Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Dyskusja o artykule Anchen "Święty Bernardino i osły"

Moderator: Moderatorzy

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 03-03-2013 22:31

Dyskusja o artykule Anchen "Święty Bernardino i osły"

Link do artykułu na portalu: Święty Bernardino i osły


Anchen pisze:Święty Bernardino i osły

Pewnego dnia pewien stary i mądry zakonnik wybrał się na przejażdżkę w towarzystwie młodego braciszka oraz osła. Kiedy natrafili na błoto, starszy mnich wsiadł na osła, a młodszy podążył za nimi poprzez muliste rozlewisko.
- Patrzcie, jaki okrutny wobec tego braciszka – odezwał się z przyganą jakiś z gapiów – któremu każe iść pieszo przez błoto, a sam sobie jedzie!
Święty mąż zsiadł więc z osła i posadził na nim młodego zakonnika. A wtedy oburzył się ktoś inny:
- Popatrzcie, co za dziwny człowiek, że mając zwierzę i będąc starym, idzie pieszo, a pozwala jechać na ośle temu młodzieniaszkowi, który by nie poczuł ani zmęczenia, ani błota. Wierzcie mi, że szalony to człowiek, a poza tym mogliby obaj jechać na ośle, jakby tego chcieli, i tak by było najlepiej.
Wsiedli więc obaj na osła i natychmiast trzeci człowiek powiedział:
- Popatrzcie na tych ludzi, co mają osła i obaj wsiedli na niego! Wierzcie mi, że nie zależy im zbytnio na nim, bo nie dziwowałbym się, gdyby zdechł od ciężaru.
Obaj zatem zsiedli z osła i brnęli dzielnie przez trzęsawisko, a wtedy zaczął drwić z nich czwarty z gapiów:
- Popatrzcie na tych szaleńców, co mając osła, idą unurzani w takim błocie!

Hm...

Dawno, dawno temu obiecałam Dosi, że napiszę felieton o przejmowaniu się opiniami innych. Szło mi niesporo – mam posępne poczucie, że święty Bernard ze Sieny napisał w tej sprawie wszystko, co było do napisania. Ale każde z nas doświadczyło spojrzeń nieznajomych w supermarkecie, kiedy nasza ukochana pociecha postanowiła zrobić grandę i rzucić się na ziemię pomiędzy świeżymi kabaczkami a sałatą rzymską oraz ironicznych komentarzy sąsiadów na klatce schodowej po kolejnej nocnej potyczce, kiedy my celebrowaliśmy naszą rodzicielską stanowczość i konsekwencję, a dziecię z rozkoszą demonstrowało siłę płuc oraz ramienia. Biadolenie pod hasłem „Co ludzie powiedzą?” powraca co jakiś czas na forum. Jest to dla mnie problem na tyle abstrakcyjny, że postanowiłam zastanowić się, dlaczego opinie nieznajomych zupełnie mnie nie obchodzą. W punktach, bo nie ma się nad czym rozwodzić:

1. Ludzie plotkują i oceniają się nawzajem, ale zaspokajają raczej własną potrzebę poględzenia niż szczerą chęć zmieniania świata. Lubią sobie pogadać, lubią poczuć się lepiej i mądrzej cudzym kosztem. Ale to już ich problem.

2. My name is Luka – nawet jeśli dzieje się coś naprawdę złego, ludzie raczej nie reagują. Zwykle za ironicznymi spojrzeniami nie idzie żadne działanie i naprawdę nic nam nie grozi, nawet jeśli wyniesiemy wierzgającego potomka – który akurat postanowił, że rano się nie ubierze – i w piżamie wsadzimy do samochodu. Podczas długiej kariery rodzica dwóch potworków raz tylko zdarzyło mi się, że sąsiad zagadnął mnie na klatce, dlaczego moja latorośl tak się drze po nocach. Prokurator to był, notabene, bo tak, mieszkaliśmy pod prokuratorem, a właściwie pod jego kochanicą. Prokurator był rozrywkowy, więc nocami pod okna przychodziła jego prawowita małżonka i ku uciesze całej kamienicy krzyczała do kochanicy:
- Pani Kowalska, oddaj mi męża!
Prokurator nie był więc wzorem męża stanu, ale urząd to urząd, więc odparłam mu z godnością, że dziecię ząbkuje (co nie było prawdą). Nikt nigdy więcej mnie nie nagabywał, a prokuratorowi też moim zdaniem chodziło raczej o wprowadzenia miłego elementu równości w nasze relacje, bo wielokrotnie chadzaliśmy do kochanicy po nocy, prosząc o powściągnięcie wesołej libacji.

