Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Dyskusja o artykule dreptaka "Człowiek w cywilizacji"

Moderator: Moderatorzy

Pomóż mi się doskonalić, oceń ten artykuł. Jeśli nie jesteś pewien, wybierz dwie oceny.

6 artykuł ciekawy i przydatny, wpłynie na moje poglądy
3
30%
5 artykuł ciekawy i przydatny
4
40%
4 artykuł przydatny, ale napisany zbyt monotonnie
0
Brak głosów
3 artykuł ciekawy, ale mało przydatny
1
10%
2 artykuł mało przydatny i dość nudny
1
10%
1 artykuł nieprzydatny i nudny
1
10%
 
Liczba głosów : 10

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 16-10-2011 23:51

Dyskusja o artykule dreptaka "Człowiek w cywilizacji"

Poniżej dyskusja na temat artykułu dreptaka zamieszczonego dzisiaj na portalu tutaj

Cytuję treść tego artykułu:
dreptak pisze: "Człowiek w cywilizacji" z cyklu "Człowiek a ewolucja"

Ludzie na chodniku mijają się bezboleśnie, czasem ktoś kogoś trąci, ktoś kogoś nadepnie i … nic się nie dzieje. Ale ci sami ludzie siedząc za kółkiem kierownicy są gotowi ciskać gromy na innych użytkowników drogi. Niby ci sami ludzie ale inni.

Ale nie o tym teraz będzie...

Fakty są takie: coraz więcej ludzi potrzebuje pomocy psychologicznej, antydepresanty sprzedają się jak ciepłe bułeczki a nasza cywilizacja europejska zdaje się wchodzić w ślepy zaułek. Co się dzieje?
Przecież mamy niespotykane wcześniej warunki rozwoju, wojen w naszym rejonie Europy nie mamy już od 50 lat, dostęp do wykształcenia mamy jak nigdy wcześniej, jesteśmy pilnowani zewsząd a mimo wszystko nie jesteśmy szczęśliwi. Czego nam brakuje?
Przedstawię swoją teorię.

My, jako gatunek ludzki, ewoluowaliśmy przez ostatnie kilka milionów lat jako stworzenia społeczne działające w hordach rodzinnych. Mężczyźni polowali, łowili ryby, zbierali owoce leśne. Kobiety pilnowały obozu, wychowywały dzieci, organizowały życie rodzinne.
Grupy rodzinne miały od kilku do kilkunastu członków. W każdej grupie był przywódca, był szaman, była specjalistka od ziół, istniały naturalne role społeczne w grupie.
Mniej więcej 10 tysięcy lat temu zaczęła się rewolucja rolnicza, która spowodowała zmiany w dotychczasowym układzie. Ale... tam mamy 7 milionów lat ewolucji a tu 10 tysięcy...
Co z tego wynika? Nasze mózgi nadal pozostały mózgami łowców i zbieraczy. Ewolucyjnie się nie zmieniliśmy.

Żyjemy w cywilizacji, w czasem w dużych skupiskach ludzkich, czasem mniejszych. Naturalna grupa rodzinna już nie istnieje. Coś co było cenną cechą dla łowcy nie musiało być dobre dla rolnika. A jakie przystosowanie jest cenne dla rzemieślnika?

No i dochodzę do sedna problemu.
Jednostka ludzka jest wyposażona w cały zestaw umiejętności, emocji, instynktów, które są jej „wbudowane w hardware”. Na przykład nie uczymy się rozpoznawać twarzy – bardzo duża część tej umiejętności mamy dane. Już noworodki wodzą wzrokiem za wszystkim co choćby przypomina rysy twarzy.

Nasze otoczenie się zmieniło, ale ewolucja nie jest taka szybka!!! Ewolucja działa w ciągu milionów, nie setek czy tysięcy lat. Więc nasze psychiki zaczynają szwankować. Czemu? Bo naturalne odruchy zderzają się z wymogami cywilizacji.

Wyobraźmy sobie egzamin na uczelni. Student odpowiada na pytania profesora, wtem pada pytanie, na które egzaminowany nie zna odpowiedzi. Nasz układ emocjonalny nie jest specjalnie inteligentny, ale mimo wszystko wyłapuje sytuację zagrożenia. Co należy zrobić, żeby zwiększyć szanse przeżycia w sytuacji zagrożenia? Nasz układ hormonalny doskonale wie jak obsłużyć taki moment – przygotować organizm do walki lub ucieczki. Czyli uwalnia adrenalinę do krwi i bardzo szybko zmienia funkcjonowanie organizmu wyłączając niepotrzebne organy i zaopatrując mięśnie maksymalną dawką energii. A tymczasem sytuacja nie wymaga fizycznej akcji, przecież student nie skoczy na profesora z maczugą ani nie ucieknie. Energia skierowana do mięśni wymaga uwolnienia, więc studentowi zaczynają drżeć ręce. A jeszcze moment później następuje przegrzanie organizmu, normalnie w chwili zagrożenia człowiek byłby w ruchu, a tu trzeba siedzieć spokojnie! Więc natychmiast rozszerzają się włosowate naczynia krwionośne i piękny rumieniec wykwita na twarzy nieszczęśnika. Alarm w organizmie! Przegrzanie jest coraz większe, ruszają do pracy gruczoły potowe i student zalewa się potem.
W warunkach naturalnych stres minąłby chwilę po zagrożeniu, wróg lub drapieżnik zostałby albo odgoniony albo pokonany i organizm wróciłby na normalny tryb funkcjonowania. Organy wewnętrzne dostałyby niezbędną dawkę energii. Tymczasem egzamin oblany, dogrywka za tydzień, zagrożenie trwa dalej. Ups... układ trawienny jest wciąż słabo zaopatrzony, nerki protestują, wątroba wyciska z siebie siódme poty...
A tu dziecko sąsiada stuka piłką w podłogę. Biedny student już jest w stanie zagrożenia – przynajmniej jego organizm tak sądzi. A tu kolejne powody do gniewu! Irytacja sięga zenitu, a w telewizorze znów chrzanią... Spirala się nakręca.
W końcu biedny studencina wreszcie zda ten nieszczęsny egzamin nie przegryzając aorty profesorowi, ale wyjść ze stresu już nie jest łatwo. Organizm przechodzi w stan chronicznego zagrożenia. Z początku nic strasznego się nie dzieje, ale organy zbędne w momencie walki stają niedożywione. Ostatecznie do walki wystarczy zaopatrzyć mięśnie w cukier i tlen a całą resztę można wyłączyć. Przez jakiś czas studencina jeszcze jedzie na zapasach a potem może być klapa. Układ immunologiczny nie nadąży, bo jest odcięty od zasobów i mamy na przykład anginę. Dobrze, jeżeli tylko anginę...
Krótko mówiąc organizm powie „dość”. I albo student wyluzuje albo pogna dalej. Jak pogna dalej przełamując protesty organizmu... nietrudno zgadnąć co może się dziać dalej.
Zawał, wrzody żołądka, ciągłe infekcje i... do piaseczku.

Czego Wam nie życzę.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 17-10-2011 08:04

Pytanie czy mechanizm opisany przez Dreptaka jest częstym powodem depresji i sięgania po antydepresanty. Przecież podobno depresje dwa razy częściej diagnozuje się u kobiet niż u mężczyzn. A to co pisze Dreptak kobiet raczej nie dotyczy. I u kobiet ilość diagnozowanych depresji rośnie.

Z kolei pytanie czy ilość ludzi z depresją rośnie czy po prostu teraz dopiero widzimy, że jest. W końcu depresja to jednak dość świeże odkrycie i trudno o wiarygodne statystyki z kilku ostatnich pokoleń.

To tak w ramach pobudzenia do dyskusji.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 17-10-2011 08:10

Zauważ, że kobiety przejęły wiele z męskich obowiązków, mężczyźni - niekoniecznie ;) W wychowaniu dzieci pojawiło się wiele zagrożeń, których nie było do tej pory. Rozumiem, że nie kumasz o czym piszę, ale życie kobiety nie polega na robieniu zakupów :wink:

Edit: No i dlaczego kobiet nie dotyczy? Czy kobiety nie studiują? :shock:
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 17-10-2011 08:21

matken pisze:Zauważ, że kobiety przejęły wiele z męskich obowiązków, mężczyźni - niekoniecznie ;) W wychowaniu dzieci pojawiło się wiele zagrożeń, których nie było do tej pory.


