie paskiem rygorem i tresurą.
Przygotujmy się na rozczarowania. Bo czy‚ wychowując grzeczną dziewczynkę‚ nie uformujemy potulnego cielęcia‚ które zapytane o zdanie w panice rozgląda się za suflerem. By podpowiedział‚ co ma sądzić? Czy grzeczna córka nie wyjdzie za domowego tyrana? Czy jesteśmy gotowi patrzeć, jak szef obarcza grzecznego syna pracą i orze nim bez skrupułów? Czy grzeczny chłopiec odmówi posłuszeństwa w sytuacji‚ która wystawia na szwank jego godność? Czy nie wyrośnie z niego konformista‚ wierny wyznawca oportunizmu?

Moje dobrze wychowane "cielę" jest już na studiach. Młodsze też sobie nieźle radzą, chociaż nadal sa grzeczne i stosują formy grzecznościowe w domu i poza. W szkole same pochwały, zachowanie wzorowe.
Ale powiem Wam, ze niektóre rzeczy ma sie w genach. Widocznie jakieś zadatki na bycie grzecznym też :wink: Byłam bardzo grzecznym dzieckiem i mój maż też (z relacji teściowej wiem, ze mogła go zostawic w domu na wiele godzin samego, na ciamajdę jakoś nie wyrósł).

Żeby pracować przy maszynie trzeba przejść kurs, zdać egzamin. Na urodzenie i wychowanie dziecka nie. W szkołach nie uczy sie jak pielęgnować i wychowywać dziecko. Często młode kobiety nie sa przygotowane do wychowywania dziecka i robią to tak, jak ich matki (własnie to jest ten wzorzec) utrwalajac błędy w wychowaniu. Albo wcale nie mówią do dziecka, albo seplenia, dziwnie nazywają przedmioty i potem dziwią sie, ze dziecko długo nie potrafi poprawnie mowić itd
Może to skrajny przykład, ale podam. Żeby upiec ciasto, trzeba mieć przepis i wg niego wykonywać poszczególne czynności, żeby wychować dziecko nie ma przepisów i trzeba je szukac samemu. Jak sie tego nie robi to właśnie wychowany albo ciamajde i cielę albo niegrzeczne dziecko.


Sorry, za formę pisania, ale nie wiem jak sie wtrąca cytaty pomiedzy wypowiedzi własne lub odwrotnie, wypowiedzi pomiędzy cytaty. Mi to się nie udało. :cry: Nauczcie mnie proszę :?

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-01-2007 11:53

patrz, tu jest krótko objaśnione
http://portal.adhd.org.pl/phpbb/viewtopic.php?t=1724

A pełny opis znaczników BBCode jest tu
http://portal.adhd.org.pl/phpbb/faq.php?mode=bbcode

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 14-01-2007 17:48

Dzięki Draptaku. Będę sie pilnie uczyć i dopiero tu zaszaleję :D ale w ferie, bo teraz mam pisanie ocen opisowych :cry: i trochę to czasochłonne.
Wywiad z prof. Wolańczykiem, jak zwykle bardzo interesujący. Podziwiam tego człowieka za jego mądrość. Wreszcie mamy polskiego "guru", bo mądrości amerykańskie nie dość, że w innych realiach osadzone, to na dodatek widać w praktyce, że "zbyt amerykańskie" na nasz grunt.

A tak na marginesie, czy nie można by było ogłosić "tydzień świadomosci o ADHD" tak jak jest o dysleksji? Albo akcji: każda biblioteka pedagogiczna ma półeczkę z literaturą o ADHD?
Tak mi sie nasunęło po wizycie w mojej bibliotece. Zero literatury na ten temat (do czytelni nie miałam czasu isć poprzegladać czasopisma). I potem zdziwienie, że nauczyciele nic, lub malo wiedzą. :cry:

ag.ma72

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 388


Rejestracja:
11-03-2005 18:25

Lokalizacja: Olkusz

Post 30-01-2007 16:08

www.dziennik.pl 30.01.2006

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?Tab ... leId=29853


Nowa lista leków refundowanych
2007-01-30 00:02 Aktualizacja: 2007-01-30 06:13
NFZ zarobi, pacjenci stracą

Na nowej liście leków refundowanych Narodowy Fundusz Zdrowia zarobi 350 mln zł rocznie. Natomiast pacjenci, według szacunków ministerstwa zdrowia, stracą 86 mln zł - pisze DZIENNIK.

Ministerstwo Zdrowia zakończyło prace nad listą leków refundowanych, czyli tych, do których dopłaca państwo. To od niej zależy, którymi lekami będziemy się leczyć i ile zapłacimy za nie w aptece.

Jak ocenia Bolesław Piecha, wiceminister zdrowia, jest duża szansa, że nowe ceny zaczną obowiązywać w aptekach od 15 lutego. "Mam nadzieję, że nie będzie poślizgu. Dwa tygodnie są potrzebne, by NFZ przygotowało dyskietki dla wszystkich aptek, a z kolei apteki wprowadziły nowe cenniki" - wyjaśnia wiceminister.

Lista nieco zmieniła się w stosunku do tej, którą można znaleźć na stronie internetowej resortu. Poprawiono kilka błędów, które się wkradły, m.in. alprazolam przeznaczony dla chorych z zaburzeniami lękowymi pierwotnie mylnie przypisano chorym na padaczkę. Najwięcej zmian dotyczy cen - w ostatniej chwili firmy farmaceutyczne zgłosiły obniżki dla 230 leków.

Kto na nowej liście zyska, a kto straci? Jak tłumaczy wiceminister Piecha, samo wprowadzenie nowych, tańszych zamienników spowoduje zmniejszenie wydatków NFZ o 0,5 mld zł. Ale od tej kwoty trzeba odjąć 150 mln zł. Tyle pochłonie refundacja nowoczesnych leków, które na liście pojawią się po raz pierwszy. W skali roku NFZ zaoszczędzi więc 350 mln zł.

Większe wydatki czekają pacjentów - zapłacą oni o 86 mln zł, czyli o 1,1 proc. więcej niż do tej pory.

Na liście pojawiły się też nowe preparaty, np. w ostatniej chwili umieszczono na niej nowoczesny lek dla chorych po zawale serca - plavix.

"Firma ugięła się i zgodziła znacznie obniżyć cenę, co było warunkiem wpisania leku na listę" - wyjaśnia wiceminister Piecha i dodaje, że wciąż toczą się negocjacje z firmami w sprawie leków innowacyjnych, czyli nowej generacji. Wiceminister zapowiada, że w ciągu najbliższych tygodni na listę wpisanych zostanie jeszcze około 100 takich leków. Między innymi po raz pierwszy lek na ADHD - do tej pory rodzice nadpobudliwych dzieci byli bezradni. W aptekach wprawdzie ostatnio pojawiły się leki, ale najtańszy z nich kosztował ok. 300 zł i mało kogo było na to stać. Dzięki refundacji z NFZ ma to się zmienić.

Jednak już na najbliższej liście (od połowy lutego) pacjenci będą mieli do dyspozycji innowacyjne leki - w sumie będzie ich 53. Najwięcej dla chorych na serce: aż 29 pozycji. Są też nowe leki na chorobę Parkinsona, astmę, mukowiscydozę, padaczkę i jaskrę. Większe możliwości leczenia nowymi lekami będą mieli także chorzy na nowotwory złośliwe, neuralgię popółpaścową i kauzalgię.

W sumie na nowej liście znajdą się 523 nowe leki, dotąd nierefundowane. 470 z nich to leki generyczne, czyli tańsze odpowiedniki drogich oryginałów.

Wprowadzenie nowych, często drogich leków ma iść w parze z lepszą kontrolą ordynacji lekarskiej. Od marca lekarze będą mieli obowiązek wpisywania na receptach numeru PESEL pacjentów.

Ministerstwo przekonuje, że pacjenci wcale nie muszą zapłacić więcej. Jeśli przestawią się na tańsze odpowiedniki, które niczym poza nazwą się nie różnią od dotąd stosowanych, mogą zapłacić mniej. W tym jednak powinni im pomóc lekarze, o ile zapoznają się ze zmianami na liście.

