Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Dyskusja o artykule matken "Droga do diagnozy"

Moderator: Moderatorzy

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 01-11-2011 20:14

Dyskusja o artykule matken "Droga do diagnozy"

Link do tego artykułu na portalu jest tutaj.

Cytuję treść artykułu:
matken pisze: "Droga do diagnozy" z cyklu "Nasze historie"

W wieku 22 lat zostałam mamą ślicznego synka. Pierwszym szczegółem, który zauważyłam tuż po urodzeniu, była mała plamka na języku. Nie umiałam go jeszcze kochać i dziwnie się z tym czułam, bo myślałam, że te uczucia przyjdą w chwili jego narodzenia. Przyszły później, kiedy już się troszkę poznaliśmy. Miał rok i 4 miesiące, gdy został starszym bratem.

Chłopcy sobie rośli, wszędzie było ich pełno. Skakali po kanapach, biegali po domu i po podwórku. Jakoś dawaliśmy sobie radę, wiele zachowań mi nie przeszkadzało, a poza tym nie wiedziałam, że mogłoby i powinno być inaczej. Poza domem było gorzej, bo wokół zawsze znajdowali się jacyś ludzie, którzy uważali, że mogą wygłaszać do mnie umoralniające czy pouczające komentarze. Żeby temu zapobiec, zdzierałam gardło od krzyku, którego synowie i tak zdawali się nie słyszeć. Edukacja przedszkolna przebiegła dość sprawnie, wiedziałam, że moje dzieci nie należą do najgrzeczniejszych, ale jakoś daliśmy radę. W międzyczasie wyjazd do sanatorium, gdzie moje dziecko odizolowano od innych, żeby nie sprawiało kłopotu. Kosmos!!!

Wiadomo, najstarszy do szkoły poszedł pierwszy, przypadkowo klasa integracyjna. Zaczęły się skargi. W końcu zostałam wezwana i poinformowano mnie, że szkoła porozumiała się z przedszkolem, gdzie potwierdzono koszmarne problemy... Ja od pań z przedszkola nigdy takiego stwierdzenia nie usłyszałam. Teraz wiem, że było to działanie bezprawne, bo nikt nie ma prawa udzielać informacji o moim dziecku bez mojej zgody. Potem rozmowy z wychowawczyniami i szkolnym psychologiem, na których wypłakiwałam sobie oczy, przekonywana, że jestem winna wszystkiemu, co dzieje się z moim dzieckiem. Teraz wiem, że pomimo popełnianych przeze mnie błędów wcale nie było to prawdą. Każdy powtarzał mi słowo “konsekwencja” we wszystkich możliwych odmianach i nikt nie wyjaśnił, o co tak naprawdę chodzi i jak to się robi. Nie chciałam już chodzić do szkoły i unikałam tego jak mogłam. Nie zaglądałam też zbyt często do zeszytów i podręczników. Odwiedziliśmy Poradnię Psychologiczno Pedagogiczną... z marnym skutkiem. Po skończeniu 4 klasy zdecydowałam, że zmienimy szkołę. Na wspaniałą, prywatną, gdzie zajmą się moim szczególnym synem. W klasie tylko 7 uczniów, zorganizowane zajęcia od 8.00 do 15.00 i... nieustanne nękanie przez rówieśników z klasy, puste zeszyty, szwendanie się bez celu po szkolnym boisku w czasie, kiedy miały być te osławione zajęcia i rozcięta głowa podczas zajęć WF, których tak właściwie chyba nie było. Teraz wiem, że dobra szkoła to nie budynek i plan lekcji, tylko ludzie, którzy w niej pracują. W tym wszystkim wspaniała pani pedagog, która zarejestrowała nas do psychiatry dziecięcego. Wtedy się zaczęło...

Zaczęło się przejaśniać. Gdzieś usłyszałam o ADHD. Znalazłam książkę “W świecie ADHD” Hallowella. Wszystko pasowało! W wakacje obserwacja w szpitalu na oddziale. Miałam co do tego mieszane uczucia, ale cieszyłam się, że będzie diagnoza. Bez tego lekarz nie chciał mi nic powiedzieć. Ze szpitala syn wrócił z diagnozą i wynikami testów. IQ 132. Potem książka Janet E. Heiniger “Od chaosu do spokoju” i nasze życie zaczęło nabierać kształtów. Już wiedziałam, co oznacza konsekwencja. Kolejna zmiana szkoły, bo w tej poprzedniej nie dało się egzystować. Byle zakończyć podstawówkę. Świadectwo ze średnią 2. Dwóje od góry do dołu i test szóstoklasisty 37 punktów na 40 możliwych. W tym wszystkim cotygodniowe spotkania dla rodziców dzieci z problemami, gdzie poznałam osobę, która zaprosiła mnie do stowarzyszenia i pokazała tutejsze forum.