Całkowita prawda. Na przykład tradycyjną rolą kobiety jest pomoc w odrabianiu lekcji. Kiedyś zakres był mizerny, teraz jest potężny.

matken pisze:Rozumiem, że nie kumasz o czym piszę, ale życie kobiety nie polega na robieniu zakupów :wink:


Nie przesadzaj. Aż tak bardzo skomplikowane to nie jest. Dam radę. :D

matken pisze:Edit: No i dlaczego kobiet nie dotyczy? Czy kobiety nie studiują? :shock:

Mechanizm Dreptaka opisuje reakcję organizmu wyćwiczoną przez ewolucję jako pomoc w polowaniu i związanym w nim niebezpieczeństwem. O ile wiem tradycyjną rolą kobiety nie było polowanie.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 17-10-2011 08:34

Tomaszek pisze:
matken pisze:Edit: No i dlaczego kobiet nie dotyczy? Czy kobiety nie studiują? :shock:

Mechanizm Dreptaka opisuje reakcję organizmu wyćwiczoną przez ewolucję jako pomoc w polowaniu i związanym w nim niebezpieczeństwem. O ile wiem tradycyjną rolą kobiety nie było polowanie.
Stan zagrożenia nie zawsze był związany z polowaniem i dlatego nie jest zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 17-10-2011 08:45

Dosia mnie ubiegła. Wszyscy mamy te same mechanizmy wszczepione ;) Może z racji "nieprzygotowania" kobiet na tak częsty stres częściej chorujemy na depresję?
Poza tym Tomaszku, co Ty wiesz o życiu kobiety? :wink:
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 17-10-2011 09:06

Dosia pisze:
Tomaszek pisze:
matken pisze:Edit: No i dlaczego kobiet nie dotyczy? Czy kobiety nie studiują? :shock:

Mechanizm Dreptaka opisuje reakcję organizmu wyćwiczoną przez ewolucję jako pomoc w polowaniu i związanym w nim niebezpieczeństwem. O ile wiem tradycyjną rolą kobiety nie było polowanie.
Stan zagrożenia nie zawsze był związany z polowaniem i dlatego nie jest zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn.


Odnoszę się tylko do tekstu Dreptaka i przywołanej przez autora sytuacji z przeszłości. Sytuacja raczej opisuje reakcję organizmów mężczyzn bo ich rolą było polowanie i eliminowanie wrogów.

Dreptak pisze:W warunkach naturalnych stres minąłby chwilę po zagrożeniu, wróg lub drapieżnik zostałby albo odgoniony albo pokonany i organizm wróciłby na normalny tryb funkcjonowania. Organy wewnętrzne dostałyby niezbędną dawkę energii.


Dlatego zadałem pytanie czy mechanizm Dreptaka jest odpowiedzialny w znacznym stopniu za depresje. Bo jak słusznie piszecie kobiety też są narażone na stany zagrożenia a nie mają wypracowanych mechanizmów reakcji na nie, takich o jakich pisze Dreptak. I faktem jest, że diagnozuje się więcej depresji u kobiet.

Inna sprawa czy statystyki są prawdziwe bo mężczyźni do depresji się nie przyznają. Przecież wojownik, myśliwy, pan i władca domowego ogniska - przyznanie się do depresji jest raczej trudne.
W końcu 80% samobójstw to dzieło facetów. Nie wiem ile wśród tych samobójstw popełniają zdiagnozowani mężczyźni ale pewnie niewiele.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 17-10-2011 09:44

Tomaszek pisze:Bo jak słusznie piszecie kobiety też są narażone na stany zagrożenia a nie mają wypracowanych mechanizmów reakcji na nie, takich o jakich pisze Dreptak.
:opada: :shock: że niby co Tomaszku? Że nie wiemy, co to adrenalina?!

Mamy wbudowane takie same mechanizmy reakcji na zagrożenie.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 17-10-2011 10:05

Dosia pisze:
Tomaszek pisze:Bo jak słusznie piszecie kobiety też są narażone na stany zagrożenia a nie mają wypracowanych mechanizmów reakcji na nie, takich o jakich pisze Dreptak.
:opada: :shock: że niby co Tomaszku? Że nie wiemy, co to adrenalina?!

Mamy wbudowane takie same mechanizmy reakcji na zagrożenie.

No ale jak możecie mieć jeżeli przez miliony lat ewolucji samce walczyły o bezpieczeństwo i strawę. Wy prowadziłyście działania logistyczne zmierzające do opanowania ogniska domowego.
Oczywiście, że mechanizmy reakcji na zagrożenie macie. Ale samce mają inne, nieadekwatne do dzisiejszych potrzeb i zdaje się, że o tym pisze Dreptak.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 17-10-2011 10:18

Obawiam się, że mamy takie same mechanizmy. Wiem, co czuję w sytuacjach zagrożenia i Dreptak opisał to bardzo dokładnie :OK:

A tak się składa, że jestem kobietą. :D Tak mi się wydaje. No chyba, że "mózgiem" jestem mężczyzną.

Nie tylko samce walczyły o bezpieczeństwo i strawę. Kobiety walczyły o bezpieczeństwo dziecka. Zbierały płody rolne, oddalając się od domów, gdzie były narażone na ataki dzikich zwierząt. I myślisz, że co robiły, kiedy do jaskini przyszedł niedźwiedź zapytać, czy nie mają odrobiny smakołyków dla niego, a w tym czasie mężczyźni byli na polowaniu?

Poza tym nie jestem taka pewna, czy nie brały udziału w polowaniach, jeśli akurat nie miały małych dzieci.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 17-10-2011 10:36

Wydaje mi się Dosiu, że koniecznie pragniesz potwierdzenia, że jako kobiety nie różnicie się od mężczyzn.

Oczywiście, że kobiety bywały w stanach zagrożenia i pewnie potrafiły sobie z tym radzić. Ale jednak mężczyźni częściej walczyli i częściej polowali i dlatego uważam, że mechanizmy związane z zagrożeniem wypracowali jednak inne.

I to, że są inne w niczym nie uwłacza kobietom. Po prostu role były i są inne i dlatego kobiety i mężczyźni są różni. Ewolucja przydzieliła inne zadania i trzeba się z tym pogodzić. Z tego wynika na przykład różna budowa ciała, kobieta nie musi być silna bo nie poluje i nie walczy. Chyba nie zaprzeczysz, że mężczyźni są silniejsi. Natomiast kobiety są znacznie cierpliwsze, wytrwalsze, konsekwentne czyli mają wszystko co potrzebne w wychowaniu dzieci. I chwała im za to.

Wojsko składa się w większości z mężczyzn. Ale leżeliby jak bezbronne dzieci gdyby na froncie nie pojawiły się sanitariuszki. I to się od stuleci nie zmienia.

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 17-10-2011 11:08

Co by nie mówić i jakby na to nie patrzeć, to już chociażby sztuka z czasów prehistorycznych pokazuje dominująca rolę kobiety.
Bardzo często słyszy się, że była ona boginią pierwotną, boginią ziemi, królową nieba.
Dlatego możemy wysnuć wniosek, że w okresie neolitycznym przyjął się i panował system matriarchalny.
U schyłku starszej epoki kamiennej kobiety zajmowały się gospodarką zbieracką, a mężczyźni łowiecką.
Ale to nie wszystko. To prawdopodobnie kobieta budowała dom (szałas, ziemiankę), dbała o utrzymanie ognia, wyprawiała skóry chroniące przed zimnem, gromadziła zapasy żywności.
Łowiectwo było na tyle prymitywne, że nie mogło być gwarantem dostarczenia wystarczającej ilości pożywienia.

Tak więc, jasno widać, że kobieta od zarania dziejów jawi się jako istota bardziej zaradna i działająca wielotorowo.
To ona ,,zarządza" całym gospodarstwem. Mężczyzna jest wprawdzie ostoją, gwarantem bezpieczeństwa, ale jego rola sprowadza się raczej do zabezpieczenia pewnych potrzeb.
Jak to przeniesiemy do dzisiejszych czasów, pomijając przyczyny depresji, to możemy dojść do wniosku, że u kobiet częściej diagnozuje się depresję, bo one zwyczajnie nadal chcą działać. Szukają pomocy, nie chcą trwać w stanie, który dezorganizuje całe otoczenie.
To też może być jakieś przystosowanie ewolucyjne. Kobieta wie, że musi, bo to od niej często zależy byt całej rodziny. Kto łatwiej poradzi sobie po odejściu partnera?
To oczywiście tylko teza i na pewno nie możemy odnieść tego do wszystkich.

Mężczyzna do końca będzie chciał udowodnić, że jest twardy i świetnie sobie ze wszystkim radzi. Do momentu, gdy nie będzie sobie poradzić z czymkolwiek. Jednak wówczas może być już za późno.
No chyba, że ma przy sobie kobietę, która będzie umiała mu pomóc.

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 17-10-2011 11:22

Z przykrością muszę stwierdzić, że racje Beatki są trudne do obalenia. Faktem jest, że kobiety mają ewolucyjnie wytrenowane umiejętności, które dzisiaj im się przydają. A faceci co? Umiejętność polowania na mamuta potrzebna jest raczej średnio.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 17-10-2011 13:25

Tomaszek pisze:Wydaje mi się Dosiu, że koniecznie pragniesz potwierdzenia, że jako kobiety nie różnicie się od mężczyzn.
A na jakiej podstawie tak Ci się wydaje, Tomaszku?