Listy leków refundowanych to wykazy leków sprzedawanych za opłatą ryczatową (3,20 zł), bezpłatnych oraz za częściową odpłatnością (30 i 50 proc.). Część leków jest refundowana tylko dla pacjentów z chorobami wymienionymi w rozporządzeniu ministra zdrowia.
Majda Agata
Pracownia Terapeutyczna ALFA
ag.ma@poczta.onet.pl, tel. 512 331 430
www.pracowniaterapeutycznaalfa.manifo.com
Baza danych instytucji pomagających osobom z ADHD i innymi problemami.

ag.ma72

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 388


Rejestracja:
11-03-2005 18:25

Lokalizacja: Olkusz

Post 30-01-2007 16:09

:D Praca nie poszła na marne!
Pozdrawiam!
Majda Agata
Pracownia Terapeutyczna ALFA
ag.ma@poczta.onet.pl, tel. 512 331 430
www.pracowniaterapeutycznaalfa.manifo.com
Baza danych instytucji pomagających osobom z ADHD i innymi problemami.

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 31-01-2007 09:50

Znowu nieciekawe wieści o ADHD

http://dabrowagornicza.naszemiasto.pl/w ... 94426.html


Samotne dziecko, samotny ojciec

Gdy Jerzy Drożdżyński zabierał syna z domu dziecka, nie zdawał sobie sprawy, z jakim problemem będzie musiał się zmierzyć. Marzena Bugała

Adrian wciąż wplątywał się w jakieś nieszczęście. Bójki, awantury, demolki - to była jego codzienność. Od najmłodszych lat słyszał, że jest zły.

Gdy po śmierci matki trafił do domu dziecka, stał się jeszcze trudniejszy. Nie potrafił opanować agresji; w ciągu roku dwukrotnie odpowiadał przed sądem za pobicie szkolnych kolegów. W końcu u nastolatka stwierdzono ADHD z powikłaniami.

- Nie wiedziałem, co to za choroba, kiedy zabierałem syna do siebie - przyznaje ojciec Adriana, Jerzy Drożdżyński. - Dom dziecka mnie nie uprzedził, co się z tym wiąże, jaką terapię przeszedł Adrian. Ucieszyli się, że chłopak odchodzi, i tyle.

Jerzy wrócił z więzienia i chciał odmienić swoje życie. Nie pił od 11 lat, zaczął działać na rzecz trzeźwości. Postanowił zająć się synem, z którym od dawna nie miał bliskiego kontaktu.

Niezrozumiały bunt

-Adrian, dzieciak z piekła rodem i ja bez żadnych doświadczeń wychowawczych ani wiedzy na temat ADHD. Czy to mogło się udać? - zastanawia się dzisiaj ojciec.

Opinia domu dziecka o Adrianie była fatalna. W piśmie do Sądu Rejonowego w Bytomiu jego wychowawca napisał: "W okresie poprzedzającym zamieszkanie Adriana z ojcem narastało zagrożenie bezpieczeństwa, jakie chłopak stwarzał dla siebie i innych dzieci w domu dziecka, a także w szkole, do której poprzednio uczęszczał. Wielu wychowanków ucierpiało z powodu zachowania Adriana. Musiał stawać przed sądem jako uczestnik pobicia kolegi, a następnie koleżanki ze szkoły. Sprawy zakładali rodzice poszkodowanych dzieci."

Drożdżyński ma 190 cm wzrostu, waży sto kilo, ma 56 lat, jest na rencie. Adrian - drobny piętnastolatek, uczeń gimnazjum. Reguły w domu ustalił ojciec: razem gotują, sprzątają, piorą. Jak ojciec zajmuje się obiadem, to syn odkurza i odwrotnie. Adrian ma własny pokój, komputer i musi o to dbać. Ale nie tylko - musi mieć oko na cały dom.

- Nie udawało się. Syn buntował się, kiedy żądałem samodzielności, nie potrafił sam się zorganizować. Myślałem, że to przejdzie, nauczy się, ale po każdej uwadze rosła w nim agresja i chęć niszczenia. Niczego się nie mógł nauczyć, nie rozumiał, czego od niego chcę. To było dla mnie niepojęte - opowiada Jerzy.

Wtedy nie znał zasad obowiązujących rodziców dzieci chorych na ADHD, czyli: konieczność formułowania krótkich, prostych poleceń. Ścisły regulamin dnia. Żadnej improwizacji, nadmiaru bodźców. Częste pochwały, przytulania. Stałe wizyty u lekarza psychiatry i pomoc farmakologiczna.

- Przeczuwałem tylko, że jak on wpada w złość, to muszę go objąć, wyciszyć. Ale co dalej? - ojciec nie ukrywa żalu. - Dziecko z ADHD wymaga różnorodnego leczenia. Gdyby wysłano mnie na jakieś szkolenia, tobym wiedział, jak postępować, czego unikać. Ale zostałem z problemem sam.

Życie na wulkanie

O ADHD syna dowiedział się dopiero w sądzie, gdy otrzymał prawa rodzicielskie i mógł zabrać Adriana do domu. Nazwa choroby nic mu nie mówiła.

- Poprosiłem sąd o kuratora. Chciałem mieć do kogo zwrócić się o radę w nowej sytuacji - tłumaczy mężczyzna. - Ale niestety, kurator też nie wiedział, jak postępować z dzieckiem chorym na ADHD, jak wpłynąć na zmianę jego zachowania. Mówił tylko: więcej tolerancji. I znikał.

Zaczęły się kłopoty. Adrian potrafił zdemolować własny pokój, rozbijał sprzęty, wpadał w szał z byle powodu, klął. Przychodzili na skargę różni ludzie - tego Adrian kopnął, tamtego poszarpał, zwyzywał. Młodsi, starsi, kobiety. Chłopiec łatwo wpadał we wściekłość, a wtedy nie potrafił się zatrzymać. W szkole urządzał awantury.

O ADHD mówi się u nas od niedawna. Szkoły wciąż nie są przygotowane do zajmowania się adehadowcami. Dla nauczycieli są to po prostu chuligani i łobuzy albo ofiary niewydolnej rodziny. Najczęściej szkoły starają się odsunąć adehadowca od kontaktów z innymi uczniami i kierują go na lekcje indywidualne.

Więcej niż kłopot

U Adriana lekarz stwierdził ADHD na podstawie dokładnych badań mózgu. Zdarza się jednak, że rodzice podejrzewają taki syndrom u dziecka, gdy jest tylko zbyt ruchliwe.

- Nie wiedzą, o czym mówią, a ja już wiem. W ADHD nieprawidłowo działa mózg, te części, które odpowiadają za emocje. Podczas badań można to sprawdzić, więc rodzice powinni się na to zdecydować - tłumaczy Drożdżyński.

Kiedy zachowanie Adriana się nie zmieniało, ojciec zaczął chodzić na wizyty do Szpitala Rejonowego w Tarnowskich Górach. Znalazł tam specjalistę, który zajmuje się dziećmi chorymi na ADHD.

- Syn dostawał leki uspokajające, ale w domu nie chciał ich brać. Wciąż były o to awantury. Nie potrafiłem go do tego skłonić - przyznaje ojciec.

Psychiatra dr Piotr Gorczyca stwierdza, że leki u takich chorych działają objawowo, usuwają pewne nieprawidłowości. Potrzebna jest jednak indywidualna terapia i odpowiednie postępowanie z adehadowcem.

- W różnych kręgach, w jakich znajduje się dziecko z ADHD, czasem następuje zniechęcenie. Problemy się mnożą, nie widać poprawy lub jest bardzo powolna. Zachowanie się takiego chorego zależy też od jego charakteru, temperamentu, wychowania. Wpływ ma również stres, a także odporność na stres jego opiekunów. Powikłania zdarzają się u około 30 procent przypadków. Sytuacja odmienia się z wiekiem, pewne objawy znikają, ale na to potrzeba czasu - mówi lekarz.

Żeby sobie poszedł

- Nigdy nie wiedziałem, w jakim momencie w Adriana coś wstąpi i zacznie wrzeszczeć, demolować, rozbijać, co mu w rękę wpadnie. Wtedy był głuchy na wszystko - opowiada ojciec. - Tak samo było w szkole.

