Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Dyskalkulia-koniec tabu.

Moderator: Moderatorzy

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 20-01-2007 12:10

Ja tam nigdy nie pamiętam co się kiedy działo :) Za to pamiętam swój pesel, nip, męża pesel, nip, mojej mamy pesel, nip i regon. Wystarczy? Jak ręcznie pisałam przelewy, to znałam też numer konta bankowego.
Oczywiście znam daty urodzin dzieci i męża, braci itp. Do przypominania o tych datach mam też kalendarz nabiurkowy i internetową przypominajkę. Nie potrafię powiedzieć ile lat ma moja świnia. Ostatnio się zastanawialiśmy z mężem i wyszło nam, że 5. Ale skojarzyliśmy to z moimi studiami (że wtedy zaczynałam). Natomiast jeśli chodzi o kota, to nie mamy żadnych skojarzeń i po prostu nie wiemy :)
Historia to też koszmar dla mnie (bitwa pod Grunwaldem oczywiście nie). Żadnych dat, a za sprawą "super" nauczycieli równierz reszta leży (czyli kto z kim i dlaczego).
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 20-01-2007 14:53

Każdy na swoje słabe punkty; ja nie mam pamięci do nazwisk i nazw miejscowości(z ulicami nie mam najmniejszych kłopotów). Co ciekawe, nie mam klopotów z uczeniem się, pochłaniam książki i wiedzę, zapamiętuję, kojarzę fakty, czyli wszystko ok.,tylko te nazwiska i miasta. Pamiętam natomiast zawsze imiona moich podopiecznych i nigdy mi sie nie mylą, nawet jeśli dziecko było u mnie tylko na badaniu, potrafię je rozpoznać po dłuższym czasie np. przypadkiem w markecie i wiem jak ma na imię! Podczas zagranicznych podróży, żeby było łatwiej, nadaję miastom swoje nazwy. A kiedy we wrześniu miałam pojechać do znajomych, to sobie na kartce napisałam, że mieszkają pod Skierniewicami, bo cały czas myliłam z Sieradzem. Kilka lat temu zażądałam na stacji PKP, biletu do Myślenic i tylko przytomne zapytanie pani w okienku, "może do Mysłowic, bo w Myślenicach nie ma stacji PKP", uratowała mnie od podróży PKSem w miejsce, które okazałoby się nie tym celem podróży co trzeba, bo już chciałam iść i kupować bilet autobusowy. :D
Kaśka. I tyle. :)

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 20-01-2007 15:55

Ja imion nie mogę zapamiętać, za to pamiętam twarze. Potem kogoś mijam na ulicy i zastanawiam się czy powinnam się odezwać :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 20-01-2007 17:28

Ciekawska pisze:To fakt, że każdy z nas ma inne predyspozycje i tym się różnimy od siebie. A te przedmioty, których nie lubimy, nie mamy do nich serca (lub często do osób je uczących) trzeba przecierpieć i "3 x Z" najczęściej.

Przykład z życia.
Szkolny korytarz w dniu wywiadówki, gimnazjum. Czekamy w kolejce do pani od polskiego (gadała strasznie długo z każdym, stąd i czekało się.....). Razmawiamy oczywiście o szkolnych kłopotach naszych dzieci: kto do jakiego nauczyciela ma zajętą kolejkę i dlaczego. I oczywiście każdy z rodziców miał receptę na to "jak powinno być".

Ja: po co im te przedziwne jakieś wypracowania, na tematy, których nikt nie rozumie. Powinni po pierwsze porządnie nauczyć gramatyki, składni, ortografii, żeby człowiek w przyszłości potrafił napisać, co mu będzie w życiu potrzebne - pracę dyplomową na dowolny temat, podanie do urzędu, cokolwiek. Ale taka Bogurodzica, to już powinna być tylko dla chętnych.

Inna mama (bodaj prawniczka): po co im ten matematyk każe jakieś abstrakcyjne zadania rozwiązywać, jakieś trójkąty, równania i inne takie, których nikt nie rozumie? Powinni po pierwsze porządnie nauczyć podstawowych rachunków. Przecież większości ludzi do końca życia wystarczą cztery działania. Tylko jak ktoś chce być matematykiem, to niech się tymi wydumanymi zadaniami zajmuje.

Wtedy mnie olśniło: nie da się dogodzić wszystkim.
Ale i przeraziło: pan od matematyki bowiem był świetny i uczył przede wszystkim myślenia ...

takisobiegość

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
07-12-2006 23:26

Lokalizacja: Gdzieś na wschodzie

Post 20-01-2007 18:09

Ciekawska pisze:Czasem pod wpływem impulsu dokona takiego wyboru lub spotka na swojej drodze jakiegoś pasjonata danej dziedziny i zainteresuje się najmniej spodziewanym przedmiotem.


To tak jakbym był żywym tego przykładem... :)
Podstawą mojego zajęcia jest znienawidzony, żmudy i upierdliwy przedmiot ze szkoły średniej, z którym przeżywałem istne męki. :cry:
I przysięgałem sobie, że nigdy nie tknę tej działki elektroniki. :twisted:
A wystarczyło tylko inne podejście (róźnica między pustą teorią, a zastosowaniem w praktyce) i wszystko stało się jasne :)
"Nie słowa, a czyny się liczą" - gdzieś zasłyszane

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 20-01-2007 18:38

takisobiegość pisze:A wystarczyło tylko inne podejście (róźnica między pustą teorią, a zastosowaniem w praktyce) i wszystko stało się jasne :)

Tak jest, Gościu, wskazałeś rzecz najważniejszą: zastosowanie w praktyce.
Wiadomo: umiejętność nieużywana zanika. Dlatego łatwo wchodzą do głowy te rzeczy, którymi się zajmujemy, którymi się interesujemy, które są nam jakoś potrzebne.
Cała reszta skazana jest na uprawianie metodą 3xZ, o czym pisze nawet Ciekawska.

Tylko, że dla każdego coś innego jest interesujące i przydatne, więc i różne są zbiory tego, co trzeba 3xZ.
No i różnie bywa z interpretacją tej "praktyki". Sama w podstawówce będąc, na pytanie "po co mi ta matematyka" odpowiadałam: "jak to, po co? do rozwiązywania zadań!".