A może i masz rację... Ja rzeczywiście nie widzę tak wielu różnic między płciami, oprócz takich dość oczywistych, jak wygląd, siła, wzrost, uległość i zdolności do przedmiotów ścisłych. A u dzieci cechy autystyczne i nadruchliwość są wyraźniejsze u chłopaków, niż u dziewczyn (bo nie sądzę, żeby były rzadsze - to jest dziedziczne).

W każdym razie nie zgodziłabym się z Beatką, że kobiety są bardziej zaradne i że dominują, moje doświadczenia tego nie potwierdzają. No i na pewno reakcja na stres między płciami raczej się nie różni.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 17-10-2011 13:53

Ot napisałem coś i dopiero z dyskusji widzę ile moich myśli rozbiegło się z Waszym rozumieniem tekstu.
Znaczy, że muszę popracować nad warsztatem ;)
Moją myślą główną było pokazanie przystosowań ewolucyjnych do dzisiejszego życia. Trochę bardziej się skupiłem na zachowaniu samców, bo zwyczajnie znam je lepiej :) Widzę, że teraz będę musiał podumać i coś skrobnąć na temat kobiet.
Ale moja konstatacja jest niewesoła (dla nas, dla samców): kobiety są lepiej przystosowane do dzisiejszej cywilizacji niż mężczyźni. Lepiej, co nie znaczy, że idealnie. Mam nadzieję, że samce nie wyginą jak to się działo w Matriarchacie Wolskiego albo w Seksmisji Machulskiego.
Przynajmniej niech się to nie zdarzy za mojej kadencji :)

Plugawy

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 17


Rejestracja:
01-09-2011 00:30

Post 17-10-2011 14:41

przecież student nie skoczy na profesora z maczugą ani nie ucieknie

Hehe humor poprawiony :D

A co do artukulu to ukazuje jeszcze jedna rzecz - im dluzej trwa ewolucja tym wieksze zagrozenia niosa ze soba anomalie psychiczne(stres) i coraz wiecej uwagi trzeba im poswiecac. Stres istnial od zawsze ale chyba nigdy nie byl traktowany tak powaznie jak w XXIw.
There's no place like 127.0.0.1

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 04-11-2011 19:23

Dodałam ankietę i zapraszam do głosowania!
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

BasikM

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1384


Rejestracja:
13-11-2008 18:20

Post 10-11-2011 00:04

Dosia pisze:
Tomaszek pisze:Wydaje mi się Dosiu, że koniecznie pragniesz potwierdzenia, że jako kobiety nie różnicie się od mężczyzn.
A na jakiej podstawie tak Ci się wydaje, Tomaszku?

A może i masz rację... Ja rzeczywiście nie widzę tak wielu różnic między płciami, oprócz takich dość oczywistych, jak wygląd, siła, wzrost, uległość i zdolności do przedmiotów ścisłych. A u dzieci cechy autystyczne i nadruchliwość są wyraźniejsze u chłopaków, niż u dziewczyn (bo nie sądzę, żeby były rzadsze - to jest dziedziczne).

W każdym razie nie zgodziłabym się z Beatką, że kobiety są bardziej zaradne i że dominują, moje doświadczenia tego nie potwierdzają. No i na pewno reakcja na stres między płciami raczej się nie różni.

Z zaznaczonym przeze mnie na kolorowo tekstem absolutnie się nie zgadzam. W przedmiotach ścisłych wymagających użycia chłodnej logiki kobiety są tak samo dobre jak mężczyźni. Są to raczej cechy osobnicze nie związane z płcią. To samo dotyczy uległości.
Dosia jest umysłem ścisłym i wcale nie uległym, a jest 100% kobietą. Jej cała rodzina: dzieci, rodzeństwo, rodzice wykazują te same zdolności bez ukierunkowania na płeć. I wcale nie jest wyjątkiem. :)
Cechy typowo męskie to moim zdaniem większa agresja i zdecydowanie lepsze zdolności techniczne, za które odpowiada lepsza wyobraźnia przestrzenna (nie mylić z obserwacją przestrzenną). Mężczyźni zdecydowanie łatwiej potrafią sobie wyobrazić stożek w 4 wymiarach niż kobiety. Konstruktorami nowych maszyn są też głównie mężczyźni.
Kobiety natomiast zdecydowanie lepiej odbierają emocje pozawerbalne, ale to właściwie jest truizm.
Co ciekawe kobiety też lepiej odróżniają odcienie barw niż mężczyźni. Zaskakująco często mężczyźni nie widzą różnicy pomiędzy amarantem a purpurą, beżem i łososiowym, seledynem i trawiastym.
Mam siostrę i siostrzeńców z ADHD

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 10-11-2011 08:58

BasikM pisze: W przedmiotach ścisłych wymagających użycia chłodnej logiki kobiety są tak samo dobre jak mężczyźni. Są to raczej cechy osobnicze nie związane z płcią.
Ewentualnie stosują własną logikę, która od męskiej może się nieco różnić ;)
BasikM pisze:To samo dotyczy uległości.
A to nie wiem.
BasikM pisze:Dosia jest umysłem ścisłym i wcale nie uległym, a jest 100% kobietą. Jej cała rodzina: dzieci, rodzeństwo, rodzice wykazują te same zdolności bez ukierunkowania na płeć. I wcale nie jest wyjątkiem. :)
U mnie też tak jest w rodzinie.
BasikM pisze:Cechy typowo męskie to moim zdaniem większa agresja i zdecydowanie lepsze zdolności techniczne, za które odpowiada lepsza wyobraźnia przestrzenna (nie mylić z obserwacją przestrzenną). Mężczyźni zdecydowanie łatwiej potrafią sobie wyobrazić stożek w 4 wymiarach niż kobiety. Konstruktorami nowych maszyn są też głównie mężczyźni.
Kobiety natomiast zdecydowanie lepiej odbierają emocje pozawerbalne, ale to właściwie jest truizm.
Co ciekawe kobiety też lepiej odróżniają odcienie barw niż mężczyźni. Zaskakująco często mężczyźni nie widzą różnicy pomiędzy amarantem a purpurą, beżem i łososiowym, seledynem i trawiastym.
Może z tymi kolorami nie mam aż tak, ale w takim razie chyba jestem facetem :shock: Dla mnie niebieski, to niebieski, mogę się zgodzić, że różni się od błękitu, ale na tym mój zasób słów określających tę gamę kolorystyczną się kończy. Amarantu od purpury chyba nie odróżnię :hmmm: Łososiowy wiem jaki, bo jem łososia. Podobnie z ceglastym, wiem jak cegła wygląda.
Nie wiem jak u mnie z wyobraźnią przestrzenną, ale stożek spokojnie jestem w stanie "zobaczyć". Czasem jak sobie coś wyobrażam, to pomagam sobie rękami, rysuję w powietrzu. Nie wiem tylko który to ten 4-ty wymiar :lol: Czas?
No i zdecydowanie jestem techniczna 8)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

BasikM

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1384


Rejestracja:
13-11-2008 18:20

Post 10-11-2011 10:09

matken pisze:
BasikM pisze:Cechy typowo męskie to moim zdaniem większa agresja i zdecydowanie lepsze zdolności techniczne, za które odpowiada lepsza wyobraźnia przestrzenna (nie mylić z obserwacją przestrzenną). Mężczyźni zdecydowanie łatwiej potrafią sobie wyobrazić stożek w 4 wymiarach niż kobiety. Konstruktorami nowych maszyn są też głównie mężczyźni.
Kobiety natomiast zdecydowanie lepiej odbierają emocje pozawerbalne, ale to właściwie jest truizm.
Co ciekawe kobiety też lepiej odróżniają odcienie barw niż mężczyźni. Zaskakująco często mężczyźni nie widzą różnicy pomiędzy amarantem a purpurą, beżem i łososiowym, seledynem i trawiastym.
Może z tymi kolorami nie mam aż tak, ale w takim razie chyba jestem facetem :shock: Dla mnie niebieski, to niebieski, mogę się zgodzić, że różni się od błękitu, ale na tym mój zasób słów określających tę gamę kolorystyczną się kończy. Amarantu od purpury chyba nie odróżnię :hmmm: Łososiowy wiem jaki, bo jem łososia. Podobnie z ceglastym, wiem jak cegła wygląda.
Nie wiem jak u mnie z wyobraźnią przestrzenną, ale stożek spokojnie jestem w stanie "zobaczyć". Czasem jak sobie coś wyobrażam, to pomagam sobie rękami, rysuję w powietrzu. Nie wiem tylko który to ten 4-ty wymiar :lol: Czas?
No i zdecydowanie jestem techniczna 8)