3. Większość ludzi, którzy patrzą dziwnie w sklepach na szalejące dziecię i wygłaszają głupawe komentarze na placach zabaw, jest dla nas zupełnie obca. Spotykamy się z nimi raz w życiu, a oni zapominają o nas równie szybko, jak pochopnie się podniecili cudzymi sprawami. Rozumiem, że opinia rodziny czy przyjaciół może ranić, ale po co przejmować się kimś, kogo się już nigdy później nie spotka? Jakie znaczenie ma jego zdanie?

4. Przypadkowi gapie zwykle nie mają pełnych danych, żeby zinterpretować to, co widzą. Nie znają nas. Nic nie wiedzą o naszych dzieciach. Wprawdzie większość z nich zapewne skończyła podstawówkę, więc powinna cokolwiek wiedzieć o wnioskowaniu – no, ale to już jest ten moment, kiedy uśmiechamy się z wyższością i odchodzimy. Nie należy sobie skąpić drobnych przyjemności.

5. Mam ulubioną scenę w „Dawno temu na Dzikim Zachodzie”, kiedy zbir grozi Claudii Cardinale gwałtem, a ona odpowiada mu, żeby zrobił, co jego, a ona to potem umyje się i będzie dokładnie taka sama, jak wcześniej, po prostu zostanie jej jeszcze jedno przykre wspomnienie. Nie zmieniamy się od tego, co mówią inni. Nie zmieniamy się od pojedynczego krzywego spojrzenia. Dorosłość to między innymi umiejętność odróżniania pomiędzy sobą a opiniami gapiów.

6. Dzieci mają prawo przebywać w przestrzeni publicznej. Mają prawo krzyczeć, zbierać patyki oraz gonić się z wrzaskiem po trawnikach. W naszej uroczej kulturze jest tak, że jeśli coś nie jest prawnie zakazane, jest dozwolone. To nie znaczy oczywiście, że złośliwie wypuszczam moje potworki na trawnik pod oknami starszego pana (w szczególności profesora Mikołejki), ale owszem, mają prawo się tam znaleźć. Jeśli komuś ich zachowanie przeszkadza lub sprawia przykrość, powinien spokojnie wyartykułować swoje potrzeby i emocje. Spokojnie. Na wrzaski i tupanie nóżką nie reaguję bez względu na wiek tupiącego.

7. Niektóre oceny są dotkliwsze i mają dłuższe konsekwencje niż krzywe spojrzenie starszej pani na przystanku, kiedy nasz uroczy potomek upaprał się od stóp do głów malinowym lodem, a następnie dostał ataku histerii. W zeszłym roku nasza dzielna latorośl przechorowała wiosną niemal cały miesiąc. Zdążył wrócić akurat na wystawianie ocen. A jak wrócił, to poszalał. A jak poszalał, to dostał ocenę opisową, która, nie ukrywam, wkurzyła mnie: nie była to sensowna ocena za cały rok pracy, choć sensowna ocena za dzień wystawiania ocen. I tak właśnie z młodym rozmawiałam. Żadna ocena nie jest absolutna i niepodważalna – nawet jeśli jest uczciwa. To zawsze są oceny konkretnych ludzi, którzy nie są nieomylni. Są uwarunkowane ich systemem wartości (albo bólem głowy i nieprzespaną nocą). W tej konkretnej chwili i w tym konkretnym miejscu mogą być prawdziwe. Chwilę później i dla kogoś innego – już nie. Oceny można zmienić, sytuacje można naprawić - i jakże miło obserwuje się wówczas zaskoczone miny gapiów lub tych, którzy z góry skazali nas na przegraną.
Bo w życiu nic nie jest ostateczne. Oprócz Sądu Ostatecznego, oczywiście.

8. Myślę, że te krzywe spojrzenia i pofukiwania przerażają wtedy, kiedy w jakimś stopniu odzwierciedlają nasze własne lęki. I to jest sprawa do przepracowania, bo najprawdopodobniej nigdy nie będziemy mieli dziecka przypominającego wszystkie inne. Nie warto marzyć o czymś, czego nie można mieć.