Wobec tego zdecydowanie dobrym rozwiązaniem jest profilowanie nauki, jak to widać w liceach: są klasy matematyczne, są humanistyczne, są biol-chem, i w innych jeszcze różnych konfiguracjach.
Może coś takiego dałoby się zrobić już w gimnazjach?

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 20-01-2007 18:45

Dokładnie, dobrze prawisz, wystarczy inne podejście. Trafiają do mnie dzieci, które nienawidzą matematyki, a po jakimś czasie nie dość, że się przekonują do przedmiotu, to jeszcze ... zdają go na maturze, chociaż przecież wcale nie jest obowiązkowa (póki co). Niektóre stykają się z matematyką na studiach i również nie mają kłopotów, chociaż często zaglądają do mnie po pomoc i podtrzymanie na duchu :). Może któreś z "moich" dzieci zawędruje na to forum, to opowie Wam o tym jak teraz mu się wiedzie? Ostatnio siedziałam z "moją" Magdą nad geometrią wykreśną. Poznałyśmy się jeszcze w szkole średniej, teraz Magda studiuje na SGGW, ma ADHD, które w połączeniu z trudnościami w matematyce dają mieszankę wybuchową. Cudowna, niesłychanie zdolna dziewczyna, pełna zalet i z talentem plastycznym. Kiedyś obciążona balastem niezrozumienia, cudem "wyciągnięta" ze szponów psychiatrów, którzy usiłowali "leczyć" ją psychotropami. Jakoś sobie poradziłyśmy, prawda, Magduś? :)
Kaśka. I tyle. :)

etam

Awatar użytkownika

Linuxiarz młodszy

Posty: 811


Rejestracja:
10-03-2005 20:37

Lokalizacja: W-wa

Post 20-01-2007 20:02

zonadreptaka pisze:
takisobiegość pisze:A wystarczyło tylko inne podejście (róźnica między pustą teorią, a zastosowaniem w praktyce) i wszystko stało się jasne :)

Tak jest, Gościu, wskazałeś rzecz najważniejszą: zastosowanie w praktyce.
Wiadomo: umiejętność nieużywana zanika. Dlatego łatwo wchodzą do głowy te rzeczy, którymi się zajmujemy, którymi się interesujemy, które są nam jakoś potrzebne.
Dlatego nauczyciel od rachunku prawdopodobieństwa uważa, że to czego on uczy ma najlepsze podstawy, czyli pieniądze :)
Obrazek
Obrazek

takisobiegość

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
07-12-2006 23:26

Lokalizacja: Gdzieś na wschodzie

Post 21-01-2007 19:14

matken pisze:Jak ręcznie pisałam przelewy, to znałam też numer konta bankowego.

Natomiast jeśli chodzi o kota, to nie mamy żadnych skojarzeń i po prostu nie wiemy :)

(czyli kto z kim i dlaczego).



Ja to bym wolał, żeby to inni znali i pamiętali mój numer konta(wyłączam komorników i innych egzekutorów) :cry:
Ale to im jakoś opornie przychodzi :shock:

Co zaś się tyczy kotów, to ich obecność kojarzyłem zawsze z pewnymi wydarzeniami marcowymi :)

A kto, z kim i dlaczego, to najlepiej wiedzą moje wścibskie sąsiadki(chociaż nie jest to wiedza nader historyczna, a czasami zaliczyłbym ją do nawet do fikcji) :D
"Nie słowa, a czyny się liczą" - gdzieś zasłyszane

takisobiegość

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
07-12-2006 23:26

Lokalizacja: Gdzieś na wschodzie

Post 22-01-2007 19:38

http://wiadomosci.onet.pl/1470193,16,item.html :!:

2 mln Polaków może cierpieć na dyskalkulię
Dyskalkulicy mogą mieć trudności np. z dodawaniem pisemnym, tzw. "pod kreską"

W przeciwieństwie do dyslektyków, których problemy zostały wnikliwie opisane, dyskalkulicy w Polsce spotykają się z niezrozumieniem i brakiem pomocy - uważają nauczyciele zrzeszeni w fundacji Instytut Edukacji Matematycznej ARS MATHEMATICA.
Dysfunkcja zwana dyskalkulią oznacza zaburzenie rozwoju umiejętności matematycznych. Jednocześnie ogólne funkcje umysłowe pozostają niezaburzone.

Dyskalkulia może być powodowana przez dwie grupy czynników. Mogą mieć na nią wpływ mikrouszkodzenia mózgu, np. powstałe podczas porodu w wyniku krótkotrwałego niedotlenienia. Skutki tych uszkodzeń ujawniają się po kilku latach, dlatego trudno dowieść bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego między trudnym porodem a dyskalkulią. Schorzenie to może być też uwarunkowane genetycznie - badania pokazują, że dzieci rodziców, którzy mieli trudności z matematyką, często mają podobne kłopoty. Instytut Edukacji Matematycznej (IEM) zajmuje się naukowymi, edukacyjnymi, oświatowymi oraz wychowawczymi aspektami dyskalkulii. Zrzesza nauczycieli matematyki, którzy koncentrują się na rozwiązywaniu problemów związanych z trudnościami w uczeniu się i nauczaniu matematyki w szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach.

"W Polsce brakuje zorganizowanej pomocy dla uczniów, ich rodziców i nauczycieli, a także pedagogów i psychologów w zakresie edukacji uczniów ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się matematyki" - mówi założyciel IEM Marcin Kurczab, nauczyciel matematyki i autor podręczników szkolnych.

Jak tłumaczy Kurczab, dyskalkulia, w przeciwieństwie do dysleksji, nie jest zdefiniowana w polskim prawie - w ustawach i rozporządzeniach związanych z edukacją i szkolnictwem. Konsekwencje tego są bardzo poważne - nie ma standardów diagnozowania, pracownicy w poradniach psychologiczno- pedagogicznych nie dysponują narzędziami, które pozwoliłyby im wykryć zaburzenia. Nawet jeżeli je zidentyfikują, zaświadczenia o dyskalkulii są różnie traktowane w szkołach - czasem analogicznie do zaświadczeń o dysleksji, a czasami jako dokument bez żadnej mocy prawnej.

Na świecie dyskalkulię wykrywa się za pomocą standaryzowanych testów umiejętności matematycznych, niedostępnych w Polsce. Zdaniem specjalistów IEM, dyskalkulia to poważny problem społeczny, który dotyka ok. 4-6 proc. populacji. W Polsce zaburzenie to dotyczy prawie dwóch milionów osób.