Chłopak nie radził sobie nie tylko z nauką. Nie mógł skupić się na lekcjach, robił, co chciał. Na uwagi reagował agresją, bił kolegów. Musiał przejść na nauczanie indywidualne.

Szkoły często namawiają rodziców dzieci chorych na ADHD, żeby podjęły indywidualną naukę. Tłumaczą, że jest to wyjście korzystne dla ucznia. Dziecko więcej się nauczy, nie rozprasza się. W rzeczywistości adehadowcy bardzo źle znoszą odrzucenie.

- Chodził do szkoły, ale niektórzy uczniowie wykorzystywali jego nerwowość, prowokowali. On się popisywał, wygłupiał, bo chciał coś znaczyć. A to kończyło się dla niego źle. Związał się z podejrzaną grupą, oni go wykorzystywali - przyznaje ojciec.

Kontaktował się z pedagogiem szkolnym i wychowawcą, ale odniósł wrażenie, że oni też są przerażeni takim uczniem i nie wiedzą, co robić. Bali się o niego i bali się o bezpieczeństwo innych.

- Chodziło już tylko o to, żeby zaliczył zajęcia i poszedł sobie z tej szkoły - wzdycha ojciec. - Chyba już tylko mogłem się modlić o to, żeby nie przesadził w agresji i nikomu nie zrobił krzywdy.

Niepowodzenia w szkole odbijały się na zachowaniu syna w domu. Awantury kończyły się demolowaniem pokoju. Ojciec znosił to coraz gorzej.

Nie daję rady

Drożdżyński ma poczucie klęski; syn się nie zmienił na lepsze. Było źle w szkole i tak samo w domu i wśród sąsiadów.

- Nie znalazłem do niego klucza - stwierdza ojciec - Wyczerpałem się, wykończyłem po roku. Mój wysiłek szedł na marne. Kiedy rzucił się, by mnie bić, zapytałem go, czy chce wracać do domu dziecka, bo ja nie daję sobie z nim rady. Powiedział, że chce.

Adriana nie zamierzał przyjąć żaden dom dziecka, tylko jeden się zgodził. Nie traktowali go tam szczególnie, a on po kolejnej stracie w swoim życiu stawał jeszcze bardziej agresywny. W końcu interweniowała policja; chłopak trafił do poprawczaka.

Stało się to, przed czym chciał go uchronić ojciec.

W innych krajach rodzice dziecka z ADHD mogą starać się o osobistego trenera, który przebywa z nim w szkole czy podczas czasu wolnego. Fachowo reaguje na wybuchy agresji, odciąża opiekunów od bezustannego stresu, pomaga innym go zrozumieć. Wyjaśnia, na czym polega choroba, jak zminimalizować jej skutki.

- Ja miałem tylko wrażenie, że wszyscy chcą się go pozbyć, tak żeby zniknął im z oczu i mogli odetchnąć - przyznaje ojciec. I dodaje: - W końcu i ja tak zrobiłem.

Adrian po raz kolejny został sam.


Cienka granica

Izabela Zamirska, pedagog szkolny

Dzieci z ADHD trudno kochać, akceptować, przytulać. Bo nie dają sukcesu bez ogromnej pracy. Do wychowania dziecka z ADHD należy przygotować się niemal jak do studiów. Nie wolno lekceważyć pierwszych objawów choroby, terapię należy rozpocząć jak najszybciej, prowadzić ją z żelazną konsekwencją. Zaniedbane ADHD mści się. Granica między nieleczonym ADHD a zaburzeniami osobowości jest cienka. Trudno stwierdzić, kiedy chodzi o nieradzenie sobie z emocjami, a kiedy jest to demoralizacja. Ojciec, który nie wychowywał syna od urodzenia i zamieszkał z nim, gdy chłopiec miał już powikłania ADHD, przeszedł klasyczną drogę nieprzygotowanych i osamotnionych rodziców, zakończoną klęską. Tylko wspólne działanie całego środowiska dziecka, pełne wsparcie i dokształcanie się opiekunów może pomóc. Obecnie są już kursy tak dla nauczycieli i rodziców, które uczą, jak postępować w takiej sytuacji. Dziecko z ADHD, trudne, nieznośne, nie ma przyjaciół ani osiągnięć. Potrzebuje podwójnej dawki serdecznej uwagi, bo inaczej jego depresja zmieni się w agresję.

Co to za choroba?

ADHD to nadpobudliwość psychoruchowa, połączona z zaburzeniami koncentracji uwagi. Nie jest upośledzeniem umysłowym, jej przyczyny są genetyczne. Na ADHD cierpi od 5-10 procent dzieci, są niemal w każdej klasie. Łatwo je doprowadzić do agresywnych zachowań, są podatne na wpływy innych i uzależnienia. Nie przewidują konsekwencji swoich czynów. Mają zmienne nastroje, problemy ze skupieniem się, słabo kontrolują impulsywność, nie kończą rozpoczętych spraw, łatwo wpadają w złość, w ataki wściekłości. Często słyszą 50 proc. cudzej wypowiedzi, a rozumieją ok. 25 proc. Jednak dzieci z ADHD w sprzyjających warunkach, prawidłowo zdiagnozowane i otoczone zrozumieniem, wyrastają na osoby, które dobrze radzą sobie w społeczeństwie. Objawy ADHD zmniejszają się z wiekiem, gdy mózg lepiej kontroluje emocje i zachowania.

Nieleczone ADHD

Zaniedbane ADHD powoduje problemy szkolne, rodzinne i prawne. 60 proc. uczniów z ADHD jest zawieszanych w prawach ucznia albo usuwanych ze szkoły, ich wiedza jest gorzej oceniana. Adehadowcy częściej ulegają różnym wypadkom. Cierpią na depresję. Około 20 proc. prób samobójczych wśród młodzieży podejmują właśnie chorzy na ADHD. Farmakologia leczy objawy ADHD, skuteczność leków sięga nawet 75 proc. Konieczna jest jednak indywidualna terapia psychologiczna, w której muszą uczestniczyć opiekunowie.
Grażyna Kuźnik - Dziennik Zachodni
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 31-01-2007 18:29

Ciekawska pisze:A tak na marginesie, czy nie można by było ogłosić "tydzień świadomosci o ADHD"

A Dzień Solidarnosci Społecznej ?
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 04-02-2007 19:53

No też. Jednak ta nazwa może się zupełnie inaczej kojarzyć. Choćby ze związkami zawodowymi ....

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 05-02-2007 01:19

No właśnie gdzieś do końca nie mam przekonania jeśli chodzi o nazwę "Dzień Solidarności Społecznej" z całym szacunkiem dla nazwy.A "Tydzień świadomości o ADHD" brzmi całkiem,całkiem.Chyba jako laika i w ogóle bardziej by mnie przekonało to drugie.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 05-02-2007 12:50

:) Właśnie. Myślę, że celem tego przedsięwzięcia jest min. rozpropagowanie wśród społeczeństwa wiedzy nt. ADHD. Żeby kogoś zainteresować tematem, trzeba juz w nazwie zasygnalizować o co chodzi. Jak wiemy z reklam, liczy się pierwsze skojarzenie
Jeśli poszerzy się wiedzę, to nadejdzie czas na solidaryzowanie się.
Kiedyś w naszym Towarzystwie Dysleksji organizowaliśmy Tydzień Świadomości o Dysleksji praktycznie w większości szkół i poradni. Uczestniczyli nauczyciele, pedagodzy, rodzice. I to przyniosło rzeczywiste korzysci, bo rodzice i nauczyciele po ukazaniu problemu byli bardziej wyczuleni na trudności dziecka w nauce. W efekcie przysporzyło to pracy w ppp.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 09-02-2007 22:52

Agresja dzieci

Z Gazety Wygorczej
----------

http://kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,71307,3902829.html

Gburia furia
Tekst Justyna Dąbrowska i Monika Rościszewska-Woźniak

Każde dziecko od czasu do czasu czuje złość. To naturalne, ludzkie uczucie. Daje energię do działania, popycha do zmiany. Trzeba się tylko postarać, by nie było destrukcyjne.