To są moje dywagacje, a nie prawda potwierdzona naukowo. :hmmm: Stożek trójwymiarowy łatwo jest "zobaczyć" każdemu, ale w matematyce nie euklidesowej funkcjonuje pojęcie n-wymiarowej przestrzeni i w takiej przestrzeni opisuje się wzorami wszelakie figury geometryczne. Wyobraźnia u nikogo nie sięga ponad 4 wymiar, ale znałam studentów, którzy starali się wytłumaczyć mi jak wygląda np. trójkąt w 4-wymiarowej przestrzeni. Nie byłam w stanie pojąć. :wink:
Rozumiałam, że trójkąt w przestrzeni 3-wymiarowej to dobrze nam znany ostrosłup prawidłowy o podstawie trójkąta równobocznego, ale dalej nie dało rady... :lol:

kolory nie każdy potrafi nazwać i nie ma takiej potrzeby. Sama twierdzisz, że wiesz jak wygląda łososiowy. :wink:
Mi chodziło o coś innego. Istnieje spora grupa osób i są to głównie mężczyźni przed którymi postawisz dwa przedmioty: jeden w kolorze beżowym, a drugi w kolorze łososiowym to z całą stanowczością będą twierdzić, że są tego samego koloru.
Ostatnio zmieniony 10-11-2011 10:35 przez BasikM, łącznie zmieniany 1 raz
Mam siostrę i siostrzeńców z ADHD

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 10-11-2011 10:35

matken pisze: Może z tymi kolorami nie mam aż tak, ale w takim razie chyba jestem facetem :shock: Dla mnie niebieski, to niebieski, mogę się zgodzić, że różni się od błękitu, ale na tym mój zasób słów określających tę gamę kolorystyczną się kończy.
Fakt. My jesteśmy prości: śliwka to owoc a nie kolor :wink:
Podobne problemy mam z zapachami. Jak koszmar pamiętam z lekcji chemii, jak trzeba było wykuć, że "ten związek ma charakterystyczny zapach podobny do czegoś_tam". Potrafiłam powiedzieć tylko, że dla mnie owszem, mocno zajeżdża, ale żeby to było do czegokolwiek podobne ... :?

matken pisze:Nie wiem jak u mnie z wyobraźnią przestrzenną, ale stożek spokojnie jestem w stanie "zobaczyć". Czasem jak sobie coś wyobrażam, to pomagam sobie rękami, rysuję w powietrzu. Nie wiem tylko który to ten 4-ty wymiar :lol: Czas?
Popatrz w kąt pokoju, tam, gdzie schodzą się dwie ściany i sufit. Widzisz krawędzie - to są trzy proste wzajemnie prostopadłe. Teraz skup się przez chwilę i dołóż czwartą, tak, żeby była prostopadła do każdej z tych trzech.
Udało się?

(Są też inne ćwiczenia usprawniające wyobraźnię przestrzenną :) )

matken pisze:Amarantu od purpury chyba nie odróżnię
To akurat jest prostsze: purpura jest królewska, a amaranty zapięte pod szyją.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 10-11-2011 10:50

Toż ja mówiłam Basiu, że jestem wybrykiem natury. :D Poza tym jestem dość uległa, tyle że nie wyłączam myślenia w trakcie wypełniania poleceń.
Co do tego, czy mężczyźni są lepsi w matematyce, czy nie: przypomnij sobie ze studiów osoby naprawdę wybitnie matematycznie. Prawdziwi geniusze matematyczni to wyłącznie mężczyźni. Wśród profesorów matematyki nie ma kobiet, a jeśli są, to całkiem pojedyncze przypadki.
Wyobraźnia trójwymiarowa wcale nie jest tak powszechna, jak piszesz, mało kto jest nią obdarzony. A już czterowymiarowej nie wierzę, żeby ktokolwiek potrafił sobie wyobrazić, myślę, że koledzy się raczej chcieli popisać czymś niezwykłym, czego nikt nie potrafi zweryfikować. ;) Co innego opisywać matematycznie przestrzenie n-wymiarowe, czyli uogólniać zasady 3-wymiarowych, a co innego sobie je wyobrazić.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

BasikM

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1384


Rejestracja:
13-11-2008 18:20

Post 10-11-2011 16:06

Dosia pisze:Toż ja mówiłam Basiu, że jestem wybrykiem natury. :D Poza tym jestem dość uległa, tyle że nie wyłączam myślenia w trakcie wypełniania poleceń.
Co do tego, czy mężczyźni są lepsi w matematyce, czy nie: przypomnij sobie ze studiów osoby naprawdę wybitnie matematycznie. Prawdziwi geniusze matematyczni to wyłącznie mężczyźni. Wśród profesorów matematyki nie ma kobiet, a jeśli są, to całkiem pojedyncze przypadki.
Wyobraźnia trójwymiarowa wcale nie jest tak powszechna, jak piszesz, mało kto jest nią obdarzony. A już czterowymiarowej nie wierzę, żeby ktokolwiek potrafił sobie wyobrazić, myślę, że koledzy się raczej chcieli popisać czymś niezwykłym, czego nikt nie potrafi zweryfikować. ;) Co innego opisywać matematycznie przestrzenie n-wymiarowe, czyli uogólniać zasady 3-wymiarowych, a co innego sobie je wyobrazić.

To niby ja też wybryk natury... :glawa w sciane: :mrgreen: . Nie zgadzam się. :!: :foch z przytupem: Jestem kobieca, a nie żaden wybryk. :mrgreen:
Kolegów, którzy twierdzili, że potrafią sobie wyobrazić czwarty wymiar faktycznie nie potrafiłam zweryfikować, bo ich dowody jakoś do mnie nie docierały. :hmmm: :lol:
Co do Twojej uległości, to byłam świadkiem kilku sytuacji, które temu zaprzeczają. :wink:
Jeśli chodzi o wybitnych matematyków to rzeczywiście byli sami mężczyźni. Tak im jakoś wyszło. :opada:
Mam siostrę i siostrzeńców z ADHD

BasikM

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1384


Rejestracja:
13-11-2008 18:20

Post 10-11-2011 17:41

Żona Dreptaka pisze:Popatrz w kąt pokoju, tam, gdzie schodzą się dwie ściany i sufit. Widzisz krawędzie - to są trzy proste wzajemnie prostopadłe. Teraz skup się przez chwilę i dołóż czwartą, tak, żeby była prostopadła do każdej z tych trzech.
Udało się?

(Są też inne ćwiczenia usprawniające wyobraźnię przestrzenną :) )

Nie powiem ile czasu zmarnowałam wpatrując się w ten róg pokoju jak sroka w gnat. :opada:
Czwartej prostej prostopadłej do owych 3 krawędzi nie znalazłam i już... :glawa w sciane:
Jak widać Dosiu nie tylko moi koledzy potrafili sobie wyobrazić 4 wymiar. :shock: Żonka również :jestes_wielki:
Koledzy oprócz tego kąta pokoju kazali mi najpierw wyobrazić sobie trójkąt równoboczny, następnie ostrosłup prawidłowy, następnie narysować na kartce rzut owego ostrosłupa i wówczas jak byś dodała płaszczyznę prostopadłą do owej kartki to to by był niejako rzut czwartego wymiaru.
Tylko, w którym miejscu doczepić ową płaszczyznę :crying: :??: :jezyk: :?:
Mam siostrę i siostrzeńców z ADHD

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 10-11-2011 17:43

Żona Dreptaka pisze:Popatrz w kąt pokoju, tam, gdzie schodzą się dwie ściany i sufit. Widzisz krawędzie - to są trzy proste wzajemnie prostopadłe. Teraz skup się przez chwilę i dołóż czwartą, tak, żeby była prostopadła do każdej z tych trzech.
Udało się?

No raczej bez problemu. Jeśli dobrze zrozumiałm i dobrze dołożyłam ;)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 10-11-2011 18:22

matken pisze:No raczej bez problemu. Jeśli dobrze zrozumiałm i dobrze dołożyłam ;)

:ithr: Witaj w klubie :piwko:

Ida

Awatar użytkownika

Lady Chaos

Posty: 4734


Rejestracja:
08-07-2008 14:38

Post 10-11-2011 18:25

matken pisze:
Żona Dreptaka pisze:Popatrz w kąt pokoju, tam, gdzie schodzą się dwie ściany i sufit. Widzisz krawędzie - to są trzy proste wzajemnie prostopadłe. Teraz skup się przez chwilę i dołóż czwartą, tak, żeby była prostopadła do każdej z tych trzech.
Udało się?

No raczej bez problemu. Jeśli dobrze zrozumiałm i dobrze dołożyłam ;)

U mnie podobnie. Wprawiło mnie to w zdumienie, bo nie wiedziałam, że potrafię :D
"Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię na swój poziom, a potem zabije doświadczeniem."