Według ekspertów, dyskalkulia nie oznacza jedynie trudności z matematyką. Zaburzenie to może wpływać na naukę geografii, fizyki, chemii, a nawet historii czy muzyki. Dlatego dziecko z dyskalkulią wymaga właściwego prowadzenia przez nauczycieli. Kurczab zwraca uwagę na tzw. "aspekt ludzki" - dzieci w polskich szkołach mogą liczyć jedynie na to, że nauczyciel okaże dobrą wolę i poświęci uczniom tyle uwagi, aby zidentyfikować powtarzalne zachowania, które mogłyby świadczyć o dyskalkulii.

"Uczniowie dotknięci tym problemem wymagają wielu godzin pracy indywidualnej. Niestety, w Polsce trudno o dostęp do specjalistów, dlatego do warszawskiego instytutu przyjeżdżają dzieci z odległych miast" - stwierdza Kurczab.

Całkowite pokonanie trudności nie jest możliwe, ale wcześnie wykryte zaburzenie pozwala wypracować indywidualne modele edukacyjne, które pomagają dziecku. Jak podkreślają nauczyciele zrzeszeni w IEM, cele ćwiczeń wyrównawczych są tu analogiczne do tych, jakie stawia się przy rehabilitacji dzieci niepełnosprawnych ruchowo. "Od tych ostatnich nie oczekuje się, że będą biegać czy skakać tak, jak dzieci zdrowe - chodzi raczej o to, by osiągnęły one taki poziom rozwoju ruchowego (przy użyciu kul, protez czy wózka inwalidzkiego), aby się maksymalnie uniezależnić od pomocy otoczenia (w szkole, w życiu codziennym i w nowych sytuacjach). Cel reedukacji dzieci z dyskalkulią jest podobny - doprowadzić do tego, by dziecko możliwie dobrze radziło sobie samo z matematyką" - piszą na swojej stronie eksperci IEM.

Kurczab podaje przykład indywidualnych metod stosowanych w IEM. Jak wyjaśnia, dyskalkulicy mogą mieć trudności z dodawaniem pisemnym, tzw. "pod kreską" - przejawiają tendencję do wykonywania obliczeń od lewej do prawej i robią to w sposób nieprawidłowy. Specjaliści potrafią zaakceptować tę tendencję i nauczyć młodych ludzi dodawania od lewej do prawej, ale we właściwy sposób (którego nie poznają dzieci w szkole).

Nauczyciele zrzeszeni w Instytucie od 2004 roku zdają sobie sprawę, że ich działania mają ograniczony charakter. Aby jednak zmienić sytuację dyskalkulików w Polsce, organizują konferencje połączone z zajęciami warsztatowymi dla nauczycieli w różnych ośrodkach, gdzie prezentują wypracowane przez siebie metody diagnozowania i postępowania w przypadku dyskalkulii. Interdyscyplinarny projekt popularyzatorski nosi nazwę "Specyficzne trudności w uczeniu się matematyki (dyskalkulia) - przyczyny, opis, rozpoznanie, sposoby przezwyciężania problemu".

Eksperci Instytutu powołują się na badania Jan Poustie, brytyjskiej specjalistki w dziedzinie specyficznych kłopotów w uczeniu się. W książce "Mathematics Solutions. An Introduction to Dyscalculia" prezentuje ona liczne symptomy dyskalkulii. Są to m.in. kłopoty z odczytywaniem czasu, niepoprawne liczenie przedmiotów, trudności w rozwiązywaniu zadań, np. zapominanie następnego etapu w jakiejś operacji, błędy "nieuwagi", nieskuteczne sprawdzanie pracy, trudności w rozumieniu logiki lub języka matematycznego, powolne odpowiedzi przy obliczeniach arytmetycznych "w pamięci", liczenie na palcach, niezdolność do zapamiętywania liczb, trudności w uczeniu się podstawowych operacji i zastosowaniu ich poza lekcją matematyki.

Jak podaje Poustie, niektórzy mogą mieć również kłopoty z rozpiętością uwagi i przetwarzaniem informacji. Tacy uczniowie mogą pracować zrywami, bezplanowo, bardzo wolno i ciągle otrzymywać zły wynik. W wyniku niepowodzeń unikają oni prac matematycznych, mogą się źle zachowywać, "wyłączać się", ofiarowywać się do wykonywania wszelkich innych zajęć poza klasą, zapominać swoich książek itp. U dyskalkulików często pojawia się również awersja do gier, które wiążą się z cyframi lub przestrzennym kojarzeniem, błędy w używaniu pieniędzy, pomyłki telefoniczne, częste opuszczanie spotkań, kłopoty w podróży, problemy z gotowaniem, słaba koordynacja sportowa i nienadążanie za szybko zmieniającymi się fizycznymi instrukcjami.

Problem dyskalkulii nie dotyczy jedynie dzieci i młodzieży szkolnej. Jak podkreśla Kurczab, złe oceny z matematyki to tylko wierzchołek góry lodowej. Schorzenie to utrudnia życie na każdym etapie. Dyskalkulicy nie zawsze potrafią poruszać się po mieście, ponieważ nie są w stanie rozpoznawać numerów autobusów. Olbrzymie kłopoty sprawiają im codzienne operacje handlowe.

"Nie chodzi jedynie o to, żeby skontrolować, czy właściwie wydano nam resztę, ale również o to, że dla osoby dotkniętej dyskalkulią niezwykle trudne jest oszacowanie, czy dysponuje wystarczającą ilością pieniędzy na zakup kilku towarów" - mówi Kurczab. Dodaje, że operacje za pomocą kart płatniczych również niosą ze sobą niebezpieczeństwo - karta taka zostaje zatrzymana, gdy właściciel trzykrotnie podaje błędny PIN. Zdarza się, że dyskalkulicy nie potrafią skopiować nawet zapisanego na kartce czterocyfrowego kodu.

Ponieważ dyskalkulia przejawia się wieloma rodzajami zaburzeń, wyróżniono kilka odmian tego schorzenia. Specjaliści wymieniają dyskalkulię werbalną, praktognostyczną, ideognostyczną, leksykalną, graficzną i operacyjną.
"Nie słowa, a czyny się liczą" - gdzieś zasłyszane

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 22-01-2007 20:11

"Na świecie dyskalkulię wykrywa się za pomocą standaryzowanych testów umiejętności matematycznych, niedostępnych w Polsce. Zdaniem specjalistów IEM, dyskalkulia to poważny problem społeczny, który dotyka ok. 4-6 proc. populacji. W Polsce zaburzenie to dotyczy prawie dwóch milionów osób."

Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Metody standaryzowanych testów nie są miarodajne (pomijam fakt, że testy są w Polsce dostępne); dyskalkulia to problem "ruchomy", może występować na różnych płaszczyznach i w różnym nasileniu. U jednego dziecka dotyczy jednej dziedziny matematyk, u drugiego innej, więc testy należy tworzyć samemu i dziecko badać w różnych odstępach czasu, na różnych etapach nauki. Sami zauważyliście, że jednego dnia dziecko umie np.tabliczkę mnożenia, świetnie rozwiązuje jakiś typ zadań, a drugiego dnia, jakby nie to dziecko! Ani be, ani me! :?
Kaśka. I tyle. :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-01-2007 07:53

Powtarzam z artykułem
"Specjaliści wymieniają dyskalkulię werbalną, praktognostyczną,
ideognostyczną, leksykalną, graficzną i operacyjną."
Genialne. Podział rzuca mnie na kolana.


Dlaczego w adhd nie doczekaliśmy się jeszcze tak mądrze nazwanych typów, podtypów, rodzajów ?
Czuję się niedopieszczony naukowo. A może po prostu jesteśmy tak zróżnicowani, że każdy z nas jest oddzielnym typem?

A tak poważnie, zaczynam się zastanawiać na ile to są dysfunkcje a na ile normalna różnorodność. Przecież natura wyposażyła nas w mózgi zbieraczy i łowców. W naturze nie było potrzeby mnożenia w zakresie 10 ani całkowania.
To jednak może umiejętność liczenia jest wynaturzeniem?
Bo jak patrzę wokół, to już nie ma dzieci bez żadnych dys....

Aska

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
07-08-2005 21:07

Post 29-01-2007 23:40

A ja myślę, że przyczyną niepowodzeń szkolnych są z jednej strony dysfunkcje a z drugiej nieumiejętność uczenia przez nauczyciela. Bo niby dlaczego w siódmej klasie byłam gamoń z chemii a w ósmej (po zmianie szkoły) polubiłam ten przedmiot i byłam jedną z najlepszych w klasie? I dlaczego w starej szkole byłam dobra z matematyki a w nowej (chociaż pani zdecydowanie mniej wymagająca od poprzedniej) zaczęłam mieć problemy?

A co do programu szkolnego, to zgadzam się z Ciekawską: nie każdy w szkole już wie w jakim kierunku pójdzie w przyszłości.
Ba, ja do dzisiaj tego nie wiem :roll:
mama 7-latka, przyszłego wirusologa ;-)

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 30-01-2007 13:38

My z Paula przerabiamy matematykę od początku, nie wiem czy to coś da. Ale chociaż sobie poukłada. Jestem przerażona, 2 lata walczyliśmy z zapamiętaniem dzielenia pisemnego. Chodziło o zapisywanie po kolei, co jak idzie. Ostatnio do tego wróciliśmy i d........... blada. Mniej więcej wiedziała co i jak, ale bardziej mniej jak więcej. W ogóle nie wiem, może ona już tak reaguje na matmę. Chwilami mam wrażenie, że wale głową w wielki mur, w postaci matematyki Pauliny. Najgorsze jest to, że nauczycielka, ani pedagog wspomagający twierdzą, że to jest lenistwo Pauliny. Z kolei psycholog, pedagog szkolna, oraz na świetlicy gdzie z nią pracują uważają, że to nie jest zależne od młodej. Mi się też tak wydaje, tyle że kompletnie nie wiem, jak się dogadać, z tymi kobietami. Może to ja zaczynam na nie alergicznie reagować. Jak idę na jakąkolwiek do nich rozmowę, mam niezły rozstrój żołądka.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 30-01-2007 14:50

irena pisze:Jestem przerażona, 2 lata walczyliśmy z zapamiętaniem dzielenia pisemnego. ... Mniej więcej wiedziała co i jak, ale bardziej mniej jak więcej. W ogóle nie wiem, może ona już tak reaguje na matmę. Chwilami mam wrażenie, że wale głową w wielki mur, w postaci matematyki Pauliny. Najgorsze jest to, że nauczycielka, ani pedagog wspomagający twierdzą, że to jest lenistwo Pauliny. Z kolei psycholog, pedagog szkolna, oraz na świetlicy gdzie z nią pracują uważają, że to nie jest zależne od młodej. Mi się też tak wydaje, tyle że kompletnie nie wiem, jak się dogadać, z tymi kobietami. Może to ja zaczynam na nie alergicznie reagować. Jak idę na jakąkolwiek do nich rozmowę, mam niezły rozstrój żołądka.

Ano właśnie.
Zaczyna się od jakiejś trudności czy dysfunkcji,
ale tymczasem materiału przybywa, wymagania rosną,
a uczeń zamiast robić postępy - jakby cofał się w rozwoju,
i wygląda, że "on tak reaguje na ten przedmiot",
po prostu ucieka od jakiegokolwiek zajęcia się nauką tego przedmiotu.
Nauczyciel twierdzi, że to lenistwo i lekceważenie
(bo jak nie widzi chęci ze strony ucznia, to cóż innego ma o tym myśleć?).
Ja mam wrażenie, że walę głową w mur
i dostaję rozstroju wszystkiego na samą myśl.

Co robić?