Gimnazjum integracyjne. Udało się uzyskać Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego i syn poszedł do klasy jako jedno z dzieci z orzeczeniem. Różnie bywało, ale stosowaliśmy systemy motywacyjne. Nauczycielka wspomagająca bardzo zaangażowana. Dziękuję. Jednak znowu coś przestawało pasować. Niektóre z cech nadpobudliwości zanikły, pojawiły się lub uległy wzmocnieniu inne objawy. Najbardziej dotkliwie odczuwałam zamęczanie otoczenia opowieściami, pomysłami, bo często to ja musiałam być słuchaczem. Szukałam, pytałam. Z początku nie mogłam nic znaleźć, a potem...

Potem trafiłam na forum na opisy zachowań dzieci z zespołem Aspergera i już wiedziałam, że diagnoza syna przestała być aktualna. Zrezygnowaliśmy już wtedy z wizyt u psychiatry. Przepisywał tylko leki, które wcale nie były potrzebne. Na forum polecono mi lekarza i terapeutkę, a tam...

Pierwsza wizyta, syn przyjechał z klockami lego. Przyjrzała się, jak je pieczołowicie zbiera i zaprosiła mnie do gabinetu. Seria pytań z testu diagnostycznego i wstępna diagnoza - zespół Aspergera. Odetchnęłam z ulgą. Nareszcie wiedziałam, na czym stoję. Przyjeżdżaliśmy na kolejne wizyty, gdzie dowiadywałam się coraz to nowych rzeczy o moim synu. To nie były już wizyty podobne do tych u psychiatry, gdzie ja prowadziłam monolog, a lekarz tylko potakiwał. Wychodziłam z gabinetu z kolejną receptą w ręce, jednocześnie czując, że nie otrzymałam żadnej pomocy i do tego piekielnie bezradna i zła. Te spotkania okazały się być motywujące i dające mi zastrzyk energii do dalszej pracy. Można powiedzieć, że przełomem były warsztaty dla rodziców, które zorganizowaliśmy jako stowarzyszenie, a prowadzone były przez “naszą” panią doktor. Znałam już wszystkie zasady z forum, ale możliwość ćwiczenia ich i bieżącej korekty była dla mnie bardzo cenna. Mnóstwo wniósł też obóz terapeutyczny, na który pojechałam z synami. Tam była możliwość obserwacji mojego najstarszego syna w sytuacjach społecznych, o których do tej pory mogłam tylko opowiadać, a tak właściwie, to przecież tak do końca ich nie znałam. Nie przebywałam z synem w szkole, a przy mnie zachowywał się zawsze trochę inaczej. Po obozie syn przyjmował przez jakiś czas leki i to był strzał w dziesiątkę. Leki pozwoliły na wyciszenie lęków i tak dobrnęliśmy do końca gimnazjum. Świadectwo tradycyjnie nieciekawe, ale kto by się tam martwił ocenami. Test gimnazjalny i... najlepszy wynik w szkole.

W tym roku syn kończy liceum, za pasem matura. Wybiera się na informatykę. Ciągle coś tam tworzy, próbuje pisać własną grę. W szkole jak zwykle, czyli różnie. Oceny takie sobie. Ciekawe jak mu pójdzie matura....


Zapraszam do dyskusji!
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 01-11-2011 20:22

Matkenku, czy mogę zdradzić wszystkim tytuł roboczy w wersji pełnej? Moim zdaniem jest absolutnie zabójczy :mrgreen: :taniec:
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 01-11-2011 20:53

Matken i ty twierdzisz, że nie umiesz pisać :opada: :opada: .
To ja się pytam co to jest :jestes_wielki: :jestes_wielki: .
Wspaniały artykuł.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 01-11-2011 21:35

Dosiu czyń honory :lol:
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 01-11-2011 21:42

Irenko, to samo pomyślałam, jak zobaczyłam pierwszy tekst matkenka :OK:

matken pisze:Dosiu czyń honory :lol:

