Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Dyskusja o artykule Matken ''Inne dziecko"

Moderator: Moderatorzy

Pomóż mi się doskonalić, oceń ten artykuł. Jeśli nie jesteś pewien, wybierz dwie oceny.

6 artykuł ciekawy i przydatny, wpłynie na moje poglądy
0
Brak głosów
5 artykuł ciekawy i przydatny
3
100%
4 artykuł przydatny, ale napisany zbyt monotonnie
0
Brak głosów
3 artykuł ciekawy, ale mało przydatny
0
Brak głosów
2 artykuł mało przydatny i dość nudny
0
Brak głosów
1 artykuł nieprzydatny i nudny
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 3

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 07-12-2011 10:29

Dyskusja o artykule Matken ''Inne dziecko"

Link do tego artykułu na portalu: Inne dziecko

Treść artykułu:
Inne dziecko

Dzień świąteczny, a raczej środek nocy, żeby było ciekawiej i bardziej ekstremalnie. Mój syn budzi się z krzykiem, pokazuje, że boli go brzuszek. Pokazywał już wcześniej, ale wtedy szybko przechodziło. Teraz jest inaczej. Płacze i krzyczy od pół godziny. Decydujemy, że trzeba jechać do lekarza. Dzwonię do Poradni D. Na sekretarce automatycznej nagrana jest wiadomość o punkcie udzielającym pomocy w takie dni jak dziś. Słucham niecierpliwie, zapamiętuję numer, dzwonię. Będą na nas czekać, jest lekarz. W gabinecie seria pytań, a wśród nich: “Dlaczego nie przyjechaliście wcześniej?”. Ja nie bardzo rozumiem. Od czasu do czasu synek płakał, że boli go brzuszek, zrobił 2 brzydkie kupki w ciągu dwóch dni. Drugi dzień wypadł w święto... Jest na antybiotyku, wtedy mogą być jakieś problemy z brzuszkiem. Badanie i podejrzenie zapalenia wyrostka. Pędzimy do szpitala, zbliża się północ. Na izbie przyjęć kolejne pytania, a właściwie pytania od początku. Na wspomnienie o antybiotyku lekarz i pielęgniarka wymieniają między sobą spojrzenia. Znowu nie rozumiem. Tłumaczę, że moje dziecko często nie odczuwa bólu. Jeśli alarmuje, to jest już bardzo źle. Do tej pory dotyczyło to zapalenia gardła, ucha, migdałków. Nie wiem jak jest z brzuchem. Chyba nikt nie słucha Badanie, w czasie którego lekarz zadaje mojemu synowi pytania. Wspominam, że nie da się z nim dogadać. Skierowanie na USG. Powrót na izbę, podejrzenie wgłobienia jelita i skierowanie na RTG. Jest około 1-szej, ja zostaję, żeby wypisać dokumenty dotyczące przyjęcia, mąż idzie z małym zrobić zdjęcie. Mówię o częstych chorobach, antybiotykach, przerośniętym 3-cim migdale. Na koniec podaję, że syn ma zaburzenia ze spektrum autyzmu. Zapisano. Oddział. Zbliża się 2-ga. Zadają te same pytania. Jestem zirtowana. Widać, że mają jakieś wiadomości z dołu, bo pielęgniarka doczytuje o cechach autystycznych. Zostajemy przyjęci. Resztę nocy zrywam się co 20 minut z trzech krzeseł, na których usiłuję się przespać.

Dzień drugi. Rano przychodzi lekarz, który “widzi po oczach, że operacja nie będzie potrzebna” Ja zaś widzę, że moje dziecko zachowuje się inaczej niż zwykle. Bawi się, ale nie rozrabia, jest dużo spokojniejszy. Wytrzymuje spokojnie w łóżeczku. W momencie tej dziwnej “diagnostyki” nie ma ataku bólu, które męczą go co 20-30 minut... Lekarze czekają, czy w kupce pokaże się węgiel, co będzie oznaczało, że jelita są jednak drożne. Udaje się i już wiadomo, że ból brzucha nie jest “chirurgiczny”. Uff. Mija dzień i noc, podobna do poprzedniej, tylko moje miejsce do spania lepsze. W tym czasie z mojego punktu widzenia nic się w kierunku pomocy pacjentowi nie dzieje. Synek cierpi jak cierpiał. Ja zgłaszam, że są bóle, chyba znowu nikt nie słucha. Kolejny raz pojawia się lekarz z promieniami Roentgena w oczach Wyraźnie podkreślam ogrom cierpienia, które odczuwa moje dziecko. Kroplówka ze środkami przeciwbólowymi i rozkurczowymi. Nareszcie! Ataki jeszcze są, kroplówka jeszcze nie “zleciała”. Wiadomy lekarz, denerwuje mnie słowami “Serce rośnie, gdy się na coś takiego patrzy”, na widok mojego bawiącego się syna. Usiłuję coś tłumaczyć, że to nie jest tak, że on nie jest sobą, że zabawa o niczym nie świadczy, że po nim często nie widać choroby... nie słucha. Wie swoje.

