Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Dyskalkulia-koniec tabu.

Moderator: Moderatorzy

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 13-12-2006 09:23

Dyskalkulia-koniec tabu.

Ano koniec tabu. Nie podam tu recepty na całkowite zlikwidowanie problemu, bo jest to niemożliwe "na odległość", ale postaram się pomóc w miarę moich możliwości przybliżyć Wam zjawisko dyskalkuli. Zaczniemy od tego, że nie każda trudność w matematyce to dyskalkulia i nie ma co od razu rwać włosy z głowy. Najpierw popatrzmy do zeszytu np.12-latka, co my tu mamy, hmmmm, całe marginesy zamalowane gustownymi wzorami geometrycznymi, albo ornamentami roślinnymi. Kartki zapisane ołówkiem, trochę długopisem, a częściowo świecą "białymi plamami", jak mapa geograficzna z XIV wieku (sprzed odkryć geograficznych). No tak, jak na ADHDowca-potencjalnego dyskalkulika przystało, nasze dziecko dzielnie udaje, że ciężko pracuje pochylone nad zeszytem. Dlatego każde dziecko, u którego stwierdzamy symptomy dysfunkcji matematycznej, nazywamy potencjalnym dyskalkulikiem, a nie dyskalkulikiem. Dyskalkulia, to tak złożony problem,że często trudno ją zdiagnozować podczas pierwszej wizyty. Aktualnie pracuję z chłopcem (słoneczko moje, perełeczka), u którego dyskalkulię mogłam stwierdzić dopiero po roku pracy! Wniosek: im wyższy współczynnik inteligencji, tym trudniej orzec o dyskalkulii. Dlaczego? Bo dziecko skutecznie "maskuje się" i ukrywa, potrafi kombinować tak, że skutecznie mydli oczy nauczycielowi i rodzicom. Niezrozumienie jednego zagadnienia tuszuje świetną orientacją w innym temacie, a w niedociągnięciach zasłania się niepamięcią albo chwilową niedyspozycją. Ma swoje "matematyczne koniki", w których błyszczy, ale większość tematów to zlepek wiedzy pojętej "na opak", lub kompletnie niezrozumiałej. Tyle tytułem wstępu. :)
Kaśka. I tyle. :)

mamaGumisia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
16-03-2006 11:54

Lokalizacja: Biała Podlaska

Post 13-12-2006 10:47

Bardzo ciekawe i czekam na następne Twoje posty :)
Mój młodszy ma problem z matematyką, więc jestem zainteresowana bardzo tym tematem.

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 13-12-2006 11:58

Opisz jakie ma problemy. Diagnozy przez internet nie postawię, ale postaram się omawiać kolejno "zagadki matematyczne" Waszych pociech :)
Kaśka. I tyle. :)

dorotas7

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 97


Rejestracja:
09-08-2005 15:27

Post 13-12-2006 13:20

Witaj Kasiu. Już pisałam na forum o tym, iż mam problemy z diagnozą mojego dziecka w kierunku dyskalkulii. Jest na nieszczęście "posiadaczką" głębokiej dysleksji. Zeszyty mojego 14-letniego dziecka wyglądają jak jeden wielki haos. Jest to przyczyną ADHD i dysgrafii. Jeżeli chodzi o matematykę to:
- problem z dodawanie, odejmowaniem, mnożeniem, dzieleniem
- niemożliwość prawidłowego przeczytania liczb -albo czyta w lustrzanym odbiciu albo powyżej 100 to już kosmos
- niemożliwość zastosowania danych do wzorów
- nie widzi kątów,figur, wykresów - nie potrafi narysować i odczytać
- myli znaki -+*\ ( w zadaniach zgaduje)
- Ułamki, potęgi to temat tabu
a co najciekawsze w tych problemach to czasami potrafi rozwiązać zadanie, nie wiedząc skąd daje prawidłową odpowiedź ( na pewno nie z książki, bo sprawdzam lub wymyślam własne na bazie przerabianego materiału) albo jak ma kilka odpowiedzi z reguły podaje tę prawidłową.
Jeżeli interesuje Cię temat to proszę jeszcze o dodatkowe pytania
Pozdrawiam [smilie=hi ya!.gif] Dorota

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 13-12-2006 13:32

To co piszesz jest typowe dla dyskalkulików; jeśli już podają wynik, to jest on wzięty "z sufitu" i często prawidłowy! To świadczy o wyjątkowej iteligencji Twojej pociechy. Kombinuje aż miło i oby tak dalej, pewnie jeszcze podaje wyniki tych trudniejszych zadań, a na łatwiejszych "wykłada się"? Czy były badania robione pod kątem dyskalkulii?
Kaśka. I tyle. :)

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 13-12-2006 13:48

Re: Dyskalkulia-koniec tabu.

k.l.tukaj pisze:Dlatego każde dziecko, u którego stwierdzamy symptomy dysfunkcji matematycznej, nazywamy potencjalnym dyskalkulikiem, a nie dyskalkulikiem.
:shock: nie rozumiem.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 13-12-2006 13:50

dorotas7 pisze: Jeżeli chodzi o matematykę to:
- problem z dodawanie, odejmowaniem, mnożeniem, dzieleniem
- niemożliwość prawidłowego przeczytania liczb -albo czyta w lustrzanym odbiciu albo powyżej 100 to już kosmos
- niemożliwość zastosowania danych do wzorów
- nie widzi kątów,figur, wykresów - nie potrafi narysować i odczytać
- myli znaki -+*\ ( w zadaniach zgaduje)
- Ułamki, potęgi to temat tabu
a co najciekawsze w tych problemach to czasami potrafi rozwiązać zadanie, nie wiedząc skąd daje prawidłową odpowiedź ( na pewno nie z książki, bo sprawdzam lub wymyślam własne na bazie przerabianego materiału) albo jak ma kilka odpowiedzi z reguły podaje tę prawidłową.
Dokładnie taki sam jest problem u nas a mimo tego syn jakoś sobie radzi.Gorzej jest z geometrią.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 13-12-2006 13:55