Dzięki :OK:

Tytuł był taki:
Kręta droga do diagnozy,
pot, krew, łzy i chwile grozy.
Czy to nie poetyczne? 8) :D
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 01-11-2011 21:44

He, he żarcik taki :wink:
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 01-11-2011 22:11

Jeszcze jak poetycki tytuł.
Matken może w końcu przestań być taka skromna.
Bardzo dobry i pomocny artykuł. Kolejna osobna zmusza mnie do pewnych przemyśleń.
Dziękuje Matkenku.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13313


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 02-11-2011 08:36

Kręta droga do diagnozy,
pot, krew, łzy i chwile grozy.

Bingo, to mi się podoba!

Ida

Awatar użytkownika

Lady Chaos

Posty: 4734


Rejestracja:
08-07-2008 14:38

Post 02-11-2011 09:21

Roboczy tytuł świetny! :OK:

Artykuł bardzo mi sie podoba szczególnie, że dużo miejsca poświeciłaś swoim odczuciom, które towarzyszą chyba każdemu na etapie diagnozy (szczególnie bezradność i brak zrozumienia sytuacji). Świadomość, że "inni też tak mieli i przez to przebrnęli" przynosi ulgę i daje nadzieję na dobrnięcie do celu. Wiele osób też tak chyba miało, że wychodziło z receptą na lek, pełni nadziei podawali go dzieciom i widzieli, że to "nie działa" lub "działa nie tak" i toczyło ze sobą bój wewnętrzny "podawać dalej czy nie".

Dobre! :D
"Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię na swój poziom, a potem zabije doświadczeniem."

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 02-11-2011 09:45

:OK:
Zwłaszcza podobają mi sie zestawienia "oceny to same dwóje, a test poszedł świetnie".
To bardzo charakterystyczne, dlatego dobrze, że jest podkreślone.
(A może podoba mi się głównie dlatego, że Dreptaczęta miały dokładnie tak samo, więc włącza mi się osobiste nastawienie emocjonalne?)

Drobna uwaga redakcyjna:
To nie były już wizyty podobne do tych u psychiatry, gdzie ja prowadziłam monolog, a lekarz tylko potakiwał, po czym wychodziłam z gabinetu z kolejną receptą w ręce, jednocześnie czując, że nie otrzymałam żadnej pomocy i do tego piekielnie bezradna i zła.
To jest fragment, gdzie przeciwstawiasz "nową terapeutkę" "staremu psychiatrze". Wtrącenie o poprzedniku powinno mieć wyraźne ramy oddzielające od opisu nowej lepszej sytuacji. Jak to było w dwóch zdaniach, to zaczynając czytać drugie nie bardzo wiedziałam, czy dotyczy ono jeszcze starego-kiepskiego, czy już nowego-świetnego.

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 02-11-2011 16:45

Historia, która opowiada drogę, jaką przeszło wielu z nas. Wracają wspomnienia, emocje, tyle trudnych chwil, gorzkich łez.

Dziękuję za ten wpis, pokazuje jaką drogę już przeszliśmy i że była to droga w dobrym kierunku.

Jest jeszcze jeden aspekt, artykuł pokazuje, że nie jesteśmy i już nigdy nie będziemy samotni, bo są ludzie, którzy, przez to że kroczyli podobną drogą, znają jej pułapki i są dowodem na to, że można.
:jestes_wielki:

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 03-11-2011 15:20

Bardzo Wam dziękuję, a to co napisała Ida o uczuciach, to zupełnie zwaliło mnie z nóg, bo jak wiecie mam z tym tematem spory problem i nawet nie wiedziałam, że o uczuciach piszę ;)
Żono, czyli proponujesz, żeby to rozbić na dwa zdania i wywalić "po czym"? Zgadzam się :D
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 03-11-2011 16:41

matken pisze:Żono, czyli proponujesz, żeby to rozbić na dwa zdania i wywalić "po czym"? Zgadzam się :D
Wręcz przeciwnie: połączyć dwa zdania w jedno dodając "po czym" w charakterze kleju.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 03-11-2011 21:48

Ale tek było pierwotnie o ile dobrze pamiętam i dzieliłam, bo się nie podobało :hmmm: I tak się zgadzam :lol:
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Wróć do O naszym portalu - ADHD.org.pl



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.