Aska

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
07-08-2005 21:07

Post 30-01-2007 22:15

"Nie przejmuj się, jeżeli masz problemy z matematyką. Zapewniam Cię, że ja mam jeszcze większe." Albert Einstein

Ja z moim synkiem przerabiam "Dziecięcą matematykę" autorstwa pani prof. E. Gruszczyk-Kolczyńskiej (ciekawe, czy ktoś stworzył tego typu program dla starszych dzieci?).
Pani ta twierdzi, że bardzo wielu uczniów w naszym kraju ma kłopoty z matematyką, bo zostali do niej niewłaściwie przygotowani w przedszkolu i pierwszych latach szkoły.
Muszę przyznać, że moje dziecko uwielbia zabawy pani profesor i kto wie może właśnie dzięki nim podczas badań w PPP wypadło dużo lepiej pod względem umiejętności matematycznych niż czytania i pisania?
Ponadto każdy nawet najmniejszy sukces matematyczny mojego synka kwituję słowami "Mój ty matematyku!" :D
mama 7-latka, przyszłego wirusologa ;-)

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 30-01-2007 22:48

pani prof. Gruszczyńskiej (
ale zrobiłam zlepek dwóch nazwisk:)
Ostatnio zmieniony 01-02-2007 02:10 przez Agatka, łącznie zmieniany 1 raz
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

Aska

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
07-08-2005 21:07

Post 31-01-2007 23:00

Agatko, to prawda, że propozycje pani prof. Gruszczyk-Kolczyńskiej są rewelacyjne. A to dlatego, że moje dziecko raczej nie przepadające za tzw. "zabawami edukacyjnymi", te lubi do tego stopnia, że zawsze prosi o jeszcze :D
mama 7-latka, przyszłego wirusologa ;-)

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 02-02-2007 18:18

Tak sobie czytam i myślę.... że jednak ta dyskalkulia, w jakiej by nie była postaci, czy pod jaką nazwą się ukrywała istnieje. Niestety, są takie dzieci, które bardzo długo nie mogą zaskoczyć z tabliczką mnożenia (koniec 1 klas, środek drugiej, koniec drugiej i 3 klasa). Najpierw są zadania na konkretach a potem odejście od konkretów i gdzy dziecko nie pojmie w tym okresie kiedy mnożenie jest na konkretach, to potem mnożenie i dzielenie (jeszcze trudniejsze) to ciemna magia. Tak jak dziecko osiąga dojrzałość szkolną , tak jest z dojrzałością matematyczną u uczniów. Przychodzi ten czas i wtedy dziecko moze dużo zrozumieć i nauczyć sie, Tylko to jest tak, że u jednych TEN CZAS przychodzi wcześniej, u drugich później (u niektórych w 1 klasie, u innych w 2 lub 3), a materiał nauczania jest rozłozony najczęściej tak, ze połowa klasy właśnie jest po tej stronie na NIE. Każde dziecko rozwija się we własnym tempie. Tak jak dojrzewa do nauki czytania, pisania czy do rysowania, tak do liczenia.
Testy Gruszczyk - Kolczyńskiej przeprowadzałam wielokrotnie i zawsze u dzieci które miały problemy w nauce matematyki wychodziły negatywnie. Po jakimś czasie wyniki były już inne, lepsze. Kiedyś przeprowadziłam test swojemu synowi ok 4 rż. Kompletnie wskazywał wszystko na odwrót, nie rozumiał, że ta sama ilośc plasteliny w kulce i placku to tyle samo. Potem powtórzyłam test w wieku 6 lat i było już ok i jeszcze potrafił uzasadnić dlaczego.

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 03-02-2007 09:53

Aska pisze:A ja myślę, że przyczyną niepowodzeń szkolnych są z jednej strony dysfunkcje a z drugiej nieumiejętność uczenia przez nauczyciela.


Tez tak uważam i obserwuje to na co dzień w pracy... "Skoro dziecko z dysleksją nie uczy się w taki sposób w jaki ty je uczysz, to czy ty nie możesz uczyć go w taki sposób w jaki ono się uczy?
Dr Harry T. Chasty, konsultant do spraw zdolności i trudności w uczeniu się."
Myślę, że w tym tkwi sekret...
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

dorotas7

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 97


Rejestracja:
09-08-2005 15:27

Post 07-02-2007 07:45

Niestety taka jest gorzka prawda. Cokolwiek wypracuję a przyp., że pracuję z dzieckiem 9 lat, to w szkole nie potrafią tego wykorzystać. Proszę błagam aby pracowali tak jak wskazuje poradnia np. nie przy tablicy, ustnie itp., a tu sprawdziany pisemne jak na złość (dziecko ma dysgrafię i są ogromne problemy z odczytaniem pisma) albo hejka do tablicy!!!
Tak prawdę mówiąc nauczyciele mają pracę z dzieckiem dyslektycznym głęboko gdzieś.
Pozdrawiam

Hania

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 87


Rejestracja:
24-01-2007 09:41

Post 30-05-2007 13:18

dorotas7 pisze:Jeżeli chodzi o matematykę to:
- problem z dodawanie, odejmowaniem, mnożeniem, dzieleniem
- niemożliwość prawidłowego przeczytania liczb -albo czyta w lustrzanym odbiciu albo powyżej 100 to już kosmos
- niemożliwość zastosowania danych do wzorów
- nie widzi kątów,figur, wykresów - nie potrafi narysować i odczytać
- myli znaki -+*\ ( w zadaniach zgaduje)
- Ułamki, potęgi to temat tabu

U mojego syna jest tak samo - problemy z matmą widoczne aż za wyraźnie. Z PPP mam orzeczenie: dysortografia (bo pod tym kątem sama osobiscie zgłosiłam syna na badania), dysgrafia w stopniu średnim, a gdy poprosiłam o badanie pod kierunkiem dyskalkulii, pani z poradni po jednym :!: badaniu (psycholog i pedagog) stwierdziała, że problemy mojego syna z matematyką biorą się z dysortografii :shock: .
Wtedy poprosiłam o dodatkową opinię do szkoły w tym temacie. Napisali.
Ale znamienne było to, że pani w PPP powiedziała, że w sumie nie mają specjalistów i odpowiednich programów odnośnie dyskalkulii i że badania pod tym kątem są na razie w fazie początkowej.
Dlatego właśnie osobiście myślę, mimo że poradnia nie stwierdziła u syna dyskalkulii, iż moje dziecko jest potencjalnym dyskalkulikiem również.
Pozdrawiam (ułamki, potęgi i zadania z "x" to na razie nasza zmora :))
Pozdrawiam

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 30-05-2007 14:20

Od mojej bratowej, pracującej w takiej poradni, wiem, że panie tam pracujące mają wykształcenie humanistyczne i boją się matematyki :lol: Po prostu nie mają o niej pojęcia i dlatego ciężko jest z diagnozą.

zaraz się ktoś pewnie obruszy, że się zna, ale nic to
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Hania

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 87


Rejestracja:
24-01-2007 09:41

Post 31-05-2007 07:38

matken pisze: panie tam pracujące mają wykształcenie humanistyczne i boją się matematyki