Już tłumaczę: trudno jest na 100% ustalić przy jednorazowym badaniu czy dziecko jest czy nie jest dyskalkulikiem, więc dopóki nie będziemy pewni, to mówimy o ryzyku dyskalkulii i o potencjalnym dyskalkuliku. Orzeczenie dyskalkulii, to tak jak wyrok, bo dokumenty idą za dzieckiem do kolejnych szkół i jeśli badający pomyli się, to może zamknąć dziecku kiedyś np. wstęp do szkoły, w której matematyka ma duże znaczenie. Część symptomów jest wspólna dla trudności pozadyslektycznych: np.zaległości, czy niewłaściwe zakodowanie informacji.
Kaśka. I tyle. :)

dorotas7

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 97


Rejestracja:
09-08-2005 15:27

Post 13-12-2006 14:24

No, dziękuję Kasiu za stwierdzenie. Ja wierzę w swoje dziecko i walczę jak lwica, ale niestety czasami nie mogę przeskoczyć pewnych przeszkód.
Mianowicie:
od 6-7-go roku życia czyli między klasą 0 a I wyszła sprawa domniemania dysfunkcji. Jesteśmy pod stałą opieką poradni i już w I klasie zauważyłam problemy m.in. z matematyką ale zrzucano to na ogólną dysfunkcję. Od 6-ciu lat wiem o badaniach dyskalkulii i wiem, że wykonują je w poradniach ale niestety nie w mojej. Chodzę, proszę i nic. Właśnie wczoraj były kolejne badania psychologiczne ale niestety nie w kierunku dyskalkulii mimo opinii szkoły i mojej prośby??????? Wyraźnie widać na wykresach Pani psycholog różnicę między wiedzą -nazwę to humanistyczną a matematyczną. Przepraszam ale nie znam terminów jakimi posługują się specjaliści ale na pewno Wiesz o czym piszę. Objawy jak sama widzisz są charakterystyczne i mimo 8 lat obserwacji niestety nie mamy opinii o dyskalkuli i muszę liczyć na przychylność nauczycieli matematyki, fizyki i chemii oraz pedagoga szkolnego. Na razie jest dobrze ale niedługo szkoła średnia i co???? Ktoś już pisał i wiem z informacji, że w LO niestety jest ciężko cokolwiek wytłumaczyć bez konkrektnego dokumentu.?!?!
Pozdrawiam
Dorota

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 13-12-2006 14:39

Rysia pisze:
dorotas7 pisze: Jeżeli chodzi o matematykę to:
- problem z dodawanie, odejmowaniem, mnożeniem, dzieleniem
- niemożliwość prawidłowego przeczytania liczb -albo czyta w lustrzanym odbiciu albo powyżej 100 to już kosmos
- niemożliwość zastosowania danych do wzorów
- nie widzi kątów,figur, wykresów - nie potrafi narysować i odczytać
- myli znaki -+*\ ( w zadaniach zgaduje)
- Ułamki, potęgi to temat tabu
a co najciekawsze w tych problemach to czasami potrafi rozwiązać zadanie, nie wiedząc skąd daje prawidłową odpowiedź ( na pewno nie z książki, bo sprawdzam lub wymyślam własne na bazie przerabianego materiału) albo jak ma kilka odpowiedzi z reguły podaje tę prawidłową.
Dokładnie taki sam jest problem u nas a mimo tego syn jakoś sobie radzi.Gorzej jest z geometrią.
Pisząc że syn jakoś sobie radzi miałam na uwadze że nie obrywa samych 1 ale temat jak najbardziej mnie interesuje.Myślę że u nas w PPP też będzie problem z badaniami.Bardzo mnie interesuje to zagadnienie.Przyznam się że po raz pierwszy słyszę o takim dys.Tak na marginesie to ciekawa jestem czy u mnie w PPP słyszeli?
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 13-12-2006 14:40

Dyskalkulię (wg.przepisów) można orzekać tylko w kl IV-V, więc w LO sobie można pomarzyć o "papierku".Chociaż zdarzyło mi się orzekać dyskalkulię u dzieci w gimnazjum i LO, to te opinie wcale nie muszą być uznane przez szkołę, mimo pieczątki poradni. Jest taka zasada, że jeśli w poradni rejonowej nie bada się pod kątem dyskalkulii, do dziecko wysyła się tam, gdzie takie badania się wykonuje. Rozumiem rozgoryczenie rodziców dzieci dyskalkulicznych, ale ,żeby przebadać dziecko w szkole ponadpodstawowej, to trzeba mieć wiedzę z matematyki. Pedagogika, to "humanistyczna" nauka, gdzie tu miejsce na trygonometrię i inne "cuda"?
Kaśka. I tyle. :)

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 13-12-2006 14:41

Musieli słyszeć, na 100% :D
Kaśka. I tyle. :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 13-01-2007 15:54

Kasiu, moje dziecko ma problem z nauczeniem się tabliczki mnożenia ale lubi matmę i ładnie rozwiązuje różne zadania. Jest w IV klasie.
Na pamięć tabliczki mnożenia nie udało się mu wkuć. Jeśli nie ma pod ręką sciągi z tabliczką a musi pomnożyć, to robi to metodą sumowania :( . Nawet przy 2*2 musi się momencik zastanowić, bo musi sobie w pamięci dodać. Natomiast nie ma większych problemów z zadaniami tekstowymi, kolejnością działań itp