Już 6-8-miesięczne niemowlę złości się, kiedy nie dostaje tego, czego chce. Dwulatek wpada we wściekłość co chwila. Potrafi rzucić się na ziemię, tupać, gryźć, szczypać i wrzeszczeć. Czterolatkowi zdarza się rzucać przedmiotami, bić i wyzywać. Śmiertelnie się obraża albo udaje, że nie słyszy poleceń. Sześciolatek czasem klnie jak szewc i bywa ordynarny. Jednak zanim dziecko skończy pięć lat, nie mówimy o nim, że jest agresywne. Jest po prostu niedojrzałe, impulsywne i na frustrację odpowiada złością.

Coś więcej niż złość

Agresja to już nie jest zwykły wybuch złości, to chęć niszczenia. Może być wyrażana bezpośrednio przez napaść (bicie, kopanie, gryzienie) lub atak słowny (przekleństwa, krzyki, kłótnie i groźby). Kiedy dziecko obmawia innych, przezywa, ośmiesza, złośliwie plotkuje, namawia innych do robienia złych rzeczy - mówimy o agresji wyrażanej pośrednio. Do agresywnych zachowań należy również notoryczne buntowanie się, sprzeciwianie poleceniom, odmawianie współpracy w każdej sytuacji (to tzw. bierna agresja).

Sygnał alarmowy

Każde dziecko od czasu do czasu zachowuje się agresywnie. Po prostu eksperymentuje, próbuje różnych rzeczy i zachowań (w tym także agresywnych). Nie jest jednak dobrze, gdy powtarza się to stale lub często. Niepokoić powinny nas też zachowania bardzo destrukcyjne - takie, które zagrażają dziecku lub komuś z jego otoczenia, albo takie, których celem jest zrobienie czegoś złego bez wyraźnej przyczyny (np. niszczenie przedmiotów, męczenie zwierząt, przytrzymywanie młodszego brata).

Kryzys po zmianie

Gdy spokojny i pogodny dotąd maluch nagle zaczyna zachowywać się agresywnie, przyczyną może być zmiana, jaka nastąpiła w jego życiu. I stres, z jakim się wiązała. Do takich zmian należy np. pojawienie się rodzeństwa. Rodzice zajęci niemowlęciem strofują starszego, oczekując od niego nagle dorosłości: "Przestań na mnie wisieć; mógłbyś już sam jeść; taka duża dziewczynka, a nie umie się sama ubrać...".

Wiele dzieci zachowuje się agresywnie w pierwszych tygodniach w przedszkolu. Wszyscy - i rodzice, i wychowawczynie - oczekują od malucha, że będzie dzielny, samodzielny, że zadba o własne sprawy - nie zgubi kapci ani rękawiczek. A przecież to ogromnie trudne - taki skok w samodzielność!

Powodem agresji może być też kryzys rodzinny. Jeśli rodzice nie mogą się porozumieć lub - co gorsza - rozstają się, to zazwyczaj nie mają sił ani energii do zajmowania się dziećmi. Te czują się zagrożone i zaniedbane i reagują agresją (zazwyczaj poza domem - w przedszkolu, szkole).

Przyczyna w domu

Gdy agresywne zachowania powtarzają się, ich przyczyna na ogół tkwi w środowisku dziecka. Najczęściej są to:

- Brak poczucia bezpieczeństwa. Każde dziecko potrzebuje kontaktu z rodzicami, a zwłaszcza z matką. Jeżeli ma tego kontaktu za mało, przestaje czuć się kochane i chronione. Aby uniknąć przeżywania smutku i żalu, staje się agresywne i złe na cały świat.

- Niewłaściwe wzorce. Dziecko uczy się przez naśladownictwo. Krzyki, wściekłość, obrażanie się na siebie, stosowanie przemocy fizycznej - to zachowania, które dziecko przejmuje.

- Relacje z rodzeństwem. Trzylatek, który ogląda bijących się co chwila braci albo jest świadkiem maltretowania lub wykorzystywania jednego dziecka przez drugie, otrzymuje darmową lekcję agresji.

- Oglądanie niewłaściwych programów. W telewizji widzimy znacznie więcej przemocy niż jest jej w realnym życiu. Każda scena zawierająca agresję jest trudna do przyjęcia dla kilkulatka i powoduje uraz. Oglądanie wielu takich scen sprawia, że dziecko obojętnieje, bo musi się znieczulić. Dzieci oglądające przemoc są mniej skłonne do udzielania pomocy innym.

- Brak jasnych zasad. Czasami rodzice nie zwracają dziecku uwagi, kiedy robi coś niewłaściwego, np. nie ingerują w konflikty między rodzeństwem. Liczą prawdopodobnie na to, że ono samo odkryje, co jest właściwe. A przecież kilkuletnie dzieci potrzebują wsparcia rodziców, a nie zostawiania ich sam na sam z całym światem. Normy i zasady budują bezpieczeństwo w rodzinie.

- Poczucie niskiej wartości. Badania wykazują, że rodzice, którzy są nastawieni na karierę i rywalizację, mają również wysokie wymagania wobec swoich dzieci. Chcą, by były coraz lepsze, sprawniejsze, bardziej kompetentne. Przymus dążenia do doskonałości powoduje, że dziecko stale czuje się niedoskonałe. Nie potrafi cieszyć się z tego, co robi, bo zawsze znajduje niedoróbkę. Cały czas sprawdza, czy ktoś nie zrobił lepiej. Ponieważ trudno jest żyć z poczuciem klęski (bo brak sukcesu jest dla takich dzieci klęską), dzieci opracowują szereg sposobów, by zagłuszyć lub podreperować swoje poczucie własnej wartości. Najprostszym sposobem jest pognębić lub zniszczyć przeciwnika, domniemanego rywala.

Czas na refleksję

Każde agresywne dziecko potrzebuje pomocy, a nie karania. Karanie powoduje tylko, że dziecko gromadzi w sobie napięcie i po jakimś czasie znowu wybucha...

Na początek warto zrewidować swoje własne metody rozwiązywania konfliktów. Czy umiesz kontrolować swoje napięcie i nie wybuchać wściekłością? Czy w waszym domu nie ma agresji? Czy potraficie z mężem rozwiązywać konflikty na drodze pokojowych negocjacji? Czy nawet jeśli złościcie się na siebie, umiecie się jednocześnie szanować i nie ranić?

Pomóż zawiesić broń

- Pamiętaj, że to zachowanie jest problemem, a nie dziecko. Żadne dziecko nie jest złośliwe "z natury".

- Żadne dziecko nie zachowuje się agresywnie non stop. Staraj się zauważać i nagradzać te momenty, kiedy malec jest koleżeński i współpracujący.

- Najważniejsze jest zachowanie spokoju. Nawet jeśli jesteś wściekła, nie reaguj agresywnie, powiedz: "Zezłościłeś mnie i muszę chwile ochłonąć", ale nie krzycz i nie karć.

- Zamiast stawiać wymagania i uczyć dziecko rywalizacji, pokazuj korzyści płynące ze współpracy.

- Reaguj na wszelkie przejawy agresji, niezależnie od tego, kto jest agresorem: starszy syn wykręcający rękę młodszemu, córka namawiająca się na koleżankę czy mąż wybuchający wściekłością. Agresja rodzi chęć zemsty. Jest jak zaraźliwa choroba. Warto zlokalizować ogniska jej wylęgania.

- Wyznacz jasne zasady, ale nie atakuj. Lepsze będzie: "Nie zgadzam się na namawianie się przeciwko Zosi", zamiast: "Przestańcie natychmiast szeptać i idźcie się pobawić z Zosią".

- Warto tłumaczyć dziecku, że wiele z tego, co się dzieje przykrego, wynika z czyjegoś nieświadomego działania: "On niechcący ci to podarł, ona nie chciała cię zlekceważyć, po prostu nie wiedziała, że jesteś w pokoju".