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-11-2011 18:36

Cieszę, się, że rzuciłyście takimi pięknymi, własnymi, przykładami.
Tylko co z nich wynika?
Matematyką zajmują się głównie mężczyźni. Wystarczy popatrzeć na skład klas matex (matematyczna eksperymentalna) w Staszicu. Najczęściej jest co najmniej 20 chłopaków i co najwyżej 5 dziewcząt. Winne są modele kulturowe? Czy jednak istnieją pewne naturalne predyspozycje, które jednak nie zawsze są przypisane do płci jednakowo precyzyjnie, czasem są odchyłki. Moja żoneczka jest takim wyjątkiem, poznałem ją właśnie w matexie.
W innych naukach ścisłych też kobiety nie stanowią o rozwoju. Zdarzy się co jakiś czas Maria Skłodowska-Curie, ale tylko zdarzy się... jednak Einstein nie była kobietą. Teraz trudno mówić, że mężczyźni blokują rozwój kobietom. Kobiety opanowały szkoły i przedszkola, to co - celowo podcinają skrzydła dziewczętom?
A teraz popatrzmy na skład studentów na psychologii: 90% to kobiety. Jednak to nazwiska mężczyzn są najczęściej wymieniane jako rozwijających tę naukę. Freud, Young, Zimbardo... Znów męski spisek?
Sprinter mężczyzna biegnie szybciej od kobiety. Tu też trudno mówić o uwarunkowaniu kulturowym.
Natomiast kobieta ma bardziej czułe opuszki palców. Spisek jajników?

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 10-11-2011 19:14

Ida pisze:
matken pisze:
Żona Dreptaka pisze:Popatrz w kąt pokoju, tam, gdzie schodzą się dwie ściany i sufit. Widzisz krawędzie - to są trzy proste wzajemnie prostopadłe. Teraz skup się przez chwilę i dołóż czwartą, tak, żeby była prostopadła do każdej z tych trzech.
Udało się?

No raczej bez problemu. Jeśli dobrze zrozumiałm i dobrze dołożyłam ;)

U mnie podobnie. Wprawiło mnie to w zdumienie, bo nie wiedziałam, że potrafię :D
Czy jesteście pewne, że ta prosta, którą zobaczyłyście jest prostopadła do wszystkich trzech krawędzi? Weźcie cztery zapałki i to ustawcie. :wink:
W przestrzeni, którą znamy, nie istnieje czwarta prosta, która byłoby prostopadła do wszystkich trzech prostopadłych do siebie wzajemnie. To nie jest takie łatwe, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Można byłoby to sobie ewentualnie próbować wyobrazić, zmieniając definicję prostopadłości.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

BasikM

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1384


Rejestracja:
13-11-2008 18:20

Post 10-11-2011 19:30

Dosia pisze:
Ida pisze:
matken pisze:
Żona Dreptaka pisze:Popatrz w kąt pokoju, tam, gdzie schodzą się dwie ściany i sufit. Widzisz krawędzie - to są trzy proste wzajemnie prostopadłe. Teraz skup się przez chwilę i dołóż czwartą, tak, żeby była prostopadła do każdej z tych trzech.
Udało się?

No raczej bez problemu. Jeśli dobrze zrozumiałm i dobrze dołożyłam ;)

U mnie podobnie. Wprawiło mnie to w zdumienie, bo nie wiedziałam, że potrafię :D
Czy jesteście pewne, że ta prosta, którą zobaczyłyście jest prostopadła do wszystkich trzech krawędzi? Weźcie cztery zapałki i to ustawcie. :wink:
W przestrzeni, którą znamy, nie istnieje czwarta prosta, która byłoby prostopadła do wszystkich trzech prostopadłych do siebie wzajemnie. To nie jest takie łatwe, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Można byłoby to sobie ewentualnie próbować wyobrazić, zmieniając definicję prostopadłości.

Tylko bez żadnych takich oszustw zmieniających definicje prostopadłości.
Dwie proste prostopadłe opisują płaszczyznę. (dwie ściany, sufit). Ta czwarta znaleziona przez Was prosta powinna tworzyć nową płaszczyznę z każdą z trzech pozostałych prostych, :oops: czyli powinna utworzyć trzy nowe płaszczyzny. :twisted: :mrgreen:

Uff! Zaplątałam się! Przecież każde dwie przecinające się pod dowolnym kątem proste tworzą płaszczyznę więc to nie byłoby żadnym problemem.

Musiały by to być 3 płaszczyzny prostopadłe równocześnie do siebie nawzajem i do każdej ze ścian oraz sufitu. :oops:
Ostatnio zmieniony 10-11-2011 19:40 przez BasikM, łącznie zmieniany 2 razy
Mam siostrę i siostrzeńców z ADHD

Ida

Awatar użytkownika

Lady Chaos

Posty: 4734


Rejestracja:
08-07-2008 14:38

Post 10-11-2011 19:38

dreptak pisze:Cieszę, się, że rzuciłyście takimi pięknymi, własnymi, przykładami.
Tylko co z nich wynika?
Matematyką zajmują się głównie mężczyźni. Wystarczy popatrzeć na skład klas matex (matematyczna eksperymentalna) w Staszicu. Najczęściej jest co najmniej 20 chłopaków i co najwyżej 5 dziewcząt. Winne są modele kulturowe? Czy jednak istnieją pewne naturalne predyspozycje, które jednak nie zawsze są przypisane do płci jednakowo precyzyjnie, czasem są odchyłki. Moja żoneczka jest takim wyjątkiem, poznałem ją właśnie w matexie.

W swojej karierze szkolnej uczęszczałam do 3 podstawówek i 3 LO (no co?! lubię zwiedzać :roll: ) i 100% nauczycieli przedmiotów ścisłych, to były kobiety... gdzie więc Ci mężczyźni, co kończą te "nauki ścisłe"?
dreptak pisze:W innych naukach ścisłych też kobiety nie stanowią o rozwoju. Zdarzy się co jakiś czas Maria Skłodowska-Curie, ale tylko zdarzy się... jednak Einstein nie była kobietą. Teraz trudno mówić, że mężczyźni blokują rozwój kobietom. Kobiety opanowały szkoły i przedszkola, to co - celowo podcinają skrzydła dziewczętom?

Dreptaku drogi.... od jakiego czasu to niby "nie blokuje się" kobietom rozwoju zawodowego? ZAWSZE kobiety były gorzej wynagradzane za swoja prace na tym samym stanowisku i rzadziej zatrudniane... Jest to spowodowane tym, że większość kobiet jednak decyduje sie na bycie matkami, a za tym w pakiecie idzie urlop macierzyński, wychowawczy itd. konieczność brania zwolnień na opiekę nad dzieckiem itd. Ciągle dużo rzadziej decydują sie mężczyźni, bo "żona wie lepiej jakie leki i kiedy podać, lepiej utuli itd...". Nie zastanawia Cie fakt, że o ile inne zawody są z nazwy męskie: lekarz, prawnik, dyrektor itd.... to przedszkolanka jest forma żeńską... :roll: Chyba na palcach można policzyć panów "przedszkolanków" w Polsce. Jaki mężczyzna zdecyduje sie na wychowywanie dzieci pomijając wychowywanie swoich? To wg. niektórych nie jest żadne wyzwanie opanować 20 sztuk 3-4 latków jednocześnie. Podcierać dupki, pilnować mycia raczek, ćwiczyć z nimi rysowanie czy utulić osmarkanego malca rozżalonego kilkugodzinną rozłąką z rodzicami. Przecież to takie babskie! Wy macie większe ambicje niż smarki, kupki i rysowania. To łaskawie zostawiacie nam, bo jak twierdzicie "natura nas do tego przystosowała" podobnie jak obdarzyła nas mniejszymi stopami żeby nam lepiej sie stało przy szafce ze zlewozmywakiem :?
To nie jest atak, tylko smutne stwierdzenie faktu. I nie uważam, iż jest to pogląd głoszony przez wszystkich mężczyzn jednak....ciągle dominujący mimo, iż większość fałszywie deklaruje równouprawnienie, poparcie dla parytetów i równość... Głoszone poglądy idą w kąt gdy żona wspomni o tym, że mógłby umyć po obiedzie czy sam sobie wyprasować koszule :wink:
dreptak pisze:A teraz popatrzmy na skład studentów na psychologii: 90% to kobiety. Jednak to nazwiska mężczyzn są najczęściej wymieniane jako rozwijających tę naukę. Freud, Young, Zimbardo... Znów męski spisek?

Tak naprawdę to kobiety dopiero niedawno zaczęły być dostrzegane i ich głos zaczął sie liczyć. Nie zauważyłeś jak mało tak naprawdę występuje kobiet choćby w historii literatury? Nawet Maria Skłodowska-Curie nie zostałaby zauważona gdyby nie przyznanie sie jej męża, że to "ona i dzięki niej". Długo nawet potem nie wszystkim pasował fakt, że sukces ten należał do kobiety i były to co prawda nieoficjalnie, ale kwestionowane.
dreptak pisze:Sprinter mężczyzna biegnie szybciej od kobiety. Tu też trudno mówić o uwarunkowaniu kulturowym.
Natomiast kobieta ma bardziej czułe opuszki palców. Spisek jajników?