Ja miałam w dzieciństwie to samo ale nauczycielka zrobiła mi straszny wstyd, wysłała mnie na zajęcia wyrównawcze, gdzie inna nauczycielka stanęła nade mną i głośno wyrażała oburzenie, że młodsza siostra takiej genialnej matematyczki musi chodzić na wyrównawcze. Przez 2 tygodnie całymi dniami kułam i wreszcie zdałam na "4", co nie znaczy że natychmiast nie zapomniałam - dotąd nadal bywa, że zapominam prostego wyniku. Mnożenie przez 9 zawsze robię "sposobem". Skończyłam studia w kierunku matematyka nadal właściwie nie umiejąc tabliczki :lol: .

Pamiętając traumę z dzieciństwa nie męczę dziecka i nie mam pojęcia, czy dobrze robię. Co Ty sądzisz? I czy jest to rodzaj dyskalkulii?
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 13-01-2007 19:54

A ja ze swoim grałam w grę "Dwa razy dwa" Granny - wieczorkiem, przed snem, wymyslalismy rózne historyjki i przygody... jakos sie nauczył.

http://www.tanimarket.pl/go/_info/?id=2757
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 13-01-2007 20:41

U mojej Pauli jest dokładnie to samo. Ma kosmiczne problemy z matematyką. Jest ich całkiem sporo, co skutkuje 1 na półrocze, ale może po kolei. Problemy zaczęły się już w zerówce. Młoda nie była w stanie zapamiętać podstawowych pojęć typu większe o, to był dopiero wstęp do problemów. Jest w tej chwili w 6 klasie i to jest koszmar. Dwa lata walczyliśmy by zapamiętała graficzny układ dzielenia pisemnego( jak się i co po kolei zapisuje).
Teraz dokładnie myli *,/,+,- , a już działania na np. ułamkach dziesiętnych jest dla niej czystą abstrakcją. Tabliczka mnożenia do tej pory leży u niej przed nosem, na pamięć zna może do 3, a i w to wątpię. Jest przy okazji bardzo głębokim dyslektykiem, jednak nad tym jakoś panujemy lepiej lub gorzej. Jednak pod kontrolą, matematyka niestety to jedna wielka katastrofa. Orzeczenie o dysleksji ma od bardzo dawna. Ale pomimo cały czas sygnalizowanie wielkich problemów z matematyką, nikt nie wspominał o dyskalkuli. Jestem przerażona jak pójdzie do gimnazjum i dojdą inne przedmioty ścisłe. Podpowiedzcie jak można z dzieckiem ćwiczyć, aby choć trochę pomóc.

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 14-01-2007 14:28

Trudno jest stwierdzić dyskalkulię "na odległość", sama często mam wątpliwości. Nieraz jedno badanie nawet nie wystarcza i trzeba ponawiać testy za jakiś czas. Co do tabliczki mnożenia, to uważam, że nie ma konieczności, żeby dzieci dyskalkuliczne (ani z innymi trudnościami w nauce matematyki) uczyły się jej na pamięć, bo i tak z tej umiejętności skorzystają. Mechaniczne zapamiętywanie nijak ma się do logicznego myślenia. Dyskalkulik to kombinator ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu), świetnie poradzi sobie z dużym problemem, ale zestresuje się na drobiazgu, czyli będzie umiał proceduralnie rozwiązać problem, ale "wyłoży się" właśnie na tabliczce mnożenia. To osłabia wiarę we własne siły dziecka, stawia dyskalkulika w świetle nieuctwa i "niechciejstwa", a przecież wystarczy pozwolić na to, żeby tabliczka mnożenia leżała na ławce.... . Często jest tak, ż moje próby zapoznania dyskalkulika z problemem matematycznym spełzają na niczym i wkraczam z "mechanizacją myśli" ;) , ale wiem, że to jest tzw. 3xZ, czyli; zakuć, zdać, zapomnieć. Zamiast zajmować dziecku pamięć czymś, z czego i tak nie skorzysta, bo zanim dojdzie do tego, że 8x8=64, to "przepowie" sobie wszystkie działania od początku, lepiej nauczmy je "małej kombinacji", jak wykorzystać np. tabliczkę mnożenia i zrobić z niej tabliczkę "dzielenia". Dyskalkulik nawet jeśli zapamięta, że 2x3=6, to nie widzi zależności między tym zjawiskiem, a faktem, że 6:2=3.
Kaśka. I tyle. :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 14-01-2007 14:28

małgosia pisze:A ja ze swoim grałam w grę "Dwa razy dwa" Granny - wieczorkiem, przed snem, wymyslalismy rózne historyjki i przygody... jakos sie nauczył.

http://www.tanimarket.pl/go/_info/?id=2757


Dzięki Małgosia, spróbuję :D . Do tego wystarczą karty, które mam ("Karty matematyczne-tabliczka mnożenia"). Tam też są karty z działaniami i karty z wynikami. Wymyślaliśmy z Marcinem różne gry, w które można grać ale wszystkie go szybko zniechęcały, pewnie za mało elementu losowego w nich było ("i tak wygrasz, bo ja nie znam tabliczki mnożenia"). W tej grze wygrywa się gdy się ma szczęście, dam znać jak idzie.