Większość osób kieruje się stereotypami. Jeśli widzą bawiące się dziecko, to wydaje im się, że jest zdrowe lub zdrowieje. Jednak osoba z zewnątrz, która nie wie nic o autyzmie, może się bardzo pomylić. Ja po zachowaniu mojego syna widziałam, że nie jest z nim dobrze. Przede wszystkim miałam za dużo spokoju Gdzieś zniknęła energia, która mu zwykle towarzyszy. Przestał psocić, uciekać, wytrzymywał długi czas spokojnie w łóżeczku. Mogłabym się przyzwyczaić do takiego spokoju, gdyby to nie wiązało się z jego złym samopoczuciem.
Rodzic jest najlepszym ekspertem od swojego dziecka. Oczywiście nie jestem nieomylna. Często nie zauważam sygnałów, które mój synek do mnie wysyła, lub zwyczajnie ich nie rozumiem. Mówi od niedawna i często bardzo niewyraźnie. Poza tym wydaje mi się, że pojawiła się echolalia, bo często słyszę jak syn powtarza to, co słyszy. Trudno w takim wypadku o prawdziwą rozmowę. Jednak powtórzę, że to rodzic jest najlepszym ekspertem, więc... Dlaczego lekarz mnie nie słuchał? Uznał, że histeryzuję? Jestem nadopiekuńcza? Miał z pewnością jak najlepsze intencje jednak gdyby usłyszał zamiast słyszeć, to oszczędziłby mojemu dziecku cierpień.


Zapraszam do dyskusji wyrażania opinii. :)

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 07-12-2011 10:50

Matken bardzo mądry i ciekawy artykuł.
On powinien być, jako lektura obowiązkowa dla studentów medycyny.
Przedstawiłaś bardzo mądrą i starą prawdę, każda (lub prawie każda) zna najlepiej swoje dziecko. Dlatego też trzeba mówić i tłumaczyć lekarzom, że naszym dzieckiem jest coś nie tak. Pomimo, ze inni mogą być zachwyceni zachowaniem dziecka, że się cicho bawi. jeżeli to nie jest standardowe zachowanie, uparcie trzeba mówić o tym lekarzom, nawet jeśli dziwnie na nas patrzą.

Ilonka88

Wsparcie rozkwitające

Posty: 106


Rejestracja:
03-10-2011 12:00

Lokalizacja: Warszawa

Ja: zdiagnozowane ADHD

Post 07-12-2011 11:16

Ehh, temat znany mojej mamie.

I też to był wtedy wyrostek. Nikt nie chciał słuchać że ja normalnie bardzo nadpobudliwa jestem i rozgadana więc jak cicho w kąciku obracam klocka to jest już bardzo źle.

Efekt - lekarze nie zauważyli wyrostku, on się rozlał (chyba tak się mówi potocznie), zapalenie otrzewnej, skomplikowana operacja, OIOM, dziś została wielka blizna na pół brzucha i każdy lekarz robi wielkie oczy jak mówię że mi wyrostek tak trzeba było operować.

Miałam cztery latka wtedy.

Rutyna lekarzy ma straszliwe skutki dla pacjenta. Ja też wtedy się wiele wycierpiałam, nie mówiąc o tym co przeżyli moi wtedy dość młodzi rodzice.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 07-12-2011 14:26

Wiecie co? do takiego efektu nie trzeba mieć ZA, "zwykłe" ADHD wystarczy.
Ten sam efekt miałam z Tomkiem: jak się grzecznie bawił, ładnie rysował, dokładnie zestawiał klocki - to się zdarzało tylko przy temperaturze powyżej 37.

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 07-12-2011 14:35

Żona Dreptaka pisze:Wiecie co? do takiego efektu nie trzeba mieć ZA, "zwykłe" ADHD wystarczy.
Ten sam efekt miałam z Tomkiem: jak się grzecznie bawił, ładnie rysował, dokładnie zestawiał klocki - to się zdarzało tylko przy temperaturze powyżej 37.

U nas podobnie - w 2 klasie, poczatek maja, tuż przed I Komunią, tel ze szkoły: "wie pani, Niko mówi, że go boli szyja, nie może wyprostowac głowy, ale tak grzecznie siedzi...". Oczywiście natychmiast po niego pojechałam... efekt - kręcz szyi, silne leki p.bólowe, kołnierz ortopedyczny ok miesiąca (nawet podczas uroczystości komunijnych), zwolnienie z wf do końca roku szkolego...

Tak samo bylo przy złamaniu ręki (z przemieszczeniem!)...
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

Maja

Awatar użytkownika

Pszczółka

Posty: 2619


Rejestracja:
01-02-2007 19:54

Post 07-12-2011 18:26

I podniesiony próg odczuwania bólu- to chyba kolejny bardzo charakterystyczny dla naszych pociech element i przy ZA i ADHD.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 07-12-2011 23:25

Mój Krzysiek rewelacyjnie funkcjonował w szkole po manipulacjach przy aparacie na zębach. Jeden dzień jadł jogurty i serki, a potem już było jak zwykle. Przestawał odczuwać ból.
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Wróć do O naszym portalu - ADHD.org.pl



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.