W sprawach sprintu, to jest po prostu biologia, a o czułości opuszków moglibyśmy pogadać jakbyście (mężczyźni) więcej czasu spędzali na myciu naczyń i ręcznych przepierkach niż na "męskich zajęciach". :mrgreen:
"Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię na swój poziom, a potem zabije doświadczeniem."

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 10-11-2011 19:41

Dosia pisze: Czy jesteście pewne, że ta prosta, którą zobaczyłyście jest prostopadła do wszystkich trzech krawędzi? Weźcie cztery zapałki i to ustawcie. :wink:
W przestrzeni, którą znamy, nie istnieje czwarta prosta, która byłoby prostopadła do wszystkich trzech prostopadłych do siebie wzajemnie. To nie jest takie łatwe, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Można byłoby to sobie ewentualnie próbować wyobrazić, zmieniając definicję prostopadłości.
Właśnie o to chodzi, że w przestrzeni, którą znamy, to się nie da.
Dlatego nie da się ustawić z zapałek.
Tylko wyobraźnią.
Przestrzenną.

BasikM

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1384


Rejestracja:
13-11-2008 18:20

Post 10-11-2011 20:00

Ida pisze:W swojej karierze szkolnej uczęszczałam do 3 podstawówek i 3 LO (no co?! lubię zwiedzać :roll: ) i 100% nauczycieli przedmiotów ścisłych, to były kobiety... gdzie więc Ci mężczyźni, co kończą te "nauki ścisłe"?

To akurat nie najlepszy przykład. :mrgreen: Studentek kończących nauki ścisłe są całe chmary. Tak mniej więcej 50%. Chodziło nam raczej o osobniki wybitne w danej dziedzinie. Te osobniki najczęściej zasilają kadrę naukową, a nie zostają nauczycielami w szkole średniej. Jeśli spojrzeć na kadrę uczącą na uczelniach matematycznych to są to w 99% mężczyźni. :glawa w sciane:

Ja znałam dwie panie, które zdobyły tytuł doktora matematyki, ale wyżej nie zaszła żadna. :foch:
Mam siostrę i siostrzeńców z ADHD

Ida

Awatar użytkownika

Lady Chaos

Posty: 4734


Rejestracja:
08-07-2008 14:38

Post 10-11-2011 20:39

BasikM pisze:
Ida pisze:W swojej karierze szkolnej uczęszczałam do 3 podstawówek i 3 LO (no co?! lubię zwiedzać :roll: ) i 100% nauczycieli przedmiotów ścisłych, to były kobiety... gdzie więc Ci mężczyźni, co kończą te "nauki ścisłe"?

To akurat nie najlepszy przykład. :mrgreen: Studentek kończących nauki ścisłe są całe chmary. Tak mniej więcej 50%. Chodziło nam raczej o osobniki wybitne w danej dziedzinie. Te osobniki najczęściej zasilają kadrę naukową, a nie zostają nauczycielami w szkole średniej. Jeśli spojrzeć na kadrę uczącą na uczelniach matematycznych to są to w 99% mężczyźni. :glawa w sciane:

Ja znałam dwie panie, które zdobyły tytuł doktora matematyki, ale wyżej nie zaszła żadna. :foch:

Przykład jest dobry. Chodzi mi o to, że kończą, ale na poziomie mgr, bo dalej już zaczyna sie świat "męski". Kobieta po ścisłych może co najwyżej zostać "nauczycielką w szkole" i mając tego świadomość nie próbują pchać się dalej, bo to jest jak " z wiatrakami".
"Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię na swój poziom, a potem zabije doświadczeniem."

BasikM

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1384


Rejestracja:
13-11-2008 18:20

Post 10-11-2011 21:05

Ida pisze:
BasikM pisze:
Ida pisze:W swojej karierze szkolnej uczęszczałam do 3 podstawówek i 3 LO (no co?! lubię zwiedzać :roll: ) i 100% nauczycieli przedmiotów ścisłych, to były kobiety... gdzie więc Ci mężczyźni, co kończą te "nauki ścisłe"?

To akurat nie najlepszy przykład. :mrgreen: Studentek kończących nauki ścisłe są całe chmary. Tak mniej więcej 50%. Chodziło nam raczej o osobniki wybitne w danej dziedzinie. Te osobniki najczęściej zasilają kadrę naukową, a nie zostają nauczycielami w szkole średniej. Jeśli spojrzeć na kadrę uczącą na uczelniach matematycznych to są to w 99% mężczyźni. :glawa w sciane:

Ja znałam dwie panie, które zdobyły tytuł doktora matematyki, ale wyżej nie zaszła żadna. :foch:

Przykład jest dobry. Chodzi mi o to, że kończą, ale na poziomie mgr, bo dalej już zaczyna sie świat "męski". Kobieta po ścisłych może co najwyżej zostać "nauczycielką w szkole" i mając tego świadomość nie próbują pchać się dalej, bo to jest jak " z wiatrakami".

Nie do końca jest to prawdą. Studiowanie przedmiotów ścisłych jest raczej trudną dziedziną i jeśli popatrzysz na wyniki, to niestety chłopcy wypadają w tym rankingu lepiej.
I nijak nie da się tego zwalić na dyskryminację. :oops: :glawa w sciane:

Na roku mieliśmy 1 osobę genialną z matematyki, który wybrał się na matematykę po tym jak dłuższy czas sam studiował bibliotekę matematyczną i trafił na całkę nieudowadnialną, próbował ją udowodnić. Wybrał się do Instytutu Matematyki z jakimś cząstkowym problemem i nie znalazł pomocy.
Wówczas sam postanowił studiować matematykę.
Na pierwszym roku dostał zaproszenie na kongres matematyków, a po roku dostał zaproszenie z uczelni w USA gdzie oferowano mu pracę, mieszkanie i indywidualny tok studiów. I był to niestety mężczyzna. :mrgreen:
Koleżanka go najlepiej podsumowała: "Grześ to jest twórca, a my wszyscy jesteśmy odtwórcami."
Mam siostrę i siostrzeńców z ADHD

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-11-2011 21:46

Ida pisze:W sprawach sprintu, to jest po prostu biologia, a o czułości opuszków moglibyśmy pogadać jakbyście (mężczyźni) więcej czasu spędzali na myciu naczyń i ręcznych przepierkach niż na "męskich zajęciach". :mrgreen:
A czemu nie przyjmiesz do wiadomości, że różnice w psychice to też sprawa biologii?

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1392


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 10-11-2011 22:34

dreptak pisze:A czemu nie przyjmiesz do wiadomości, że różnice w psychice to też sprawa biologii?


Bo skąd wiadomo? Serio pytam, bez podpuszczania. Które różnice? W którym momencie (historycznie)? W jakiej kulturze? W jakim stopniu?

Istnieje gigantyczna biblioteka z teoriami i próbami rozsiania, co jest kulturowe, a co biologiczne. Konsensusu chyba nie ma i dyskutujemy tu sobie, jak to zwykle bywa, o swoich głębokich przekonaniach na temat tego, co jest naturalne, właściwe, zdeterminowane.

Pamiętam mętnie, że mężczyźni - w badaniu różnych cech - częściej osiągają wartości skrajne (większy odsetek i geniuszów, i idiotów). Pamiętam też skądeś, że w klasach homogenicznych płciowo dziewczęta osiągają znacznie lepsze wyniki z przedmiotów ścisłych, bo nie są w codziennym życiu konfrontowane ze stereotypami płciowymi. Aha i pamiętam z prasy, więc kiepskiego źródła, że antyterroryści mają instrukcje, żeby w starciu z teorrorystami strzelać najpierw do kobiet (pewnie się z obawy, że im lufy kwiatami pozatykają). Agresja kobiet jest dość skomplikowaną sprawą i - zwykle - poddaną ścisłej kontroli społecznej. Ale nie wątpię, że ktoś zdoła przytoczyć badania z przeciwnymi wnioskami. To śliska sprawa.

Ogólnie to nie neguję znaczenia czynników biologicznych, ale to nieco bardziej skomplikowany niż ty-Tarzan, ja-Jane, chociaż pomarzyć zawsze miło.

Ale pewnie dlatego, że jestem chrześniaczką profesorki matematyki, belwederskiej :lol:

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-11-2011 22:49

Antyterroryści strzelają najpierw do dowódców i kobiet. Czemu do dowódców? to oczywiste. A kobiety, które idą na akcje terrorystyczne mają zazwyczaj niezwykle patologiczne psychiki i są kompletnie nieobliczalne. Taka jest oficjalna teoria.
Natomiast sporo badań różnicujących kobiece i męskie psychiki już wykonano, tyle że dostęp do nich jest mocno utrudniony. Są niepoprawne politycznie. Jeszcze niedawno sam pomysł badania takich spraw wielu psychologów przypłaciło karierą.