- Zawsze słuchaj dziecka i szanuj jego uczucia. Nie opuszczaj go w potrzebie.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 19-02-2007 15:34

Tekst puszczony w wyborczej ok rok temu

http://www.teatry.art.pl/!amatorzy/dlaczego.htm

Tematem spektaklu jest potrzeba tańczenia. - ADHD, czyli syndrom deficytu emocjonalnego objawiający się przez nadpobudliwość ruchową, tutaj jest metaforą - mówi Draganik. - Ta przypadłość świetnie się komponuje z naturalną potrzebą ruchu u tancerzy - wyjaśnia


A fe! Napiętnować!
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 14-03-2007 12:29

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... l?skad=rss a to czytał ktoś?Znalazłam to przed chwilą więc może już ktoś to czytał.Zaraz mnie szlag trafi :evil:
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 14-03-2007 13:09

A komentarzy do artykułu też wiele ciekawych :?
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 14-03-2007 13:16

Rozumiem, że poczytałaś komentarze Rysiu :) Nie przejmuj się, nic na to nie poradzisz :wink:
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 14-03-2007 13:19

Nie Matken, nie czytałam komentarzy bo wtedy by mnie trafiło autentycznie.Chodzi mi o sam artykuł o czym jest a jeszcze te komentarze,wyobrażam sobie :evil: :evil:
Ostatnio zmieniony 14-03-2007 13:50 przez Rysia, łącznie zmieniany 1 raz
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 14-03-2007 13:31

Gdybym była rodzicem takiego dziecka, to pewnie też dałabym się nabrać na tę klasę terapeutyczną. Wiadomo, że chcemy dla dzieci jak najlepiej. W tym artykule widać jaka jest świadomość na temat ADHD. Co o tym wiedzą urzędnicy, dyrektorzy szkół i nauczyciele. Wydawało im się, że sobie rozwiążą problem :x
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 14-03-2007 13:32

Mam na myśli, że gdybym mieszkała w Krakowie, bo rodzicem takiego dziecka jestem jak najbardziej :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

tomek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 830


Rejestracja:
20-02-2005 23:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-03-2007 22:30

Trzeba jednak przyznać, że ostatnio nastąpił spory postęp w dziedzinie komentarzy...
Teraz jest mniej więcej fifty-fifty jełopów z tekstami typu "adhd to jakiś chory wymysł, pas załatwia sprawę" i wpisów z gatunku "jasiu, pier...isz, to nie tak"
Dawniej było gorzej.

Komentarze mogą, wbrew pozorom, być całkiem niezłym środkiem obrazowania opinii społeczeństwa.
Komentują wiadomości na dużych portalach zazwyczaj ludzie z dość konkretnej grupy społecznej, a mianowicie środkowej i niższej warstwy klasy średniej [średnie miasteczka, średnio wykształcone warstwy wielkomiejskie]. Oczywiście są odstępstwa, ale średnia wydaje się być właśnie taka.

Więc ja bym stwierdził, że masy nam się powoli edukują... fuj, komuną zajechało...:P

A tak na marginesie:
My jesteśmy normalni, to wszyscy dookoła są jacyś "nie tego".
Polska to kraj odwrotny (...) jesteśmy gdzieś między antylopami a słoniami)

Ignacy Baumberg, koordynator medyczny psp.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 15-03-2007 06:21

tomek pisze:My jesteśmy normalni, to wszyscy dookoła są jacyś "nie tego".

Zgadzam się w całej rozciągłości :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 12-05-2007 18:10

http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,4120958.html

Jak pomóc dziecku z ADHD
2007-05-10, ostatnia aktualizacja 2007-05-10 15:06

Kręci się jak fryga, nie potrafi się skupić, nie słucha, co się do niego mówi... O dzieciach nadpobudliwych z Barbarą Arską-Karyłowską rozmawia Magda Rodak.
Co to jest ADHD?

To skrót od angielskiego Attention Deficit / Hyperactivity Disorder, co oznacza zespół nadpobudliwości psychoruchowej. Składają się nań: zaburzenia koncentracji uwagi, nadmierna impulsywność i nadmierna ruchliwość. Chociaż mówi się tu o deficycie uwagi, dzieci te w istocie zwracają uwagę na każdy bodziec i na tym właśnie polegają ich specyficzne trudności. Nie odróżniają one bowiem bodźców istotnych od nieistotnych.

Reagują na wszystko, co się wokół dzieje, bo z dwóch przeciwstawnych procesów nerwowych - pobudzenia i hamowania - górę bierze u nich pobudzenie.

Czy wiele dzieci ma takie kłopoty?

ADHD występuje, z różnym nasileniem, u 5 do 7 procent dzieci, dwa razy częściej u chłopców. U dziewczynek częściej występuje samo zabu-rzenie uwagi - mawia się o nich, że bujają w obłokach. Ponieważ nie przeszkadzają dorosłym, ich zaburzenie łatwo przeoczyć. Choć nie wszystko

do nich dociera z tego, co mówi nauczyciel czy co przeczytają w książce, w pierwszych klasach całkiem nieźle dają sobie radę. Jednak w czwartej klasie, kiedy przychodzą różni nauczyciele i kiedy już trzeba się bardziej skupić, zaczynają mieć trudności. Bywają niesłusznie uważane za opóźnione w rozwoju.

A wcześniej? Czy są objawy, które można zauważyć już u niemowląt?

Nie jest to reguła, ale dzieci z ADHD jako niemowlęta bywają "nieregularne". Miewają kolki, mało śpią... Słyszę często, że jak dziecko miało spać, to nie spało, jak miało jeść - nie jadło albo jak miało spać, to właśnie chciało jeść. Kiedy zaczynało raczkować, to nie dało się go położyć w dzień, bo świat był zbyt interesujący. Jak już chodziło, to tylko biegiem. Jak zaczynało mówić, to nie umiało przestać, a jak już nie miało co powiedzieć, to mówiło "tralala"...

Ale miarodajną diagnozę można postawić dopiero u kilkulatka.

Czy trudności dziecka nie są skutkiem jakichś błędów wychowawczych?

Rodzice nie są tu niczemu winni, to jest zaburzenie uwarunkowane genetycznie. Często się więc zdarza, że ADHD ma także któreś z rodziców, co komplikuje sprawę. Bo dziecku bardzo potrzebny jest ład, konsekwencja, rutyna, a dorosłemu, który sam ma ADHD, bardzo trudno tę rutynę zaprowadzić.

A więc ADHD to nie deficyt, tylko raczej nadmiar uwagi?

To wygląda tak: dziecko zaczyna robić różne rzeczy, ale ich nie kończy, bo zewsząd dopływają nowe bodźce, które zaprzątają jego uwagę - wszystko je interesuje i wszystko bardzo szybko nuży. Te dzieci nie znają satysfakcji z dobrze wykonanych zadań, bo nie doprowadzają ich do końca. Dlatego w postępowaniu z nimi tak ważne są nagrody zewnętrzne - pochwała rodziców czy nauczyciela. Kiedy zadanie jest trudne, byle co może odwrócić od niego uwagę dziecka. Rodzice powinni więc zacząć od pochwalenia pierwszego kroku, choćby to było dołożenie jednego kawałka układanki. W ten sposób zachęcą dziecko do uczynienia następnego.

I tak dalej - może wtedy uda się skończyć. Kiedy dziecko nauczy się kończyć zadania, to będzie przeżywać satysfakcje, które wynagrodzą mu wszystkie trudy, i wtedy nie trzeba go już będzie za wszystko chwalić.



Czy można jakoś przystosować otoczenie do dziecka, żeby mu było łatwiej?

Profesor Wolańczyk nazywa to okularami - trzeba dziecku dać rodzaj protezy, aby sobie poradziło w domu, w przedszkolu. Np. ograniczyć ilość bodźców. Tak urządzić mu pokój,

żeby na wierzchu nie leżało za dużo zabawek i żeby każda miała swoje miejsce. Jeśli chodzi już do zerówki, musi mieć swoje miejsce do pracy. Powinno tam być tylko to, co jest niezbędne. Nie włączamy telewizora, kiedy dziecko je, nie włączamy radia, gdy odrabia lekcje. Po to, by jakieś przypadkowe bodźce nie rozpraszały jego uwagi. Bo dla dziecka z ADHD wszystko jest jednakowo ważne - przypadkowe szmery tak samo jak polecenia mamy czy nauczycielki.