To by wiele tłumaczyło, tylko że nie rozwiązuje problemu, a szkoda, bo zdarza się, że w szkole matematyk jak nie widzi orzeczenia dyskalkulia - to nie zrozumie takiego ucznia. Dopiero rodzic musi sie wiele nachodzić i nagadać, że jest problem skoro jest orzeczenie dysortografii czy dysleksji w ogóle.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 24-06-2007 20:13

Pracuję w szkole juz wiele lat, miałam do czynienia z oczywistymi przypadkami dyskalkuli, a w orzeczeniu nie widziałam tego słowa.
Z tego co wiem, to poradnie nie piszą w orzeczeniu, ze uczeń ma dyskalkulię. W Polsce nie ma narzędzi do badań i po prostu się dokładnie nie bada. Są takowe w Czechach i innych karajach. U nas jesli uczeń ma problemy w liczeniu, to poradnia jakby powtarzała za nauczycielem, że uczeń je ma i że trzeba ćwiczyć pojęcia matematyczne, obniżyć wymagania programowe itd.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 24-06-2007 20:27

Nie wiem jak to jest, bo sięnie znam, ale moja bratowa pracująca w PPP była ostatnio na szkoleniu dotyczącym dyskalkulii właśnie. Byćmoże cośsięw tej sprawie ruszyło ???? Jeśli będę miała okazję z nią rozmawiać, to się zapytam :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Leval

Posty: 2


Rejestracja:
17-01-2008 14:51

Post 17-01-2008 16:06

Witam,

jestem tu nowa, ale chciałabym zabrac głos w temacie.
Mam troche odmienny problem. Mój syn dostał opinię z poradni o tym, że ma dyskalkulie (po przeprowadzeniu testów). Dodatkowo ma zdiagnozowane ADHD, dysleksje, dysgrafię i dysortografię. Niestety, o ile szkoły i nauczyciele mniej więcej wiedzą jak radzić sobie z adhd, dysleksja czy dysortografia., jak i oceniac uczniów, o tyle nikt chyba nie wie jak postepowac z uczniami z dyskalkulią. Zwyczajnie tak naprawde nie ma wytycznych chyba.
Nauczyciele wymagaja opanowania tego samego materiału co inne dzieci iw takim samym stopniu. Uczęszczanie nawet do klasy integracyjnej nie pomaga, bo "nie może poświęcać przecięz każdemu dziecku osobno czasu". W rezultacie ani rozmowy z nauczycielem matematyki, ani z pedagogiem szkolnym ani z wychowawca nic nie dają. Mój syn już kolejny raz uczęszcza do I klasy LO i w zasadzie nie jest w stanie przejśc I semestru (a co za tym idzie klasy), gdyz nikt nie jest w stanie rozumieć, że ułamki i procenty (jako np. 20/100) pozostaną dla niego na zawsze rzecza nie do przeskoczenia.
A dla mnie to tak samo nierealne wymaganie, jak stawiać dziecku chodzacemu o kulach 1 z WF i nie przepuszczac go do nastepnej klasy, bo "musi" przecież zaliczyć skok wzwyz, czy 100m w okreslonym czasie. Tak samo niestety problemem jest nieuwzględnianie (mimo braku "złapani" delikwenta na sciaganiu) dobrych rozwiązań zadań (bo napewno ściagał), gdyz podaje wynik porawny a nie widac rozpisanego rozwiązania.
Tragedia jest jak polskie obecne szkolnictwo krzywdzi młodziez nie dając im szans rozwoju i uzyskania jakiegokolwiek wykształcenia, mimo, iz sa to często dzieci bardzo inteligentne.

Przeprasza za tak dlugie rozpisanie sie.
pozdr
Leval

nieszka_agnieszka

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 135


Rejestracja:
12-02-2008 17:50

Lokalizacja: Kraków / Krosno

Post 14-02-2008 22:54

Hmmm...
Wrzucę swoje trzy grosze, w Krakowie w PPP nr 2 powstał ostatnio specjalny zespół zajmujący się dyskalkulią, czyli diagnozą, terapią itd. Tak więc gdzieniegdzie coś się dzieje.

nieszka_agnieszka

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 135


Rejestracja:
12-02-2008 17:50

Lokalizacja: Kraków / Krosno

Post 14-02-2008 22:59

I wracając jeszcze do posta Leval, nie jestem pewna, ale ten zespół zajmuje sie także opracowaniem wytycznych, o których wspomniałaś.

Może spróbujesz skontaktować się z nimi. Mam nadzieję, że jakoś pomogłam...

Nie mam informacji pełnych, ale może pojawi się na forum ktoś, kto takowe posiada.

Leval

Posty: 2


Rejestracja:
17-01-2008 14:51

Post 15-02-2008 09:10

Dziekuje za informacje. Sprawa jest w dalszym ciągu nie rozwiązana, więc postaram sie skontaktowac z ta PPP. Na chwilę obecną mój syn jest nieklasyfikowany z matematyki, co zmusza go do zdawania egzaminu komisyjnego z tego przedmiotu.... który znowu nie wiem jakim cudem ma zdać.No chyba, że pominą niekorzystne dla niego tematy (raczej niemozliwe). Egzamin mam byc znowu pisemny, więc sprawa "ściągania" pewnie będzie dalej aktualna. :?
pozdr
Leval

adaspes6

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 367


Rejestracja:
19-12-2007 20:58

Lokalizacja: Środkowa Polska

Post 15-02-2008 15:25

dostałam dobrą wiadomośc od p. pedagog która od początku lutego prowadzi Mariusza [niezdiagnozowana dyskula] .Otóż ta przesympatyczna młoda osoba chodzi na kurs -pomocy dzieciom z trudnościami matematycznymi.MŁODZI ZACZYNAJĄ DZIAŁAĆ.! :)

Krzysionek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3086


Rejestracja:
21-09-2007 21:22

Lokalizacja: Ipswich (Anglia)

Dzieci: Piotrek 14 lat ADHD z cechami Aspi i zaburzenia zachowania

Post 15-02-2008 16:57

:ithl:
Ogry mają warstwy... jak cebula.
Shrek

Ogr bagienny.