A na czym polegały te historyjki i przygody?
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 14-01-2007 18:07

Dosia pisze:Kasiu, moje dziecko ma problem z nauczeniem się tabliczki mnożenia ale lubi matmę i ładnie rozwiązuje różne zadania. Jest w IV klasie.
Na pamięć tabliczki mnożenia nie udało się mu wkuć. Jeśli nie ma pod ręką sciągi z tabliczką a musi pomnożyć, to robi to metodą sumowania :( . Nawet przy 2*2 musi się momencik zastanowić, bo musi sobie w pamięci dodać. Natomiast nie ma większych problemów z zadaniami tekstowymi, kolejnością działań itp

Pamiętając traumę z dzieciństwa nie męczę dziecka i nie mam pojęcia, czy dobrze robię.


Jak pamiętam wczesną młodość Etama - miał tak samo. Wyrósł z niego świetny matematyk.

Myślę więc, Dosiu, że dobrze robisz.

W matematyce zdecydowanie ważniejsze jest zrozumienie niż wkucie czegokolwiek na pamięć.
Jedyna korzyść z wkucia tabliczki mnożenia, to oszczędność czasu. (Np. jeśli w jakimś zadaniu, zwłaszcza na klasówce, jest wiele obliczeń).

Jeśli więc Twoje dziecko dobrze rozumie zasady i umie je prawidłowo stosować - to ok. niech mnoży przez sumowanie. Jeśli zrobi w ten sposób dostatecznie dużo przykładów i zadań (a gry wszelakie to też przykłady i zadania, tylko podane w fajnej formie :) ) , to "samo wejdzie", właśnie przez praktykę a nie przez kucie.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 14-01-2007 18:20

irena pisze:U mojej Pauli jest dokładnie to samo. ... Problemy zaczęły się już w zerówce. Młoda nie była w stanie zapamiętać podstawowych pojęć typu większe o, to był dopiero wstęp do problemów. Jest w tej chwili w 6 klasie i to jest koszmar. Dwa lata walczyliśmy by zapamiętała graficzny układ dzielenia pisemnego( jak się i co po kolei zapisuje).
Teraz dokładnie myli *,/,+,- , a już działania na np. ułamkach dziesiętnych jest dla niej czystą abstrakcją. Tabliczka mnożenia do tej pory leży u niej przed nosem, na pamięć zna może do 3, a i w to wątpię. Jest przy okazji bardzo głębokim dyslektykiem, ...

Ireno,
a może Pauli dobrze zrobiłaby solidna powtórka z matematyki, taka od samego początku?
Jeśli nie załapała na początku podstawowych pojęć i zasad, to potem każda kolejna nowa rzecz nie ma podstawy, na której mogłaby "się nadbudować".
Więc może do tych podstaw trzeba wrócić?

Podobnie mieliśmy swego czasu z Tomkiem. W gimnazjum wylazły zaległości z kilku lat. Zrobiliśmy solidną powtórkę poczynając od IV klasy, nastawioną po pierwsze na zrozumienie "dlaczego tak a nie inaczej", a po drugie na ćwiczenie, ćwiczenie, ćwiczenie - i pomogło.

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 14-01-2007 19:10

Możliwe, ale ona od 3 klasy chodziła na terapie pedagogiczną, gdzie też przerabialiśmy matematykę. Jak na spokojnie to przerabialiśmy, było całkiem nieźle. Co myśmy nie wyczyniali by to moje, dziecko pojęło podstawowe pojęcia. Ona ma całkiem sporo zajęć wyrównawczych i innych matematycznych( około 3 godz. tygodniowo, a co 2 tygodnie jeszcze jedna dodatkowa). Dodatkowo pracują z nią wolontariusze na świetlicy gdzie przerabiają matmę. Na tych zajęciach pracuje z nauczycielem indywidualnie, nikt mi do tej pory nic nie mówił o zaległościach. Bardziej o wybitnym antytalencie w kierunkach ścisłych. Generalnie ona pojęcia i reguły zna. Tyle, że dużo gorzej z wścieleniem ich w życie. Co ciekawe jeśli odrabia zadanie przy kimś, wystarczy by tylko siedział przy niej robi wszystko dobrze. Gorzej gdy ma robić samodzielnie, wszystko jej się dokładnie miesza. Ale właśnie jeszcze spróbujemy tak jak mówisz przerobić z nią na zrozumienie. Może to właśnie to, bo ja już jestem kompletnie bezradna. Ona jest bardzo ambitna i całą tą sytacje z matematyką bardzo przeżywa i się denerwuje.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 14-01-2007 22:31

irena pisze:Co ciekawe jeśli odrabia zadanie przy kimś, wystarczy by tylko siedział przy niej robi wszystko dobrze. Gorzej gdy ma robić samodzielnie, wszystko jej się dokładnie miesza.

Ech, skąd ja to znam...

wiola

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 237


Rejestracja:
30-11-2005 15:00

Lokalizacja: dolnośląskie

Post 14-01-2007 23:39

Mojemu synowi tez wystarczy moja obecność żeby wszystko tak jakoś dobrze szło. W szkole zaglądała do niego pani wspomagająca, ale od pewnego czasu pracuje i pisze testy samodzielnie. Chyba w końcu uwierzył w swoje możliwości, bo w teście półrocznym był w czwórce dzieci z najlepszym wynikiem.
Zgadzam się z tym, że w matematyce nie można pozwolić sobie na luki, bo wszystko póżniej leży. Jestem tego najlepszym przykładem: w podstawówce byłam orłem z tego przedmiotu, później było liceum, zmiana nauczyciela i kompletna klapa. Może przerosła mnie zmiana otoczenia, niska samoocena i inne problemy. Moi rodzice nie dostrzegli tego i nikt mi nie pomógł. Ten etap edukacji okazał sie wielką porażką.
Nie pozwolę na to, żeby moje dzieci spotkało coś podobnego.
Ja - ?, mąż - ADHD, do którego nie przyznaje się, córka (16 lat) - ADHD?, syn (12lat) - zdiagnozowane ADHD