To musi je bardzo męczyć...

Dlatego dzieci z ADHD są często rozdrażnione. Rejestrują bardzo dużo, na wszystko reagują i są tym wyczerpane. Szczególnie trudny jest dla nich początek roku w przedszkolu czy szkole. Wracają do domu bardzo zmęczone. Rodzice także wracają zmęczeni z pracy. I biorą się do gotowania obiadu albo chcą po prostu chwilę odsapnąć.

A wtedy dziecko stara się wszelkimi sposobami zwrócić ich uwagę. I zazwyczaj udaje mu się to dopiero wtedy, kiedy zacznie robić coś niewłaściwego czy niebezpiecznego. W rezultacie uczy się, że warto np. skakać po stole, bo wtedy rodzice na pewno przestaną je ignorować. Ważne więc, by darzyć dziecko uwagą, kiedy zachowuje się dobrze, a nie wtedy, kiedy robi coś złego.

Czy można coś na to poradzić?

Dobrze, by rodzice mieli po południu kogoś do pomocy w domu albo by tak się zorganizowali, żeby nie musieli z miejsca gotować obiadu. Warto też przyglądać się dziecku, żeby odkryć, co je uspokaja. Wiele dzieci po powrocie do domu ma ochotę coś przegryźć, choćby jabłko, a rodzice mają wtedy chwilę, żeby umyć ręce i złapać oddech. Niektóre lubią ciepłą kąpiel. Inne mogą godzinami budować z klocków Lego. Bo jeśli dziecko z ADHD czymś się już naprawdę interesuje, to potrafi się na tym skupić. Jeśli jakiś temat je wciągnie, to przestudiuje całą encyklopedię, żeby np. wiedzieć wszystko o ptakach.

Zasypianie to też trudny moment...

Tu także zaleca się codzienną rutynę: kolacja, mycie, czytanie bajki. Powinniśmy za wszelką cenę unikać kłótni i awantur przed pójściem spać. To bardzo źle wpływa na sen dzieci. Część z nich potrzebuje naprawdę niewiele snu i złoszczenie się, że nie chcą zasnąć, tylko pogarsza sprawę.

Jakie jeszcze szczególne potrzeby mają dzieci z ADHD?

Powinny regularnie jadać. Kiedyś uważano, że cukier jest przyczyną ADHD. To nieprawda, ale wahania poziomu cukru we krwi potęgują rozdrażnienie. Dlatego jest bardzo ważne, żeby dziecko dostawało wartościowy posiłek w ciągu dnia, z odpowiednią ilością białka, a nie drożdżówkę i butelkę coli...

Czy nadpobudliwe dziecko powinno się móc wybiegać, wyszaleć?

Może "wyszaleć się" to nie jest dobre słowo, ale ćwiczenia na pewno są potrzebne. Korzystne są zajęcia, w których obowiązują pewne reguły, np. piłka nożna czy tai-chi (ale już nie sporty walki). Poza tym pływanie, bieganie, jazda na rowerze.

A jak wyglądają kontakty tych dzieci z rówieśnikami?

Często mają z tym problemy. Bardzo zależy im na aprobacie kolegów, a nie bardzo wiedzą, jak ją zdobyć. Rodzice jednej dziewczynki poskarżyli mi się kiedyś, że ona jest agresywna, bo gryzie inne dzieci. Poszłam do przedszkola, żeby ją poobserwować - nie było w niej cienia agresywności; ona rzucała się na dzieci, przytulała i gryzła z miłości! Poza tym te dzieci są bardzo impulsywne i jak im się spodoba jakaś zabawka, to często po prostu ją sobie biorą, nie patrząc na to, czy ktoś się nią w danej chwili bawi.

To może lepiej, żeby dziecko nie chodziło do przedszkola?

Ale ono gdzieś się musi tych zachowań społecznych nauczyć! Jak się nie nauczy w przedszkolu, to pójdzie do zerówki i będzie robić to samo. Tyle tylko, że dziecku z ADHD trzeba w tej nauce pomóc. Inne dzieci uczą się przez obserwację, poprzez sygnały, które dostają od otoczenia. Jak dziecko podejdzie za blisko, to ktoś je odsunie i w ten sposób ono się zorientuje, że podeszło za blisko. Dziecko z ADHD w ogóle nie zarejestruje takiego sygnału i znów się przybliży. Tu potrzebna jest mediacja dorosłego.

A czy mogą mu pomóc jakieś leki?

Są takie leki. Nie usuwają one przyczyny zaburzenia, ale zmniejszają nasilenie objawów. Jeżeli dziecko jest bardzo nadpobudliwe, to bywają potrzebne i skuteczne - mogą mu pomóc w opanowywaniu nowych umiejętności, poprawiając koncentrację w czasie nauki. Jeżeli dziecko nie jest w stanie na niczym się skupić, a ma po wakacjach iść do zerówki czy do szkoły, to dzięki lekom łatwiej sprosta nowej sytuacji. O rozpoczęciu kuracji decyduje oczywiście lekarz. Najczęściej przepisywany jest metylfenidat.

Czy te leki są całkiem bezpieczne?

Rodzice często boją się leków. Metylfenidat stosuje się jednak już od pół wieku. Wiadomo, że nie uzależnia, że ma niewiele działań ubocznych. Pojawia się czasem ból głowy czy brzucha, ale na ogół mija po tygodniu. Utrata apetytu czy problemy ze snem mogą utrzymywać się dłużej, ale można sobie z nimi poradzić, bo lek zaczyna działać po 20 minutach, a przestaje - po ośmiu lub dwunastu godzinach. Można więc dać dziecku śniadanie, zanim poda się lek. Można też któryś z posiłków przesunąć na porę, gdy lekarstwo przestanie działać, np. przenieść kolację na 9 wieczór. Trudności z zasypianiem ominiemy, podając dziecku lek o przedłużonym działaniu - jeżeli przyjmie go rano, to do wieczora zostanie już z organizmu usunięty.

Obawy rodziców biorą się może stąd, że w Ameryce zbyt hojnie szafuje się tymi lekami...

Nie chcemy iść w ślady Ameryki, gdzie rzeczywiście jest masa dzieci na lekach, ale to nie znaczy, że mamy się od nich odżegnywać. Jeżeli w Polsce psychiatra mówi, że potrzebne są leki, to można mu zaufać, bo nasi psychiatrzy są bardzo ostrożni. Kłopot w tym, że te leki nie są refundowane - miesięczny koszt kuracji metylfenidatem wynosi od 300 do 400 zł (jeszcze droższa jest terapia stosowaną od niedawna atomoksetyną). To jest bariera nie do pokonania dla większości polskich rodzin. Dlatego czasem dziecku zapisuje się lek mniej skuteczny, ale refundowany.

U połowy dzieci zaburzenie z wiekiem ustępuje. Może więc wystarczy przeczekać?

No tak, ale rodzice nie wiedzą, do której połowy należy ich dziecko...

A poza tym, nawet jeśli ma z ADHD wyrosnąć, to do tego czasu powinno się mnóstwa rzeczy nauczyć. Dlatego warto mu pomóc. Nie mówiąc już o tym, że na ADHD nakłada się dużo wtórnych zaburzeń, które wynikają z przykrych doświadczeń. Te dzieci mają całą historię niepowodzeń, włącznie z wyrzuceniem ze szkoły czy nawet z przedszkola. Kiedyś trafiło do mnie dziecko, które było już w piątym przedszkolu! Pomyślmy tylko, jak się może czuć dziecko, którego nikt nie chce? Oczywiście, że będzie miało niską samoocenę, może cierpieć na depresję, zachowywać się aspołecznie... Dlatego trzeba koniecznie działać. Ponadto temu zaburzeniu towarzyszy często dysleksja, dysgrafia, a wtedy dziecko tym bardziej potrzebuje pomocy.

Co jeszcze doradziłaby Pani rodzicom?