Natomiast natura nie robi nic bez uzasadnienia. Tworzenie identycznych psychik dla kobiety i mężczyzny byłoby nieefektywne.
Ida - widzę, że czujesz się urażona. Tylko, że obrażanie się na rzeczywistość nic nie daje. Ja tu mówię o statystykach, a Ty jesteś mądrzejsza od co najmniej 90% facetów!

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 10-11-2011 23:37

Ida pisze: Kobieta po ścisłych może co najwyżej zostać "nauczycielką w szkole" i mając tego świadomość nie próbują pchać się dalej, bo to jest jak " z wiatrakami".
Jakbym własną matkę słyszała :evil:
wrrr...

BasikM

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1384


Rejestracja:
13-11-2008 18:20

Post 10-11-2011 23:53

dreptak pisze:Ja tu mówię o statystykach, a Ty jesteś mądrzejsza od co najmniej 90% facetów!

Z tym, że ja uważam, że mądrość i zdolności to nie są synonimy. Tutaj rozmawiamy o uzdolnieniach, a nie o mądrości.
Znam niespecjalnie uzdolnione osoby, które są bardzo mądre i odwrotnie przytoczony przez zemnie przykład geniusza był klasycznym przykładem tego co nazywamy "życiowy głupek". Nieporadny w życiu codziennym. Zawsze śmiał się w nieodpowiednich momentach. Łatwowierny do bólu.
Dziś widzę, że był to po prostu źle prowadzony chłopak z Zespołem Aspergera, ale wówczas odbierałam go właśnie jako "genialnego głupka".
Statystycznie rzecz biorąc kobiety są znacznie mądrzejsze od mężczyzn, bo posiłkują się genialną intuicją, która u większości mężczyzn występuje w zaniku, albo nie ma jej wcale.
To dlatego właśnie funkcjonuje powiedzenie, że "mężczyzna jest jak dziecko we mgle". [smilie=happy.gif]
Mam siostrę i siostrzeńców z ADHD

Ida

Awatar użytkownika

Lady Chaos

Posty: 4734


Rejestracja:
08-07-2008 14:38

Post 11-11-2011 08:59

dreptak pisze:
Ida pisze:W sprawach sprintu, to jest po prostu biologia, a o czułości opuszków moglibyśmy pogadać jakbyście (mężczyźni) więcej czasu spędzali na myciu naczyń i ręcznych przepierkach niż na "męskich zajęciach". :mrgreen:
A czemu nie przyjmiesz do wiadomości, że różnice w psychice to też sprawa biologii?

Ano dlatego kierowniku, że zbyt dużo jest przykładów na "męskie kobiety" i "żeńskich mężczyzn" :)
Tzn. Kobiet ze zdolnościami/predyspozycjami umysłowymi, które są przypisywane mężczyznom i odwrotnie.
IMHO najważniejszym czynnikiem, który spowodował takie zmiany jest postęp cywilizacyjny.
Np. kiedyś kobieta, która została sama z dzieckiem w wyniku zdarzeń losowych, szukała sobie nowego partnera, opiekuna itd gdyż opieka mężczyzny dawała gwarancję przeżycia itd. Teraz wiele kobiet doskonale radzi sobie samotnie wychowując dzieci przejmując rolę/zadania, które normalnie są podzielone na dwoje i na te zadania męskie i damskie :D
Żona Dreptaka pisze:
Ida pisze: Kobieta po ścisłych może co najwyżej zostać "nauczycielką w szkole" i mając tego świadomość nie próbują pchać się dalej, bo to jest jak " z wiatrakami".
Jakbym własną matkę słyszała :evil:
wrrr...

Wiem Żono jak to zabrzmiało, ale znam wiele przykładów babeczek, które aby zrobić karierę naukową, mając lepszą wiedzę i osiągnięcia niż koledzy, pracowały 2 razy więcej niż oni i albo były doceniane na szarym końcu, albo znajdował sie "ojciec" ich sukcesu (mężczyzna) i to na niego spływał splendor. Ona była nagradzana za to, że tak "ładnie pracowała" pod jego kierownictwem.

Dlatego uważam, że większość nie decyduje sie na to.
"Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię na swój poziom, a potem zabije doświadczeniem."

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 11-11-2011 10:31

Ida pisze:Teraz wiele kobiet doskonale radzi sobie samotnie wychowując dzieci przejmując rolę/zadania, które normalnie są podzielone na dwoje i na te zadania męskie i damskie :D


Powiedzmy, że radzi sobie, bez "doskonale" i nie za długo. I dotyczy to obu płci, facetów chyba nawet bardziej bo dość szybko zaczynają dziwaczeć bez partnerki.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 11-11-2011 12:59

I stąd mamy całą grupę zniewieściałych chłopaczków. W domu otoczeni babciami i mamami, w przedszkolu i szkołach prawie same baby, dopiero na uczelni mają szansę zobaczyć faceta z bliska.
Widać, taka jest kolej dziejów. Dziewczyny bierzcie się z partenogenezę, my pójdziemy w ślad mamutów!

Ida

Awatar użytkownika

Lady Chaos

Posty: 4734


Rejestracja:
08-07-2008 14:38

Post 11-11-2011 13:28

dreptak pisze:I stąd mamy całą grupę zniewieściałych chłopaczków. W domu otoczeni babciami i mamami, w przedszkolu i szkołach prawie same baby, dopiero na uczelni mają szansę zobaczyć faceta z bliska.
Widać, taka jest kolej dziejów. Dziewczyny bierzcie się z partenogenezę, my pójdziemy w ślad mamutów!

A no tak.... a wiec zniewieścienie mężczyzn, to wina kobiet :roll:
:mrgreen:
"Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię na swój poziom, a potem zabije doświadczeniem."

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 11-11-2011 14:33

Ida pisze:A no tak.... a wiec zniewieścienie mężczyzn, to wina kobiet :roll:
:mrgreen:

Wina to jest raczej mężczyzn, że siedzą całe dnie w pracy i zostawiają dzieciaki na pastwę kobiet. Kobiety przekazują tylko wzorce osobowe takie jakie mają. Co zresztą mogą zrobić innego? Na stojąco sikać raczej nie będą, żeby chłopak wyrósł na prawdziwego faceta.

No i efekty są takie, że faceci poświęcają na pielęgnowanie urody tyle prawie samo czasu co kobiety. A to "prawie" to tylko dlatego, że niektórzy faceci są na to za leniwi. W tej liczbie i ja. :D

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 11-11-2011 23:34

Ida pisze:A no tak.... a wiec zniewieścienie mężczyzn, to wina kobiet :roll:


Jestem przekonana, że mentalność polskich mężczyzn jest w dużym stopniu owocem mentalności polskich kobiet. I odpowiedzią na tę sytuację wcale nie jest wojujący ... feminizm. Odpowiedzią na to jest wzajemne wychowywanie się do tego, do czego zostaliśmy powołani - być naprawdę kobietą i być naprawdę mężczyzną. Po co? Ano po to, żeby się dopełniać, wspierać i pomagać.
Nie jest mi potrzebny chłop, który nie potrafi wbić gwoździa, który nie potrafi być odpowiedzialny i na którym nie można się oprzeć, bo ucieka nie tylko przed kobietą, która powinna mieć w nim podporę. On ucieka nawet przed samym sobą. Zbędny jest mi facet, którego muszę - oprócz dźwigania na plecach swoich własnych problemów i dzieci - nosić, a jeszcze i jego kłopoty... .
A w Polsce bywa tak, niestety, że to kobieta na swych barkach musi unieść wszystko. Włącznie z chłopem. I tak popełnia błąd.
- Czyli winę za obecny stan dyskryminacji i pozycji kobiety w społeczeństwie ... ponoszą także same kobiety?
Dokładnie. A jest ona wynikiem fatalnego wychowania. ... Bardzo często kobieta, która miała męża - nazwijmy rzecz po imieniu - do kitu, widzi oparcie w swym jedynym synu. Dostrzega w nim, oczywiście w sensie przenośnym, mężczyznę swojego życia. I go rozpieszcza, robiąc mu oczywiście krzywdę.


Źródło: wywiad z siostrą Małgorzatą Chmielewską, w "Kobiety uczą Kościół", wydawnictwo wab, 2007

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1392


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 12-11-2011 10:25

dreptak pisze:Antyterroryści strzelają najpierw do dowódców i kobiet. Czemu do dowódców? to oczywiste. A kobiety, które idą na akcje terrorystyczne mają zazwyczaj niezwykle patologiczne psychiki i są kompletnie nieobliczalne. Taka jest oficjalna teoria.