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 16-01-2007 20:10

No wlasnie, u nas jest problem z tabliczka mnozenia. Nijak nie moge znalezc sposobu. Tak samo z odwracaiem dzialan, ma np. napisane 4+4= 8, ale jak ma nizej 8-4 to juz musi liczyc, caly czas liczy na palcach, nie widzi takich zaleznosci, przy dzieleniu dostaje histerii. A ponoc z matematyki jest swietny, ma perfekcyjnie opracowane liczenie na palcach, ja nie wiem jak on to liczy, ale wychodzi mu dobrze. Mozy tez na palcach. I probujemy wkuc tabliczke, ale lipa wielka.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

wiola

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 237


Rejestracja:
30-11-2005 15:00

Lokalizacja: dolnośląskie

Post 16-01-2007 22:58

Moje dzieciaki, w tym gimnazjalistka z "6" z matematyki, nie uczyły się na pamięć tabliczki mnożenia, tylko jakoś sobie tam szybko przeliczają w myślach. Myślę, że wiele osób to robi zamiast "bezmyślnego " wkuwania na pamięć. Wiele działań zapamiętuje się przez częste powtarzanie.
Ja - ?, mąż - ADHD, do którego nie przyznaje się, córka (16 lat) - ADHD?, syn (12lat) - zdiagnozowane ADHD

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 16-01-2007 23:10

wiola pisze:Moje dzieciaki, w tym gimnazjalistka z "6" z matematyki, nie uczyły się na pamięć tabliczki mnożenia, tylko jakoś sobie tam szybko przeliczają w myślach. Myślę, że wiele osób to robi zamiast "bezmyślnego " wkuwania na pamięć. Wiele działań zapamiętuje się przez częste powtarzanie.

Też tak myślę.
Nie wiem, jak w innych przedmiotach, ale w matematyce bezmyślne kucie na blachę jest szkodliwe.
Jeśli się mylę - niech mnie specjaliści poprawią.

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 16-01-2007 23:23

Zawsze powtarzam zarówno nauczycielom jak i rodzicom (z lepszym, lub gorszym skutkiem), że lepiej nauczyć dziecko gdzie ma szukać informacji o zagadnieniu, niż kazać mu wszystko wykuwać na pamięć. W starszych klasach uczniowie poznają sporo wzorów, nie widzę sensu w zaśmiecaniu głowy dziecka stosem literek i cyferek, jeśli istnieje coś takiego jak tablice matematyczne i wystarczy, że nauczymy je z nich korzystać! A czas, który dziecko zmarnuje na "kucie", lepiej wykorzystać np. na rozwijanie logicznego myślenia i rozszerzenie umiejętności samopomocy.
Kaśka. I tyle. :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 17-01-2007 00:25

k.l.tukaj pisze: lepiej nauczyć dziecko gdzie ma szukać informacji o zagadnieniu, niż kazać mu wszystko wykuwać na pamięć.


No święta racja, tylko jak do tego przekonać nauczycieli??? Niedawno na wywiadówce starszego była omawiana sprawa jego kolegi: nauczycielka pozwoliła na klasówkę zapisać sobie na kartce kilka wybranych przez nią wzorów matematycznych. Chłopak był chory, niedokładnie mu przekazano i wpisał sobie na kartkę więcej wzorów. Oczywiście odpowiadał jak za oszustwo, czyli "ściąganie" :?


Małgosia, dzięki jeszcze raz - Twój sposób grania w "karty" działa :) . Wczoraj graliśmy Twoim sposobem długo i wcale nie chciał przestać ;) . W czasie gry kazałam mu mówić pierwszy wynik, który mu wpadnie do głowy bez żadnego zastanowienia i stawiałam kropki na tabliczce mnożenia przy tych, przy których się nie pomylił. Na koniec ku naszemu zdziwieniu okazało się, że przy takim "strzelaniu" na oślep ma już tylko problem z mnożeniem przez 8 :shock: .
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 17-01-2007 07:57

Często też dzieci mają problemy z mnożeniem "przez 9" i jest taki sposób mnożenia na paluszkach, błyskawiczny i bardzo prosty, ale dotyczy tylko liczby 9.
Kaśka. I tyle. :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 17-01-2007 10:45

Hi, hi. Właśnie dlatego ma problemy przy 8 a przy 9 nie :D
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 17-01-2007 12:33

Ja przez 9 ZAWSZE liczę na palcach :) i zawsze mam problemy z mnożeniem przez 7 :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 17-01-2007 17:04

ja tez przez 9 na palcach licze i dzisiaj Kubie pokazywalam.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Justynka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 5718


Rejestracja:
03-12-2006 14:04

Lokalizacja: znad Bałtyku

Post 17-01-2007 20:31

nieszki pisze:ja tez przez 9 na palcach licze i dzisiaj Kubie pokazywalam.

Ja do tej pory przez 9 nie mnożę w pamięci, a mam już od dawna mgr. inż :D

Jak mam pomnożyć np. 7x9, to liczę najpierw 7x8, a potem dodaję 7 itd.

:oops:

etam

Awatar użytkownika

Linuxiarz młodszy

Posty: 811


Rejestracja:
10-03-2005 20:37

Lokalizacja: W-wa

Post 17-01-2007 20:44

Justynka pisze:Jak mam pomnożyć np. 7x9, to liczę najpierw 7x8, a potem dodaję 7 itd.