dorfija

Awatar użytkownika

Posty: 6


Rejestracja:
06-03-2008 21:20

Lokalizacja: Kraków

Post 09-04-2008 22:25

ostatnio usłyszałam rozmowę swoich koleżanek zaangażowanych w studia pedagogiczne (ja studiuje na kierunku pedagogizującym, a dyskalkulią interesuje się troszkę z musu - pisze o niej swoja prace licencjacka - ale najbardziej z ciekawości), Zmierzając do meritum; okazuje sie że wielu wykładowców wrzuca im w umysły twierdzenia typu: dysleksja rozwojowa nie istnieje, winą takiego stanu u dzieci są zaniedbania w wychowaniu i kształceniu poczynione przez dorosłych. O dyskalkulii prawie wcale sie nie mówi. Wśród wielu nauczycieli akademickich i szkolnych (niestety głownie tzw. starej daty) panują poglądy odporne na wyniki badań (np. fakt zarejestrowania zmian w zakresie kory mózgowej). Oczywiście ja tez tylko o tym przeczytałam, dowiedziałam sie z książek, artykułów i od życzliwych praktyków, którym wierzę najbardziej (a co, zrobię reklamę: PPP nr 2 w Krakowie to rewelacyjna placówka), ale zatrważa mnie fakt takiej "dowolności" w kształceniu ludzi, którzy kiedyś będą pracować z dziećmi, w tym dyslektykami i dyskalkuliami. To coś jak lekarz, którego nie nauczono zasad udzielania pierwszej pomocy. wspomniane koleżanki na szczęście są mądrymi dziewczynami.
dwoje ludzi patrzy na to samo, a widzi dwie różne rzeczy

dorfija

Awatar użytkownika

Posty: 6


Rejestracja:
06-03-2008 21:20

Lokalizacja: Kraków

Post 09-04-2008 23:06

no i zrobiłam byka :D nagroda kto znajdzie tego największego :D
dwoje ludzi patrzy na to samo, a widzi dwie różne rzeczy

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-04-2008 06:10

Co rozumiesz jako największy?
Napisałaś masę byków. Niesparowane nawiasy, e zamiast ę i jeszcze parę.
To jest forumowa norma :)
Na dodatek nie pamiętasz o akapitach. Dla mnie to jest największa zbrodnia.

Nigdy nie słyszałem o kierunku pedagogizującym, a poza tym z Twojego opisu jest to kierunek idiotyzujący.

I jeszcze jedno. Jak coś napiszesz, to potem przez kilka godzin możesz poprawiać. Jest widoczna ikonka "edytuj" obok "cytuj".

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 10-04-2008 06:18

Największego orta chyba ja znalazłam i poprawiłam.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

dorfija

Awatar użytkownika

Posty: 6


Rejestracja:
06-03-2008 21:20

Lokalizacja: Kraków

Post 10-04-2008 06:52

za "rz" dziękuję najbardziej. Opcji "edytuj" nie zauważyłam, rzeczywiście ułatwia sprawę (nie trzeba płonąc ze wstydu) .
Kierunki pedagogizujące to na przykład kierunek pod tytułem Nauki O Rodzinie, który zazębia (cząstkowo niestety) subdyscypliny pedagogiki, psychologi, socjologi (niestety tylko ELEMENTY).
dwoje ludzi patrzy na to samo, a widzi dwie różne rzeczy

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 19-04-2008 01:20

małgosia pisze:Nie ma też jasno określonych oczekiwań wobec szkoły w sprawie dyskalkulików. Jeżeli potraktować dyskalkulię tak jak każdą inną anomalię rozwojową, np. krótkowzroczność czy astygmatyzm, to trzeba się poważnie i na nowo nad tym zastanowić. Nie po to dajemy krótkowzrocznemu okulary, aby go nauczyć patrzeć bez okularów. Okulary stają częścią stałego wyposażenia osobistego, z którym człowiek musi żyć. Podobnie, nie po to dajemy uczniom kalkulator, aby się nauczyli rachować bez kalkulatora
To było pisane w 2005 roku. Czy ktoś już dostał opinię o dyskalkulii i zalecenia z Poradni PPP? Co da dziecku diagnoza o dyskalkulii?

Pytam o inne dziecko, Marcin już nie ma żadnych problemów z matematyką, same piątki i szóstki. Tabliczki mnożenia co prawda nie zapamiętał - ale nauczył się szybciutko przeliczać w pamięci, tak jak ja do tej pory ;) .
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Anna

Wsparcie

Posty: 1327


Rejestracja:
06-12-2007 11:59

Lokalizacja: Warszawa

Post 19-04-2008 10:42

Dosia pisze:Marcin już nie ma żadnych problemów z matematyką, same piątki i szóstki. Tabliczki mnożenia co prawda nie zapamiętał - ale nauczył się szybciutko przeliczać w pamięci, tak jak ja do tej pory ;) .

Jak to jest tą tabliczką mnożenia?

Od zawsze bardzo lubiłam matematykę, nigdy nie miałam z nią kłopotów w szkole a tabliczki mnożenia do tej pory się nie nauczyłam.
Bez tej umiejętności, zdałam w liceum ustną maturę z matematyki i skończyłam Politechnikę.

Najlepiej było na maturze, nauczyciel od matematyki żeby mnie odstresować, na dzień dobry, zadał mi pytanie z tabliczki mnożenia typu 9 x 7. I tym dopiero mnie dobił.
Na spokojnie swoimi sposobami dochodziłam do prawidłowego wyniku, ale przed komisją zamurowało mnie.
Przyznałam się, że nie znam tabliczki mnożenia, ale na pozostałe pytania odpowiedziałam i maturę mi zaliczyli.


Moja koleżanka z liceum, tabliczkę mnożenia znała bez zająknięcia, a z matematyki wyciągała się na tróje.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 19-04-2008 12:50

Anna pisze:Jak to jest tą tabliczką mnożenia?

Od zawsze bardzo lubiłam matematykę, nigdy nie miałam z nią kłopotów w szkole a tabliczki mnożenia do tej pory się nie nauczyłam.
Bez tej umiejętności, zdałam w liceum ustną maturę z matematyki i skończyłam Politechnikę.
A ja mając wciąż problemy z tabliczką mnożenia wygrywałam olimpiady matematyczne i skończyłam matematykę ;) .
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 19-04-2008 13:13

Dziewczyny, potwierdzacie i moje zdanie w tej sprawie.