Napiszę ostrożnie, że niezwykle trudno mi uwierzyć, żeby jakakolwiek teoria posługiwała się określeniami typu "patologiczne psychiki", bo ono ma dosyć niską wartość informacyjną, natomiast ogromną wartościującą. Tymczasem w badaniach nad rolami genderowymi coraz większą rolę zwraca się na słownik, głębokie metafory etc. badaczy. Może w psychologii jest inaczej, bo mnie interesowały kwestie antropologiczne i socjologiczne, ale - powtórzę - bardzo bym się zdziwiła. Ale co do meritum się zgadzam, agresja kobiet jest nieobliczalna, ale w ogromnej części dlatego, że kobiety nie dostają w procesie socjalizacji wzorców aprobowanych i skodyfikowanych ścieżek wyrażania agresji (poza agresją słowną).
Ale postaram się (specjalnie dla Ciebie [smilie=heart fill with love.gif] ) sprawdzić te instrukcje. Mamy taką znajomą, która na czas nie przeczytała o męskiej i niewieściej psychice. Jest skoczkiem spadochronowym, strzela, ćwiczy sporty walki, była z polską zmianą w Afganistanie, operowała pod ostrzałem. Blondyneczka, drobniejsza ode mnie. Komandosi ciągną do niej jak muchy do lepu.

dreptak pisze:Natomiast sporo badań różnicujących kobiece i męskie psychiki już wykonano, tyle że dostęp do nich jest mocno utrudniony. Są niepoprawne politycznie. Jeszcze niedawno sam pomysł badania takich spraw wielu psychologów przypłaciło karierą.


Popatrz, a wydawało się, że stos po Giordano Bruno już trochę przestygł. Napiszesz coś więcej albo odeślesz mnie do konkretnych publikacji?

dreptak pisze:Natomiast natura nie robi nic bez uzasadnienia. Tworzenie identycznych psychik dla kobiety i mężczyzny byłoby nieefektywne.
Ida - widzę, że czujesz się urażona. Tylko, że obrażanie się na rzeczywistość nic nie daje. Ja tu mówię o statystykach, a Ty jesteś mądrzejsza od co najmniej 90% facetów!


Przeczytałam te dwa ostatnie zdania wczoraj i aż mi się rzewnie zrobiło, tyle że wieczorem mieliśmy gości (była szkolna koleżanka Krzysia z bratem i cudnie się bawili!), a wcześniej świąteczny obiad, opowieści o dziadach i pradziadach (oraz babkach i prababkach, które ogarniały cały ten bardach, kiedy panowie ginęli w kolejnych wojnach i powstaniach), pieśni legionowe - słowem, nie zdążyłam odpisać. A rzewnie mi dlatego, że mój dziadek-kawalerzysta zachowywał się identycznie. Teoretycznie istniały jakieś role społeczne i przeświadczenia, że panowie na prawo, a panie na lewo, ale - w niepisanym acz całkowicie oczywistym porozumieniu - nie dotyczyło to kobiet z rodziny. Jako najstarsze dziecko w pokoleniu dostałam to wszystko, co dostałby zapewne najstarszy wnuk. Zanim skończyłam lat sześć i przestaliśmy mieszkać z dziadkami, wiedziałam bardzo dobrze, kim są herosi spod znaku Tryzuba (i bardzo się później zdziwiłam, kiedy poznałam, kiedy poznałam Ukraińców i nie mieli oni noży w zębach, bo sądziłam, że to ich nieodłączny atrybut), dlaczego Piłsudski-tak, a Rydz-Śmigły-non i dlaczego "Lotna" to brednie, miałam też niejakie wyobrażenie o pędzeniu bimbru na wypadek kolejnej wojny, bo wszak lepiej okupywać się krasnoarmiejcom gorzałą niż sobą. Słowem, dorastałam jako hajduczek, w przeświadczeniu, że jestem lepsza nie od 90, ale od 100% mężczyzn, czego Ci, Ido, szczerze życzę, bo co sobie skąpić tych 10% :)

Potem niestety dorosłam i przestało mi pochlebiać, że wprawdzie kobiety są takie a siakie, ale ja jestem wyjątkiem. Dorastanie boli.

Dziwisz się gdzieś w tej dyskusji, Dreptaku, dlaczego dziewczyny się burzą, kiedy piszesz, że są na poziomie biologicznym jakoś tam uwarunkowane i do czegoś bardziej predestynowany. Otóż takie argumenty pojawiały się od wieków, żeby uzasadnić podział ról społecznych, który - chyba się zgodzimy - niekoniecznie kobiety faworyzował. W średniowieczu udowadniano naukowo, że kobieta jest takim niedokończonym mężczyzną, płodem, który się zatrzymał na niższym etapie rozwoju (dlatego termin dopuszczalnej aborcji, czyli do momentu wejścia duszy w płód, był inny dla kobiet i mężczyzn). W prawodawstwie posługiwano się argumentami medycznymi, żeby uzasadnić inną klasyfikacje karne dla mężczyzn i kobiet (przykład ćwiczony przez młodych średniowiecznych prawników w tzw. pytaniach oxfordzkich: jak ukarać ojca i matkę, którzy w czasie klęski głodu zjedliby swoje dziecko? Odpowiedź: ojca puścić wolno, bo na bazie prawa rzymskiego pater familias ma władzę absolutną nad członkami swojej rodziny, matkę natomiast skazać na śmierć, ponieważ sprzeciwiła się prawu naturalnemu, które każe matce poświęcać życie dla swojego potomstwa: sprzeniewierzyła się własnemu macierzyństwu, stając się potworem, tyle że tutaj użycie słowa potwór jest wyłączające ze wspólnoty ludzkiej, to jest nieco inne znaczenie niż współczesne). W renesansie nadal trwała urocza dyskusja, czy kobieta jest również człowiekiem. Potem szermuje się różnicami w rozmiarach mózgów mężczyzn i kobiet, żeby uzasadnić wrodzoną i naturalną "dziecięcość" kobiet, które nie mogą i nie powinny same o sobie decydować. Jest tego mnóstwo, można przytaczać cały dzień. Dlatego argument, powiedzmy, medyczny, budzi obawy nie tylko przez samo podejrzenie, że jest nietrafny (bo przecież istnieją różnice biologiczne między mężczyznami i kobietami), ale z powodu potencjalnego późniejszego wykorzystania.

Zabawne, ale moim podstawowym zastrzeżeniem zarówno wobec feminizmu, jak i kilku wypowiedzi tutaj jest przyjęcie, że płeć jest najistotniejszym czynnikiem, który różnicuje ludzi. Nie zgadzam się z tym. To jedna z cech, ale nie mam poczucia, że określa mnie w stopniu zasadniczym (Dzięki, dziadku!).

I jeszcze jedna sprawa. Nie demonizuję przeszłości i nie próbuję bynajmniej twierdzić, że zmiany ról społecznych, jakie nastąpiły w XX wieku, przyniosły nam powszechną szczęśliwość. Chyba bym była bardziej radykalna niż Tomaszek, który pisał o pękniętych rodzinach nuklearnych: moim zdaniem tragedią jest zanik dużych, wielopokoleniowych rodzin i postępujące rozbicie życia społecznego, coś, co opisał George W.S. Trow w "Within the Context of No Context" (ale może stoi za tym moje głębokie przekonanie, że człowiek jest zwierzęciem stadnym? może niebawem gatunek się tak zmieni, że stadni nie będziemy?). I wcale nie jestem przekonana, że współczesność pozostawia nam znacznie więcej wolności niż tradycyjne społeczeństwa, tylko źródła władzy i sposoby modelowania jednostek i grup są teraz inne.

A wiecie, panie i panowie, co jest przerażające? Nadchodzi posthumanizm i nasze dzieci będą musiały stawiać czoło jeszcze trudniejszym pytaniom.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 12-11-2011 10:42

Anchen pisze:Dziwisz się gdzieś w tej dyskusji, Dreptaku, dlaczego dziewczyny się burzą, kiedy piszesz, że są na poziomie biologicznym jakoś tam uwarunkowane i do czegoś bardziej predestynowany.
Więc pewnie się zdziwisz - ja wiedziałem, że będą takie reakcje! Z góry byłem na nie przygotowany!

Anchen pisze:Zabawne, ale moim podstawowym zastrzeżeniem zarówno wobec feminizmu, jak i kilku wypowiedzi tutaj jest przyjęcie, że płeć jest najistotniejszym czynnikiem, który różnicuje ludzi. Nie zgadzam się z tym. To jedna z cech, ale nie mam poczucia, że określa mnie w stopniu zasadniczym (Dzięki, dziadku!).
No to ja nie twierdziłem nic takiego. Mam nadzieję, że było to jasne.
Ja opisuję pewne prawidłowości, które są statystycznie znaczące i na podstawie których czasem można przewidywać reakcje ludzkie. Ale to jest tylko statystyka i jak wiadomo nie ma człowieka, który dokładnie odpowiada statystykom. Czyli każdy z nas jest indywidualnością.

Wróć do O naszym portalu - ADHD.org.pl



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.