:oops:
Ale 7*8 jest najtrudniejsze! :shock: Już prościej jest 7*10-7.
Obrazek
Obrazek

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 17-01-2007 21:00

Justynka pisze:
nieszki pisze:ja tez przez 9 na palcach licze i dzisiaj Kubie pokazywalam.

Ja do tej pory przez 9 nie mnożę w pamięci, a mam już od dawna mgr. inż :D

Jak mam pomnożyć np. 7x9, to liczę najpierw 7x8, a potem dodaję 7 itd.

:oops:


"Moje" dzieci dyskalkuliczne też pokończyły studia i świetnie sobie radzą w życiu. To czy ktoś umie tabliczkę mnożenia na pamięć, nie powinno mieć większego znaczenia! Przecież to tylko "kwadracik z liczbami" (jak powiedział mój podopieczny). Problem polega zupełnie na czymś innym, na zapoznaniu dziecka z zagadnieniami matematycznymi w taki sposób, żeby nie myliło np. kolejności działań, pojęcia obwodu i pola figur geometrycznych, czy kierunków na osi.
Ostatnio zmieniony 17-01-2007 22:19 przez k.l.tukaj, łącznie zmieniany 1 raz
Kaśka. I tyle. :)

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 17-01-2007 21:30

Ale na palcach mnoży się przez 9 dużo łatwiej !!! Ja właściwie nigdy nie wiem ile jest 7 x 6 (liczę 3 x 7 x 2) i 7 x 8 :) Powinnam się tego w końcu nauczyć, nie? To tylko dwa działania !!!
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Justynka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 5718


Rejestracja:
03-12-2006 14:04

Lokalizacja: znad Bałtyku

Post 17-01-2007 22:33

matken pisze:Ale na palcach mnoży się przez 9 dużo łatwiej !!! Ja właściwie nigdy nie wiem ile jest 7 x 6 (liczę 3 x 7 x 2) i 7 x 8 :) Powinnam się tego w końcu nauczyć, nie? To tylko dwa działania !!!


Może i łatwiej, ale jakoś nie mogę zapamiętać jak to się liczy :D

Ale na przykład do tej pory pamietam taki wierszyk o funkcjach trygonometrycznych:

"W pierwszej ćwiartce wszystkie funkcje są dodatnie,
w drugiej tylko sinus,
w trzeciej tangens i cotangens,
a w czwartej cosinus" :D

takisobiegość

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
07-12-2006 23:26

Lokalizacja: Gdzieś na wschodzie

Post 17-01-2007 22:40

k.l.tukaj pisze:Zawsze powtarzam zarówno nauczycielom jak i rodzicom (z lepszym, lub gorszym skutkiem), że lepiej nauczyć dziecko gdzie ma szukać informacji o zagadnieniu, niż kazać mu wszystko wykuwać na pamięć.


A jak niektórzy nauczyciele "kochają" wzory? :shock:
Miałem tak, tylko że z chemii w szkole średniej.
Jako jedyny w klasie wszystkie zadania rozwiązywałem na podstawie reakcji chemicznej(na proporcje). Ale moja pani "chemiczka" obniżała mi oceny, bo twierdziła, że wybieram sposób trudniejszy, choć wyniki zadań były prawidłowe, ale nie było to rozwiązywane zgodnie z zasadą a=b/c.
I nie pomagały żadne tłumaczenia, że chemia to parę kwasów, zasad i umiejętność korzystania z tablic. I żadnych wzorów matematycznych.
Niemniej jednak na świadectwie maturalnym otrzymałem od niej bdb. :D
Do dziś nie wiem, dlaczego, bo miałem same db w dzienniku. :shock:
Ech, szkolne czasy, piękne czasy... :D
"Nie słowa, a czyny się liczą" - gdzieś zasłyszane

takisobiegość

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
07-12-2006 23:26

Lokalizacja: Gdzieś na wschodzie

Post 17-01-2007 23:04

Justynka pisze:
"W pierwszej ćwiartce wszystkie funkcje są dodatnie,
w drugiej tylko sinus,
w trzeciej tangens i cotangens,
a w czwartej cosinus" :D


No to mamy kącik poezji matematycznej :shock:

To jadziem mości Państwo :D

Pitagoras twierdzi, że matematyka śmierdzi,
A Tales dowodzi, że to nic nie szkodzi.
:twisted:

Tego wierszyka nauczył mnie mój ojciec.
Ten to tabliczkę mnożenia do 400 miał w małym paluszku.
Chociaż do dzisiaj nie wiem, po co, bo z racji wykonywanego zawodu to raczej chemia i biologia(przecież zwierzę ma tylko 4 nogi, głowę i ogon, a stonóg nie leczył).
A jak pytałem, to robił tylko tajemniczą minę i nic nie odpowiadał...
"Nie słowa, a czyny się liczą" - gdzieś zasłyszane

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 18-01-2007 08:50

k.l.tukaj pisze: Problem polega zupełnie na czymś innym, na zapoznaniu dziecka z zagadnieniami matematycznymi w taki sposób, żeby nie myliło np. kolejności działań, pojęcia obwodu i pola figur geometrycznych, czy kierunków na osi.

Święta racja!

A ze szkolnych wspominków, to ja kiedys dostałam ndst z odpowiedzi z chemii, bo nie znałam wartości liczby Avogadro. I nie dość, że nie znałam, to jeszcze miałam czelność powiedzieć, że to można znaleźć w książce.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 18-01-2007 09:50

A jak nazwać niezdolność do zapamiętywania dat?
Ja na historii nigdy nie pamiętałem kiedy co się działo. Wiedziałem, że to było za jakiegoś króla, wiedziałem co z czego wynika, ale daty? brr... nigdy.
Rok bitwy pod Grunawldem jakoś się udało, ale to zupełnie przypadkiem.