Twierdzę, że uczenie tabliczki mnożenia na pamięć, a jeszcze - co gorsza - wymaganie tego od dzieci w drugiej-trzeciej-czwartej klasie, jest jedną z najpoważniejszych pomyłek pedagogicznych w nauczaniu matematyki.

W matematyce przecież nie chodzi o to, żeby wyryć na pamięć, tylko żeby zrozumieć, jak to działa :idea: :!: :idea:

Pozostaje dla mnie zagadką, dlaczego nie potrafią tego pojąć praktykujące nauczycielki?
Czy ktoś potrafi mnie w tej sprawie oświecić?

Ps. Celowo napisałam "nauczycielki". Kilku nauczycieli płci męskiej, z którymi miałam do czynienia, miało do tej sprawy bardzo zdrowe podejście.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 19-04-2008 15:47

Dosia pisze:Co da dziecku diagnoza o dyskalkulii?
Czy ktoś wie coś na ten temat?

A może da się przy pomocy PPP uzyskać zmniejszenie wymagań z matematyki? Kto coś na ten temat wie? Bo jeśli dziecko dobrze radzące sobie na innych lekcjach ma wyłącznie problem z matematyką, to chyba bez sensu jest przenosić go do szkoły specjalnej albo zostawiać w tej samej klasie :( .
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 19-04-2008 21:59

Ja bardzo przepraszam.

Gdzieś już była mowa o tym,
czy opinia o dys... i odpowiednie do tego zalecenia,
oznaczają obniżone wymagania z przedmiotu tego czy innego.

O ile pamiętam - NIE. Oznacza to tylko, że należy w niestandardowy sposób sprawdzać opanowanie przez dziecko wiedzy.
Małgosiu, Agatko, Wando! Oświećcie, proszę, czy słuszne jest to moje mniemanie?

Mnie w każdym razie doprowadzało do płaczu, ilekroć polonistka mówiła do mnie tonem wyrzutu (że jeszcze o coś chcę ją w ogóle prosić): "O, proszę pani, takie słabe wyniki, i to przy baaardzo obniżonych wymaganiach...".

Może ja się czepiam słówek. Ale jakaś mi się czerwona lampka zapaliła.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 19-04-2008 22:08

Skoro przy dysortografii wystarczy, aby dziecko znało zasady ortograficzne ale ocen z dyktand się nie wpisuje do dziennika, to może udałoby się analogicznie zrobić przy dyskalkulii (sprawdzać znajomość zasad ale oceniać tylko zadania robione z pomocą nauczyciela).

zonadreptaka pisze:Gdzieś już była mowa o tym,
czy opinia o dys... i odpowiednie do tego zalecenia,
oznaczają obniżone wymagania z przedmiotu tego czy innego.

O ile pamiętam - NIE.
Tak, była dyskusja i rzeczywiście było, że nie. Ja się pytam osobno o pomoc, jaką daje opinia o dyskalkulii i osobno o to, czy i jak można doprowadzić do obniżenia dziecku poziomu, jakie dziecko musi osiągnąć z jakiegoś przedmiotu (matematyki).
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 19-04-2008 22:12

Odnalazłam tę dyskusję. O tu:
http://www.portal.adhd.org.pl/phpbb/vie ... 6757#46757

A kilka posów niżej jest tam wypowiedź Wandy:
Obniżenie wymagań dotyczy dzieci nie będących w normie intelektualnej.
Chyba, zapis do konieczności obniżenia wymagań znajdziemy w opinii psychologiczno- pedagogicznej. Przykładem może tu być akalkulia lub dyskalkulia w stopniu głębokim z jednoczesną normą intelektualną, w przypadku której orzekamy o potrzebie "obniżenia wymagań z zakresu matematyki".
Wszelkie informacje o tym, czy "obniżamy", czy "dostosowujemy" powinny znaleźć się w formalnych opiniach lub orzeczeniach dotyczących dzieci.


Czyli - wszystko w rękach PPP.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 19-04-2008 22:16

zonadreptaka pisze:Odnalazłam tę dyskusję. (...)
Przykładem może tu być akalkulia lub dyskalkulia w stopniu głębokim z jednoczesną normą intelektualną, w przypadku której orzekamy o potrzebie "obniżenia wymagań z zakresu matematyki".
:mml: Żonko, czy ja Ci już mówiłam, że JESTEŚ WSPANIAŁA? :mml: Tego mi było potrzeba :D .
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 19-04-2008 22:32

Tylko trzeba jeszcze sprawić, żeby PPP tak właśnie orzekła :twisted:

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 19-04-2008 22:41

Oczywiście, ale teraz już wiem, że pomogę Damianowi.

Obniżenie wymagań jest ostatecznością, zaczniemy na pewno od zmiany sposobów sprawdzania wiedzy, ale przynajmniej teraz wiem na pewno, że nauczycielce nie uda się wyrzucić go do szkoły specjalnej.

Nie rozumiem, jak można uznawać to wyjście za optymalne. Znałam pedagoga z tamtej szkoły...
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

olasp

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 158


Rejestracja:
29-06-2007 21:34

Lokalizacja: Tychy

Post 20-04-2008 19:04

najgorsze jest to, że dziecko z dyskalkulią pisze sprawdzian na koniec kl. VI bez dostosowania go do jego możliwości
Ola terapeuta integracji sensorycznej
http://www.integra.edu.pl

Mariola

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 127


Rejestracja:
28-10-2008 00:11

Lokalizacja: Warszawa

Post 31-10-2008 12:52

Kochani , czekam na opinię co do dyskalkulii z PPPnr.7 na ul.Narbutta w W-wie no i nie mogę się doczekać (jakieś problemy techniczne ktoś tam chory i stąd zator w przepływie informacji) czy ktoś ma jakieś doświadczenia w tym względzie z nimi ?

Jak tu poczytałam to aż się boję co tam mi napiszą bo całe badanie trwało ok.1,5 godz. i nic mi nie wiadomo aby ktoś chciał coś powtarzać czy coś dodatkowo robić. Na dodatek u mojej Zuzy zawsze wszystko przebiega nietypowo :( w szkole osoby zajmujące się nią od strony logopedycznej i SI do tej pory kiwają głowami na tym Aspergerem i nie dowierzają diagnozie między innymi dlatego rozważam wizytę u osławionej na forum p.dr. Skotnickiej .
PoprzedniaNastępna

Wróć do Dysleksja i inne dys...



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.