Jeżeli podejrzewają, że dziecko ma ADHD, powinni z nim iść do psychiatry lub psychologa dziecięcego. Niestety, w Polsce jest bardzo mało psychiatrów dziecięcych i trudno się do nich dostać. Warto wtedy szukać pomocy w lokalnych poradniach psychologiczno-pedagogicznych. Poza tym rodzice nie mogą zapominać o sobie. Jeżeli idą z dzieckiem w niedzielę na spacer, to robią to dla dziecka. Sobie muszą zorganizować inną formę odpoczynku, bez dziecka. Dużo daje też udział w grupach psychoedukacyjnych, w których specjaliści omawiają poszczególne problemy, i w grupach wsparcia, gdzie rodzice wspierają się nawzajem.

Pomóc całej rodzinie

Mówi Izabela Kuleta, psycholog, koordynator programu "Ułatwiamy życie z nadpobudliwością" prowadzonego przez Centrum Terapeutyczne SWPS.

Nasz program jest oparty na wolontariacie. Chętni studenci przechodzą szkolenie na temat ADHD, a później każdy opiekuje się jednym dzieckiem. Zaczyna od wywiadu z rodzicami, a jeżeli ci wyrażą zgodę, to także z wychowawcą w przedszkolu czy szkole. Potem opracowuje plan pracy z dzieckiem, który pozwoli przezwyciężyć jego specyficzne trudności, np. nieumiejętność spakowania się do szkoły. Czasem musi z dzieckiem nadrabiać bardziej podstawowe braki. Najczęściej wolontariusze pomagają dziecku w lekcjach. Ale to nie są korepetycje - student raczej uczy je, jak sobie zorganizować odrabianie zadań domowych. Prowadzimy także grupę psychoedukacyjną dla rodziców i spotkania grupowe dla dzieci - ich celem jest kształcenie umiejętności społecznych.

Dziecko z ADHD łatwo się rozprasza, więc polecenia trzeba mu powtarzać wielokrotnie, patrząc w oczy, bo wtedy ich treść łatwiej do niego dotrze. Czasami lepiej podejść, dotknąć, powiedzieć: "Jasiu, teraz robimy to i to". Polecenia muszą być krótkie. Większe zadania trzeba podzielić na etapy.

Np. przy ubieraniu dziecka mama najpierw podaje mu skarpetkę i mówi: "Teraz zakładamy prawą skarpetkę". Dziecko założy skarpetkę, a mama mówi: "Bardzo dobrze, skarpetka na nodze, teraz druga". Podaje drugą. "Teraz spodenki. Założyłeś spodenki, świetnie. Teraz bluzeczka". I tak po kolei. Kiedy dziecko zaczyna wykonywać polecenie samo, co jakiś czas sprawdzamy, czy nie przerwało czynności. A gdy doprowadzi ją do końca, chwalimy, by wzmocnić jego motywację do wykonywania poleceń i kończenia zadań. Tego właśnie uczymy rodziców i studentów.

Więcej informacji: www.swps.edu.pl/new_www/centrum_psychoterapii/adhd

Dr Barbara Arska-Karyłowska

Psycholog i psychoterapeutka. Pracuje w Laboratorium Psychoedukacji i jako adiunkt w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, gdzie uczy studentów, a także kieruje Akademickim Centrum Poradnictwa i Psychoterapii.

Ma też za sobą kilkunastoletnie doświadczenie zawodowe w USA.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 12-05-2007 18:15

Jeszcze raz stronka przywołana w artykule:

http://www.swps.edu.pl/new_www/centrum_ ... rapii/adhd

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-07-2007 10:02

Wywiad z pedagogiem nt. ADHD

Pedagog dla WP: życie z ADHD nie musi być koszmarem
http://wiadomosci.wp.pl/kat,28434,wid,9 ... Bpage%5D=1

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 24-07-2007 10:30

Artykuł ok, ale komentarze jak zwykle, powinniśmy się chyba do tego przyzwyczaić.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

PANIUSIA69

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 387


Rejestracja:
15-11-2006 19:15

Lokalizacja: BYTOM

Post 24-07-2007 19:59

Halina pisze:Artykuł ok, ale komentarze jak zwykle, powinniśmy się chyba do tego przyzwyczaić.


Halinko zgadzam się z tobą!Co to za pedagog który najchetniej pozamykała by nasze dzieciaki w domach i calkowicie odizolował od innych dzieci---nonsens ale my jesteśmy twardzi!Pozdrawiam pa.
SZCZĘŚLIWA MAMA TRZECH WSPANIAŁYCH SYNÓW.

k66

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 1833


Rejestracja:
20-01-2006 10:12

Lokalizacja: Landsberg

Post 25-07-2007 07:47

PANIUSIA69 pisze:Co to za pedagog który najchetniej pozamykała by nasze dzieciaki w domach i calkowicie odizolował od innych dzieci

Tak bylo w tekscie? Musialem to przeoczyc....

Jacek

Awatar użytkownika

Ojciec Dyrektor

Posty: 660


Rejestracja:
25-11-2005 12:20

Lokalizacja: Górny Śląsk/Rydułtowy

Post 25-07-2007 07:51

Tak to prawda artykuł ok, chociaż czy zamiast polecenia "podnieś papier" nie lepiej będzie "papier do ręki" myślę iż zadziała bardziej ( u nas działa)... a co do komentarzy cóż... :(
W życiu nie ma przypadków!
Życie jest jak zły dowcip . Kiedy zaczynasz go rozumieć , smakować wtedy ci go odbierają.
To prawda że młodość marnujesz za młodu , a gdy nauczysz się wreszcie żyć , wtedy jest już po wszystkim.....

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 25-07-2007 08:03

Jacek pisze:Tak to prawda artykuł ok, chociaż czy zamiast polecenia "podnieś papier" nie lepiej będzie "papier do ręki" myślę iż zadziała bardziej ( u nas działa)... a co do komentarzy cóż... :(

Widzę Jacku, że świetnie wykorzystujesz to, czego sie nauczyłeś na obozie. GRATULUJE. :D

Jacek

Awatar użytkownika

Ojciec Dyrektor

Posty: 660


Rejestracja:
25-11-2005 12:20

Lokalizacja: Górny Śląsk/Rydułtowy

Post 25-07-2007 11:33

Beato dziękuję.... staram się to wszystko wprowadzać w tzw. czyn [smilie=hi ya!.gif]
W życiu nie ma przypadków!
Życie jest jak zły dowcip . Kiedy zaczynasz go rozumieć , smakować wtedy ci go odbierają.
To prawda że młodość marnujesz za młodu , a gdy nauczysz się wreszcie żyć , wtedy jest już po wszystkim.....

Jamniczek

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 609


Rejestracja:
18-01-2007 09:16

Lokalizacja: Koszalin

Post 31-08-2007 07:30

http://www.gazetawyborcza.pl/1,84877,4439966.html

Dziwne, że nie ma jeszcze komentarzy... :?:
Ja - "książkowe" (i rzeczywiste) DDA, Syn Kornel, 15 lat - ChAD i ADHD jako impreza towarzysząca ;)

C3PO

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 92


Rejestracja:
28-07-2007 16:16

Post 31-08-2007 08:17

""Wśród rówieśników jest lubiany za niekonwencjonalne zachowania, swoją postawą budzi respekt i zaciekawienie.""Akurat tego jakoś sobie nie przypomninam :) ""Nauczyciel na godzinie wychowawczej powinien powiadomić pozostałych uczniów, że do klasy uczęszcza "Jaś", który wymaga dodatkowej uwagi.""
I na wstępie pszylepic metke psychola a na przerwie dołączyc do dzieci w radosnym ganianiu jaśa po szkolnym korytarzu z widłami :lol:
Szansa że akcja marketingowa trafi na podatny grunt (czyt. wyrozumiałych dzieciaków)co prawda jest ale marna,raczej bym nie rydzykował. :D

Jamniczek

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 609


Rejestracja:
18-01-2007 09:16

Lokalizacja: Koszalin

Post 31-08-2007 08:49

Chyba dlatego nikt z czytających nie skomentował, bo aż ręce opadają. A forumowicze Wyborczej to raczej mądre ludzie som. :lol:
Ja - "książkowe" (i rzeczywiste) DDA, Syn Kornel, 15 lat - ChAD i ADHD jako impreza towarzysząca ;)

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 31-08-2007 10:15

Brawo dziewczyny z Radomia tak trzymać :OK: :OK: :OK: :OK: :jestes_wielki:

http://miasta.gazeta.pl/radom/1,35219,4437812.html


Nie takie ADHD straszne
Zofia Bysiec
2007-08-27, ostatnia aktualizacja 2007-08-27 17:52

1 września po raz pierwszy w Radomiu obchodzony będzie Dzień Solidarności Społecznej z ADHD. Na czym tak naprawdę polega to zaburzenie?