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 18-01-2007 10:16

dreptak pisze:A jak nazwać niezdolność do zapamiętywania dat?
Ja na historii nigdy nie pamiętałem kiedy co się działo. Wiedziałem, że to było za jakiegoś króla, wiedziałem co z czego wynika, ale daty? brr... nigdy.
Rok bitwy pod Grunawldem jakoś się udało, ale to zupełnie przypadkiem.


I mamy kolejne szkolne nieporozumienie, przepraszam, po co komu daty? Nie wystarczy, że będą zapisane na karteczce? Może lepiej,żeby uczeń mógł się wykazać wiedzą historyczną, a daty potrafił przyporządkować do odpowiednich wydarzeń? Miałam dokładnie taką samą przypadłość jak Dreptak: w głowie żadnej daty, ale wiedza na tematy historyczne i umiejętność przyporządkowania dat była nawet ponad normę. Dziś też tak jest, potrafię wskazać właściwą datę kiedy mam ich przed sobą kilka do wyboru, ale jak ktoś zapyta kiedy była bitwa pod Raszynem, to kręcę głową, bo po co mi ta wiedza. Współczesny system nauczania zaśmieca zasoby myślowe dziecka niepotrzebną wiedzą, a nie kształtuje umiejętności poszukiwawczych. Uczniowie muszą znać daty, wzory, definicje, ale nie umieją posługiwać się żródłami wiedzy, ani informacją, encyklopedia to dla większości przycisk do prostowania banknotów, a internet to komunikatory i gry.
Kaśka. I tyle. :)

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 18-01-2007 19:46

Jeśli będziemy rozumować tym tokiem, to w szkole niedługo niczego nie będzie mozna uczyć, bo po co? Pewnie rzeczy uczeń powiniem się nauczyć choćby po to, żeby mieć jako takie rozeznanie w otaczajacej go rzeczywistości. Wyobrażasz sobie w terenie inżyniera, który nie moze wykonać pomiarow czy sprawdzić, czy prawidłowo wykonano ścianę budynku, bo zapodziała się mu karteczka ze wzorami? Jasne, ze nie każdy musi być od razu inżynierem czy naukowcem. Innych fachowców też potrzeba.

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 18-01-2007 20:47

Ciekawska pisze:Jeśli będziemy rozumować tym tokiem, to w szkole niedługo niczego nie będzie mozna uczyć, bo po co? Pewnie rzeczy uczeń powiniem się nauczyć choćby po to, żeby mieć jako takie rozeznanie w otaczajacej go rzeczywistości.


Ależ oczywiście, ale my analizujemy świat dzieci dysfunkcyjnych, u których powinniśmy kształcić i pielęgnować zdolności mogące przydać się w późniejszym życiu, a nie trudności w nauce. Często nie do przeskoczenia. Szukajmy w dzieciach tego, o może im się przydać, a nie tego, co sprawia im trudność. Zamotałam? :oops:
Kaśka. I tyle. :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 18-01-2007 20:59

Ciekawska, Twoja ekstrapolacja jest nieco za daleko idąca.

Ja nigdy nie miałem zamiaru być historykiem. Przedmioty humanistyczne tolerowałem z trudnością.
A z drugiej strony zawsze miałem łeb do przedmiotów ścisłych i wiedziałem, że nikt ode mnie w życiu zawodowym nie będzie wymagał daty Hołdu Pruskiego. Po prostu inżynierowi nie jest to potrzebne.
Natomiast w dziedzinie, w której jestem specjalistą i wielu innych pokrewnych (i nie tylko) nikt nie musi mi podpowiadać wzorów. Dla mnie takie umiejętności są naturalne.

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 18-01-2007 23:08

k.l.tukaj pisze:Ależ oczywiście, ale my analizujemy świat dzieci dysfunkcyjnych, u których powinniśmy kształcić i pielęgnować zdolności mogące przydać się w późniejszym życiu, a nie trudności w nauce. Często nie do przeskoczenia. Szukajmy w dzieciach tego, o może im się przydać, a nie tego, co sprawia im trudność. Zamotałam? :oops:


Oooooooo... własnie to tłumaczyłam ostatnio nauczycielom mojego dziecka.... o to własnie chodzi... rozwijać to, co ma.. przede wszystkim..
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 19-01-2007 16:15

dreptak pisze:Ciekawska, Twoja ekstrapolacja jest nieco za daleko idąca.

Ja nigdy nie miałem zamiaru być historykiem. Przedmioty humanistyczne tolerowałem z trudnością.
A z drugiej strony zawsze miałem łeb do przedmiotów ścisłych i wiedziałem, że nikt ode mnie w życiu zawodowym nie będzie wymagał daty Hołdu Pruskiego. Po prostu inżynierowi nie jest to potrzebne.
Natomiast w dziedzinie, w której jestem specjalistą i wielu innych pokrewnych (i nie tylko) nikt nie musi mi podpowiadać wzorów. Dla mnie takie umiejętności są naturalne.

