27-10-2009 23:09
Rzeczywiście oglądali podobno jakiś film o pożarach, myślę, że coś w rodzaju instruktażu jak się zachować w takim przypadku. Bajki i komputer też swoje robią, choć i tak dobieram takie bez przemocy i raczej spokojne. Poza tym córka sama ma jakieś wyczucie, że niektóre są zbyt przerażające. Ale nie wykluczam .
Szkoła rzeczywiście jest molochem i może dodatkowo potęgować uczucie zagubienia i osamotnienia, co widać, bo córcia najlepiej się czuje jak spotka w czasie przychodzenia do szkoły koleżanki.
Sama nauka i ćwiczenia pisania, nie są dla niej problemem. Trudniejsza jest ta cała relacja z ludźmi i z nowymi, tak odmiennymi zasadami, w których "ona" nie jest już pępkiem świata, Często mówi (w różnych sytuacjach), że ona nie chce nic zmieniać, że chce żeby zostało tak jak jest.
Wizyta kolejna u psychologa (bo to już będzie trzecia, nie dawałam sobie rady), to dopiero gdzieś za miesiąc. Faktem jest że już ostatnio stwierdziła u niej duży poziom lęku. Ale wydawało mi się że jest coraz lepiej. Uczę się być stanowcza i nie dać sobą manipulować, bo to główny mój problem.
Na razie nie ignoruję tego lęku. Staram się być przy niej, nie każę jej iść samej do dużej, pustej szatni. Zanim pojawi się panika w jej oczach, uspokajam ją i próbuję zmotywować, że razem spróbujemy stawić czoła lękowi, bo jak się raz poddamy, to będzie wracał. Dzisiaj to pomogło. Za pierwszym razem sama straciłam nad sobą panowanie, bo nie mając już siły uznałam, że wymyśla. Nawet jeśli to był tylko sposób na niepójście do szkoły, to też wyciągnęła wnioski, bo rozmawiał z nią o tym co starciła opuszczając jeden dzień i sama się przyznała, że za dużo.
Pogadam jeszcze z nauczycielką jak wyglądało to "nauczanie" na wypadek pożaru.
Ach ta masówka, w której giną indywidualności;/
--córcia -- pierwsza klasa---
nie-adhd, ale pomaga nam to forum:)