ADHD, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, występuje u ok. 2-5 proc. wszystkich dzieci. Jednak tylko co piąty przypadek tego zaburzenia zostaje zdiagnozowany.

Rozpoznać ADHD

Pani Monika Zawisza jest mamą 8-letniego Łukasza. Chłopiec od małego był bardzo ruchliwy, impulsywny, łatwo się denerwował. - Pierwszym objawem było to, że kiedy tylko nauczył się chodzić, od razu zaczął biegać - wspomina pani Monika. ADHD rozpoznano, kiedy Łukasz miał pięć lat. - To bardzo ważne, żeby dziecko było zdiagnozowane przez psychiatrę, a potem pozostawało pod stałą opieką poradni psychologiczno-pedagogicznej - zaznacza pani Monika.

W szkolnej ławce

Łukaszowi ciężko było wysiedzieć 45 minut w klasie. Kręcił się, wiercił, nie mógł się skupić na zadaniu. - Istotna jest współpraca z nauczycielem - podkreśla pani Monika. - Na szczęście my trafiliśmy na bardzo rozsądne wychowawczynie. Były wyrozumiałe, np. kiedy Łukasz już nie wytrzymywał w ławce, pozwalały mu wyjść na korytarz i pobiegać.

Niestety, wielu rodziców narzeka na brak zrozumienia ze strony nauczycieli. Nie mając dostatecznej wiedzy o ADHD, często uznają dzieci za krnąbrne, niegrzeczne lub źle wychowane. Skutek? Niezwykle wrażliwe dziecko z ADHD może szybko zniechęcić się do nauki, a nawet przedwcześnie zakończyć edukację.

Inteligentne, kreatywne, przebojowe

Takie właśnie są dzieci z ADHD. - Z moim Łukaszem mogę porozmawiać na każdy temat, zupełnie jak z dorosłym facetem - twierdzi pani Monika. Wśród cech dzieci nadpobudliwych można wymienić też otwartość, przebojowość, nieprzeciętną wyobraźnię, uczuciowość, wrażliwość. Mogą bardzo wiele osiągnąć! Wśród osób dotkniętych ADHD było i jest wiele wybitnych postaci, m.in. Albert Einstein, Winston Churchill, Pablo Picasso, Ernest Hemingway, Michael Jordan, John Lennon, Szymon Majewski.

Warto zaznaczyć, że objawy ADHD zwykle łagodzą się z wiekiem. - W ciągu ostatniego roku Łukasz spoważniał, wyciszył się, teraz potrafi usiąść spokojnie z książką i czytać - zauważa pani Monika.

Nie jestem sama

Na szczęście rodzice nadpobudliwych dzieci nie są sami. Pani Monika od trzech miesięcy należy do Grupy Samopomocowej ABC ADHD działającej przy miejskim ośrodku pomocy społecznej. - Rozmawiamy, wymieniamy się doświadczeniami, telefonami specjalistów - opowiada mama Łukasza. - Takie wsparcie jest bardzo ważne. Już nie jestem osamotniona, bo poznałam rodziców, którzy przeżywają to samo co ja.

Jeśli twoje dziecko:

* jest niespokojne

* biega, zamiast chodzić, wspina się na meble i drzewa

* bywa konfliktowe, miewa huśtawki nastrojów

* na jego zachowanie skarżą się nauczyciele

* nie radzi sobie z nauką, nie potrafi się skupić, spóźnia się, jest zapominalskie

zgłoś się do Grupy Samopomocowej ABC ADHD. Działa ona przy miejskim ośrodku pomocy społecznej w Radomiu, przy ul. Limanowskiego 134. Kontakt z Grupą - 0 48 362 36 06. Od września rodzice z Grupy Samopomocowej będą pełnili dyżury w punkcie informacyjno-konsultacyjnym w MOPS - we wtorek w godz. 8.30-10 i w piątek 14-17.30.

zofia.bysiec@radom.agora.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza Radom
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 10-10-2007 09:10

Dzioś w metrze, nie tylko o ADHD

http://serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,4562934.html

Co dręczy malucha
Olga Sobolewska, Marcelina Szumer2007-10-09, ostatnia aktualizacja 2007-10-09 19:55

Ponad 900 tys. dzieci w Polsce wymaga pomocy psychiatrycznej. Większość nigdy jednak do lekarza nie trafi, bo rodzice diagnozę traktują jak wyrok

Krzyś ma 12 lat i uczy się w szóstej klasie w podwarszawskiej podstawówce. Jest jedynym z najlepszych uczniów w szkole, nie sprawia żadnych problemów: - Ale gdy dostał czwórkę z klasówki, urządził awanturę nauczycielce: wyzywał, wrzeszczał - opowiada pedagog ze szkoły Krzysia.

Podobna sytuacja miała miejsce pod koniec roku szkolnego, Krzyś prowadził własną statystykę ocen w klasie i wyszło mu, że jeden z kolegów może być lepszy. Najpierw krzyczał na nauczycielkę, która nie chciała wystawić mu szóstki na koniec roku. Potem szarpał się i o mało nie zrobił sobie krzywdy. Uspokoił się, dopiero gdy się okazało, że pomylił się w rachunkach.

Danych brak

Takich jak Krzyś jest coraz więcej - psychiatrzy z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie szacują, że wśród 9 mln dzieci do lat 18 w Polsce aż 10 proc wymaga opieki i pomocy psychiatryczno-pedagogicznej. Najczęstsze zaburzenia występujące wśród dzieci to: nadpobudliwość, ADHD - czyli nadpobudliwość psycho-ruchowa, zaburzenia depresyjno-lękowe i odżywiania Jak duży jest to wzrost w ostatnich latach, trudno ocenić, ponieważ statystyki często są zaniżane, a dzieci źle diagnozowane. - Nie wiemy na przykład, ile jest dzieci chorych na ADHD - twierdzi wiceminister zdrowia Bolesław Piecha. - Niektóre dane mówią o 1 proc., inne aż o 10 - mówi.

Miejsc brak

W oszacowaniu zjawiska nie pomaga to, że tylko 15 proc. z dzieci chorych trafia do specjalistów. Krzyś jest jednym z tych, którzy pomocy zapewne nie otrzymają. - Rodzice nie widzą problemu - twierdzi pedagog. - Dla nich wysłanie dziecka do poradni zdrowia psychicznego jest czymś wstydliwym - dodaje.

Potwierdzają to fachowcy. - Ludzie uważają, że chory psychicznie to ktoś gorszy - mówi prof. Marek Jarema, krajowy konsultant ds. psychiatrii.

Ale nieświadomość rodziców to tylko początek problemów. Dzieci nie trafiają do lekarzy także dlatego, bo tych nie ma. Jak szacuje prof. Aleksander Araszkiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, w kraju mamy tylko 206 psychiatrów dziecięcych, choć potrzeba drugie tyle.

Zawodzą rodzic i szkoła

Przyczyną coraz większej ilość zaburzeń psychicznych są relacje w rodzinie - przybywa rodzin niepełnych, coraz więcej jest przypadków przemocy w domu. Opiekunowie często mają zbyt duże wymagania wobec swoich pociech. Zawodzi także szkoła. - Mamy zły system nauczania - mówi Maria Pałuba. - Szwankują także relacje między rówieśnikami i z nauczycielami - podkreśla. Dzieci nie potrafią nawiązać dobrych kontaktów w grupie, a dorośli nie uczą ich tego.

Żeby polepszyć sytuację, przy Ministerstwie Zdrowia opracowany został Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, który ma ruszyć w... 2009 roku.


Źródło: Metro
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703
PoprzedniaNastępna

Wróć do Prasa, radio i tv o adhd, autyzmie i ZA



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.