No nie. Mi nie chodzi, że to należy pamiętać przez całe życie, bo i tak się to nie przyda, albo jak już, to w znikomym stopniu. Ale na czas szkolny aby mieć jakie takie rozeznanie i to właśnie w celu przyszłościowym. Bo dziecko w wieku szkolnym bardzo często nie wie, co będzie jeszcze w życiu robić, co się mu przyda. Gdy podejmuje decyzje, często właśnie zaskakuje nas tym faktem. Ktoś o zdolnościach wybitnie humanistycznych idzie do klasy matematyczno - fizycznej itd. Czasem pod wpływem impulsu dokona takiego wyboru lub spotka na swojej drodze jakiegoś pasjonata danej dziedziny i zainteresuje się najmniej spodziewanym przedmiotem.
To fakt, że dużo materiałów przeznaczonych do kształcenia jest nieprzydatna do niczego, jest zbędnym balastem i zabieraczem czasu (tak się zaczyna dziać w szkole średniej i na studiach). I tego nie zmienimy. Tylko niestety w szkole masowej jest jednolity program nauczania i nauczyciele nie mogą jednego ucznia uczyć dat, a od drugiego nie wymagać wcale (jeśli są zalecenia ppp, to wtedy traktują ucznia bardziej ulgowo, dają mniej materiału, żądają tylko materiału podstawowego, tzw. minimum).
A tak przekładając na mój język, to u mnie często uczniowie dyslektyczni mylą litery o podobnym kształcie: b,p,d - m, n. I wg tych rozumowań skoro maja trudności, to mam nie wymagać, czy jednak nauczyć, wyćwiczyć w dogodnym dla nich czasie i sposobie? A moze skoro nie maja predyspozycji to ich nie męczyć i niech pisza i czytaja potem bez tych liter? :wink: Wiem, ze to jest przewrotny przykład, ale ja lubie Was czasem rozruszać i podyskutować z Wami, bo jesteście ludźmi myślącymi i wogóle fajnymi.
Nie wyobrazam sobie też, żeby nie rozwijać w szkole tych zdolności, które uczeń posiada. Zawsze u kazdego znajdzie sie cos, lub kilka "cosiów" w których uczeń czuje sie dobrze, lubi rysować , śpiewać, przedstawiac, chociaż niekoniecznie zna tabliczkę mnożenia czy zasady pisowni "ó" po spółgłoskach. Sama jestem szczęśliwa, gdy widzę, że coś w tej szkole dziecku się podoba, coś mu sprawia przyjemność i czymś może się pochwalić przed kolegami i rodzicami. To jest po prostu super. Rozpisałam się, a chyba mam wywiadówkę u syna.
Na szczęście wywiadówka za tydzień, więc może wyręczę się mężem (po padałam z nóg i ucięłam sobie drzemkę).
Ostatnio zmieniony 19-01-2007 17:42 przez Ciekawska, łącznie zmieniany 1 raz

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 19-01-2007 16:43

A ja akurat byłem tai dziwny, że wiedziałem, że kierunki humanistyczne nie są moją przyszłością.
Co do umiejętności pisania i czytania, to nie ma wyboru. Dzieciak niezależnie od swoich trudności, jeżeli tylko może wyćwiczyć to powinien się nauczyć literek. Tak samo umiejętność podstawowych rachunków jest niezbędna.
Nie mówię, że każdemu umiejętność całkowania może się przydać. Tak samo zgłębianie historii Jagiellonów też nie każdemu musi się przydać.

Zresztą, co ja będę kombinował, jak ktoś chce i potrzebuje to może się nauczyć każdej dziedziny. Ja kończyłem liceum o specjalizacji bardzo ściśle matematycznej. Wielu z moich kolegów poszło na studia na kierunki mocno egzotyczne dla matematyków. Filozofia, medycyna, psychologia. To tylko przykłady z mojej klasy.
Nie szkodzi, że mieliśmy te kierunki bardzo mocno okrojone. Poradzili sobie na studiach i radzą sobie w tych zawodach.
Dlatego twierdzę, że szkoła powinna kłaść nacisk na to, co ucznia interesuje a pewnego minimum wymagać od wszystkich.

Problem jest tylko z tymi, których nic nie interesuje. Ale tym po prostu trzeba wpajać umiejętność rozwiązywania problemów w każdej dziedzinie.
Boli mnie, że szkoła najczęściej zabija samodzielność myślenia premiując rycie na blachę.

etam

Awatar użytkownika

Linuxiarz młodszy

Posty: 811


Rejestracja:
10-03-2005 20:37

Lokalizacja: W-wa

Post 19-01-2007 17:44

dreptak pisze:Boli mnie, że szkoła najczęściej zabija samodzielność myślenia premiując rycie na blachę.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 19-01-2007 17:49

To fakt, że każdy z nas ma inne predyspozycje i tym się różnimy od siebie. A te przedmioty, których nie lubimy, nie mamy do nich serca (lub często do osób je uczących) trzeba przecierpieć i "3 x Z" najczęściej. Swoim osobistym dzieciom mówię o takich nieprzydatnych przedmiotach (głupich, jak mawiają), że są jak katar i trzeba je po prostu przeżyć.
Rozwiązaniem bywają szkoły alternatywne, ale im też można sporo zarzucić. Myślę, że nie ma idealnego rozwiązania. Niestety :cry:

Justynka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 5718


Rejestracja:
03-12-2006 14:04

Lokalizacja: znad Bałtyku

Post 19-01-2007 23:02

dreptak pisze:A jak nazwać niezdolność do zapamiętywania dat?
Ja na historii nigdy nie pamiętałem kiedy co się działo. Wiedziałem, że to było za jakiegoś króla, wiedziałem co z czego wynika, ale daty? brr... nigdy.
Rok bitwy pod Grunawldem jakoś się udało, ale to zupełnie przypadkiem.


Mam to samo :evil:
Tylko, że ja równiez nigdy nie pamiętam żadnych dat :(
Np. kiedy skończyłam szkołę średnią, czy studia...
Kiedy wyprowadziłam się gdzieś itp... :oops:

Ale datę urodzin mojego synka pamiętam :) I Bitwy pod Grunwaldem of course też :D
Następna

Wróć do Dysleksja i inne dys...



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.