Zapewne mogłabym wymyślić jeszcze kilka punktów, ale nie ma to większego sensu, bo każdy musi znaleźć własny kluczyk do rozbrojenia tej bomby. Bo wszyscy jesteśmy nieustannie oceniani. Oceniają nas szefowie, którzy przyznają premie. Oceniają teściowie nad świątecznym barszczykiem z uszkami. Oceniają rodzice, konfrontując swoje marzenia sprzed lat z rzeczywistością, która ma zwykle tę przykrą cechę, że nie dorasta do marzeń. Oceniają dzieci, które chcą dostać najnowszy model Iphone’a, a słyszą, że niestety zabraknie mamony.

Trzeba się nauczyć dystansować od cudzych ocen. Inaczej życie może być bardzo trudne.
A ludzie i tak będą gadali, bez względu na to, co zrobimy. Święty Bernardino naprawdę napisał na ten temat wszystko: Kpij sobie ze świata, i czyń zawsze dobro, i pozwól, niech mówią, źle czy dobrze mówią.


Zapraszamy do dyskusji!
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

befadka

Wsparcie

Posty: 556


Rejestracja:
28-11-2008 17:02

Post 04-03-2013 06:58

Temat bardzo fajny i jeden z moich ulubionych :-)
Widocznie miałam go przeczytać i to właśnie dziś rano ..... chciałam na chwilke oderwać się od myślenia o sprawie sądowej na ktorą idziemy za 3 godz ..... więc jak wrócę to odpisze :-)
Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." C.G.Jung

befadka

Wsparcie

Posty: 556


Rejestracja:
28-11-2008 17:02

Post 04-03-2013 12:58

Dziś padłam i najpierw musze ba bardzo chcę się najpierw podnieść przed pisaniem ....

Każda osoba która ocenia i krytykuje ma tylko jeden punkt widzenia : wlasny .....

Przejmowanie sie opiniami innych bazuje na tym co o sobie myślimy i jak siebie postrzegamy .......
Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." C.G.Jung

MamaExpresika

Wsparcie

Posty: 1050


Rejestracja:
16-02-2012 19:29

Dzieci: Expresik 7 lat i 3 mc - prawdopodobnie ADHD (zdania uczonych są podzielone)

Ja: PPP sądzi, że mam ADHD ;)

Post 04-03-2013 14:21

Gdzie mamy to, co ludzie powiedzą, zależy od wielu czynników. Ważne z pewnością są nasze osobiste predyspozycji psycho-fizycznych, "moc" w nas, emocjonalne nastawienie oraz przekonanie do konkretnej sprawy, a czasami po prostu lepszy lub gorszy dzień.
Na przykładzie osłów pięknie widać, ze ludzie gadali, gadają i gadać będą... i jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził. Czasami dość łatwo idzie wrzucenie ignora, robienie dalej swojego i i podążanie do przodu. Czasami niestety dość trudno przejść nad taką krzywdzącą opinią do porządku dziennego. Chciałoby się wówczas ostro powiedzieć do słuchu. Tylko czy warto, skoro inni i tak przecież wiedzą lepiej? Przykład z życia. Moje szczęście długo nie potrafiło nazywać kolorów. Powód był oczywisty dla Pań w przedszkolu i niektórych rodziców: dziecku trzeba mówić, że trawa jest zielona, niebo niebieskie, a koszulka czerwona i zamiast z nim jeździć na różne terapie - to lepiej samemu go pouczyć i trochę temu dziecku czasu poświęcić ... :opada: I czy warto dyskutować z takimi zarzutami? Moim zdaniem szkoda słów.
Swoją drogą ciekawa jestem kiedy uczynny sąsiad z góry zadzwoni na policję z powodu wrzasków Expresika :hmmm: Jednak konsekwencja w postępowaniu i nie uleganie małemu terroryście, jest i była dla mnie ważniejsza, niźli groźba niespodziewanej wizyty mundurowych.
W każdym z nas tkwi talent ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć...

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 04-03-2013 14:22

Anchen, jak zwykle arcydzieło :OK:

Cieszę się, że sporo z tego przepracowałam na terapii ;)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

maciej

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 2715


Rejestracja:
09-01-2008 17:16

Lokalizacja: Inowrocław

Post 04-03-2013 20:09

Anchen pisze: Kpij sobie ze świata, i czyń zawsze dobro, i pozwól, niech mówią, źle czy dobrze mówią.


I tak w sumie nic więcej nie trzeba mówić. Anchen tekst super. :OK:
Michał 18 lat ADHD

Wróć do O naszym portalu - ADHD.org.pl



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.